Ekonomia

Koniec kapitalizmu?

 Kapitalizm jeszcze nie tak dawno kojarzył mi z systemem, który oparty jest na własnej zapobiegliwości obywateli, szacunku dla pracy, samorządności, uczciwości, prawie i wolnej konkurencji.

Przyznam, że ten obraz świata w ogóle nie przystaje do obecnej rzeczywistości.

Może czas zastanowić się, w jakim systemie żyjemy?

Wolna konkurencja

Wolna konkurencja jest, niestety, we współczesnym świecie pustym sloganem. Globalne rynki zostały opanowane przez globalne korporacje. Są to niekiedy organizmy tak ogromne, że ich budżety znacznie przekraczają budżety większości państw, w tym Polski. Organizmy te bez przerwy akumulują kapitał, skupują firmy mniejsze, łączą się z konkurentami. Przepisy „antymonopolowe” wprowadzone w różnych krajach w ogóle nie działają. „Fuzje i przejęcia” ekscytują giełdy i wydaje się, że od szaleńczej akumulacji kapitału nie ma odwrotu.

Globalne korporacje są oczywiście w stanie wyjałowić dowolny rynek z firm małych i średnich. Są poszukiwanymi inwestorami, zatrudniają dużo ludzi. Ich pojawienie się początkowo rozwiązuje wiele problemów.  Później jednak rządy państw stają się ich zakładnikami. Nie mogą już zmienić polityki przychylnej dla korporacji, gdyż te zagrożą: zwolnieniem ludzi i przerzuceniem działalności do innych krajów. Ponadto korporacje zatrudniają byłych lub przejściowo „nieczynnych” polityków.

Szary obywatel ma do wyboru – zostać korporacyjnym wyrobnikiem lub umrzeć z głodu. Ta alternatywa z biegiem czasu będzie coraz bardziej wyraźna.

Żeby samodzielnie działać „szeregowy Kowalski” musi sobie znaleźć tzw. „niszę”. Np. Polska jest (podobno) potentatem w dziedzinie listew podłogowych. Takim potentatem Kowalski pozostanie dopóki jakaś korporacja nie stwierdzi, że warto i tę „niszę” zająć. Wtedy wymusi na nim sprzedaż firmy lub go zniszczy.

Szacunek dla pracy

Globalne korporacje starają się lokować produkcję towarów tam, gdzie siła robocza jest tania, zaś wartość wymienną swoich produktów „pompować” poprzez reklamę. Dochodzi do takich absurdów, że koszulka, której wyprodukowanie w kraju biednym kosztuje 5 centów, jest potem, jako „markowa” sprzedawana za kilkadziesiąt dolarów. Wartość wymienna została już całkowicie oderwana od pracy. Pracy, a już szczególnie uczciwej pracy, nikt nie szanuje. Szanuje się wartość wymienną. Powiedzmy po prostu. Bogiem świata korporacji jest pieniądz. Dlatego kopacz piłki, którego można wykorzystać do „pompowania” marki, do reklamy, otrzymuje miliony, zaś nauczyciel, czy inny, naprawdę pracujący człowiek, grosze. Oczywiście znany kopacz piłki mógłby i w „uczciwym świecie” stawiać finansowe warunki, ale sytuacja, w której nauczyciel musi oszczędzać kilka tysięcy lat, żeby odłożyć roczną gażę kopacza, to już jest patologia. Nic nie wskazuje, żeby ta patologia miała minąć. Wręcz przeciwnie.

Warto też zwrócić uwagę, że reklamowane nie są przedmioty i ich wartość użytkowa, lecz nazwa korporacji lub kreowanej przez nią marki. I to by było tyle, jeśli chodzi o „szacunek do pracy”.

Własna zapobiegliwość

Oczywiście człowiek wciąż jeszcze może coś zyskać dzięki własnej zapobiegliwości. Może się jednak srodze zawieść, jeśli uzna, że własna zapobiegliwość i oszczędność mogą mu zapewnić poczucie bezpieczeństwa.

Spójrzmy na globalne banki. Ich zarządy zajmowały się działalnością spekulacyjną. Zajmowały się w sposób głupi, nieudolny, powodowane wyłącznie chciwością. Kiedy pojawiły się straty, to właśnie „szeregowi Kowalscy” zostali zmuszeni do pokrycia strat wywołanych cudzą chciwością. A konkretnie zrobiły to państwa z podatków zapobiegliwych Kowalskich. Zaś nieudolne i niezapobiegliwe zarządy banków po staremu żyją w luksusie, grają w golfa i zastanawiają się, czy 100 milinów dolarów premii, to nie będzie czasem za mało jak na ich potrzeby?

Co więcej, „szeregowy Kowalski”, jeśli oszczędzał, to jest narażony na to, że jego oszczędności zje inflacja. Państwa muszą bowiem jakoś poradzić sobie z własnym zadłużeniem, które powstało w wyniku chciwości ludzi niezapobiegliwych, wręcz nieudolnych, ale za to „możnych i wpływowych”.

Kowalski może też w każdej chwili wylecieć na bruk, jeśli globalna korporacja, która wymuszała na nim „lojalność” różnymi chwytami socjotechnicznymi, uzna, że ten rejon świata warto opuścić. Przy tym decyzję o zwolnieniu tysięcy ludzi podejmie osoba mieszkająca daleko i z wielkim trudem, albo wcale, odróżniająca np. Warszawę od Tbilisi. Lojalność na linii korporacja – Kowalski działa tylko w jedną stronę.

Jeśli jakaś grupa funduszy uzna, że warto „zaatakować” walutę danego kraju, albo wpadnie w panikę i ruszy do wyprzedaży akcji we wszystkich krajach na „P” (bo np. tak uznał analityk, którego zaniepokoiła polityka w Pernambuco, a któż by się trudził odróżnianiem Polski od Pernambuco, jeśli ma na głowie cały świat?), albo jakiś 25-letni makler, działający bez kontroli, „skręci” lub przegra sto miliardów, to zarówno „szeregowy Kowalski”, jak i jego ziomkowie znajdą się w chaosie, na bruku, bez pracy i oszczędności. Oczywiście nikt im nie pożyczy nawet 5 złotych na otworzenie warsztatu lub sklepiku ze względu na „ogólną niepewność i spadek zaufania na rynkach finansowych”.

Państwowe czy prywatne?

Ten temat można podsumować tak. Zyski i wpływ na politykę należą do prywatnych korporacji, zaś straty i ryzyko do podatników.

Mogły amerykańskie banki ponieść straty na szaleńczej polityce kredytowej? Mogły przy pomocy oszukańczych ratingów spakować te kredyty w „paczki sekurytyzacyjne” i częściowo „wyeksportować” do Europy? Mogły i tak zrobiły.  Dalsze problemy należą już do rządu USA i rządów unijnych, które bez wahania sięgną do kieszeni Kowalskiego, aby te straty pokryć.

Mogły mafijne rodziny Grecji wzbogacić się kosztem państwa? Mogły. Dalsze zmartwienia należą już do rządów unijnych, które znów zaglądają do kieszeni Kowalskiego.

Zmartwieniem Europy zaczyna być to, że i Włochy słyną z mafii. Czy Kowalskiemu jeszcze coś zostało? Bo będzie trzeba znów podnieść podatki.

Samorządność

Na życie Kowalskiego nie ma wpływu to, co się dzieje w jego okolicy, lecz to, co się dzieje globalnie. O tym , jakie sklepy będą otwarte w jego okolicy decyzje zapadną tysiące kilometrów stąd, tak jak i o kursach walut, miejscach pracy, reklamach, którymi będzie molestowany, krachach i stanach euforii na rynkach, rozrywce, którą będzie karmiony, polityce finansowej, od której będzie zależał jego los itd.

Globalne problemy wymagają globalnych rozwiązań. Dlatego bliscy już jesteśmy chwili w której powstanie globalny rząd. Na razie mamy pierwsze zwiastuny. Unijny „rząd gospodarczy” (w planach), współpraca między FED i EBC.

Kto będzie ten globalny rząd kontrolował? Na pewno nie Kowalski. Zastanówmy się, jaki dzisiaj Kowalski ma wpływ na decyzje Unii, na agresywne wojny, które są prowadzone w „jego imieniu” przez NATO, na pokrywanie strat prywatnych spekulantów z jego pieniędzy? Żaden.

Na globalny rząd będzie miał taki sam wpływ, tylko, o ile to w ogóle możliwe, jeszcze mniejszy.

Co to jest??

Podsumujmy. Mamy do czynienia z ustrojem, który:

1)      Dąży do globalnego zarządzania

2)      Jest, w pełnym tego słowa znaczeniu, oligarchiczny. Przy tym chodzi o oligarchię globalną

3)      Wolna konkurencja zachodzi w tym ustroju tylko przejściowo i marginalnie

4)      Zapobiegliwość obywateli nie ma wpływu na ich los

5)      Praca i uczciwość nie są szanowane, lecz tylko pieniądz i „rozpoznawalność”

Czy to jest jeszcze kapitalizm? Czy jakieś „niewiadomoco”?

Wygląda na to, że bardziej „niewiadomoco”. Warto być tego świadomym. Być może nie jest odległy dzień, w którym obudzimy się w globalnym Imperium. Dzień, w którym dla naszej obrony „przed terroryzmem” zostaniemy pozbawieni wszystkich praw i stanie się tak, jak przepowiedział Św. Jan w Apokalipsie, że kto nie zgodzi się „przyjąć znamienia” tej Bestii, nie będzie mógł kupować ani sprzedawać. Ale to już temat na zupełnie inny wpis.

12 komentarzy

  1. Witam,

    Pisze Pan o winie “wielkich korporacji”.

    Przecież są one efektem działania kapitalizmu, wolnego rynku i wolnej przedsiębiorczości. To ponad wiek funkcjonowania praktyk kapitalistycznych doprowadził do powstania tego rodzaju organizacji. To dzięki kapitalizmowi i ograniczonej kontroli przedsiębiorczości, w Stanach Zjednoczonych (republice wolnego rynku) zrodziły się największe korporacje.

    Ciekawi mnie też, na jakiej podstawie wyciąga Pan wnioski dotyczące wolności obywatelskich i praw… i dlaczego wiąże je pan z kapitalizmem. Jest to ustrój gospodarczy, a nie polityczny. Kapitalizm może rozwijać się w krajach autorytarnych (Chile, okresu Junty) i totalitarnych (Chiny, obecnie). Ustrój gospodarczy tylko w niewielkim stopniu ma wpływ na ustrój polityczny. Prędzej czy później oczywiście będzie odgrywał jednak tak dużą rolę, że to ustrój polityczny będzie musiał się dostosować do ustroju gospodarczego.

    Działalność wielkich korporacji, ich wpływ na politykę. Wynika z pobłażania kapitalizmowi.

    Nie mamy do czynienia z końcem historii, nie mamy do czynienia z końcem człowieka. To była pomyłka. Kapitalizm i demokracja, to nie cudowne połączenie, które musi zaakceptować świat. Im szybciej się wszyscy o tym przekonany i zaczniemy szukać własnej drogi. Tym lepiej.

  2. Nikodem Berger

    Zgadzam się z Panem, że “kapitalizm” okazał się dramatyczną pomyłką w dziejach ludzkości. Na jakiej podstawie zachowuje Pan jednak optymizm, że ludzkość odnajdzie właściwą drogę? Przecież przyznaje Pan, że dopiero “musimy zacząć szukać”.

    Bardzo trudno będzie nam znaleźć tę drogę.

    1. Akumulacja i alienacja są immanentnie wpisane w kapitalizm. Jak mechanizm samozniszczenia. Zaczyna się od wolnej konkurencji i demokracji, a kończy się na akumulacji (obecnie szaleńczej, globalnej akumulacji ) kapitału i na alienacji. Ten stan jest stanem dehumanizacji i totalnej niewoli ludzi. Człowiek nie ma narzędzi, aby walczyć z systemem. Może ten system zanegować np. zamykając się w klasztorze chrześcijańskim lub buddyjskim. Taka decyzja miałaby jednak polityczne znaczenie, gdyby była masowa.

    2. Aby pokonać system trzeba by znaleźć punkt oparcia leżący poza systemem. Takim punktem oparcia może być tylko Transcendencja w wymiarze religijnym. Tymczasem Transcendencja jest w tej chwili naczelnym wrogiem antysystemowych ruchów lewicowych. Wręcz, w powszechnej świadomości, doszło do utożsamienia lewicowość=antyreligijność. Lewica więc pracowicie zwalcza i ośmiesza postawy przeciwne bałwochwalczemu kultowi pieniądza. W ten sposób wzmacnia system, z którym chce walczyć.

    3. Nie bardzo widzę też, jak można by politycznie doprowadzić do zmiany systemu. W tzw. “wolnych wyborach” możemy głosować wyłącznie na partie, które łączy “konsens neoliberalny”. Inne partie zostaną zmasakrowane przez pozostające w korporacyjnych rękach media. Rewolucja też już nie jest możliwa. Każdych przeciwników systemu można bez trudu ogłosić za “terrorystów” i wysłać przecie nim zdalnie sterowane drony.

    4. Dlatego na koniec artykułu nie bez powodu wspomniałem o Apokalipsie Św. Jana. Księga ta daje nam nadzieję na interwencję z zewnątrz.

    Pozdrawiam

  3. parvuselephantus

    To może wreszcie wprowadzić termin piątej, korporacyjnej władzy?

  4. Ani kapitalizm nie jest, ani socjalizm nie był idealną receptą. Najgorsze jest to, że dość skutecznie wmówiono ludziom, że, po pierwsze, są źli i że, po drugie, już nie muszą myśleć, bo i tak nic lepszego nie wymyślą. Nic lepszego dla garstki uprzywilejowanych i sytych? To na pewno… 🙂

    http://www.humoreski.wordpress.com

  5. Bardzo, bardzo dobry tekst; skłaniający (mnie) do kolejnych przemyśleń…

    Ja też, Panie Nikodemie, doskonale znam te środowiska (t.zw. VIPów), oni mnie też znają. I – podobnie jak Pan – uważam, że koniecznie trzeba coś robić wobec gwałtownie narastających problemów XXI wieku: zupełnie nowych problemów, ale chyba jeszcze groźniejszych niż dwie wojny światowe. Dlatego niedługo otworzę swoją witrynę http://www.NewTimes.pl i forum http://www.NewTimes.pl/forum (dziś są już widoczne, ale jeszcze nie działają, teksty i zdjęcia są często przypadkowe, więc informacja jest tylko dla Pana).

    Jak Pan ew. zajrzy na moje strony, zauważy Pan, iż interesuje nas bardzo podobna tematyka, choć czasem różnimy się co do terapii, to diagnozy są niezwykle zbliżone. Tym bardziej uważam, że warto dyskutować z takimi niezwykle wartościowymi ludźmi jak Pan.

    Gratuluję i przesyłam serdeczne pozdrowienia!
    Andrzej
    choland@op.pl

  6. Nikodem Berger

    Andrzej end All. Chciałby dorzucić jeszcze jeden element do tej dyskusji i postaram się znaleźć czas na notkę. Adresy zapamiętałem i czuję się zaproszony.

    Pozdrawiam

  7. Najciekawsze jest to, ze na systemy narzekają ci co w nich nie są. A jak się w nich znajda to robią to samo na co wcześniej narzekali.
    Taka jest natura ludzka.
    Przypomina mi to czasy hipisowskie, gdzie młodzi gniewni chcieli burzyć porządek świata, tylko ze jak dorośli to robią to samo co wcześniej sami chcieli obalać.
    Taka jest biologia, ze młode pokolenie obala te starsze, aby znaleźć dla siebie miejsce, a następnie się okopuje, aby nie stracić to co zdobyło.

    W przeszłości na ratunek młodym szły masowe wymierania z powodu pandemii, następnie wojny światowe. Nie wiem co będzie w przyszłości.

    Prawda jest taka, ze natura tak działa, ze rodzi się więcej potomstwa niż jest w stanie się utrzymać.

    Biorąc pod uwagę to, ze rozmnażanie to jest dla większości ludzi cel życia, to łatwo sobie wyobrazić skale problemu.

  8. Zgadzam sie z panskimi tezami w zupelnosci i calej rozciaglosci (chociaz jestem agnostykiem i z definicji zgodzic sie pewnie nie powinienem).
    Tylko z jedna teza bym polemizowal a mianowicie z teza o watpliwej jakosci uzytkowej rzeczy kreowanych przez korporacje. Owszem, mnostwo jest w tych produktach jednorazowego “szajsu” ale jest tez calkiem sporo przemyslanych i zaskakujacych rozwiazan. Oczywiscie kwestia drugorzedna jest to, czy osoby stojace za tymi rozwiazaniami (inzynierowie, naukowcy, itp) zostali za swoje pomysly odpowiednio wynagordzeni przez “korporacje”. Raczej nie i w tym momencie wracamy do zrodel problemu 🙂
    pozdrawiam!
    G

  9. Ej ludzie czy wy już nie pamiętacie idiotyzmów za komuny ? Więc nie narzekajcie

  10. A co myśli Pan o profilu kapitalizmu “technokratycznego” – np blisko tego są Austria, Szwecja, Norwegia, gdzie na każdym stanowisku są widełki i ogólnie raczej forsuje się myśl: ” Dostajesz tyle ile wnosisz do społeczności” ?

    Kwestia jest też nowych podatków obrotowych jak np. ” Korporacyjny” – zależny od wielkości firmy produkującej, im większa firma tym wyższy “~VAT”
    Podatek transportowy – dodatkowy podatek od przebycia każdej mili licząc dla najdalej oddalonego komponentu danego końcowego produktu, też w formie podatku obrotowego.

    Bezczelny limit tego ile może posiadać 1 osoba, lub rodzina = rodzice + dzieci + dziadkowie.
    Oczywiście ustawiony dość wysoko na poziomie 0,5 mld.?

    Bardzo istotna jest też prywatyzacja obywatelska z limitami posiadanych akcji.

    Plus oczywiście podatek od produktów pochodzenia z krajów totalitarnych, przeznaczony w pełni na ulgi podatkowe od dochodów dla rodzin wielodzietnych w U.E. ?

    Oraz oczywiście podatek Tobina na poziomie 1-1,5 % i limit na 1 transakcje danej akcji w ciągu doby albo nawet tygodnia?.

    Kapitalizm musi mieć taki ustrój polityczny, który będzie dbał by kapitał, na którym się opiera był jak najwięcej w obrocie.
    Nie wyobrażam sobie stabilnego systemu społeczno gospodarczego nie dążącego do struktury o rozkładzie Gaussa i to ze stosunkowo małym odchyleniem standardowym. = > 60-70% klasa średnia , 10 % klasa niższa (ludzie którzy mieli poważne problemy i tragedie w życiu_ , 5 % elita i 5 % warstwa uboga dążąca wręcz do pozostania poza społeczeństwem.

    Kończąc totalnie się z Panem nie zgodzę w kwestii nadziei na interwencję z zewnątrz, bo w dobie internetu można się dogadać z ludźmi i poprosić o deklarację tak aby uzyskać 7% przed wyborami i mieć 5% głosów, więc miejsce do działania jest.
    Co do interwencji z zewnątrz – hmm w Apokalipsach, a nawet tej drukowanej w kanonie katolickim jest mowa o sprawiedliwych – zasadniczo to do nich ma należeć budowa królestwa ładu i sprawiedliwości w życiu wiecznym na ziemi przy pełnej świadomości otaczającego nas Boga i jego miłości, i ma tam być jeszcze Jeszua- pytanie tylko w jakiej formie, więc kwestią jest żeby dobrzy ludzie w końcu wzięli się do roboty a nie marudzili i siedzieli w domu ze strachu. Choć trzeba zachować pewien poziom racjonalności jak to zrobili apostołowie – na których czyhali wysłannicy sił politycznych, które przed chwilą w świetle prawa zamordowały ich mistrza za niewygodne poglądy. Należy czekać na odpowiedni moment ale aktywnie się przygotowując.

  11. … to ewoluujacy turbokapitalizm – opisany przed laty przez Luttwaka – mariaż kapitalizmu “korporacyjnego” z kapitalizmem “kasynowym”… dyktatura “wolnego” rynku z prymatem efektywności rynkowej pozbawionej kontroli oraz respektowania wszelkich zasad społecznych i gospodarczych – daje możność bogacenia się nielicznym…reszta to prekariat…

  12. Dokładniej jest to kapitalizm marksistowki.
    Polecam wykłady Krzysztofa Karonia na YT: Kanał Historia Sztuki.
    Jego program wiedzy społecznej wszystko wyjaśnia.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.