Konferencja o puszkach i parówkach z workami w tle?

Wiadomo już że czekamy na III – cią konferencję smoleńską, wiadomo że trzeba się zwrócić do międzynarodowych organizacji o dofinansowanie, wiadomo że wnioski z tej konferencji zostaną rozesłane do senatów uczelni technicznych no i wiadomo że nie było brzozy 10 kwietnia bo już 5 tego została usunięta, a to że dzisiaj tam stoi mocno zakorzeniona to wynik działania rosyjskich służb specjalnych.

Tak to wszystko “prawda”, prezentacje poszczególnych prelegentów i referaty naukowe wywracają do góry nogami kłamstwo smoleńskie i nie znoszą krytyki. Najważniejsze jest jednak stwierdzenie pewnego zbioru komórek ludzkich, że tak gigantycznego zjawiska czy też zdarzenia jak katastrofa smoleńska nie sposób wyjaśnić zajmując się tylko jedną wąską dziedziną badań. Dlatego dobrze się dzieje, że są badane liczne wątki okołosmoleńskie jak socjologiczne, medyczne (wiadomo trzej przeżyli), a także że falsyfikacji są poddawane kwestie związane z funkcjonowaniem służb specjalnych – no bo akurat w tej dziedzinie to wiadomo który ekspert może się najlepiej wypowiedzieć.

Z wypowiedzi prof. Glińskiego wiadomo, że pan prof. Wiatkowski rzekomo przepiłował skrzydło! To jest naprawdę zaskakujące! Nie ma znaczenia, że prof. Gliński sobie żartował prawdopodobnie pomstując na jakość przekazu dziennikarskiego. Liczy się, że w ten sposób otworzył nowy wątek i umożliwił powstanie nowego szczepu wyznawców teorii przepiłowania skrzydła! No ale liczą się fakty, liczy się to jak są medialnie podawane no i to, że wszyscy wiedzą jak pękają parówki – dzięki czemu mogą sobie łatwo przeprowadzić symulację pękania kadłuba Tu-154m we własnej kuchni (lub na podwórku ale o tym dalej), we własnym garnku – ale i tak nie będą mieli pewności bo przecież tę wodę na parówki ugotują na „ruskim gazie”, co jak wiadomo powszechnie nie służy obiektywizacji wyników badania.

W trakcie robienia eksperymentu (tylko i wyłącznie przez osoby dorosłe i w odzieży ochronnej) proszę pamiętać, że była wielokrotność wybuchów – ile ich było nie wiadomo, więc na wszelki wypadek warto jest włożyć do garnka (uwaga ma być aluminiowy), co najmniej z pięć parówek połączonych folią spożywczą – w ten sposób można symulować pasek detonacyjny, a co to jest to przecież nie wypada nawet pisać, bo jak ktoś nie wie to nie jest Polakiem, tylko marnym prowokatorem polskojęzycznym i to prawdopodobnie ze łże mediów.

A swoją parówkową ucztę możecie państwo okrasić odszukaniem w sieci wystąpienia prof. Tadeusza Jasudowicza z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika pt. „Śledztwo smoleńskie z perspektywy prawa do życia w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka”. I nie podskoczycie powyżej parówek! Po prosu nie podskoczycie, jak się wam wydaje że wiecie już wszystko to zrozumiecie jak nic nie wiecie i jacy malutcy jesteście! Ponieważ to była seria eksplozji, która po kawałku niszczyła samolot. Jednakże, żeby ustalić w której gaśnicy był pierwszy wybuch – trzeba powołać nowy narodowy uniwersytet a w tym celu wygrać wybory i przekierować środki unijne (z 30 mld Euro) na badanie tego problemu – bo jest interdyscyplinarny i wielowątkowy. Dla poprawy nastrojów możecie państwo obejrzeć sobie – jest na YouTubie prezentację pana dr inż. Bogdana Gajewskiego pt. „Fotele lotnicze i pasy bezpieczeństwa w katastrofie smoleńskiej.” Jeżeli tego będzie mało poszukajcie państwo wystąpienia pani Anny Gruszczyńskiej-Ziółkowskiej – „Jak brzmi uderzenie samolotu w brzozę?”. I bez mataczenia, bez skręcania parówek – żeby więcej wytrzymały! O nie proszę im nie pomagać, mają pęknąć same, – bo tu chodzi o symulowanie cząsteczek aktywnych (wiadomo trotyl) i ich oddziaływania na strukturę poszycia samolotu.

Nie możemy proszę państwa się przyłączyć do grona prześmiewców, pasibrzuchów, parówkowych skrytożerców i innego rodzaju ludzkich wesz, które żerują na problematyce konferencji nazywając ją konferencją o puszkach i parówkach z workami w tle. Nie może być na to zgody, albowiem jak było wskazane powyżej – każdy z państwa może samodzielnie, we własnym aluminiowym garnku (no dobra od biedy może być to garnek stalowy wiodącego producenta) symulować pękanie parówek na żywym ogniu oczywiście w wodzie. Przekleństwo „ruskiego gazu” jakoś można przezwyciężyć modlitwą, intencja jest po państwa stronie. Dla czystości naukowej tego eksperymentu liczy się to, żebyście gotujący się garnek z parówkami – z całej siły rozbili o jakąś pobliską brzozę. Oczywiście po uzgodnieniu z właścicielem drzewka i uzyskaniu decyzji środowiskowej, że tak można zrobić – absolutnie nie zachęcamy państwa do niszczenia zieleni! Gaz można jakoś z butli, no poradzicie sobie państwo.

Ponieważ wiadomo, że parówki wypadną – warto wcześniej rozłożyć folię, która może symulować zasłonięte miejsca po usunięciu brzozy, więc szanowni państwo – zupełnie na poważnie możecie symulować brzozę której nie ma, bo ją usunęliście i próbować roztrzaskać garnek w powietrzu – czyli w naszych warunkach na gazie. Jeżeli weźmiecie szybkowar, to się wam może udać. W ten sposób przeprowadzicie piękny eksperyment, jednakże proszę uważać, żeby nagle nie nadleciały czarne helikoptery a na linach nie spuścili się komandosi z NAVY Seals, albowiem jak wiadomo po Bostonie – szybkowar to broń terrorystów (uwaga czeczeńskich pochodzenia siłą rzeczy rosyjskiego).

No i w ten sposób sami państwo widzicie, jak banalnie udowodniliśmy, że był wybuch, że rozerwało, że w tym wszystkim są liczące się wątki prowadzące do Federacji Rosyjskiej, a jak komuś brakuje dowodów na winę Tuska, to może do garnka – szybkowaru włożyć kilka kaczych dziobów, jednakże uwaga – żeby nie było, że to świętokradztwo, to może już lepiej gumę Donald?

Poza tym powstaje pytanie, – co teraz zrobią wyznawcy sekty pancernej brzozy? A jaki los czeka wierzących w hel? Czy po latach osoby, które do początku II giej konferencji smoleńskiej wierzyły w mit pancernej brzozy i do tego jeszcze rozważały rozpylenie helu – będą mogły ubiegać się o wcześniejsze emerytury i specjalne dodatki, czy też oni i ich dzieci będą represjonowani jako „ruscy” agenci wpływu i pożyteczni idioci? I to są proszę państwa dylematy godne powołania Instytutu Smoleńskiego. Nie ma żartów, Sejm MUSI taki instytut powołać! Po prostu MUSI, najlepiej niedaleko warszawskich Tworek, chociaż może w Smoleńsku jest jakaś rozbudowana klinika psychiatrii?

Ps. Jak eksperyment się nie uda to warto rozważyć wiodące sieci stacji benzynowych – akurat prowadzą wojnę cenową o klientów i sprzedają hot dogi po złotówce – może to nie to samo, co parówka z szybkowaru roztrzaskana o nieistniejącą brzozę, ale mimo wszystko to zawsze coś!

Ps. 2 Do naszych rosyjskojęzycznych czytelników – potrzebujemy zdjęcia brzozy, której nie ma! I nie damy sobie wmówić, że nie da się zrobić zdjęcia czegoś, czego nie ma, już nie takie numery robił wasz wielki kraj! Więc co to jakieś banalne zdjęcie trywialnej, znikającej brzozy. Zresztą jak zniknęliście brzozę to wiadomo kto za tym stoi!

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

Jedna myśl na temat “Konferencja o puszkach i parówkach z workami w tle?

  • 23 października 2013 o 21:24
    Permalink

    Jest tyle ciekawszych opisów zdarzeń w Szpitalu dla Psychicznie Chorych, niż ten w artykule.
    Na przykład bunt na Oddziale Napoleonów, którzy nie chcą już dłużej przebywać na Wyspie Świętej Heleny.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.