Paradygmat rozwoju

Koncepcja państwa miękkiego to jakoś tam będzie i brak numerków!

 Poważne podejście do państwa i państwowości polega na traktowaniu wszystkiego co państwowe i publiczne jak najbardziej na serio. Jednakże przyznajmy to przed sobą samym uczciwie – czy my naprawdę chcemy zamienić nasz kraj w idealną machinę, w której będziemy jedynie dobrze naoliwionymi elementami? Czy nie jest pożądana pewna doza wolności wynikająca z co tu dużo mówić – chaosu i naszego umiłowanego polskiego „jakoś tam będzie”?

Wbrew pozorom poruszany problem jest o wiele głębszy niż to może się wydawać na pierwszy rzut oka. Tu chodzi o rozumienie całej naszej państwowości jako bytu nadrzędnego oraz relacji pomiędzy państwem a obywatelami i między nami samymi. Przecież stan istniejący na który z tak świętym oburzeniem w dominującej większości – kogo by się nie spytać narzekamy – jest wynikiem tego do czego sami doprowadziliśmy. Przecież to nie dlatego politycy boją się ogłaszać reform ponieważ reformy są konieczne, potrzebne i celowe, ale dlatego ponieważ jakby przykładowo nasz obecny premier nagle zamienił się w reformatora i zaaplikował chociaż połowę tego o czym powszechnie się mówi – to natychmiast wyjdą mu na ulice wiadomo jakie związki i wiadomo co zrobią z najładniejszych traktów Warszawy paraliżując miasto totalnie a w dodatku jeszcze zgodnie z obowiązującą modą zrobią miasteczko okupujące Sejm lub Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Co więcej – ludzie oglądający protestujących w telewizji – w dominującej większości się z protestującymi zsolidaryzują a jak premier do nich nie wyjdzie to oczywiście wszystko będzie jego winą no bo co biedni ludzie upominający się o swoje prawa są winni? Wszyscy pamiętamy protesty „białego miasteczka” czy też okupacje pomieszczeń w ministerstwach – głodówki! Listy protestacyjne! My naprawdę nie jesteśmy Narodem, którym jest łatwo rządzić – skala społecznego buntu i niezadowolenia rośnie zawsze wykładnikowo w reakcji na ludzką krzywdę. I nie ma szans przetłumaczyć ogółowi – to jest niemożliwe.

Władza doskonale o tym wie i boi się protestów społecznych jak diabeł święconej wody, zwłaszcza że Polacy są pamiętliwi i mściwi. Nie zapomną premierowi i rządzącym nie tylko tego jakiej doznali krzywdy, ale jeszcze będą rozpamiętywali to w jaki sposób w ich mniemaniu zostali potraktowani. Dlatego proszę się nie dziwić, że Policja – jeżeli nie musi trzyma się jak najdalej od wszelkich protestów politycznych o ile oczywiście sama akurat nie protestuje, bo przecież i takie protesty – policjantów też się już kilka razy powszechnie zdarzały. Jedyną grupą zawodową jaka jeszcze nie oprotestowała znienawidzonej rzeczywistości są czynni wojskowi – bo przecież nawet wymiar sprawiedliwości miał „strajk włoski”.

Jeżeli przypomnimy sobie problemy jakie mieli członkowie „Samoobrony” ze ś.p. Andrzejem Lepperem na czele za rozsypywanie cudzego zboża na torach (czyli niszczenie cudzej własności – wyrządzanie szkody w znacznych rozmiarach), jak również inne kwestie karania przez państwo zorganizowanych form protestu jak np. permanentne blokady dróg krajowych poprzez spacerowanie na przejściach dla pieszych – to naprawdę władza obnosi się w tym kraju z obywatelem jak z jajkiem. Przecież w kraju o jakim rzekomo marzymy – kraju na twarde serio – za takie numery jak obrzucanie kulkami od łożysk albo palącymi się oponami siedziby rządu! Nie mówiąc już o traktowaniu swego czasu przez związkowców górniczych – policjantów z prewencji – to powinny być długoletnie wyroki więzienia albo przynajmniej badania psychiatryczne. No bo jak można dźgać człowieka w biały dzień wielkim świdrem, kilofem czy czym tam jeszcze – albo rzucać (toczyć) w stronę szpaleru Policji opony z substancją płonącą w środku? Czy to się nazywa zachowanie demokratycznych form protestu? Przy tym sposoby wyrażania swojego „bólu” przez młodzież na co dzień kibicującą klubom sportowym a od święta manifestującą swoje „gorące” uczucia patriotyczne lepiej się nie wypowiadać, albowiem zachowanie tłumów na niedawnych manifestacjach po prostu stanowiło rewoltę i bezhołowie. Nie może być przyzwolenia na atakowanie dziennikarzy jak również przechodniów, nie mówiąc już o wprowadzaniu do akcji – zagranicznych grup zorganizowanych bojówkarzy! Z tym wszystkim musi zmierzyć się nasza władza! Naprawdę tylko mistrzostwu Policji zawdzięczamy to że jak do tej pory nie było ofiar śmiertelnych na demonstracjach.

Mamy naprawdę państwo miękkie, może w niektórych zakresach jego właściwości zbyt miękkie, czy też po prostu bałagan a nie porządek, jakiego byśmy chcieli oczekiwać od państwa. Jednakże w naszych realiach – nie ma możliwości przeprowadzenia pewnych rzeczy, ponieważ ludzie po prostu się zbuntują, przy czym najgorszy z możliwych jest protest milczący – spychający aktywność do szarej strefy gdzie nie ma państwa. Z tym właśnie jest najgorzej, tutaj mistrzowsko opanowaliśmy mijanie się z obowiązkami, niezauważanie np. zobowiązań podatkowych i różne inne kwestie powodujące, że szara strefa w gospodarce, służbie zdrowia, edukacji i innych dziedzinach życia ma się świetnie i po prostu kwitnie.

Bardzo symptomatycznym przykładem miękkości naszego państwa jest kwestia karania pijanych kierowców za prowadzenie pojazdów mechanicznych pod wpływem alkoholu. Trochę to już trwa a postępów nie widać i nie słychać. Co weekend – zwłaszcza każdy dłuższy w mediach powtarzane są ostrzeżenia, żeby nie wsiadać do samochodów i na motocykle po wypiciu alkoholu, zwłaszcza jeżeli wiezie się rodzinę, żeby zapinać pasy, dzieci wozić w fotelikach i inne różne ostrzeżenia. Następnie kilka dni potem słyszymy podsumowanie kolejnej akcji policyjnej, gdzie padają rekordy zatrzymań kierowców pod wpływem itd. No jaki to ma sens? Czy minister sprawiedliwości ma przysyłać kierowcom do domów upomnienia z wyprzedzeniem? Co takiego trzeba zrobić, żeby Naród się oduczył i zaprzestał wsiadać do samochodów nie po nawet dwóch piwach do obiadu! Po prostu tego się nie da wykorzenić! Piją wszyscy – na wsiach i miastach, a to co policja wyłapuje to przecież tylko ułamek próby – pijanych jest zawsze więcej!

Co to oznacza? Mamy prawo i stanowiące je państwo w imieniu społeczeństwa – co najmniej na drugim miejscu za swoim prywatnym interesem. Nie da się tego zmienić, ponieważ nie możemy wymienić połowy lub jeszcze większej części obywateli na nowych! Musimy w takich realiach żyć – stąd potrzebujemy miękkiego państwa, które rozumie podejście obywateli i w sposób umiejętny podchodzi do rozwiązywania problemów. Jeżeli wprowadzilibyśmy zamordyzm – jaki w części wprowadził aparat skarbowy (uwaga nie chodzi o bezsensowne lub wykluczające się przepisy), to natychmiast podnosi się krzyk, że gwałcą. No a wówczas żaden polityk nie może przejść nad smutnym losem krzywdzonych obywateli – chyba, że chce swoje nazwisko widzieć tylko na własnej wizytówce a nie na liście wyborczej. W ten oto sposób zamyka się pewna spirala i pewna pętla – powodująca, że jesteśmy na relatywnie niższym poziomie rozwoju ogólno-cywilizacyjnego od państw zachodnich. Jednakże – z pewnością jesteśmy z tego powodu szczęśliwsi, ponieważ wszelką regulację traktujemy jak ucisk. No bo kto nie narzekał na automatycznie przyznawane numerki do okienek na poczcie? Prawda, że to systemowe uporządkowanie przeważnie wprowadza chaos? Nie można podejść, zapytać się – załatwić. Trzeba brać numerek i czekać. A to jest nie po Polsku! Tak nie chcemy!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

16 + 2 =