Wojskowość

Koncepcja lekkiej piechoty jest jak najbardziej słuszna ale trzeba ją dobrze przemyśleć

 Wraz z wizją Obrony Terytorialnej w Polsce, pojawiła się wizja stworzenia oddziałów lekkiej piechoty zmotoryzowanej, zdolnej do względnie szybkiego przemieszczania się trakcją kołową na średnie odległości, w oparciu o własną logistykę i własne zapasy.

Tego typu oddziały miałyby służyć do osłony, pozorowania, blokowania i poszerzania własnych02 skrzydeł w działaniach taktycznych, tak żeby zwiększyć skalę oddziaływania własnych wojsk, których jest po prostu niewiele.

Trzeba od razu przyznać, że to bardzo dobry pomysł, tak żeby mieć względnie dobrze wyszkoloną i poprawnie uzbrojoną siłę żywą, która zawsze przyda się na polu walki, a w zależności od wyszkolenia, ukształtowania terenu, zadania taktycznego, roli na polu walki, dynamiki walki oraz posiadanego uzbrojenia – może w sprzyjających warunkach odegrać bardzo dużą rolę. Przykładowo takie oddziały, po odpowiednim przeszkoleniu i z odpowiednim uzbrojeniem, pod osłoną własnej artylerii – mogą dobrze bronić się w oparciu o określoną rubież – przed wojskami zmechanizowanymi przeciwnika, a nawet powstrzymywać oddziały pancerne, jeżeli będą mieli odpowiednią broń. Jednakże – tutaj uwaga – nie mogą to być oddziały traktowane jako pełnowartościowe jednostki wojskowe, bez spełnienia całego szeregu wymogów.

Z samej istoty piechoty lekkiej wynika, że mają to być wojska generalnie bez szeroko rozumianego „opancerzenia”, czyli – głównie trakcja kołowa, szybkie pojazdy, wysoka mobilność – za cenę opancerzenia. Chodzi o to, że ma być to wojsko działające w sposób specyficzny, najlepiej z zaskoczenia, z doskoku do nieprzyjaciela – próby okrążenia go, szybki atak i wycofanie się, zanim nieprzyjaciel podciągnie swoje siły główne, żeby odpowiedzieć. Taka taktyka użycia powoduje, że nie można tych oddziałów obarczać np. ciężkim sprzętem pancernym, albowiem on się generalnie nie sprawdza przy takiej taktyce użycia, poza tym jest drogi, a to mają być siły względnie tanie.

Kluczem do powodzenia takich formacji już w warstwie koncepcyjnej jest powiązanie: odpowiedniego szkolenia, odpowiednich pojazdów służących z zasady do przerzutu i najczęściej pośredniego wsparcia ogniowego, odpowiedniego uzbrojenia – pozwalającego na bardzo skuteczne zwalczanie siły żywej i sprzętu (nawet pancernego) nieprzyjaciela. Chodzi oczywiście o broń lufową wszelkiego typu, w tym nawet średnich kalibrów – ustawioną na podwoziach wielokołowych lub dostosowanych ciężarówkach zdolnych do poruszania się w terenie. Najważniejsze natomiast są możliwości zwalczania broni pancernej, dlatego głównym elementem siły ognia takich wojsk muszą być pociski przeciwpancerne – i kierowane i masowe jednorazowe granatniki odpowiedniej mocy. Dodatkowo jak w każdym wojsku przydają się moździerze, ponieważ to straszna i groźna broń, umożliwiająca bardzo potrzebne wsparcie ogniowe i w ataku i w obronie. Do tego wszystkiego należy dodać jeszcze nowoczesną łączność i rozpoznanie. To daje nam sześć głównych elementów składowych, dzięki którym można taką koncepcję funkcjonalną stworzyć i wdrożyć.

Oczywiście jednak kluczem do wszystkiego jak zawsze jeżeli chodzi o prowadzenie wojny jest LOGISTYKA, bez odpowiedniego zabezpieczenia logistycznego, w ogóle nie ma mowy o tym, żeby jakiekolwiek wojska, nawet piechota lekka – były w stanie efektownie walczyć. Uwaga – nie potrzeba cudów, można moździerz postawić w przystosowanym kontenerze, a ten przewozić na przystosowanym podwoziu wraz z dużą ilością amunicji. Nie mówimy o zaawansowanych środkach uzbrojenia, można przy pomocy odrobiny dobrej woli i pomysłowości wykorzystać to uzbrojenie które mamy w arsenałach oraz które sami produkujemy. Z urządzeń, które trzeba dokupić to na pewno profesjonalne radary pola walki i inny sprzęt rozpoznawczy. Do strzelania naprawdę wystarczy moździerz 120 mm, 98 mm, działa 76,2 mm, karabiny 12,4 i 14,5 oraz nieśmiertelne 2×23 oraz oczywiście najnowsze 1×35 mm lub stare dobre 57 mm – jeżeli jeszcze bylibyśmy w stanie je wyprodukować. Tutaj nie potrzeba cudów. Wystarczy odpowiedni sprzęt, oprzeć o odpowiednie platformy kołowe, które już i tak są produkowane w kraju, a po specjalnym wzmocnieniu będą się doskonale nadawać – jako nie przeładowane – do tego typu użytku. Niemcy jeszcze w latach 90-tych używali dla zwiadu i swoich wojsk specjalnych, saperów – prostych ciężarówek znanego producenta o znamienitej renomie, „opancerzonych” workami z piaskiem. Nie ma powodu, dla którego – mielibyśmy nie mieć np. przygotowanych zawczasu rozwiązań umożliwiających dopancerzenie pojazdów, przecież wszystko można przygotować – blachy dociąć, osadzić, zdemontować, przygotować do montażu. To nie są problemy, to nie są wyzwania, to są technikalia.

Przede wszystkim liczy się sama filozofia użycia takich wojsk, która zdeterminuje używanie stosownych pojazdów, w sposób adekwatny do zadań. Jeżeli przeładujemy i opancerzymy jak czołg nawet najlepszą ciężarówkę o największej nośności, to i tak się nam złamie – jak kierowca dynamicznie będzie przekraczał może nie pierwszy, ale trzeci rów. Każdy kto miał przyjemność jeździć nieśmiertelnym 266 po wertepach wie co to znaczy jazda w terenie ciężarówką i czym to się je. Dzisiaj mamy o wiele szersze możliwości wyboru pojazdów, w tym pływających – jak nasze Rosomaki, oraz bardzo ciekawe „klony” Skot-a, nie wiadomo dlaczego odrzuconych przez wojsko. Tego typu konstrukcje – nie przeładowane, bez zbędnej filozofii, zapewniające możliwość względnie bezpiecznego dotarcia w rejon walki, izolacje od gazów i pływalność, to wszystko co potrzeba. A jeżeli 6×6 mogłoby jeszcze ciągnąć przyczepkę, to już mamy i załatwioną logistykę dla 8 ludzi na dwa tygodnie. Wiadomo, że sobie poradzą – a o autonomię działania przecież chodzi, w chaosie wojny nasza koncepcja logistyczna oparta na Regionalnych Bazach Logistycznych i WOG-ach – (wojskowych oddziałach gospodarczych), prawdopodobnie nie będzie miała szansy sprawdzić się w konflikcie, ponieważ jego dynamika będzie szybsza niż ich czasy reakcji. Dlatego liczy się to, co wojsko może zabrać ze sobą.

Czasami trzy ładowarko-koparki, mogą zdziałać cuda na polu walki, albowiem właśnie element inżynieryjny może być „czarnym koniem”, wykorzystania tego typu wojsk. Jeżeli te oddziały byłyby odpowiednio przeszkolone i dysponowały dużą ilością, nowoczesnego sprzętu budowlanego – dostosowanego do działania w warunkach bojowych, to można się spodziewać, że stosunkowo szybko i sprawnie, byłyby w stanie tworzyć odpowiednie przeszkody inżynieryjne dla przeciwnika. To jest bardzo ważny aspekt działania tego typu oddziałów, albowiem odpowiednio okopane wojska, w rejonie przygotowanym – to zupełnie inny przeciwnik niż piechota z lekką bronią, leżąca w rowie przy drodze obok spalonej własnej ciężarówki.

Oczywiście rozważamy – bardzo luźno i w sposób nie profesjonalny o samej koncepcji. Ostateczną strukturę dla takich oddziałów muszą ustalić fachowcy, znający się na pracy sztabowej, organizacji wojska i taktyce. Wówczas wiadomo, że w brygadzie wydziela się np. batalion szturmowy, batalion wsparcia artyleryjskiego, batalion inżynieryjny, kompanię łączności, kompanię saperów, kompanię żandarmerii, medyków itd. Wszystko zgodnie ze specjalizacją i wiedzą wojskową. Mamy w tym zakresie w kraju ZNAKOMITYCH specjalistów, a na pewno i sami Żołnierze zabiorą głos. Dlatego sprawa może mieć pożyteczny finał, bez specjalnego przekombinowania i wymądrzania się cywilów, z których żaden nigdy nie przespał nawet jednej nocy w okopie, przykryty pałatką. To trzeba czuć, wówczas się o wiele więcej rozumie.

Całość koncepcji trzeba odpowiednio przemyśleć, tak żeby nasycić pododdziały – dużą ilością skutecznej broni, pozwalającej im na wejście w kontakt bojowy nawet z potężniejszym wrogiem i w razie potrzeby – uporządkowane wycofanie się pod osłoną własnych środków ogniowych. Do tego trzeba pamiętać o odpowiednim przeznaczeniu użycia tych wojsk. To nie może być wojsko – do wszystkiego – ponieważ, jego możliwości owszem, mogą być duże, ale nie można w ten sposób zapełnić każdej luki. Te oddziały będą efektywne i skuteczne, jeżeli cała koncepcja będzie zrównoważona i umożliwi im działanie, zgodne z podstawową logiką sił lekkich – szybkość zamiast pancerza – mobilność jako priorytet.

4 komentarze

  1. Fasci di Combatimento

    W naszych realiach skończy się na 2 PTSach przewożących BWP, kilkudziesięciu starach 266 i nowym Land Rowerze dla dowódcy, a ludzie dojadą na front autobusami miejskimi… i moździerz i szyłka się zmieści przez otwarte drzwi – a ile amunicji do Gradów 🙂 mówie wam autobusy miejskie podstawą transportu OT 🙂

  2. Lekka piechota, to takie termin na TANIE WOJSKO.

    Kombinują politycy, żeby na papierze było tego wojska jak najwięcej i żeby to NIC nie kosztowało, no bo na 500+ trzeba mieć kasę.

    Do tego te duże liczby LEKKIEJ PIECHOTY (głównie w planowanych 17 brygadach OT) muszą mieć ORKIESTRY, sztandary i koniecznie kompanie honorowe, ale wyposażone już w POLSKIE karabiny, nie ruskie.

    Takie widoczne podejście do OT pozwoli nasycić UROCZYSTOŚCI DZIESIĘTNIC smoleńskich w element państwowy w każdym województwie, militarny i z oprawą muzyczną, bo o to w tym wszystkim chodzi.

    Na serio, to każda piechota jest LEKKA.

    To czym dojeżdża na pole walki, albo czym to pole walki pokonuje w pościgu/odwrocie – to rzecz wtórna.

    To mogą być różnorakie transportery opancerzone lub bojowe wozy piechoty.

    Kołowy Transporter Opancerzony to bzdura, do “kołowy” nie może być cięższy niż dwadzieścia kilka ton, co i tak nie daje pancerza chroniącego desant przed pociskami powyżej 30 mm.

    Kołowy transporter ma dowieźć piechotę i szybko znikać lub jako wóz rozpoznawczy SZYBKO się przemieszczać. Nic więcej.

    Ochrona desantu to dopiero w wozach gąsienicowych o masie powyżej około 36 ton.

    Dlatego weźmy przykład z Brytyjczyków.

    U ich nie ma przywiązania PIECHURA do pojazdu, bo on ma walczyć z ziemi, korzystając tylko ze wsparcia ogniowego z transportera (dalej od linii styczności) lub cięższego wozu bojowego (bliżej, prawie w szykach piechoty).

    Nasze pochwały ROSOMAKA po jego działaniach w Afganistanie nie oddają istoty NASZEGO polskiego TEATRU działań bojowych oraz innego ewentualnego przeciwnika, niż tamtejsi talibowie.

    Dlatego podstawą do sukcesów PIECHOTY (każdej) jest po pierwsze ROZPOZNANIE, potem wsparcie ogniowe i inżynieryjne.

    Oczywiście ten LEKKI czy CIĘŻKI PIECHUR musi mieć taką osłonę przed atakami lotnictwa, żeby mógł mieć sukcesy na ziemi, a nie krył się bez przerwy na komendę LOTNIK!

    O wsparciu lotniczym nie wspomnę, bo to dziś oczywiste, ale ROZPOZNANIE jest najważniejsze, bo jak się ma małe siły, to trzeba je mądrze użyć.

    O dowodzeniu nie wspomnę, bo szykuje nam się kolejna dobra zmiana w tym zakresie i skompromitowana AON zostaje zastąpiona przez Akademię Sztuk Walki, przy likwidacji istniejących w AON instytutów KOSMETOLOGI (akademia paznokcia?) …

    Tylko że o meritum spraw obronnych nie wypowiadają się ludzie, którzy nigdy nie spędzili kilku nocy w okopie na poligonie i to w okresie zimy, chyba że założymy iż potencjalny przeciwnik będzie nas atakował tylko w okresie letnim.

    Nawet “wypróżnianie się” jest problemem przy minus 15 stopni, gdy nad głową świszczą pociski.

    Pooglądajcie sobie Państwo filmy z Donbasu, tam pokazywano SŁOIKI na mocz …

    Do tego obecni pułkownicy są niekiedy oficerami po krótkich kursach (2-3 miesiące) z lat 90-tych.

    Nigdy nie widzieli rozwiniętego batalionu na poligonie, zawsze były to jakieś zajęcia szkieletowe, gdzie kompania udawała brygadę.

    Nigdy nie przemieszali się z wojskami na odległość większą niż z placu koszarowego na poligon (parę kilometrów – AUTOKARAMI!)

    Dlatego LEKKA i każda inna PIECHOTA to ma być DOBRZE WYSZKOLONA PIECHOTA, wspierana przez cały system (rozpoznanie, wsparcie ogniowe, inżynieryjne, logistykę, itp.)

    System rozumiany jako coś REALNIE DZIAŁAJĄCEGO, a nie setki prezentacji w PowerPoint oraz bez WOG-ów i RBLogów – bo to jest przeniesienie kultury pokojowej cywilnej korporacji na siły zbrojne.

    Wnioski: każda piechota jest dobra, o ile jest jej dużo tak jak saperów – też ma być ich dużo, wówczas nie muszą być inteligentni …

  3. Duda jest bardzo zadowolony z tego, że znów Polskę będą bezcześcić buty obcych żołdaków … Przypomnieć należy, że nadal jest w mocy umowa pomiędzy ZSRR / FR a USA stanowiąca że NATO nie zbliży się do granic Rosji…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.