Paradygmat rozwoju

Komitet Gospodarczej Myśli Strategicznej – zmarnowana szansa Piechocińskiego?

 Przy ministrze gospodarki powołano nowe ciało doradcze pod nazwą Komitet Gospodarczej Myśli Strategicznej. Pan Janusz Piechociński wicepremier i minister gospodarki wręczył nominacje 35 członkom Komitetu, w tym m.in.: panu Andrzejowi Arendarskiemu, panu Jeremiemu Mordasewiczowi, panu Wojciechowi Dąbrowskiemu, panu Markowi Goliszewskiemu, panu Jerzemu Hausnerowi, panu Michałowi Kleiberowi, panu Krzysztofowi Pietraszkiewiczowi oraz pani Elżbiecie Mączyńskiej.

Wicepremier Piechociński powiedział: „Polityka i dyplomacja muszą służyć gospodarce. Wspólnie odpowiedzmy sobie na pytanie, jakie tendencje będą dominowały w niej za kilkadziesiąt lat. Polska musi znaleźć miejsce na światowych rynkach i ustalić priorytety w rywalizacji o pracę, energię i jakość życia.” [Źródło: Ministerstwo Gospodarki tutaj]. Co należy odczytać jako wskazanie kierunków polityki gospodarczej i inne zagadnienia z tym związane.

Może dziwić perspektywa zakreślona przez pana ministra, albowiem co będzie za kilkadziesiąt lat – możemy sobie próbować ekstrapolować za pomocą poślinionego palca wystawionego na wiatr. W naszym przypadku planowanie w perspektywie lat 10-ciu – to i tak już byłby „szał nowości”, zwłaszcza jeżeli miałoby to realne przełożenie na rzeczywistość. Oczywiście trzeba się cieszyć, że pan wicepremier chce spoglądać w przyszłość tak daleko, jednakże nie miejmy złudzeń co do zdolności percepcyjnych tak dobranych przedstawicieli naszej ekonomiczno-gospodarczej elity.

Można cieszyć się, że pan minister Piechociński za swoją misję uznaje, że Polska musi znaleźć miejsce na światowych rynkach i ustalić priorytety w rywalizacji o pracę, energię i jakość życia. Nikt dotychczas od czasów Kołodki i Hausnera nie mówił w polskim rządzie takim językiem! Za samo to już należy się panu Piechocińskiemu mała tablica pamiątkowa na murze swojego ministerstwa. Przede wszystkim zwraca on uwagę na potrzebę wskazania miejsca na światowych rynkach. Można to odczytać jako postulowaną nie raz na naszych łamach – strategię poszukiwania nisz rynkowych, ponieważ nie powiadamy przełomowych technologii umożliwiających podbicie zagranicznych rynków, to wiadomo że możemy mówić o uczestnictwie w nich tylko i wyłącznie na zasadzie niszy. Do tego rzeczywiście trzeba ustalić priorytety, czyli to gdzie chcemy się skoncentrować, żeby osiągnąć możliwe najlepsze efekty w międzynarodowej rywalizacji o wskazane trzy kluczowe orientacje strategiczne.

Zdecydowanie praca musi być naszym priorytetem, to znaczy takie orientowanie się na politykę gospodarczą, żeby tworzenie miejsc pracy było miernikiem jej efektywności.

Energia to problem numer jeden naszej gospodarki, która jeszcze dług będzie uzależniona od produkcji wymagającej dużej mocy. Droga energia – i drogie nośniki energii, w zależności od przyjętych technologii do stworzenia mix-u energetycznego to największe wyzwanie dla państwa. Jest już jasne, że dalsze kontynuowanie monokultury węgla to po pierwsze marnowanie cennego surowca dla przemysłu chemicznego a po drugie zanieczyszczenie środowiska na jakie Unia Europejska nie daje już przyzwolenia. Można tylko mieć nadzieję, że przemyślenia w Komitecie spowodują nasilenie zainteresowań budową energetyki jądrowej i energetyki ze źródeł odnawialnych.

Odwołanie do jakości życia to już totalnie coś nowego i nadzwyczajnego w naszych realiach, warto się nad tym przez chwilę zastanowić, albowiem w ten oto sposób pan Piechociński wprowadził miernik jakościowy do systemowych orientacji strategicznych w myśleniu o rozwoju naszego kraju! Jeżeli bowiem celem polityki gospodarczej ma być m.in. jakość życia, która do tej pory była traktowana bardziej wynikowo (jako skutek dobrze działającej gospodarki) – to w zasadzie powinniśmy mówić o rewolucji. Nie było jeszcze rządu, który wyniósłby na piedestał kwestie jakości życia mieszkańców naszego kraju.

To co zostało przedstawione bardzo dobrze wróży na przyszłość, jednakże dziwi przede wszystkim skład Komitetu. To przedstawiciele burżuazji, finansjery, pracodawców, kapitaliści, profesorowie minionych doktryn ekonomicznych. To nie jest gremium zdolne do wygenerowania jakiegokolwiek przełomowego pomysłu na kształtowanie naszej gospodarki. Dlatego i tylko dlatego, ponieważ ci ludzie współpracują ze sobą w wielu różnych ciałach i gremiach – ciągle rozmawiając o tym samym.

Wielka szkoda, że pan wicepremier Piechociński nie zdecydował się na nową formułę personalną, czyli nie wybrał tych ludzi lub szefów tych instytucji, którzy po np. rocznym wolnym, otwartym i międzynarodowym konkursie (O! Tak! Tak! – Unia Europejska istnieje, trzeba o tym pamiętać) po prostu przysłaliby mu swoje pomysły! Jest w naszym kraju bardzo szerokie spektrum osób – zwłaszcza przedsiębiorców, którzy mogą wnieść nową jakość do dyskusji publicznej. A co jak nie ciało doradcze przy ministrze gospodarki mogłoby stanowić dla nich platformę do wyrażania opinii? Tymczasem minister preferuje starych i znanych z różnych konfiguracji przedstawicieli elity – przynajmniej systemowo odpowiedzialnych (w jakiejś części) za bezwład i brak polityki gospodarczej naszego kraju, ponieważ kręcą się na orbicie tych spraw od lat i nie ma wyników!

Niestety Komitet Gospodarczej Myśli Strategicznej to raczej zmarnowana szansa pana wicepremiera Piechocińskiego.

One Comment

  1. Wydaje mi się (jakem misio303), że @Autor przecenia wielkość i głębokość myśli gospodarczej Pana Wicepremiera z PSL – Piechocińskiego.
    Powiedział On: „Polityka i dyplomacja muszą służyć gospodarce.”
    I tylko o to tu chodzi.
    Po prostu na naszych placówkach dyplomatycznych są DYPLOMACI od POLITYKI i RADCY HANDLOWI – od gospodarki.
    Ci ostatni jakby mniej podlegali Wicepremierowi od Gospodarki, a według niego – powinni.
    Wszystkim rządzi Minister Spraw Zagranicznych i Pan Wicepremier chce mieć swój wpływ, m.in. na obsadę stanowisk RADCÓW HANDLOWYCH.
    Jak mu się ud przekonać Premiera – to On będzie o tym decydował, kto i gdzie pojedzie jako RADCA HANDLOWY na danej placówce dyplomatycznej.
    Wiadomo że zasoby kadrowe PSL są olbrzymie, a zobowiązania wobec KOLEGÓW z Partii – nieskończone.
    Dodając do tego politykę prorodzinna PSL otrzymamy to czego oczekuje MNIEJSZY KOALICJANT.
    A niech sobie ma -pomyśli Premier Tusk.
    Co mu będę żałował.
    Może jeszcze OSCYPKI sprzedadzą w Chinach i będzie to drugi polski sukces po sukcesie disco-polowego zespołu Bayer Full na tamtym rynku.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

4 × 1 =