Historia

Kolejny 11 września i nadal Zachód nie chce zrozumieć przyczyn dramatu

 Pamiętny 11 września niesamowicie upokorzył Zachód, w istocie bowiem czego byśmy nie powiedzieli o skali dramatu i okrucieństwie tego terrorystycznego aktu, to jednak w zakresie przyjętej strategii – ci bandyci odnieśli sukces. Cele zamachu zostały osiągnięte, po pierwsze upokorzono Amerykę na jej podwórku, co jeszcze nikomu od początku jej państwowości się nie udało, a po drugie zrobiono to przy wykorzystaniu jej potencjału, jej otwartości, jej narzędzi i pomimo jej całej gigantycznej potęgi. Co czyni to upokorzenie jeszcze większym. Po trzecie wreszcie, Ameryka upadła na jedno kolano w sensie znaczenia swojej państwowości, kryzys zrobił swoje, a szok po atakach był jednym z elementów składowych myślenia negatywnego, które w gospodarce wolnorynkowej ma znaczenie. Patrząc zatem z perspektywy terrorystów, mierząc ich miarą – odnieśli sukces.

Zachód w tym same wielkie USA niestety pomimo bardzo dużego bólu związanego z tą tragedią oraz kolejnymi z wielkiej fali islamskich zamachów, które dosięgnęły Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i wielu innych krajów świata, w tym oczywiście islamskich, jak Irak, gdzie żniwo terroryzmu było największe – nie chciał i nadal nie chce zrozumieć przyczyn tego dramatu.

Podstawowy bowiem morał, fundamentalna nauka z tych wszystkich wydarzeń jest po prostu banalna i silnie udowodniona historycznie, bo przecież terroryzm ma długą historię. Jedynie zakłamanie polityczną poprawnością nie pozwala o niej powiedzieć wprost – mianowicie jedynym skutecznym sposobem uniknięcia aktów terrorystycznych motywowanych ideologicznie, bądź religijnie JEST ZABICIE TERRORYSTÓW ZANIM ZAATAKUJĄ.

Wymusza to niestety brutalizację relacji, ponieważ terroryzm z istoty swojej natury jest brutalny, w uproszczeniu sytuacja sprowadza się do zasady – „kto kogo pierwszy”. Jest jednak problem zasadniczy, chodzi bowiem o rozpoznawanie terrorystów? Na tej trudności poległ już nie raz cały zachodni system wywiadowczy, albowiem w swojej naiwności zakłada on, że trzeba rozpoznać i udowodnić zamiary ludzi, którzy chcą się czegoś takiego dopuścić, następnie postawić ich przed sądem – z tytułu usiłowania. To wszystko na co stać Zachód, z oczywistym uwzględnieniem takich działań jak Guantanamo lub potencjalnie Stare Kiejkuty oraz wiele, bardzo wiele innych miejsc-symboli.

Jest to jednak jeszcze zbyt mało, ponieważ nie tylko pomimo zaangażowania gigantycznych sił, olbrzymich zasobów, specjalnych uprawnień i totalnej inwigilacji, nie tylko nie udało się odsunąć zagrożeń, ale właśnie w ostatnim czasie – pięknie wyrosło nowe zagrożenie dla świata, które najważniejsi politycy amerykańscy i także – co jest szczególnie ciekawe – oficjalni przedstawiciele państw arabskich i muzułmańskich uważają za poważne zagrożenie, chodzi oczywiście o twór nazywający siebie samego mianem państwa islamskiego.

Nie jest to nic innego jak „wnuczek” drugiej amerykańskiej operacji irackiej, która zniszczyła ten kraj, doprowadzając do sądowego zabójstwa jego legalnie wybranego prezydenta oraz po prostu fizycznego wyniszczenia administracji, wojska, policji, tajnych służb, wszystkiego co trzymało państwo irackie w ryzach. Ponieważ Amerykanie zniszczyli Irak do pnia, oto właśnie wyrosła z niego nowa gałąź, którą krytykują nawet „zwykli” terroryści z Al-Qaidy za niepotrzebne okrucieństwo i sprzeniewierzenie się zasadom Islamu.

Tymczasem jednak Amerykanie nawołują do kolejnej para-krucjaty, która nie zmieni niczego, poza osłabieniem struktur tworu para-państwowego. Organizacji opartej na wierze lub silnej ideologii nie da się bowiem pokonać przy pomocy broni, poza tym wyjątkiem, że zabije się w zasadzie praktycznie wszystkich – już nawet z samego tytułu, że np. byli sąsiadami, tych, którzy mogli sympatyzować! Warto pamiętać, że postępowali tak w historii np. rzymianie, w nowszej historii – mocarstwa kolonialne traktowały podobnie kolonie. Jednakże kraje cywilizowane w epoce globalnych stacji telewizyjnych tak nie postępują, a przynajmniej nie postępują tak jawnie.

Do czego ma doprowadzić dalszy ciąg spraw jest trudne do określenia, ponieważ póki co, nie wiadomo o co Amerykanom chodzi. Globalne telewizje pokazują zdobyte stare syryjskie Mig-21-sze, mówiąc o zagrożeniu dla zachodu i w ogóle świata, wzbudzając panikę, pokazują stare syryjskie rakiety balistyczne, nakręca się atmosfera strachu. Jednakże nikt nie mówi o tym, że to wszystko jest bardzo pozorne, albowiem samo przygotowanie samolotu lub rakiety do startu przekracza ich możliwości, a nawet jakby wystartowali Mig-iem to niedaleko polecą, z powodów których naszym czytelnikom, chyba nie trzeba wyjaśniać. O wycelowaniu rakiety balistycznej lepiej w ogóle nawet nie myśleć, bez odpowiedniego przeszkolenia to niemożliwe, chociaż mogą być wśród terrorystów sunnici z dawnej armii irackiej, która posługiwała się takim sprzętem.

Mamy jednak retorykę strachu i przerażenia pod hasłem „państwo islamskie”, a wszyscy zapominają o tej gigantycznej ilości ropy i gazu, która jest w Iraku możliwa do wydobycia praktycznie od ręki.

Data 11 września musi skłaniać nas do przemyśleń, czy przypadkiem jedynie nie naciągniemy bombardowaniami kolejnej spirali w tym konflikcie. Tylko lub przede wszystkim głównie po to, żeby do następnej rewolucji – właściwa strona mogła korzystać z bogactw irackiej ziemi? Problemu terrorystów nie rozwiążemy, albowiem przecież wcale nie chodzi o to, żeby go rozwiązywać, bardzo wygodnie jest bowiem mieć wroga, którego można zwalczać, zwłaszcza jak płaci za to zaprzyjaźniony sojuszniczy rząd lub rządy.

Patrząc na wydarzenia z 11 września z perspektywy czasu, musimy pamiętać o ofiarach tej dramatycznej konfrontacji sposobów myślenia. Nie może być pozwolenia na terroryzm, tego typu wynaturzenia trzeba zwalczać w zarodku, cywilizowane społeczeństwa mają prawo się bronić przez zagrożeniami jakie powodują dowolnej maści radykałowie. Pamięć ofiar i bohaterów 11 września zawsze będzie dla nas ważna. W tym dniu łączymy się w bólu z rodzinami ofiar, w tym wszystkich naszych amerykańskich przyjaciół i znajomych, których krewni zginęli w tej dramatycznej katastrofie. Pamięć o nich nigdy nie przeminie!

***

W tym dniu pamiętamy także o dramacie Chile, który rozegrał się w tym pięknym kraju 11 września 1973 roku.

2 komentarze

  1. “po pierwsze upokorzono Amerykę na jej podwórku, co jeszcze nikomu od początku jej państwowości się nie udało…”

    W 1812 roku Brytyjczycy zdobyli m.in. Waszyngton i spalili Biały Dom.

  2. Nie przesadzajmy. Zginelo niecalych 3000 osob, wielu z nich obcokrajowcy. Na czym polega bohaterstwo w tej calej historii? Nie wpadajmy w amerykanska retoryke. W odpowiedzi na ten zamach, zorganizowany zreszta przez mieszkancow Saudi-Arabii, zgnely miliony ludzi w Iraku i Bliskim Wschodzie. Czy wdg Szanownego Autora jest to odpowiednia reakcja na “terroryzm”?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.