Polityka

Kolejna prowokacja samolotów NATO nad Bałtykiem – ile ta polityka nas kosztowała?

 Właśnie miała miejsce kolejna prowokacja samolotów NATO nad Bałtykiem. Myśliwiec NATO, niestety należący do Polski zbliżył się na niebezpieczną odległość do samolotu Ministra Obrony Federacji Rosyjskiej. Możliwemu nieszczęściu zapobiegła obecność potężnego rosyjskiego Su-27, po którego pojawieniu się pilot natowskiej maszyny oddalił się od samolotu pasażerskiego. Jak zwykle poszło o państwa bałtyckie, które mają nieustaloną granicę z Federacją Rosyjską, a Rosjanie nie są przepuszczani nad terytorium Litwy i muszą latać do Kaliningradu nad Bałtykiem. Jednak jak widać i to jest problemem dla NATO. Szczegóły nie mają znaczenia, latanie skrzydło w skrzydło przez myśliwiec obok samolotu tak ważnego polityka ma swoją wymowę czysto polityczną, a ze względu na kontekst – ciągle ponawianych incydentów, jest kwintesencją prowokacji. Proszę się zastanowić jaki byłby krzyk, jakby to Rosjanie lecieli skrzydło w skrzydło obok samolotu transportującego polskiego polityka! W przestrzeni międzynarodowej po prostu latają różne samoloty, jaki jest sens wypalania paliwa, żeby towarzyszyć rosyjskim przelotom? Przecież to paliwo i tak importujemy z Rosji!

Jeżeli rzeczywiście doszłoby do wypadku, czy ktokolwiek jest w stanie sobie wyobrazić możliwe skutki? Zderzenie samolotu NATO z samolotem rosyjskiego Ministra Obrony? Przecież w locie skrzydło w skrzydło, wszystko może się zdarzyć. Samoloty lecą z dużą prędkością poddźwiękową, wystarczy odrobina nieuwagi, jakieś turbulencje – tragedia gotowa. Czy to jest wkalkulowane w scenariusz takiego zdarzenia? Czy ktoś może sobie wyobrazić w ogóle konsekwencje polityczne?

Sprawa ma jednak głębszy aspekt, albowiem jest to tylko czubek góry lodowej naszej antyrosyjskiej i rusofobicznej polityki. Czy ktoś w ogóle jest w stanie oszacować ile nas kosztowała polityka rusofobii? Ile straciliśmy przez wszystkie ostatnie lata? Wystarczy policzyć od katastrofy pod Smoleńskiem, wcześniej też nie było dobrze, ale to wtedy rozpoczęła się antyrosyjska histeria. 

Wymiana handlowa z Rosją jest dzisiaj prawie jednostronna, importujemy o wiele więcej, niż eksportujemy, a struktura naszego handlu jest taka, że Rosjanie mogą z łatwością znaleść substytuty dla naszych produktów, a my dla ich surowców nie za bardzo, a na pewno za o wiele wyższą cenę. Mechanizm jest banalny – jak rynek się zorientuje, że mamy zamknięte lub ograniczone możliwości podaży ze Wschodu, to surowce dla Polski będą o wiele droższe. Przedwczoraj pan Petro Poroszenko rozmawiał z panem Donaldem Trumpem o amerykańskiej pomocy gospodarczej, w tym był komunikat o dostawach węgla z USA na Ukrainę. Czy chcemy do tego samego doprowadzić? Alogiczne, nieopłacalne, skomplikowane logistycznie kierunki zaopatrzenia? Zdaje się już kupiliśmy gaz i będziemy go kupować jeszcze więcej. Czy mając las obok domu, ma sens wozić drewno z innego odległego? Zwłaszcza, że wszyscy sąsiedzi kupują dokładnie tam, gdzie my nie chcemy? 

Właśnie ten ostatni aspekt jest druzgoczący dla wszelkiej naszej rusofobii gospodarczej. Gdyby bowiem Europa ograniczała swoje relacje gospodarcze z Federacją Rosyjską, jedynie do kupowania niezbędnych surowców – to można byłoby zrozumieć. Jednakże przecież eksport trwa w najlepsze, wielkie unijne koncerny budują kolejne fabryki w Rosji (np. branża motoryzacyjna). W konsekwencji oni korzystają z rosyjskiego rynku, nawet w świetle sankcji – a my, zupełnie się odcięliśmy. Ograniczając wymianę z powodów politycznych. Czy można sobie wyobrazić głupsze postawienie się w prowadzonej grze? Dodajmy na własne życzenie! Przecież możemy sprowadzać węgiel lub gaz z Marsa, nie ma z tym żadnego problemu, zresztą na Ukrainie jest bardzo rozwinięty przemysł kosmiczny – fantastyczne perspektywy kooperacji!

Chyba nie da się oszacować straconych szans? Zwłaszcza, że to nie tylko straty w bezpośredniej wymianie handlowej, ale także straty tego, co moglibyśmy zyskać w Europie, gdybyśmy byli przewidywalnym i stabilnym partnerem, na którym mogłaby się opierać europejska polityka wschodnia. 

Wnioski są jednoznaczne – zmierzamy w kierunku katastrofy. Jeżeli będziemy prowadzili działania na rzecz konfliktu, to on się pewnego dnia wydarzy. To tylko kwestia czasu, kiedy dojdzie do nieszczęścia. O normalizacji, korzyściach i współpracy to nawet nie ma co myśleć. Warto jednak się zastanowić w jakiej to sytuacji stawia nas wobec sojuszników i partnerów na Zachodzie?

14 komentarzy

  1. Wstyd i hańba. To może być celowa prowokacja obliczona na spowodowanie tragedii

  2. Wczorajsze komentarze Rosyjskiej Telewizji są jednoznaczne”mała Polska na łańcuchu NATO,ze względu na obecną rusofobie chce się pokazać”.Czy oni chcą powtórki z 1939,samotność i głupota!

  3. Panie Autorze Polska właśnie wstaje z kolan i obnosi się swojom godnosciom osobistom! (pisownia zamierzona jak w znanym dawnym skeczu!, bo to co obserwujemy to jest skecz właśnie!)

  4. Zwykłe gówniarskie chuligaństwo.

    Nie ma wojny, samolot wykonywał rutynowy przelot transportowy z terytorium Rosji do enklawy w Kaliningradzie – po co to zbliżenie?

    W Macondo jest to możliwe …

  5. Nie znamy szczegółów, ale było to niepotrzebne i niepoważne.

  6. Nie przesadzajmy. Odległość była bezpieczna. Z drugiej strony dlaczego “potężne“ ruskie myśliwce pozwoliły polskim F 16 na podejście do samolotu, na pokładzie którego była jedna z najważniejszych osób w Rosji? Przecież rosyjscy piloci powinni w takim wypadku trzymać obce samoloty przynajmniej na odległość zasięgu rakiet AMRAAM tzn 100-150 km. A okazało się, że polscy piloci nie przejęli się zbytnio tymi ruskimi “drzwiami od stodoły“ i podeszli do samolotu pasażerskiego na odległość wzrokową(rosyjskie myśliwce nie miały radarów, że tego nie zauważyły? Czy może nasze F 16 potrafią zakłócać ruskie radary?). Nawet po tej niby demonstracji siły ruski myśliwiec wycofał się a polski spokojnie dalej leciał obok. Być może drugi F 16 z odpowiedniej odległości trzymał ruskich na muszce a uwzględniając przepaść technologiczną między wyposażeniem F 16 Block 52+ i Su 27 to rosyjscy piloci woleli jednak “nie fikać“ zbyt bardzo. Może gdyby przydzielono Szojgu do eskorty coś nowszego jak Su 35 to Polacy dokonaliby rozpoznania z większej odległości. Dziwne, że Rosjanie tego nie zrobili. A tak naprawdę NATO nie wiedziało, że na pokładzie jest Szojgu. Rosjanie nawet nie właczyli transporderów, nie odpowiadali na pytania kontroli naziemnej. Tym bardziej nie było wiadomo po co i jaką trasą Rosjanie chcą latać nad Bałtykiem. Wysłanie myśliwców było więc standardową procedurą. Co do paliwa to importujemy nie tylko z Rosji zresztą nie paliwo ale ropę. Ponadto rosyjskie paliwo lotnicze może nie nadawać się dla amerykańskich silników chociaż nie mam większej wiedzy na ten temat. Ale kilka lat temu była w Rosji sprawa z innym rodzajem paliwa-paliwa do Mistrali. W rosyjskich mediach pisano, że paliwo do tych okrętów musi być sprowadzane z Francji. Jeżeli chodzi o kupowanie od sąsiada to jeżeli sąsiad macha szabelką, ustawia rakiety wycelowane w nas to lepiej kupować nawet drożej od innych aby nie finansować agresywnego sąsiada. Ostateczny rachunek i tak wyjdzie na plus bo pozbawiony dochodu sąsiad nie będzie miał czym machać nam przed nosem i w rezultacie my nie będziemy musieli kupować tarczy broniącej przed szabelką. No i nie przesadzałbym z tymi zachodnimi inwestycjami w Rosji. Niby Niemcy budują w Rosji montownię mercedesów aby zaspokoić popyt miejscowych łapówkarzy na luksusowy towar. Ale silniki do tych mercedesów będą produkowane w Polsce. A nasz eksport idzie na wschód jak wcześniej. Tylko, że nie bezpośrednio ale za pośrednictwem “bratnich“ państw-Białorusi i Serbii. To oczywiście kosztuje rosyjskiego konsumenta trochę drożej ale kto “bogatemu“ zabroni. A konflikt w związku z wewnętrznymi trudnościami systemu w Rosji jest bardzo prawdopodobny. Kreml będzie po prostu coraz mocniej leczył niezadowolenie Rosjan polityką imperialną. Ponadto my przez te ćwierć wieku wolni od moskiewskiego buta urośliśmy już na tyle, że nawet zaczynamy konkurować w najważniejszej dla Rosji dziedzinie tzn. w handlu surowcami energetycznymi. Rozbudowa infrastruktury do importu i przesyłu tych surowców w Polsce to poważny cios w podstawy ekonomiczne rosyjskiej władzy. I jeżeli w przyszłości chcemy zarabiać kasę w tej branży to powinniśmy równocześnie rozbudować swój potencjał militarny aby Kreml bał się ryzyka konfrontacji.

    • @Bob

      Uwielbiam kiedy piszesz o “polskie F-16”.
      Tylko posłuchaj – “polskie F -16”.

      Przypuszczam, że nawet nie rozumiesz mojego sarkazmu.

      P.S.
      Bob, tam na Wschodzie jest “coś” co absolutnie niedostępne dla twojego zrozumienia.
      Niestety.

      • jeżeli jest grecki czy turecki F 16 (ten, ktory zestrzelil ruski samolot) to jest i polski F 16. Chociaż w regionie Baltyku mamy jeszcze duńskie F 16 i finskie F 18. Tak więc rosyjscy piloci mają tu szansę pooglądać sobie coś bardziej zaawansowanego niz Migi i Suchoje.

  7. Bob,i znów te same bajki w które oprócz ciebie i twoi mocodawcy wierzą. Przy okazji zapoznaj się z interpretacją drugiej strony, bo zwyczajnie kłamiesz!Rosyjski samolot pojawił się wtedy gdy dostał informację o manewrach F16 i wystartował z Kaliningradu! A nadmiar ekskorty to ma nasz Antoni> Gdyby to jego spotkało to nawoływałbyś do rozpoczęcia wojny ! Na razie wraz z OT weż się za szpiegowanie swoich sąsiadów,bo najciemniej pod latarnią a wizyta Wuja Sama tuż ,tuż>

    • P.s bob jaki nasz eksport? Mercedes korzysta z taniej polskiej siły roboczej i zbija kokosy,za lokalizację silników w Polsce zapłacił p.Morawiecki czyli ja i ty jeśli mieszkasz w Polin!

  8. O rany straszne. Wielka tragedia się stała. Przecież nie doszło do rozbicia ani do żadnego wypadku a obie strony już zaczynają panikować….

  9. Wszystko to mieści się w zakresie zorganizowanych prowokacji wojennego kartelu US/NATO w wojnie z Rosją. Szkoda, że ten SU-27 nie cccccccc satelickiego samolotu z polskim pilotem. Wreszcie się to skończy katastrofą. Żałuję tylko, że nie będę mógł tego oglądać w telewizji. Będzie to widowisko bardziej atrakcyjne niż płonące wieże WTC. Szkoda także, że Polska odgrywa w tej awanturze tak podłą rolę satelity.

  10. To są koszty skundlenia się! Interes narodu nie ma znaczenia, liczy się interes wiadomo kogo! Bob napisz coś o tym, masz wiedzę?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

twenty − 13 =