Wędrowaniem życie jest człowiecze

 

Jam Abraham, idę

2012-12-02
Poznań

głos słyszę Twój nocą i dniem
przywołujesz do siebie
wypowiadasz czule me imię

noc czynisz z moich dni
nic nie rozumiem ufam całkowicie
niczego nie jestem pewien wierzę Twemu Słowu

porzucam ojczystej ziemi skrawek
znany od podszewki tęsknoty dzieciństwa
drogę nieznaną rozciągasz we mgle dziś

w południe zaglądasz w oczy
od trosk codziennych odrywasz
zacieniasz skwar obłokami nocy

łagodną dłonią ocierasz z czoła pot
lekkim powiewem szepczesz w ucho
nadzieją płoniesz w mroku dnia

idę tylko tak odnajdę dnia światło utracone
idę tylko gdy zanurzę się w mrok wiary przetrwam dalej
idę tylko w wędrówce spokój odnajdzie serce zakłopotane

wyrywasz ze snu nocą przerywasz spoczynek mój
gwiazdami osładzasz wezwanie do drogi ich blask wzywa ze snu
już czas nastał już czas mego wędrowania wstaję biec pragnę za Tobą

nie dajesz spocząć w cieniu choćby wokół południa skwar
duch we mnie udręczony nie szuka spoczynku wie trzeba iść
idę dokąd nie wiem idę ufam wierzę przecież prowadzisz mnie

każdy krok rozjaśnia
każdy krok przybliża
Słowo Twoje wzywa: Wstań za Mną pójdź

jam Abraham wezwany przez Ciebie
człek nocy w blasku dnia wybrany spośród
wciąż nie wiem tylko ufam ufam pomimo

jestem wezwany zostałem wybrany
nie uwolniłeś od niepewności ni trwogi
pytania wciąż tylko pytania odpowiedzi nie dajesz

jest we mnie palące Słowo wezwania
jest we mnie gorące Słowo Miłości
jest Droga nieznana idę nią pomimo idę za Tobą

Adam G. Grzelązka

Często w swoich wierszach poruszam sprawy wiary. Mojej wiary. Mojej osobistej relacji z Bogiem. Bywa, że sięgam po motywy biblijne. Postacie, wydarzenia, konkretne słowa…

Postać wędrującego Abrahama jest mi szczególnie bliska. Może i dlatego, że i ja sam czuję się wybrany, czuję się powołany. I ja sam zostałem wyrwany z rodzinnego otoczenia i zaproszony na wędrówkę, która ostatecznie skończyła się przeprowadzką z Łodzi do Poznania.

Wszystko zaczęło się od owego wspominanego już przeze mnie w innym eseju jednego zdania: Jezu zostań moim przyjacielem. Zaprosiłem Boga do mojego życia. Zaufałem Mu. Zawierzyłem Mu siebie. W darze otrzymałem poezję. Umiejętność składania słów i wypowiadania nimi tego, co dla mnie ważne. To wytyczyło moją życiową drogę. Poezja towarzyszy mi przez połowę mojego życia. Przez tę odmienioną połowę. Zabiegam ją ze sobą wszędzie i wszędzie, gdzie tylko bywam, powstają moje wiersze. Powstaje swoista geografia mojej twórczości.

Obecnie wiele wierszy powstaje na terenie archidiecezji poznańskiej. Związane jest to z moim zaangażowaniem w katolicką świecką ewangelizację. O tym jednak może kilka słów przy okazji innych wierszy.

Abraham posłyszał głos Boga zaparzający go do podjęcia wędrówki. Jak z każdym zaproszeniem, mógł je przyjąć lub odrzucić. Podjął ryzyko. Pozostawił wszystko, co bliskie sercu i wyruszył. Znamienne jest to, że poszukując owej ziemi przez Boga obiecanej, dotarł w wiele po drodze miejsc, w których dowiadywał się jednej prostej rzeczy: to nie tutaj. Niemniej jego wędrowanie nie było straconym. Nim bowiem dotarł w końcu na miejsce mu przez Boga wyznaczone, dokonała się w nim i jego życiu ogromna wewnętrzna przemiana.

W pewnym sensie podobnie było ze mną. Nim na dobre osiadłem w Poznaniu, wcześniej spędziłem odpowiadając na Boże zaproszenie kilka lat w Karmelu, w zakonie kontemplacyjnym. Bóg potrzebował tego czasu, by przemieniać moje serce. Potrzebowałem go i ja, by dorastać, dojrzewać, by się przemieniać. W końcu nadszedł dzień, w którym Bóg po prostu powiedział: Już czas, wracaj. Znów zaczęła się wędrówka. Powrót do macierzy, Nie na długo jednak. Już trzy lata później przeniosłem się idąc za Bożym wezwaniem do Poznania. Być może na stałe, być może nie. Z Bogiem nigdy bowiem nie wiadomo, czym jeszcze zechce zaskoczyć.

Nie jest łatwo wędrować za takim wezwaniem. Bóg jednak prowadzi oczekując w zamian zaufania. Gdy osiadłem w Poznaniu, gdy odnalazłem wspólnotę duszpasterską, której pozostaję od 9 lat członkiem, Bóg poprzez ludzi, poprzez swój Kościół wielokroć potwierdzał to, co było dla mnie ważne: tak, to jest twoje miejsce, tu chciałem cię sprowadzić.

Poezja też jest taką wędrówką dla mnie. Często sięgam po papier przysłowiowe pióro mając na końcu języka jedynie kilka strzępów słowa. Rzadko kiedy wiem, co będzie dalej. Kiedy jednak zaczynam przelewać tę odrobinę na papier, poczyna płynąć rzeka, powstaje wiersz. Podążam po prostu od słowa do słowa, czasem brnę w ślepą uliczkę, czasem zawracam. Czasem podejmuję kolejną próbę i z tych niemal samych słów powstaje całkowicie odmienny wiersz.

W krainie poezji każdy z nas jest poszukującym ziemi obiecanej Abrahamem. Trzeba przerzucić tony książek, aby czasem dotrzeć do niezwykłej perełki, która wynagrodzi nam wszystkie dotychczasowe trudy naszych poszukiwań. Podróż nigdy nie idzie drogą prostą. Jest ona zawiła. Czasem natrafiam na jakieś nazwisko w jakiejś bibliotece, lecz potem ślad się urywa. Mijają czasem lata, gdy nagle znów natrafiam na ów dawno zapominany ślad, na jego kontynuację. Obecnie, w dobie komputeryzacji jest na szczęście łatwiej. Coraz więcej zbiorów dostępnych jest w komputerowych katalogach i coraz łatwiej dotrzeć do tego, co chciałoby się zgłębić. Lubię te poszukiwania. Zrodziły masę pomysłów, przyczyniły się do powstania bardzo wielu wierszy. Czasem wprost, czasem w luźny sposób. Niekiedy od ręki, innym znów razem po dłuższym zadomowieniu się jakiego pomysłu i wykluciu w końcu pomysłu jego realizacji.

Te poszukiwania, ta ciągła pogoń za nieznanym, za innym bardzo wiele mnie nauczyła. Mogąc podglądać twórczość poetów mogłem sam próbować własnych sił, mierzyć się z różnymi pomysłami i szukać własnych dróg realizacji swoich wypowiedzi poetyckich. Uważam, że nie warto zamykać się we własnym kręgu. To zubaża i wypala.

Droga wzywa. Trzeba iść dalej. Trzeba zajrzeć za najbliższy zakręt drogi. Przekonać się własnoocznie, co też za niespodzianka tam na nas czeka. Świat ma w sobie tyle wciąż nieodkrytego przez nas piękna.

Kimkolwiek jesteś, jeśli czytasz te słowa, czuj się zaproszony do tej przygody. Czuj się wezwany do dzielenia się tym, czym jest dla ciebie poezja, czego w niej szukasz i jak ją odbierasz. Dziel się swoimi wrażeniami. Dziel się swoją wrażliwością i niepowtarzalnym, gdyż twoim, sposobem widzenia świata. Poezja jest wyzwaniem. By pisać, by móc pisać lepiej, by móc pisać wrażliwiej, pełniej, dobitniej czasem warto dowiedzieć się, jak się jest odbieranym przez świat. Niekiedy owo zderzenie jest zbyt mocne i miast pomagać, zatrzymuje, obezwładnia. Czas jednak sprawia, ze znów można powstać, znów można podążyć za wezwaniem, znów nadchodzi czas zaufania temu, który wzywa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.