Kłopoty przychodzą bez ostrzeżenia

fot. red.

Kłopoty przychodzą bez ostrzeżenia, zwłaszcza w stosunkach międzynarodowych, w globalnej układance. Nie ma już czegoś takiego jak pewność jutra. Nie ma już czegoś takiego jak uporządkowany świat. Nie ma czegoś takiego, jak dobro i zło. Nie ma czegoś takiego, jak bycie po stronie dobra. Co więcej, nie ma czegoś takiego, jak przekonanie że ma się słuszność. Nie ma żadnych uniwersalnych wartości. Nie ma żadnego prawa międzynarodowego. Nie ma żadnej międzynarodowej opinii publicznej. Nie ma jakichkolwiek zasad, które nie opierałyby się na jednym – NA SILE. Wszystko inne, to nadbudowa, dodatek, ewentualnie środek do celu, jakim jest dominacja i sprawowanie władzy. Jakby ktoś miał wątpliwości, to kultura i religia także. Jednak dzisiaj wystarczy raczej tanie piwo, mocniejsze alkohole z ładnymi metkami, kiełbasa i niekończąca się papka banałów z mendiów (tu nie ma błędu).

W geopolityce liczą się kraje, to one są aktorami na scenie. Pewne znaczenie zyskały organizacje terrorystyczne, ale nie da się określić, które są narzędziami i kiedy, a które są niezależne. Globalne korporacje – zawsze są narzędziami w rękach państw, posługujących się swoimi służbami, jakiekolwiek wątpliwości w tym zakresie to głupota i słabość. W zasadzie nie ma organizacji międzynarodowej, która nie byłaby przykrywką do realizacji celów operacyjnych określonych państw, a w praktyce jednego jeżeli chodzi o tzw. zachodni wolny świat. Żadnych złudzeń w tym zakresie, naprawdę najmniejszych.

Jeżeli popatrzmy na mapę świata, to państw rzeczywiście suwerennych, kreujących samodzielną politykę jest kilka. To Stany Zjednoczone, Federacja Rosyjska, Chiny, Francja i pewien mały bliskowschodni kraj (nie jest to Liban), to pierwsza globalna liga. Nieco dalej są kraje mające możliwości finansowe, technologiczne i zasoby pozwalające na prowadzenie wojny, jednak samodzielną politykę kreują głównie w odniesieniu do siebie, a względem innych pośrednio. Są wśród nich kraje aspirujące, próbujące rozgrywać rzeczywistość, których możliwości rosną np. Indie i takie które udają, że mają możliwości jak np. Turcja. Są kraje, które zachowują się ostrożnie, nie uwalniając swojego potencjału do końca jak Japonia, czy Niemcy, chociaż poprzez Unię Europejską próbowały wiele, to jednak nie są w stanie wyjść poza ograniczenia narzucane przez USA. Gdzie jest Wielka Brytania, to się dopiero okaże, na pewno potencjał jądrowy i siła tego kraju, to dobra baza do prowadzenia niezależnej polityki, jednak na renesans imperium nie ma szans, nawet w wymiarze soft power.

Zrozumienie jaki ten świat jest naprawdę, nie wymaga niczego więcej, niż czytania prasy ze zrozumieniem. Dlaczego więc w naszym kraju, pomimo wszelkich doświadczeń historycznych, a nawet znajomości języków obcych – panuje tak nieskończona i powszechna naiwność wobec Zachodu i naszej relacji z nim? Co takiego musi się stać, jaka tragedia, bo co innego? Żeby nasze elity przestały opowiadać nam debilizmy o byciu „Chrystusem Narodów”, przedmurzem i czymś równie mesjanistycznym? Czy naprawdę nie starcza tym ludziom weny na dojrzenie sytuacji takiej, jaką ona jest? Owszem w powyżej klasyfikacji krajów jesteśmy krajem zależnym, przedmiotem cudzej polityki, ale proszę pamiętać, że z własnej woli. Może rzeczywiście nie było po 1989 roku innej alternatywy, niż po wyjściu z jednej zależności popaść w drugą. Tylko czy nie można tego robić nieco dyskretniej i z zachowaniem chociaż minimalnych pozorów suwerenności?

Jeżeli mamy robić za bazę do transmisji geopolitycznego hard power jednego z globalnych supermocarstw, to musimy coś z tego mieć. Chyba wszyscy mają świadomość, że nikt nie zaryzykuje spalenia w termojądrowej kuli ognia Nowego Jorku w zamian za Warszawę? Można powiedzieć więcej, chyba jest oczywistością, że w ogóle nie rozpatruje się takiej alternatywy?

Współczesność przyśpieszyła i to znacznie, do tego stopnia, że planowanie w perspektywie 3 lat jest w istocie wróżeniem z fusów, chyba że jest się głównym reżyserem. Przyjmowanie na siebie ryzyka, przejęcia odpowiedzi innego termonuklearnego supermocarstwa, za działania zlecone przez inne, teoretycznie sojusznicze mocarstwo – to poważna sprawa, nawet jeżeli ciężko o inną alternatywę, to naprawdę poważna sprawa. Ponieważ skutki już nie ograniczą się do rozstrzelania jeńców lub zwyczajnej okupacji przez jakiś czas.

Dzisiaj kłopoty przychodzą bez ostrzeżenia, rok temu scenariusz jaki przechodzimy z koronawirusem wydawał się niemożliwy do przeprowadzenia, a to rzeczywistość.

Trzeba z lękiem zapatrywać się na geopolitykę, zwłaszcza jak jest się w stadzie baranów prowadzonym przez pantofelki…

54 thoughts on “Kłopoty przychodzą bez ostrzeżenia

  • 12 września 2020 o 08:35
    Permalink

    Widzę, że pan autor wykazuje się czasami bardzo dużą odwagą. Podziwiam. Kwiaty na grobie (lub kamień) chętnie położę…

    Odpowiedz
    • 12 września 2020 o 08:49
      Permalink

      No to rzeczywiście bardzo mocny tekst. w starym, doskonałym obserwatorowym stylu.

      Odpowiedz
    • 12 września 2020 o 11:23
      Permalink

      @bn75
      – czy to groźba/ostrzeżenie, czy tylko “dobra rada” ?

      Odpowiedz
  • 12 września 2020 o 08:55
    Permalink

    Dobre, ale po co otwierać naszym ELITOM oczy?

    Może niech sobie dalej śnią swoje sny o przedmurzu, trójmorzu czy jakimś istotnym trójkącie.

    Po co ich budzić, skoro to takie przyjemne jest, żyć we mgle Nadwiślańskiego Macondo.

    Odpowiedz
  • 12 września 2020 o 09:32
    Permalink

    No cóż prawda wyłożona na stół! Ale kto ją zrozumie?
    Zwykły lud nie czyta poważnych publikacji bo nie ma czasu, musi ciężko ponad normę pracować walcząc o przetrwanie, aby zapewnić sobie minimum znośnej egzystencji, a po pracy dla odpoczynku włącza kulturę głupoty na TV, aby chwilę odpocząć. Ten lud za pomocą religii i kapitalizmu sprowadzono do takiego poziomu, że nie dziwi stan intelektualny owieczek. Ale jaki jest stan intelektualny i duchowy baranów dowodzących tym stadem owieczek, którzy powinni chociaż mieć instynkt przetrwania? Prowadzenie stada na skraj przepaści niezbyt dobrze świadczy o ich poziomie wiedzy i świadomości.

    Jaka może być więc odpowiedź na postawione pytanie retoryczne:
    “Dlaczego więc w naszym kraju, pomimo wszelkich doświadczeń historycznych, a nawet znajomości języków obcych – panuje tak nieskończona i powszechna naiwność wobec Zachodu i naszej relacji z nim? Co takiego musi się stać, jaka tragedia, bo co innego? Żeby nasze elity przestały opowiadać nam debilizmy o byciu „Chrystusem Narodów”, przedmurzem i czymś równie mesjanistycznym?”

    W odpowiedzi na to pytanie stawiam tezę, że “jaśnie państwo” z lokajami robiąc za “elity” oraz inteligencja bez inteligencji są oderwane od korzeni słowiańskiej kultury. Tak było już w I RP, gdy szlachetkowie i magnateria jak małpy naśladowały zachodnie style kulturowe, szwargotali więc po francusku, włosku, byle nie po polsku, bo to język pospólstwa. Do tego nakładają się obce geny głównie niemieckich kolonistów i okupacja religijna. Polska wolność i suwerenność ma zbyt dużo wewnętrznych wrogów, aby mogła zaistnieć. PRL nie zdołał obezwładnić i pokonać tego małpiego pędu “elit” do zachodnich wzorców kulturowych i systemowych, no i te barany pociągnęły za sobą owieczki, co ułatwiła ich religijne zniewolenie a teraz wszyscy beczą, że nie tak miało być. Wniosek – brak inteligencji społecznej “elit” i brak prawdziwych elit z ukształtowaną polsko-słowiańską kulturą, do tego okupacja religijna, jest pierwotną przyczyną tych problemów. Do tego dochodzi ludzka zdrada, bo pantofelki muszą przecież pasożytować. Za dużo mamy także pantofelków niestety.

    Kolejny problem:
    “Jeżeli mamy robić za bazę do transmisji geopolitycznego hard power jednego z globalnych supermocarstw, to musimy coś z tego mieć.”
    Owieczkom wystarczy mit wolności i religijne uniesienia oraz trochę paszy na sterydach, aby robiły to co hegemon karze, więc nic z tego nie będziemy mieć. Możemy być co najwyżej mięsem armatnim tanią siłą roboczą do wykorzystania jak presstytutki.

    A tak na poważnie to sądzę, że naród Polski nic nie chce, tylko pragnie tzw. świętego spokoju, aby nikt nam nie przeszkadzał w pracy i rozwoju. Nie damy się wykorzystać jako mięso armatnie. No może poza pantofelkami, ale te mogą zginąć, żalu po nich nie będzie.

    Odpowiedz
  • 12 września 2020 o 10:53
    Permalink

    Czy nasze elity, na pewno są nasze?
    Czy pracują dla kraju, czy dla siebie jedynie?
    Zależy im na pomyślności i dobrobycie rządzonych, czy jedynie swoim?

    Moim zdaniem, nasza polityka zagraniczna po 1989 to jedna wielka katastrofa.
    Ekonomiczna, demograficzna, finansowa, oswiatowa, medyczna, dopełniaja dzieła.
    Wykonywanie poleceń ambasad przez dawnych stypendystów tychże, nie napawa optymizmem.

    Orban zerwał się ze smyczy, Czesi prowadzą politykę ukierunkowaną na własne interesy.
    Nasza kasta polityczna tego nie potrafi, bądź nie chce.

    Odpowiedz
    • 12 września 2020 o 13:43
      Permalink

      @WMW:”Moim zdaniem, nasza polityka zagraniczna po 1989 to jedna wielka katastrofa.”
      Hmm, to dlaczego dzisiejsza Polska jest silniejsza od PRL pod każdym względem (ekonomicznym, militarnym, politycznym, …)? Może o sile kraju decyduje nie (katastrofalna) polityka zagraniczna ale polityka wewnętrzna? Może przypadek Szwajcarii, która chyba nie prowadzi żadnej “polityki zagranicznej” a pod każdym względem (militarnym także!) jest od Polski silniejsza to wzór do naśladowania?

      Odpowiedz
      • 12 września 2020 o 16:19
        Permalink

        @naiwny
        Otóż dzisiejsza Polska jest tylko w jednym silniejsza od PRL, a to w tym, że należy do UE. Tamta Polska miała prawie 500 tysięczną armię w 2/3 nowocześnie wyposażoną, miała własny przemysł i własne banki. Ten przemysł wbrew panującej obecnie propagandzie, w wielu dziedzinach był na całkiem przyzwoitym poziomie [komputery, lasery, elektronika, samoloty rolnicze, obrabiarki sterowane numerycznie, fabryki chemiczne eksportowane pod klucz, nowoczesne statki produkowane w Gdyni, przyzwoite turbiny okrętowe itd]. Niestety przyszedł kryzys światowy związany z wojną naftową, który banki światowe wykorzystały do wywindowania odsetek i było pozamiatane.

        A obecnie nic własnego praktycznie nie posiadamy i gdyby nie fundusz spójności UE, gdyby nie miejsca pracy dla Polaków na Zachodzie dzięki UE i gdyby nie trochę zachodniej logistyki i gdyby nie trochę zachodnich montowni i hipermarketów, to byśmy dzisiaj byli tak gdzieś między Albanią a Ukrainą…

        Odpowiedz
        • 12 września 2020 o 20:02
          Permalink

          @Niechodzący…
          Dzięki, że mnie wyręczyłeś, bo nie miałem czasu wcześniej odpisać @naiwnemu.
          Pozwolę tylko sobie uzupełnić, że teraz oprócz tego, że nic praktycznie nie mamy to jeszcze mamy potężny dług publiczny wielokrotnie przekraczający słynne długi Gierka już dawno spłacone.

          Dane już nie aktualne ale jakże przemawiają do wyobraźni, a gdybyśmy do tego dołożyli długi zrobione przez PiS?
          https://demotywatory.pl/4473543/Rodzice-czesto-powtarzaja-ze-za-Gierka-bylo-lepiej
          https://demotywatory.pl/3669049/Dlug-publiczny
          https://demotywatory.pl/4208302/Dlug-publiczny

          A to widok z PRL-u bez krzywego zwierciadła i manipulacji mendiów:
          https://demotywatory.pl/4513688/Internet-biorac-pewne-rzeczy-zbyt-doslownie-smieje-sie-z-okreslenia-%E2%80%9EPolska-w-ruinie%E2%80%9D-%E2%80%93-pojawiaja-sie-zdjecia-naszych-pieknych-miast-opatrzone-sarkastycznymi-napisami-Otoz-Polska-to-nie-tylko-miasta

          PKB to nie jest żaden miernik dobrostanu społeczno-gospodarczego, ale skoro mendia się nim posługują to warto aby naiwniacy sobie pewne fakty uzmysłowili na podstawie choćby tego przeklętego PKB.
          https://www.obserwatorfinansowy.pl/bez-kategorii/rotator/pod-wzgledem-wzrostu-pkb-iii-rp-nie-przebila-prl/
          Oczywiście zachodnia oligarchia kapitalistyczna nie mogła pozwolić nam na dalszy dynamiczny rozwój i całemu blokowi wschodniemu, stąd ta bezpardonowa walka i manipulacja gospodarką światową, aby nas zniszczyć, przejąć i zniewolić.

          Czy @naiwny zrozumie, że np. ZSRR prawa nam nie pisał, a UE pisze i narzuca wszystko co jest zgodne z jej interesem, konkretnie interesem kapitału stojącego za tym tworem? Owszem w PRL obowiązywała ideologia sprawiedliwości społecznej i odbieganie od niej było przedmiotem nacisków ze strony “hegemona”, ale to w interesie “ludu pracującego miast i wsi” (ależ to brzmi po latach :-). Teraz wszystko jest uchwalane i stanowione z myślą o interesie biznesu i kapitału. No i wreszcie jest normalnie bo lud pracujący miast i wsi ma pracować na rzecz tego kapitału skoro nie zrozumiał tamtych idei i zastrajkował. 🙂

          Odpowiedz
        • 13 września 2020 o 12:45
          Permalink

          @niechodzący:”A obecnie nic własnego praktycznie nie posiadamy”
          A wtedy posiadaliśmy?? Piszesz o komputerach. Akurat jestem “z branży” i pamiętam te komputery w PRL. System RIAD (na licencji IBM) czy system Odra (na licencji ICL). Wszystko konstrukcje zachodnie! Własną (polską) konstrukcję rozwijał Karpiński ale władza go zniszczyła i skończył jako chodowca świń. Przestańcie pisać o przeszłości o której nie macie pojęcia. Jakiś “dojrzały” komentator (były 50-latek) opisuje rzeczywistość swojego dzieciństwa. To ja (były 60-latek:) znam tą rzeczywistość znacznie lepiej bo miałem wtedy 19 lat. I tej rzeczywistości nie zamieniłbym na tamtą pod żadnym pozorem.

          Odpowiedz
          • 13 września 2020 o 14:55
            Permalink

            @naiwny
            Widzisz Kolego, tak się składa, że ja też już jestem “byłym 60-latkiem” i tamte czasy pamiętam bardzo dobrze…
            A co do Twoich SUBIEKTYWNYCH odczuć, t.j. czy TY “chcialbys żyć w takich warunkach””, czy nie, to nie ma nic do stanu faktycznego, jaki istniał w okresie PRLu !
            – ktorys z Rockefellerow zapewne również nie chcialby żyć w tamtych realiach, ale zapytaj pierwszego lepszego mieszkańca np. Etiopii, czy któregoś podobnie ubogiego kraju, wówczas otrzymalbys odwrotna odpowiedź…

            Kolego, jeśli nie potrafisz dostrzec tych różnic, nie wiesz co to “obiektywizm” i jedynymi Twoimi “argumentami” są nie liczby i statystyki, a Twoje własne “odczucia i życzenia”, to właściwie nie mamy o czym dyskutować….
            – osobiście nie należę do zwolenników “targowych utarczek”, onetowskich, czy innych interiowych (pustych i bezwartościowych) przepychanek słownych…

      • 12 września 2020 o 19:38
        Permalink

        O stopniu uzależnieia, świadczy poziom długu zagranicznego.
        Oznacza to również stopień swobody wyboru decyzji.
        Porównaj poziom zadłużenia Szwajcarii, i Polski……

        Szwajcariii udało się utrzymać własny system bankowy, przemysł, szkolnictwo, media.
        Na tym tle, Polska wypada blado.

        Nasza siła ekonomiczna?
        Na czym ma polegać?
        Byciu poddowcastami?
        Żaden łańcuch technologiczny nie istnieje w naszym kraju.

        Nie jesteśmy w stanie wyprodukować żadnego czołgu, samolotu, helikoptera, działa dużego kalibru, rakiety o wiekszym zasięgu, okrętu, amunicji do posiadanego już sprzętu- wyższej niż za PRL jakości
        Atrofia zamiast rozwoju?

        Odpowiedz
      • 12 września 2020 o 21:26
        Permalink

        @naiwny
        – tys rzeczywiście naiwny !
        PRL – 80 miliardów dołków zadłużenia (dług już spłacony)
        RP – 1.400 miliardów dołków (w przeliczeniu) zadłużenia (dług do SPLACENIA!)

        No i gdzie ta “siła pod każdym względem” ?

        Odpowiedz
        • 13 września 2020 o 12:34
          Permalink

          @Dojrzały:”80 mld versus 1400 mld”
          W PRL średnia płaca 30$/mc teraz 1100$/mc.
          Dług wyskalowany w/g siły nabywczej jest dziś 2x mniejszy niż w PRL, a poziom życia znacznie wyższy. To że rozwijamy się błyskawicznie widać w zestawieniu z innymi krajami postkomunistycznymi . Np. w latach ’90 Węgry były bogatsze od Polski dziś są daleko w tyle. Ktoś tu pisze o własnej produkcji czołgów, samolotów, rakiet, … . A ile krajów na świecie może pochwalić się własną produkcją zaawansowanego sprzętu wojskowego? Takie porównania sa IDIOTYCZNE. Chyba, że komuś się (naiwnie:) marzy Polska o potencjale USA, Rosji czy Chin. Bajdurzenia.

          Odpowiedz
          • 13 września 2020 o 15:34
            Permalink

            @naiwny
            – myślę, że nie muszę się rozpisywać, inni już odpowiednio odpowiedzieli

            Abstrahując od przemysłu wojskowego, tutaj się zgadzam, że w tej branży nie byliśmy nigdy “przodownikiem”, chodzisz w porównaniu z tym, co produkowano w PRLU, to dzisiejszy polskii “przemysł wojskowy” to karykatura tamtego, to dlaczego nie mielibyśmy mieć (nadal, bo to co pozostało to już polskie nie jest!) przemysłu stoczniowego, chemicznego, farmaceutycznego, budowlanego, przetwórczego, maszynowego, energetycznego itd. itp. ?
            A to wszystko było!
            – zostało po prostu przejęte, czy zlikwidowane…

            Ale tam, Ty wówczas nie miałeś wymarzonych jeansów, whysky, albo nie mogłeś pójść do McDonaldsa i zamówić sobie plastykowego kurczaka…

          • 13 września 2020 o 17:51
            Permalink

            @naiwny

            Faktycznie masz problem skoro stosujesz proste przeliczniki rodem z podręcznika propagandy zachodniej dla mniej kumatych.
            Siły nabywczej w przeliczeniu na dolary nie da się porównać. PRL był zupełnie innym systemem, gdzie żyło się przeciętnemu Polakowi lepiej niż obecnie jeżeli uwzględnisz wszystkie elementy egzystencji i dobrostanu społecznego oraz perspektyw jakie każdy Polak bez wyjątku wtedy miał, a jakich został pozbawiony w III RP po 1989 roku.

            Dam ci własny przykład. Lata 80-te, czyli już końcówka PRL i zjazd gospodarczy w otchłań na skutek zachodniej agresji sankcjami itd. Jestem młodym urzędnikiem administracji gminnej, zarabiam trochę więcej niż zwykły robotnik, ale ci jak nie pili i jeszcze mieli tzw. fach w ręku a po godzinach dorabiali to mogli zarobić nawet więcej ode mnie, podobnie jak ci co jeździli w tzw. delegacje, nawet krajowe. O dobrobycie górników nie wspomnę bo im nie mogłem dorównać. Ale wtedy będąc żonaty i mając dwójkę małych dzieci a żonę nie pracującą, miałem zdolność kredytową, otrzymałem kredyt na 3% i zbudowałem sobie dom. W wieku 27 lat mieszkałem już we własnym dużym domu, 160 m2 pow. użytkowej. Dostałem też kredyt na młode małżeństwa (chyba na 5%) i mogłem sobie połowę domu wyposażyć w meble.

            Pokaż mi teraz 4 osobową rodzinę urzędniczą czy robotniczą z zarobkami poniżej średniej krajowej (bo ja wtedy średniej krajowej nie zarabiałem, jako młody urzędnik), gdzie tylko jedna osoba pracuje i otrzymuje 700 tysięcy złoty kredytu na budowę domu? Ja tyle ówcześnie dostałem w przeliczeniu na obecne (wtedy było to 7 mln zł).

            Aktualnie takie osoby nie mają zdolności kredytowej, aby kupić sobie mieszkanie, a o domu mogą zapomnieć. Dlatego obecnie tylu młodych ludzi nigdy nie będzie miało szansy na własne mieszkanie o ile nie odziedziczy czegoś po rodzicach. Prekariusze nie mają szans.
            Masz tu ostatnie dane:
            “44 proc. Polaków w wieku 25-34 lat mieszka z rodzicami.”
            https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/budzet-domowy/ilu-doroslych-polakow-mieszka-z-rodzicami-wplyw-covid-19/w8x1q8v

            Nie ma skali porównawczej między tzw. dobrostanem społeczno-gospodarczym PRL a III RP gdzie mamy totalny zjazd i życie na kredyt.
            Porównaj sobie postęp gospodarczy PRL w stosunku do III RP.
            “PRL a III RP w liczbach”
            Mały cyt. podsumowania tych danych, które powinny ci dać do myślenia:
            “Socjalizm i Kapitalizm to hasła dla gawiedzi, pod którymi realizowane są interesy geopolityczne. Konia z rzędem temu, kto wskaże, kiedy zaczyna się socjalizm, a kończy kapitalizm. Po 1989 roku pod hasłem wprowadzania kapitalizmu i prywatyzacji został zniszczony polski przemysł, a polska własność, o którą w historii walczyły pokolenia, została oddana za paciorki i klepanie po plecach. Staliśmy się parobkami we własnym kraju. Obecnie mówi się, że w Polsce jest socjalizm, gdzie w takim razie moja osłona socjalna? Jeśli jednak w Polsce jest kapitalizm, to w wydaniu neokolonialnym, gdzie my jesteśmy murzynami (nie uwłaczając murzynom), których się eksploatuje.”
            PRL a III RP w liczbach -http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/07/8233/

            Polska to nie zielona wyspa, tylko tonący okręt?
            http://finanse.wp.pl/kat,104596,title,Polska-to-nie-zielona-wyspa-tylko-tonacy-okret,wid,15456564,wiadomosc.html

            https://marucha.wordpress.com/2015/07/27/regres-polski-w-okresie-trzeciej-rzeczypospolitej/

            “Kieżun: Polska Afryką Europy. Transformacja była klasyczną neokolonizacją”
            https://forsal.pl/artykuly/744722,kiezun-polska-afryka-europy-transformacja-byla-klasyczna-neokolonizacja.html

            Czy od czasu opinii Polskiego Lobby Przemysłowego z 2013 roku i opinii prof. Witolda Kieżuna coś się zmieniło na lepsze do 2020 roku?
            Ja nie zauważyłem. Demografia siada, zadłużenie wzrasta, prognoza emerytur jest katastrofalna, a @naiwnych jak widać nie brakuje i nadal wierzą w sukces III RP.

            Może zacznij myśleć logicznie i analizować wszystko holistycznie? Wtedy jest szansa, że przestaniesz być naiwnym i coś w umyśle zaświta.

      • 12 września 2020 o 21:56
        Permalink

        Panie naiwny: absolutnie dzisiejsza Polska nie jest silniejsza od tamtej, od PRL. Bylismy po Związku Radzieckim najważniejsi w UW, najsilniejsi. Weź pan tylko dane sportowe: za PRL w pierwszej dziesiątce na olimpiadach a teraz 35 miejsce za Azerbejdżanem. Kulturowo: proszę mi wskazać w IV RP arcydzieła muzyczne, literackie, malarskie? Przemysł: gdzie są tamte laboratoria i ośrodki pracy badawczej? To, co jest, to są tylko montownie, żadne fabryki. Czy to sukces, że w halach, gdzie kiedyś produkowano helikoptery, teraz produkuje się pieczarki?

        Odpowiedz
  • 12 września 2020 o 11:36
    Permalink

    Globalizacja jest jednym z największych problemów naszych czasów. Usunięcie granic narodowych, osłabienie suwerennych rządów i zubożenie pracowników w całym rozwiniętym świecie wywołało masową populistyczną reakcję, która grozi cofnięciem schematu integracji gospodarczej, który stawia kapitał na czele nowego globalnego porządku. Powszechne niepokoje społeczne, pogłębiająca się polaryzacja polityczna i nieustanny rozwój partii prawicowych zniweczyły proces mający na celu przekształcenie świata w nieuregulowaną strefę wolnego handlu nadzorowaną przez bankierów centralnych i korporacyjnych mandarynów. Przyszłość tego projektu jest teraz bardzo wątpliwa.
    https://www.unz.com/mwhitney/putin-on-globalization-bonehead-elites-and-the-ever-shrinking-middle-class/
    ==================

    O kłopotach, pisano już 15 lat temu.

    Odpowiedz
  • 12 września 2020 o 11:48
    Permalink

    Drogi Autorze jeśli tak jest jak piszesz, a też tak to postrzegam, to co możemy zrobić? Skoro jak piszesz nawet kraje o wiele od nas potężniejsze nie mogą zmienić swojego “losu” to po co narzekać? Jesteśmy tu gdzie jesteśmy (położenie nieobojętne strategicznie), mamy takie zasoby jakie mamy i jesteśmy rogrywani przez służby specjalne aktorów “sceny geopolitycznej”. Patrząc wstecz mogę nawet powiedzieć że jestem zadowolony z rozwoju sytuacji. Spod skrzydeł gorszego hegemona przeszliśmy pod skrzydła lepszego. Co więcej, rozwijamy się gospodarczo i rośniemy w siłę. Z kraju “bez znaczenia” staliśmy się krajem o “średnim znaczeniu”. Uważam także, że tego hegemona (USA) będzie się łatwiej pozbyć w przyszłości, gdyby była taka potrzeba. Na razie sprowadzenie wojsk amerykańskich do Polski uważam za (czasową:) konieczność. Słabsi zawsze muszą płacić “za ochronę”, co zresztą wyłuszczyłeś w swoim wpisie. To działa także wewnątrz kraju. Jak powiedział Mao:”Władza wyrasta z lufy karabinu” i ten cały bełkot o umowach społecznych, demokracji to zasłona dymna. O sytuacji na wewnętrznej scenie politycznej też decydują SS (Służby Specjalne). Tak w Polsce jak i w USA, Rosji czy Niemczech. Jest dobrze jak decyduję nasze (narodowe) służby, ale jak mawiał niejaki JKM “wszystkiego mieć nie można”.

    Pozdrawiam i życzę więcej optymizmu.

    Odpowiedz
    • 12 września 2020 o 20:31
      Permalink

      @naiwny

      Faktycznie jesteś naiwny. Masz tu poziom tego “lepszego” hegemona.
      https://wolnemedia.net/37-milionow-ofiar-amerykanskich-wojen-po-11-wrzesnia/

      Związek Radziecki nigdy nie wykorzystał nas Polaków do wojny napastniczej. Interwencji wewnątrz bloku wschodniego nie liczę, bo obecne przepisy w ramach NATO i UE też przewidują taką “bratnią” pomoc.
      Za czasów wojny ZSRR w Afganistanie, nie braliśmy tam udziału. Jako Polska i Polacy w okresie PRL-u szczyciliśmy się pokojowymi inicjatywami i mieliśmy swój honor oraz poważanie na świecie za pewną niezależność oraz zrównoważoną pokojową politykę oraz dobrą współpracę gospodarczą. Budowaliśmy nawet w różnych państwach arabskich. A teraz za tego “lepszego hegemona”?
      Straciliśmy “dziewictwo” i zostaliśmy zmuszeni stracić honor wysyłając żołnierzy najpierw do Iraku, potem do Afganistanu. Premier Miller dawno już temu w jakimś wywiadzie wypowiadał się, że amerykanie nas oszukali i wykorzystali i gdyby miał obecną wiedzę to nie zgodziliby się na wysłanie wojsk do Iraku. A potem już poleciało, Afganistan, Kosowo. Szkoda gadać.
      SLD przerżnęło wybory m.in. dlatego, że Polacy nie godzili się na zaangażowanie naszych żołnierzy w amerykańskich wojnach okupacyjnych. Odwrócili się od politycznych kretynów, ale wpadli w jeszcze gorsze bagno.

      Odpowiedz
  • 12 września 2020 o 13:32
    Permalink

    @naiwny
    “Spod skrzydeł gorszego hegemona przeszliśmy pod skrzydła lepszego. Co więcej, rozwijamy się gospodarczo i rośniemy w siłę. Z kraju “bez znaczenia” staliśmy się krajem o “średnim znaczeniu”. Uważam także, że tego hegemona (USA) będzie się łatwiej pozbyć w przyszłości, gdyby była taka potrzeba. Na razie sprowadzenie wojsk amerykańskich do Polski uważam za (czasową:) konieczność. Słabsi zawsze muszą płacić “za ochronę”, co zresztą wyłuszczyłeś w swoim wpisie.”

    Kiedy ten hegemon w dużo bardziej bezczelny sposób nas wykorzystuje niż poprzedni [ten gorszy]. Do tego specjalnie się nawet z tym nie kryje, a jeszcze straszy nas S.447. A co gorsza, to jak uzna to za stosowne, to wykorzysta naszą naiwność, mesjanizm, megalomanię, giedroycizm i “mocarstwowość” i faktycznie może nas wykorzystać do czegoś głupiego, za co my zapłacimy najwyższą cenę, a hegemon będzie się tylko przyglądał z daleka…

    Odpowiedz
  • 12 września 2020 o 15:33
    Permalink

    @naiwny

    Kilka naiwnych pytań do pana @naiwny.
    1. Proszę wskazać cechy charakterystyczne dla gorszego i lepszego hegemona.
    Byłoby miło, gdyby to też były antonimy.
    2. Proszę wymienić kraje, którym udało się w ciągu ostatnich 30-40 lat wyjść spod opieki tego lepszego hegemona.
    Kirgistan się nie liczy, bo stamstąd lepszego hegemona wyp…dolił pan Putin.
    3. Proszę wytłumaczyć, co oznacza termin „kraj o średnim znaczeniu”. Jeśli nie definicję, to przynajmniej przykłady takich państw.
    4. Czy nie uważasz drogi panie, iż przebywanie obcego żołnierza na gościnnej polskiej ziemi z zewnątrz wygląda na wulgarną okupację?

    Odpowiedz
  • 12 września 2020 o 20:50
    Permalink

    Niektóre wydarzenia można jednak przewidzieć. Na przykład wynik wyborów / jeżeli to jeszcze są wybory a nie maskarada/. Którykolwiek z tych złych i niebezpiecznych ludzi wygra, nie uzna wyników, posądzając przeciwnika do oszustwa. Wtedy się wreszcie zacznie wojna domowa i rozpad mocarstwa. Likwidacja baz, arsenałów wielkiej floty i oddziałów okupujących dziesiątki krajów. Z pożytkiem dla świata.

    Odpowiedz
  • 13 września 2020 o 21:38
    Permalink

    Tak z pamięci…….

    Zakładając, że zarabiano za PRL 20$ miesięcznie…..
    -przejazd autobusem kosztował 1 cent, obecnie 1$
    -czynsz, woda, prąd, gaz, kosztował 2$, obecnie 300$
    -1,5 kg chleb 6 centów, obecnie 3,5 $…….

    Liczy się dochód rozporzadzalny, a nie nominalny.

    Najlepszym chyba wynalazkiem tamtych czasów, były jednolite w skali kraju ceny i płace.
    To nie dyskryminowało małych ośrodków miejskich, w stosunku do aglomeracji.
    Prowincja miała szanse rozwoju, wspierana przez przemysł terenowy.
    Którego obecnie nie ma.
    Jego likwidacja to chyba największa zbrodnia.

    Swoją drogą, podziwiam skuteczność propagandy wśród młodego pokolenia.
    Jak można wyprać mózg, sugerując że nieszczęściem było te 20$…..
    Lykają jak pelikany bzdury, nie znając kontekstu, realiów.

    Ten sam problem mają zdaje się młodzi Białorusini.
    Wyemigrują, będa mieć europejskie stawki.
    Szczególnie informatycy, tak hołubieni przez Łukaszenkę.
    Będą budować SWOJĄ przyszłość, nie interesując się przyszłością dawnego kraju……

    Nie rozwijam tematu, ale w komentarzach na Neonie 24 przewija się watek przeszłości pań będących obecnie szpicą opozycji.
    Wieloletnie przebywanie na zachodzie, jakies paszporty, szkolenia, praca, kontakty….

    Z patriotami róznych krajów jak z pieczarkami?
    Należy je hodować, czasem długo, przed konsumpcją?

    DAŁ PAN PIĘKNE ŚWIADECTWO PRAWDZIE! WEB. JÓZ.

    Odpowiedz
    • 15 września 2020 o 11:21
      Permalink

      @wmw:”Liczy się dochód rozporzadzalny, a nie nominalny.”
      No i jeszcze liczy się to czy można to coś “kupić za pieniądze”. Tak, w PRL wszystko było tanie (jak barszcz) tylko nie było towaru. Meble tanie, ubrania tanie, buty tanie, … Tylko jak wszedłeś do sklepu to od ręki mogłeś kupić ocet (też tani:) a potrzebne towary były na kartki. Ten miły dla oka socjalizm zawsze kończy tak samo: bankructwem.

      Tak na marginesie ja nie porównywałem poziomów życia dzisiaj i w PRLu (to przepaść). Ja porównywałem tylko poziom długu, bo ktoś napisał, że za PRL nie byliśmy tak potwornie zadłużeni jak dzisiaj. Jak ktoś zarabia 30$/mc to dług 10 tys.$ jest potworny ale jak zarabia 1000$/mc to dług 10 tys.$ jest “taki sobie” (a nawet mały:). Oceniając poziom zadłużenia należy uwzględniać dochód. Dlatego poziomy zadłużenia wyraża się w % do dochodu.

      Jak czytam te komentarze, to piszą je chyba ludzie “w średnim wieku” i nie wiedzą o czym piszą albo jak ktoś starszy to albo “konfabuluje”, bo wtedy jednak nie żył albo był z kręgu “ludzi władzy” i czerpał z tamtego systemu jakieś profity (osobne sklepy jak górnicy, możliwość wyjazdu za granicę, …). Ja byłem zwykłym polakiem-szarakiem i nie chciałbym wrócić do tamtych czasów (a byłbym młodszy:))
      Kobiety często z nostalgią wspominają “stare czasy” i chętnie by do nich wróciły (bo były wtedy młode).

      Odpowiedz
      • 15 września 2020 o 15:14
        Permalink

        @naiwny
        “Ja porównywałem tylko poziom długu” i “Jak ktoś zarabia 30$/mc”

        Naiwny, tyś naprawdę, naiwny…
        – a co miała wspólnego wysokość zarobków/dochodów obywateli w PRLu do zaciągniętego na Zachodzie długu !?

        Właśnie na tym polega ta różnica.
        Wówczas obywatele nie musieli wygenerowywać dochodów, po to, by płacić podatki z których dopiero PRL mogło spłacać odsetki i długi…
        – wystarczyło, że WYGENEROWALI/WYPRODUKOWALI ODPOWIEDNIą ILOść SUROWCóW/TOWARóW, które zostały SPRZEDANE Z WIELOKROTNą PRZEBITKą NA ZACHODZIE !

        To nie ludzie zaciągali wówczas kredyty, a gospodarka PRLu (państwo). I niezależnie od dochodów ówczesnych obywateli, przy rozsądnej polityce eksportowej, gospodarka PRLu była w stanie generować na tyle wysokie dochody, że gdyby nie zachodnie embarga, długi mogły być pospłacane w relatywnie krótkim okresie…

        Odpowiedz
        • 15 września 2020 o 20:57
          Permalink

          @Dojrzały:”To nie ludzie zaciągali wówczas kredyty, a gospodarka PRLu (państwo). ”
          A dlaczego PRL zaciągał kredyty u kapitalistów?? Przecież (jak twierdzisz) byliśmy “bogaci” wszystko produkowaliśmy i było tanie więc (jak się domyślam) nie potrzebowaliśmy żadnych “kapitalistycznych pieniędzy”. Chyba jednak było inaczej. Po co te pieniądze? Wygląda na to że jednak byliśmy biedni i potrzebowaliśmy kapitału na rozwój (np. wybudowanie fabryki papieru toaletowego bo w PRL był nie do kupienia:). Przepraszam był dostępny za US$ w Pewexie (towar luksusowy).

          Odpowiedz
          • 16 września 2020 o 08:01
            Permalink

            @naiwny

            Stosujesz bezmyślne porównania w oderwaniu od historycznych uwarunkowań gospodarczych. Wyjście z gospodarki post-feudalnej II RP do egalitarnej, do tego odbudowa kraju ze zniszczeń wojennych bez kapitału obcego to zasadnicza przyczyna opóźnienia gospodarczego w niektórych dziedzinach w całym PRL-u w stosunku do tzw. kapitalistycznego zachodu, który posiadał kapitał jeszcze z kolonii i nie był na tak masową skalę zniszczony jak wschód Europy. Kraje zachodnie tak dużo nie straciły na wojnie jak kraje wschodniej Europy, a nawet więcej zyskały na tej wojnie jak USA.
            Gierek chciał przyśpieszyć rozwój gospodarki i przestawić ją na jeszcze bardziej nowoczesną, ale imperializm zachodni zastawił na nas pułapkę procentową i sankcyjną po to, aby nas zniszczyć i przejąć.
            Niemniej jednak ostateczne skutki kapitalizmu i imperializmu zachodniego będą dla ich społeczeństw tragiczne i dla nas też mogą takimi się stać, jeżeli nadal będziemy uczestniczyć w ich imperialnej i liberalnej polityce.

            Widzę, że nie odrobiłeś lekcji z polecanych materiałów. Natomiast posługiwanie się w retoryce brakami papieru toaletowego bez uwzględnienia sabotażu ze strony zdrajców tamtego systemu wpisuje się tylko w propagandowy przekaz tych zdrajców. W moim rejonie woj. mazowieckiego gdzie wtedy mieszkałem nigdy papieru toaletowego nie zabrakło, ponieważ nie było sabotażu. Kiedyś już o tym pisałem, jak jeden kretyn słuchając propagandy RWE wykupił cały zapas papieru toaletowego ze sklepu, więc go chwilowo rzeczywiście nie było. Chciał nim spekulować. Ale nie uszło to uwadze milicji i pojechali do niego na przeszukanie, trochę późno bo dopiero chyba ze trzy miesiące po wykupieniu się wydało komu kierownik GS-u papier przehandlował. Niestety milicjanci nie odzyskali już większości tego papieru bo na strychu gdzie ten kretyn go trzymał myszy mu go pocięły w większości.

            Ile podobnych przypadków było w całej Polsce? Nie tylko z papierem toaletowym w roli głównej, ale wieloma innymi produktami tzw. pierwszej potrzeby. Były to specjalne działania opozycji, aby zniszczyć gospodarkę, a gawiedź dała się nabierać na prymitywna propagandę antysocjalistyczną.

            Teraz gawiedź może sobie popracować na prekariacie i tylko popatrzeć na drogi papier toaletowy w sklepie wybierając zawsze najtańszy, aby sobie zaoszczędzić nawet te parę groszy. Po lepszy papier do Pewexu nie muszą chodzić, ale nie wiem kto czuł potrzebę chodzenia w PRL-u. Teraz mają luksusowy papier i śmieciowe jedzenie. Czy warto było zamieniać te dobra? Czyli zamienić dobre jedzenie bez chemii, choć bez kolorowych i bzdetnych opakowań na kolorowo opakowane ale śmieciowe jedzenie nafaszerowane chemią?

            No ale selekcja naturalna sprawę załatwia, zbyt dużo idiotów w systemie powoduje niszczenie systemu i to jest wadą, ale zaletą jest to, że w końcu ci idioci się sami kasują w ramach selekcji naturalnej. Spadek demografii i przyśpieszona śmiertelność Polaków to są właśnie skutki tego prymitywnego myślenia prokapitalistycznego który reprezentujesz tymi postami. Poza doraźnymi interesami i własnym zyskiem jest jeszcze bilans społeczny tej polityki, który prędzej czy później upomni się o swoje i zemści się na tych, co zakłócają równowagę systemu.

          • 16 września 2020 o 09:06
            Permalink

            @naiwny
            Już raz Ci powiedziałem (napisałem), że nie uczestniczę targowych utarczkach słownych przekupek…
            – ten portal to nie onet, interia, czy inny wp…
            A “dlaczego”, a “po co”, a “czemu” i bla, bla, bla i bla, bla, bla…

            Jeśli nie wiesz “dlaczego”, to wyszukaj sobie jakichś materiałów źródłowych historii PRLu, a nie zajmuj nas pierdołami na poziomie ucznia szkoły podstawowej !
            – my nie będziemy odrabiać za Ciebie lekcji historii…

            A co do papieru toaletowego (jego braku) ?
            – no cóż, ten temat dotyczy nie tylko Polaków, np poniżej masz krótkie dywagacje na ten temat…
            https://konkret24.tvn24.pl/mity,114/nie-wykupowanie-papieru-toaletowego-to-nie-nawyk-z-prl-u,1008848.html

            Osobiście nigdy nie interesowałem się tym tematem, a już w ogóle nie uzależniam egzystencji narodu od tego, czym ludzie podcierają tyłek…
            Tak na marginesie, jeśli jesteś takim ekspertem w dziedzinie podcierania, możesz mi pokrótce wyjaśnić, jak przedstawiała się ta rzecz podczas okupacji, jeszcze przed II w.ś i wcześniej ?

  • 13 września 2020 o 21:47
    Permalink

    Gorszy hegemon, lepszy hegemon……

    Od czasów “panie majster, zrobi się” , przeszliśmy do obozów pracy w Amazonie……
    Gdzie zap…się na wysokości lamperii, z prędkością dźwięku.
    Nie wyrabiasz się?
    Na bruk…..

    Który Hegemon był bardziej ludzki, który bardziej luzacki?
    Są dwie filozofie.
    Żyć by pracować, bądź pracować żeby żyć.
    Mnie jest bliższa ta druga.
    Niestety, perfekcyjnie opracowany na zachodzie system poganiania niewolników, przynoszący korzyści jedynie właścicielom, wydaje się bezbłędny.
    Propaganda wymusza na chomikach coraz szybsze obracanie bebna, by stały w miejscu, aż do ich kresu.

    Odpowiedz
    • 14 września 2020 o 21:45
      Permalink

      @wmw
      “który bardziej luzacki”.
      Ach, tak tylko na marginesie…
      W połowie lat 80-ych miałem okazję pracować na jednej z odkrywkowych kopalń (ale nie węgiel, dolomit) na G. Śląsku. Oficjalnie, byłem etatowym sztygarem, ale z pewnych względów, wykonywałem także inne zadania. Powiedzmy , niekiedy byłem “człowiekiem do specjalnych poruczeń”…
      Nie muszę chyba przypominać starszym Kolegom, jak wówczas było z częściami zamiennymi. A na zakładzie mieliśmy sporo rosyjskich maszyn (wówczas radzieckich).
      No cóż, niekiedy trzeba było uderzać i do “hegemona”…
      Taaa…
      – gdy porównam moje późniejsze (już tutaj, t.j. w DE) kontakty z nowym “hegemonem” (a również miałem okazję współpracować zawodowo z Wypasaczami), to do dzisiaj czuje niesmak…
      Nie chciałbym zanudzać swoją osobą, ale właśnie ta wspolpraca sprawiła, że odszedłem z tamtej pracy…
      Tylko…, nie każdy ma takie możliwości…

      A wracając do meritum, t.j. “luzackosci”, to chyba już kiedyś o tym wspomniałem, że dopiero życie tutaj, pod takim hegemonem, uświadomiło mi, że chyba największym błędem, jaki zrobiłem w życiu było to, że zamiast na ZACHOD, nie wyemigrowali na WSCHOD…

      Teraz już za późno, po prostu życie jest za krótkie…

      Jedyna pociecha w tym, że obecnie zawodowo zazebiam się znowu że Słowianami…

      Odpowiedz
      • 15 września 2020 o 08:47
        Permalink

        @Dojrzały, @wmw

        Ja zamiast “który bardziej luzacki” – stwierdziłbym, który był bardziej humanitarny i ludzki. A nie ulega wątpliwości, że system bloku wschodniego pomijając okres walki o ten nowy system i jakieś regionalne wypaczenia w Polsce Ludowej rzadziej spotykane, był najbardziej humanitarny i ludzki. Nikogo poza nawias społeczeństwa nie wyrzucał i każdemu gwarantował godne życie. To przenosiło się na stosunki międzyludzkie i tzw. zaufanie oraz wzajemną pomoc nawet kosztem swoich interesów. Dotyczyło to również pomocy w ramach współpracy między państwami bloku socjalistycznego. Tylko wypaczone umysły tego nie rozumieją i zachodni psychopaci żądni władzy i zysku kosztem zwykłych ludzi, także własnych społeczeństw.

        Odpowiedz
      • 15 września 2020 o 12:35
        Permalink

        @WMW:”nie wyemigrowali na WSCHOD”
        Przecież droga wolna. Można i “na wschód” i “na zachód”. Czy to nie klasyczne “rozdwojenie jaźni”? Jak u niektórych oligarchów (Rosjan czy Chińczyków). Zarabiają pieniądze w swoich krajach ale ich rodziny i/lub dzieci mieszkają, uczą się i korzystają ze swobód “na zachodzie”. Ale będą pod niebiosa krzyczeć jaki to zachód jest potworny. Czemu nie wyprowadzą się i nie zamieszkają tam gdzie system i władza “jest dobra” (chyba nigdzie:). Depardieu wychwalał pod niebiosa Rosję z Putinem i Białoruś z Łukaszenką. Nawet (sprze)dali mu za (pół)darmo działkę pod Moskwą ale jednak nie chciał tam mieszkać. Dziwne.

        Odpowiedz
  • 14 września 2020 o 12:54
    Permalink

    Dzisiejszy świat oscyluje pomiędzy globalizmem, a konkurencją egoizmów narodowych. Z tym, że na razie, przynajmniej do 3 listopada, to jeszcze globalizm w pełnej krasie. Globalizm to władza jednego globalnego hegemona, dla ścisłości. Taka organizacja stosunków to coś na kształt piramidy finansowej, gdzie ci co są na szczycie mają prawo do bezkarnej emisji długu kosztem tych poniżej. Pod samą górą jest trochę miejsca dla przyjaciół królika, którzy też mają prawo do lunchu z pańskiego stołu i nie muszą zasuwać na okrągło za miskę ryżu, bądź głodować. Być przyjacielem królika oznacza siedzieć cicho, bądź głośno Go chwalić. Nasi obrali za cel wspiąć się na jak najwyższy możliwy szczebel piramidy i trwać na nim jak długo się da. Upadek może być bardzo bolesny, bo wspinaczka oznacza odrzucenie wszelkich własnych narzędzi przetrwania, jako niepotrzebnego balastu. Do zapewnienia bytu wyznaczenie zostali wszak inni, ci co poniżej…

    Odpowiedz
  • 15 września 2020 o 12:00
    Permalink

    Komentarz ogólny do komentatorów

    Autor popełnił (dosyć) cyniczny wpis na temat (geo)polityki. W skrócie:”Liczy się siła i możliwości”
    Kraje patrzą na innych z perspektywy:”Co mi możesz dać i co mi możesz zrobić”.
    Co sprowadza się do konstatacji, że świat jest taki jak pamiętam podwórko z dzieciństwa.
    Są ci co “rządzą” i mogą nam napuckać i ci co muszą słuchać innych z różnych powodów.

    W swoim pierwszym komentarzu stwierdziłem po prostu, że z perspektywy czasu znaczenie Polski rośnie. Czyli dziś mamy większe możliwości i swobodę działania niż 30 lat temu (o PRL nie wspominając). Np. “jutro” możemy wybrać sobie innego “sojusznika” (Niemcy, Rosję, USA, …), co w PRL było raczej niemożliwe (patrz Węgry ’56 czy Czechosłowacja ’68).
    A tu w komentarzach czytam o honorze, dumie (uprzedzenia brakuje do kolekcji:) i jakości życia obywateli. Przecież “chińskie dzieci” od dawna produkują koszulki czy buty dla kapitalistów z Zachodu i jakoś nie przeszkadza to Chinom “rosnąć w siłę”. Teza, że w związku z tym, że ktoś nami pomiata i nas wykorzystuje i to fundamentalnie blokuje rozwój kraju i spadek jego znaczenia jest błędna. Co “widać, słychać i czuć”. Ciekawa dyskusja ale nie mam RSS do komentarzy więc nie mogę ich śledzić i odpowiadać sukcesywnie więc ustosunkowałem sie ogólnie do tez komentatorów.

    DZIEŃ DOBRY – NIE DZIAŁA RSS ? WEB. JÓZ.

    Odpowiedz
    • 15 września 2020 o 15:25
      Permalink

      @naiwny
      “Np. “jutro” możemy wybrać sobie innego “sojusznika””
      – no toś mnie Waść ubawił!

      Bądź łaskaw i Wymień nam kraje, którym się udało zerwać hegemonię dostarczycieli “wolności i demokracji” ?

      Odpowiedz
      • 15 września 2020 o 20:45
        Permalink

        @Dojrzały:”Bądź łaskaw i Wymień nam kraje, którym się udało zerwać hegemonię”

        Pierwsze primo: Polska. Pod rządami PO Polska szła ręka w rękę z Niemcami i UE. Amerykanów spuszczaliśmy “po brzytwie”. Dzisiaj idziemy z USA i olewamy UE. Robimy w UE za “osła trojańskiego”.

        Drugie primo:) Niemcy w najbliższych kilku latach pozbędą się jankesów na dobre.

        Nie wspominam o krajach postkomunistycznych i republikach radzieckich, które uzyskały niepodległość po zawaleniu się komunizmu w ZSRR (hegemon całą gębą!).
        W USA widać pierwsze objawy upadku imperium. Potrwa to pewnie kilka(naście) lat ale przez ten czas możemy się jeszcze wzmocnić. A potem (jak USA osłabnie) to się rozstaniemy z Amerykanami tak jak rozstaliśmy sie z Rosjanami. Żadne imperium nie jest wieczne i USA już chyli się ku upadkowi.

        Odpowiedz
        • 16 września 2020 o 08:12
          Permalink

          @naiwny

          Bzdura, to nie jest żadna zmiana hegemona. To tylko hegemon główny piastujący nadzór nad UE postanowił użyć nas jako narzędzia do własnej polityki wobec Niemiec i innych państw unii, a w tle jest jego główny cel, czyli walka z Rosją o wpływy gospodarcze. Teraz już widać, że nie masz pojęcia o geopolityce i sytuacji III RP w jakiej się znalazła za sprawą zdrady styropianu i Kościoła.

          A nie myślisz o tym, że zanim upadnie USA to z Polski może zostać już niewiele do pozbierania lub wcale. I nie chodzi tu o wojnę, bomby itd. Zobacz jaki jest skutek amerykańskiej dominacji w krajach Ameryki Łacińskiej. W Polsce także latynizacja postępuje i za parę lat system społeczny może stać się wielkim bagnem i kotłem sprzecznych interesów, w którym tylko mafiosi będą robić dobre interesy, a nad całością nikt już nie będzie w stanie zapanować. Podobają ci się fawele w Brazylii? Tak może być w Polsce na skutek tej amerykańskiej i zachodniej dominacji. To tylko kwestia czasu, gdy państwa zachodnie zaczną się sypać pod ciężarem własnego imperializmu i kultury głupoty.

          Odpowiedz
          • 16 września 2020 o 10:46
            Permalink

            @Miecław:”Bzdura, to nie jest żadna zmiana hegemona.”
            Widzę, że przeczytałeś artykuł Autora bez zrozumienia. Przecież jego cyniczna teza jest taka, że małe kraiki (jak Polska i wiele innych) nie mają NIC DO GADANIA. Słabe kraje mogą działać tylko z wąskim marginesem swobody i muszą płacić “za opiekę”. A teraz do twojej tezy, że nie zmieniliśmy opiekuna tylko USA wzięło nas “jak swoje”. Jeśli tak jest (a ja tak nie uważam) to opieranie się Amerykanom to byłoby czyste samobójstwo. Przecież są pod każdym względem silniejsi od Rosji, Niemiec czy Francji. To kto by nas przed nimi obronił (np. ekonomicznie)? Bo przecież chyba nikt nie ma wątpliwości że sami nie dalibyśmy rady. Dlatego moja teza jest taka, że mogliśmy wybrać innego “opiekuna” (np. Rosję czy Chiny) tylko skąd wiara że ten inny opiekun by nas nie doił? Pewnie też by nam kazał kupować swoje uzbrojenie za gigantyczne pieniądze albo stworzyć uprzywilejowane prawo dla swoich firm. Tak uczy Historia.

            W sprawie UE się mylisz. UE (czytaj Niemcy) jest na finiszu wyzwalania się spod opieki USA. UE potrzebuje Rosji jako gwaranta militarnego (i “parasola atomowego”) do ochrony przed USA co prezydent Francji powiedział kiedyś publicznie. Niestety dla Polski taki układ jest skrajnie niebezpieczny (znowu patrz historia) więc (na razie) MUSIMY mieć opiekę Amerykanów mając nadzieję, że nie dogadają się z Rosją (co nie jest wykluczone) przeciwko Chinom.

            Czasem żartuję, że jeszcze z jankesami i “ruskim onucami” będziemy ramię w ramię walczyć przeciwko towarzyszom chińskim (oby nie za mojego życia:).

          • 16 września 2020 o 17:03
            Permalink

            @naiwny

            No i co to zmienia? Brak ci perspektywicznego myślenia.
            I tak mamy w plecy, bo jeżeli już to powinniśmy iść razem z unią skoro w tej unii już jesteśmy, a nie stawiać się jej w interesie głównego hegemona. Żadne państwo na świecie, które stało się de facto republiką bananową tego hegemona w historii nie wyszło na tym dobrze. A tak narobiliśmy sobie wszędzie tyłów i ostatecznie wyjdziemy na pożytecznych idiotów. Już notujemy ogromne straty społeczne i ekonomiczne, a będą one jeszcze większe, bo wielu podobnych w myśleniu do ciebie prowadzi doraźną krótkowzroczną politykę przetrwania na dziś, bez planów na przyszłość i bez uwzględnienia interesów społeczeństwa. Przychodzą w historii momenty, że egoiści tracą wszystko.

            Państwo wybierając sobie interesy i bezpieczeństwo w oparciu o jakieś struktury musi uwzględniać też interes całego społeczeństwa a nie wąskiej grupy biznesu lub ideologicznych fanatyków. Efekty takiej polityki będą opłakane w przyszłości.
            Jest tylko jedna nadzieja, że Polacy tak łatwo nie dadzą się wykorzystać jako mięso armatnie, a już na pewno nie pójdą na wschód jak kiedyś z Napoleonem.

            A co do Chin, oni pamiętają wojnę opiumową i wnioski wyciągnęli, więc zachód-Anglosasi niech lepiej postawią na pokój i współpracę, rozwój i dobrostan społeczny na świecie bez antagonizowania państw – lepiej na tym wyjdą po wiekach kolonizowania świata i może ich geny przestępcze nie zostaną wykasowane a tylko zmienione do pokojowego współistnienia. 🙂

  • 15 września 2020 o 13:54
    Permalink

    https://asiatimes.com/2020/09/new-cold-war-is-subtler-than-the-old/
    ===========

    Bardzo interesujące rozważania, w kontekście “ludzkich rządów”……

    Szanowny Naiwny…

    Problem emigracji nie jest tak prosty, jak ci sie wydaje.
    Musisz być młody, skoro nie wiesz, co to są WIZY i komu, według jakich kryteriów się je wydawało i wydaje.
    “Żelazna kurtyna” obejmowała i ten aspekt- opuszczona ze strony Zachodu, nie demoludów….

    Obecnie problem migracji milionerów jest prosty.
    Izrael i anglosaskie raje podatkowe przyjmują ich każdą ilość.
    Pod warunkiem transferu kapitału.
    Gołodupiec nie może na coś takiego liczyć- obywatelstwo co najwyżej po latach.
    Pełni moralnej wyższości, niespecjalnie przejmują się źródłem tych milionów, bez wyjątków pochodzących z grabienia własnych państw.

    Gdybyś znał trochę historię, bądź chciał wiedzieć więcej, zapoznałbyś się z serią sponsorowanych i wywoływanych przewrotów wojskowych, bądź wprost brutalnych interwencji USA, Francji czy GB w ich własnych krajach wasalnych.
    Było ich około 300.
    Rosji wypomina się TRZY…..
    Strefy wpływów, są zazdrośnie pilnowane przez IMPERIA.
    Dla przykładu, poczytaj o Grecji i Iranie….i wyczynach anglosasów….

    Odpowiedz
  • 15 września 2020 o 16:05
    Permalink

    Autorzy badania twierdzą, że przesiedlenia ludzi w wyniku wojen po 11 września są prawie bez precedensu. Porównują dane z ostatnich 19 lat z danymi z całego XX wieku, dochodząc do wniosku, że tylko druga wojna światowa przyniosła większe masowe loty. W przeciwnym razie wysiedlenie po 11 września przekracza to, co spowodowała rewolucja rosyjska (6 mln), pierwsza wojna światowa (10 mln), podział Indii i Pakistanu (14 mln), Bengal Wschodni (10 mln), inwazja sowiecka Afganistanu (6,3 mln) i wojny w Wietnamie (13 mln).
    https://www.unz.com/pcockburn/americas-war-on-terror-is-the-true-cause-of-europes-refugee-crisis/
    =========

    Nie ma to jak propagowanie demokracji i praw człowieka…..
    Ile wyniesie bilans dla Białorusi?
    Ukraina straciła jakieś 8 milionów mieszkańców…

    Polska, 3-5 milionów….

    Wszystkie kraje które zetknęły się z działalnością misyjną zachodu, tracą swoje najcenniejsze zasoby.
    LUDZI, czesto wykształconych na swój koszt.

    Ps.
    Prosze wybaczyć, dzis mam dzień czytania różnych tekstów, z różnych źródeł.
    Czasem można wyłowić perełki.

    Odpowiedz
    • 15 września 2020 o 17:39
      Permalink

      @wmw

      Podrzucaj jak najwięcej. Chętnie czytam, bo sam nie mam czasu na poszukiwanie i analizy.
      Niestety tacy jak ten @naiwny, a jest ich cała masa z mózgami wypranymi propagandą nie są w stanie zrozumieć tego o czym piszemy.

      Ja mam takie porównanie moich uczniów sprzed 20 lat i obecnie, tych których znam. 20 lat temu trafiło do mojej klasy dwoje 19 latków nafaszerowanych ideologią liberalnego kapitalizmu, bez szacunku do PRL-u (rodzice prawicowe i kościelne styropiany, gdzie nic nie dociera obiektywnego do ich umysłów), wtedy wywiązała się dyskusja o wejściu do UE i prywatyzacji, bezdomności, zadłużeniu itd. Mniej więcej ta sama argumentacja jak @naiwnego. Niestety tym dwóm przypadkom życie zgotowało piekło i teraz są praktycznie wykluczeni, mają ok 40 lat i nadal na prekariacie z zadłużeniami itd. Niczego specjalnie się nie dorobili. Teraz już nie są liberałami, a kiedyś jeden z nich zapytał mnie z naiwnością w głosie, co trzeba zrobić żeby było lepiej i skonstatował, że w tym PRL-u to nie było tak źle.

      Można powiedzieć, że im się nie udało, ale innym się udało. O tak, ale często kosztem własnego zdrowia oraz innych ludzi, których musieli np. wygryźć z korporacji czy urzędów. Fakty są takie, że pod względem dobrostanu społecznego zostaliśmy cofnięci w rozwoju do II RP, choć z trochę lepszym zabezpieczeniem socjalnym i prawami człowieka, ale do psychopatów i ludzi pozbawionych rozumu nigdy ta prawda nie dotrze. Zbyt wąskie horyzonty myślowe.

      Odpowiedz
  • 16 września 2020 o 10:09
    Permalink

    Mit octu i pustych półek, jak widzę sie mocno utrwalił…..

    W tym biednym PRL, liczba ludności wzrosła z 24 do 38 milionów.
    W tej wspaniałej III RP, spadła o co najmniej 3 miliony, mamy ujemny przyrost naturalny.
    W szczytowym okresie- jak Szostkiewicz pisał- “ciemnej nocy stanu wojennego” rodziło się po 700 000 dzieci rocznie. Dziś nawet nie połowa tej liczby.

    Może więc ocet ma właściwości magiczne, tak jak i półdyktatura?

    W PRL nikt nie musiał szukać jedzenia w śmietnikach…..
    Ani żebrać, masowo korzystać z opieki społecznej, zasiłków.
    Zaistniała zmiana, na lepsze?

    Odpowiedz
    • 16 września 2020 o 14:34
      Permalink

      @WMW:”Mit octu i pustych półek, jak widzę sie mocno utrwalił”
      To dla mnie żaden mit. Widziałem to na własne gały a byłem już dorosły.
      Czasem razem z żoną wspominam “tamte czasy”. To była jakaś groteska.
      Jak mawiają Rosjanie ‘I straszno i smieszno (miedwieda j..bat:)”.
      A jakie były problemy? Dokładnie jak mówił klasyk:
      “Socjalizm bohatersko walczy z problemami, które sam stworzył”
      Dzisiaj boję się tylko, że tamte czasy wrócą, bo jak by nie patrzeć to PiS jest partią (narodowo) socjalistyczną i dlatego komentatorzy, którzy wypisują jakieś brednie o “dobrym PRL” powodują, że moje obawy rosną. Przyznaję, że PRL to był “najweselszy barak” w obozie socjalistycznym. W innych krajach było gorzej.

      Odpowiedz
      • 16 września 2020 o 17:40
        Permalink

        Ja w tamtych czasach byłem już mocno dorosły i pamiętam, że półki z octem pojawiły się dopiero w drugiej połowie1981roku, po nieustającej fali strajków “Solidarności” i po tym gdy na rynku zapanowała panika. Sam wtedy też strajkowałem, czego obecnie żałuję, bo jak się okazało po 89 roku, byłem jednym z tych milionów, którym obiecywano “Socjalizm model szwedzki”, a zafundowano kapitalizm model latynoamerykański.

        Odpowiedz
      • 16 września 2020 o 18:01
        Permalink

        Czym zwiłeś się oprócz octu?
        Gdzie pracowałeś, skoro miałeś siłę by zarabiać, stać w kolejkach, kupować.
        PRZEŻYĆ?

        A może nawet, rozmnożyć się, wychować dzieci?
        Wykształcić je za darmo?

        Widzisz, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
        I wiedzy.
        Tę dość łatwo obecnie zdobyć, dzięki internetowi.

        Poziom życia w Polsce odpowiadał konkretnym możliwościom gospodarki, zasobom naturalnym.
        Większość krajów świata może jedynie pomarzyć o poziomie życia w PRL- i to obecnie, po 40 latach od upadku.
        A przecież od zawsze były kapitalistyczne, powolne sugestiom Zachodu, podporządkowane jego polityce.

        Posiadasz jakąś wiedze na ten temat?
        Jak żyje się w obecnych krajach wasalnych USa, Francji?
        Lepiej niż w PRL?

        Te dziesiątki milionów wędrujących do swoich metropolii biedaków z Ameryki Pd czy Afryki nie ucieka przed komunizmem, socjalizmem, tylko kapitalistyczną biedą.
        Bieda PRL tio pikuś w porównaniu z tą obecną.
        A w kolejce czekają setki milionów…..

        Odpowiedz
        • 16 września 2020 o 20:26
          Permalink

          No właśnie, skoro na półkach był tylko ocet i jeżeli dobrze pamiętam była jeszcze herbata Ulung, to czym się ludzie żywili, skoro nikt nie umarł wtedy z głodu i po śmietnikach za jedzeniem też nikt nie chodził, jak to miało miejsce w latach 90-tych. A do tego Polacy się wtedy rozmnażali na potęgę i kwitło życie towarzyskie, nie to co dziś.

          To zadanie domowe do odrobienia dla młodych, jeżeli tacy tu zaglądają.

          Odpowiedz
        • 17 września 2020 o 11:03
          Permalink

          @WMW:”Czym zwiłeś się oprócz octu?”

          Były kartki na żywność. Zapomniałeś? Zresztą prawie wszystko było “na talony”.
          Poza tym miałem po teściach 50 arów ziemi i chodowałem zwierzaki na własne potrzeby (kury, świnia). Jak się polepszyło zaopatrzenie to przestałem się w to “bawić”.

          @:”Poziom życia w Polsce odpowiadał konkretnym możliwościom gospodarki”
          Piszesz tak jakby “możliwości gospodarki” były zesłane przez Boga.
          Zapomnałeś? Przecież towarzysze z PZPR zabraniali własnej działalności gospodarczej, a tych nielicznych, którzy “coś produkowali samodzielnie” tępiono podatkami (domiar) i pogardliwie w państwowej TV nazywano “badylarzami”. To ciekawe skąd się dzisiaj wzięły te cudowne “możliwości gospodarki”? Same z siebie? Bo przecież zasoby naturalne, położenie geograficzne, klimat mamy ten sam co kilkadziesiąt lat temu. To zastanawiające, że mieliśmy żywność na kartki a teraz Polska jest wiodącym eksporterem żywności. Nie chcę kpić ale dla niektórych (nie dla mnie:) to jakaś “tajemnicza i niepojęta zmiana”.

          @:”Posiadasz jakąś wiedze na ten temat? Jak żyje się w obecnych krajach wasalnych USa, Francji?”
          Tak. Od kilkunastu lat córka mieszka w Londynie. Bywam tam bardzo często. Czasem córka przyjeżdża do Polski (ostatnio była 2 miesiące) i podstawowa sprawa, która ją zniechęca do powrotu, to nie poziom życia. W Polsce jest wystarczająco dobry. To BIUROKRACJA. Po kilku wizytach w urzędach odechciało jej się powrotu. W UK biurokracja jest kompetentna, pomocna i ma zupełnie inne nastawienie do petenta. Poziom “zamordyzmu” jest znacznie niższy niż w Polsce. Zastanawiam się czy piszesz z Polski. Bo w Polsce to pewnie wszyscy mają jakiegoś krewnego czy sąsiada, który był lub jest “na zachodzie” i zna tamte realia.

          Przy okazji odpowiem “niechodzącemu” że “półki z octem pojawiły sie dopiero w 1981 roku”.
          Tak, bo w latach ’70 jechaliśmy na kredytach (piękne czasy dzieciństwa:), które potem trzeba było spłacać.

          Odpowiedz
          • 17 września 2020 o 16:27
            Permalink

            @naiwny
            Kartki na żywność pojawiły się dopiero w stanie wojennym, bo wcześniej były tylko na cukier, a to z tego powodu, że ludzie masowo pędzili KPN-ówkę wg. słynnej receptury 1410.

            I jeszcze jedno, w tamtych czasach w mięsie było 100% mięsa, a obecnie w mięsie, a raczej w wyrobach mięsopodobnych jest góra 30% mięsa bo reszta to soja, wypełniacze białkowe i cała tablica Mendelejewa. I jeszcze taka ciekawostka dla młodych, otóż spożycie wołowiny na kartki było dużo wyższe niż obecnie, bo obecnie ta niby wołowina jest bardzo droga i niewielu jest na nią stać. Trochę podobnie jak z dorszami, za tzw. komuny było powiedzenie: Jedzcie dorsze bo g###o gorsze, a teraz to specjał w cenie łososia.

          • 17 września 2020 o 22:54
            Permalink

            @naiwny
            Nie Kolego, “spłacać” to będziesz musieć dopiero teraz…
            – wówczas w zamian za kredyty pobudowano podstawę do spłacenia zaciągniętych kredytów (500 zakładów itd), teraz TY (Twoje dzieci, a przypuszczam, że i wnuki) będziesz musieć spłacić te 1.400 MILIARDOW DOLAROW !!!

            Jak na razie, z wygenerowanych przez Ciebie 100% dochodów, ok. 60% oddajesz w różnych formach dla państwa. Myślę, że, jak dalej polityka finansowa będzie prowadzona, jak dotychczas, to wkrótce nawet 10% ci nie zostawia…

        • 17 września 2020 o 11:15
          Permalink

          @WMW: “nie ucieka przed komunizmem, socjalizmem, tylko kapitalistyczną biedą.”
          A ci co uciekają (Z Ameryki Pd, Afryki) od kapitalizmu do kapitalistycznej Francji, Niemiec, Włoch, USA to co to za ludzie? Czy oni uciekając (często ryzykując życie) nie wpadają z deszczu pod rynnę?
          Rozumiem, że uciekli z jednego kapitalizmu do innego. Tylko nie wiem czy (np.) obecna Wenezuela to kraj kapitalistyczny. Nie wydaje mi się.

          Odpowiedz
  • 17 września 2020 o 14:19
    Permalink

    Naiwny.

    Temat rzeka.
    Jaki wpływ na rozwój KDLów miały ograniczenia w dostępie do rynków światowych, kredytów, technologii, zakazy obrotu z kolejnymi krajami?
    A potem, sankcje gospodarcze?

    Doskonale widać to obecnie, kiedy z otwartą przyłbicą Zachód gnębi niepokornych, nie chcących zdać się na dyktat.
    Z tym, że w latach 70-80, zachód kontrolował 89% rynków światowych, obecnie ok. 50%.
    Broń ekonomiczna i finansowa jest obecnie znacznie mniej groźna niż wówczas.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.