Klęska wyborcza Platformy Obywatelskiej nie jest winą Ewy Kopacz

rgbstock.com Autor: chidseyc (Chris)Klęska wyborcza Platformy Obywatelskiej jest faktem, oczywiście ma ona bardziej wymiar wizerunkowy niż rzeczywisty i zostanie ograniczona poprzez zdolność koalicyjną, jednakże musi być traktowana, jako ostrzeżenie i to wyraźne ostrzeżenie, co do sympatii politycznych wyborców.

Bardzo szybko podniosły się głosy, mówiące o „efekcie Kopacz”, „efekcie Tuska”, o pierwszej porażce nowej premier, o nieskutecznym kreowaniu fikcji i nieudanym PR itd. Jednakże próby obarczenia odpowiedzialnością za wynik, rządzącej realnie dopiero chwilę premier – to próby rozmycia odpowiedzialności za niemożliwe. Niemożliwe jest bowiem dowiedzenie, że premier odpowiada tu za cokolwiek. Owszem, może nie jest medialna tak jak powinna być, może wizerunek „rozsądnej lekarki z prowincji”, to nie jest do końca to, co może przekonać Polaków do głosowania na partię rządzącą, która prawie nic nie robiła przez siedem długich lat. Problem jest jednak szerszy, na tą chwile nie ma w Platformie Obywatelskiej innej osoby zdolnej do wzięcia odpowiedzialności za całość na podstawie osobistej rękojmi sukcesu. Takie myślenie jest w ogóle przeciw skuteczne w polityce. Tutaj naprawdę liczy się „tu i teraz” a nie to, jakby mogło być.

Każdy ze strategów politycznych zgodzi się z twierdzeniem, że te wybory to tak na prawdę był test, o ile bowiem poprzednie do Parlamentu Europejskiego to była „rozbiegóweczka”, to teraz mamy do czynienia właśnie z testem. Ten test może mieć właściwości szczepionki, jeżeli Platforma Obywatelska będzie umiała z niego skorzystać. Przed nią dwie prawdziwe kampanie wyborcze o najwyższą stawkę, w zasadzie być lub nie być.

Czasami taka specyficzna szczepionka może pomóc, czasami jest już za późno, trudno jest orzec w jakim wstanie jest dzisiaj PO, w przypadku tej partii liczy się jej ogrom. Musimy pamiętać, że to olbrzymia maszyna rządząca krajem, skupiająca w sobie bardzo wiele różnych interesów, wielu ludzi. To oznacza, że charakteryzuje ją bezwładność. Przełożenie decyzji, nawet mających na celu mobilizację środowisk – musi trochę trwać. Problemem PO jest to, że nie ma wiele czasu, a działania osłabiające przywództwo – owszem, to trzeba podkreślić „nie robiące szału” – to jednak jest w tej chwili działanie na rzecz demobilizacji partii.

Z punktu widzenia działaczy, czy też sympatyków tej partii najważniejsze jest zmobilizowanie się do dalszego wysiłku, przede wszystkim do ograniczenia strat w drugiej turze wyborów samorządowych, a następnie przygotowania się na dwie następujące po sobie kampanie. Nie wszyscy pamiętają, ale w czasach ciągłych zwycięstw, ta partia nagromadziła znaczne zasoby finansowe, a nic bardziej nie pomaga w wyborach niż gotówka, którą można rzucić na rynek. Poza tym, partia rządząca ma zawsze łatwiej, jeżeli tylko chce się jej i umie działać. Wszystko jest kwestią odpowiedniego podejścia, zaplanowania i przeprowadzenia kampanii wyborczej w oparciu o swoje największe przewagi.

Jednakże problem PO jest już chyba na innym poziomie, mianowicie tutaj nie chodzi o działanie maszyny wyborczej, tutaj chodzi po pierwsze o nadanie jej dobrego kierunku a po drugie spowodowanie, żeby pracowała pod właściwym ciśnieniem. Jeżeli uda się malkontentom sprowadzić działania w PO właśnie na ten poziom i je na nim zatrzymać, to nie tylko nie będzie żadnych wyborów, ale będziemy świadkami zwijania się i zjadania własnego ogona przez partię, co jest chyba najistotniejsze – o to jest niesłychanie łatwo. Wystarczy tylko przestawić „wajchę” na myślenie negatywne, „sceptyczne” i pozwolić sobie na krytykę ex ante, – czyli coś, co zabija wszelkie pozytywne działanie w praktyce.

Nie ma łatwej recepty na zwycięstwo wyborcze dla PO, poza tym raczej ta partia nie ma zbyt wielu przyjaciół, a wielu wewnątrz niej już myśli o tym, co będzie „po PO” i przygotowuje się do odskoku na z góry przygotowane wygodne posady, posadki i krzesełka.

Właśnie na takie chwile trzeba przygotowywać partię polityczną, niestety jednak można powiedzieć wszystko o Platformie Obywatelskiej, ale nie to, żeby ta partia była elastyczna w reagowaniu na przeciwieństwa, jako struktura i sieć naczyń połączonych. Świadczy o tym sposób zamiatania pod dywan, wszystkiego co przeniknęło do publicznej wiadomości a negatywnie świadczyło o tym co jest wewnątrz partii.

Nie ma znaczenia, co będzie z tą partią dalej. Z punktu widzenia naszego interesu narodowego jej działalność może być oceniana jako, co najmniej szkodliwa dla państwa i Narodu, nie ma więc za czym wypłakiwać oczu – z wyjątkiem wielu uczciwych i porządnych ludzi, których ta ładnie podana zła idea uwiodła. Przy czym uwaga – bądźmy realistami, sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotką. Tutaj wszystko jest możliwe, równie dobrze PO może triumfować i rządzić samodzielnie… przy dobrej strategii i skutecznym działaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.