Społeczeństwo

Kilka słów o kibicowaniu

 Wisła Kraków żyje i wygląda, że żyć będzie ale życie to różami usłane jeszcze długo nie będzie. Jak wcześniej pisałem w felietonie z 2 stycznia bieżącego roku postawa kibiców miała być jednym z cudów niezbędnych do wyprowadzania klubu na prostą. Fakt iż rozpoczęcie planu naprawczego okazało się sukcesem należy zawdzięczać właśnie oddolnemu ruchowi kibiców.

Paradoksalnie to oni poprzez różne akcje stali się katalizatorem działań grupy ratunkowej. Ilość sprzedanych karnetów, wysoka frekwencja na meczach sukcesy wszystkich akcji ratunkowo pomocowych pokazały „miastu i światu”, że Wisła jako byt rynkowy i marketingowy jest wart inwestycji. Jasnym było i jest również, że euforia opadnie i pojawi się rzeczywistość, a jako naród potrafimy dokonać rzeczy wielkich a później potrafimy je idealnie rozwalić. Wszyscy czekali na pierwsze mecze po zmianach w Wiśle Kraków miały być papierkiem lakmusowym pokazującym podejście kibiców do klubu.

Pierwszy mecz na Rejmonta okazał się sukcesem, powrót Kuby Błaszczykowskiego wspaniała oprawa to wszystko przykryło nawet dość przeciętne sportowo widowisko na szczęście zakończone wygraną Wisły. Po pierwszym meczu pojawiły się jednak pierwsze jeszcze nieśmiałe pomrukiwania ze strony Ultras Wisła, dotyczące między innymi braku organizacji przez klub wyjazdu naszych kibiców na mecze wyjazdowe. Klub wyjaśniał, ze wszystko wymaga czasu, że są priorytety i kibice przyjęli to do wiadomości.

Przyszedł mecz z Pogonią Szczecin, kolejny na Wiślackim stadionie. Mecz można uznać, za pierwsze oficjalne starcie wizji rozwoju klubu – pierwsza reprezentowana przez zarząd i przytłaczająca większość kibiców „zero tolerancji dla patologii i wszystkiego co może się z patologią kojarzyć” oraz druga w której zaczyna się przebijać hasło, klub nie powinien się wtrącać w kibicowanie bo to autonomiczna decyzja kibiców.

Pamiętając, że odpowiedzialność zbiorowa nie jest najlepszym rozwiązaniem musimy wiedzieć, jak są odbierane niektóre symbole używane przez „najzagorzalszych” kibiców. Gdyby rekin nie kojarzył się z grupami przestępczymi to pewnie nikt by przeciwko temu nie protestował. Podkreślam, słowo KOJARZYŁ – przecież nikt jeszcze wg. mojej wiedzy nie został skazany prawomocnym wyrokiem. Klub zakazał wniesienie kontrowersyjnych flag i banerów na sektor C a kibice na tym sektorze zastosowali zasadę wszystko albo nic. Klub nie ustąpił i zorganizowanego dopingu nie było. O tym fakcie większość kibiców dowiedziała się już po meczu i wszyscy jak jeden mąż stwierdzali doping był – może trochę inny niż zazwyczaj ale czy gorszy czy nie płynący z serca to inna sprawa. Pewnikiem jest, że w mediach społecznościowych rozgorzał dyskusja pomiędzy zwolennikami starego i nowego.

Zwolennicy starego przytaczali argumenty różnego kalibru udowadniając, że ich wizja dopingu i wsparcia jest jedyną wybrana i idealną. Ci z drugiej strony barykady starali się używać argumentów zdroworozsądkowych z czystej przyzwoitości nie przytoczę wypowiedzi (często osób których dotychczasowa postawa w mediach społecznościowych budziła głównie moje uznanie) podsumowujących mój ironiczny wpis na Twitterze o treści:

„No oczywiście, bez gonienia się po osiedlach to całkiem nie ma gry w piłkę. Bez bojówek nie ma dopingu. Może czas dorosnąć?”

(równocześnie oczywiście dziękuje za wiele głosów poparcia)

Chciałbym wyjaśnić kilka rzeczy tak jestem „piknikiem” (i jest nas na stadionie większość), wyszydzanym przez „prawdziwych kibiców”, wygodnym, siedzącym na kanapie z pilotem w ręku kilka razy do roku przychodzącym na stadion, zazwyczaj ze znajomymi bo właśnie coś nas napadło i idziemy na stadion. Kupujemy zazwyczaj ten droższy sektor, pijemy „stadionowe” piwo, jemy dziwną kiełbaskę albo inny wyrób żywnościopodobny i irytujemy się jak idzie „nie tak” na murawie.  Kilku z nas odkrywa w sobie zdolności trenerskie wyższego stopnia komentując każdą akcję, inni wierzą w to, że zawodnicy słyszą ich rady i drą się wniebogłosy podaj podaj no k… dlaczego nie podawał? Jest to forma współczesnych igrzysk które lubimy i chętnie za nie płacimy jak nie na stadionie to oglądając pay TV – bo pieniądze od nich to też budżety klubów.

Koloryt stadionów jest czymś co ma swoje niepisane prawa, to tam elegancka pani po 60 może powiedzieć o sędziującym co za głupi … wstaw dowolne słowo opisujące męski organ rozrodczy i nikt nie jest specjalnie oburzony. Nawet to co się dzieje w strefie najzagorzalszych kibiców też ma swój urok tylko ten urok kończy się wtedy gdy Ci Panowie uznają, że są jedynymi, najlepszymi i najprawdziwszymi kibicami. To, że za swój klub nie oddam ani życia ani nerki nie oznacza, że mi nie zależy na jego trwaniu i sukcesach.

Z prawdziwą przyjemnością brałem spontanicznie udział w kilku akcjach  wspierania finansowego klubu organizowanych przez różne osoby i organizacje. Tak  jak przyznaję, mnie też podobają się wielkie sektorówki, ta z dnia kuby Błaszczykowskiego – była fantastyczna i jak ktoś wiarygodny będzie zbierał do puszki na tego typu oprawę z pewnością się dołożę i nie będę sam.

Stan faktyczny polskiego kibicowania trafnie opisany został  przez Prezesa Jarosława Królewskiego w programie red.. Stanowskiego dzielący kibiców na 3 kategorie jest chyba najrozsądniejszy, w rodzinie kibiców znajduje się: Piknik + kibic rodzinny przyjdzie, zapłaci doceni zniżkę dla dziecka, wyda dodatkowe pieniądze na katering, gadgety i będzie zadowolony, że spędził miło czas. 

Kibic zaangażowany – Ultras wbrew temu czego się wszyscy spodziewają również bardzo pożądany ale wymagający dostosowania jego zachowania na stadionie do akceptowalnych norm przez klub i nie chodzi o to aby był grzeczni jak owieczki a w trakcie kibicowania słownictwo spełniało najwyższe standardy kultury i ogłady. Ostatnim rodzajem jest Kibic(?) ekstremalny – patologiczny to grupa wykorzystująca klub, stadion do swoich celów bywa, że działania te przekraczają nie tylko granice przyzwoitości ale tęż w istotny sposób naruszają kodeks karny, nie możemy bowiem przejść do porządku dziennego nad tym ilu z liderów tych grup kibicowskich (oczywiście nie tylko z Krakowa) wchodziło w konflikt z prawem.

Pod rozwagę i osąd czytelnika pozostawiam decyzje bez których lub której z tych trzech grup kibiców Zarządowi Wisły będzie łatwiej działać, organizować wsparcie sponsorskie i o ile będzie to konieczne pozyskać inwestora.

3 komentarze

  1. Szczęścia dużo życzę.

  2. Od kiedy (prawdziwi) kibice stali się – kibolami?
    Kto dokonałakt przecwelenia” , w reakcji na jaką akcję?
    Noo cóż jest alternatywa dla “kopanej” – w postaci marszów, pikiet itp.
    (kodomitów), tam też zwykle – ‘dzieje się…”
    ………………….
    Tyrania sodomitów. http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4039
    ………………….
    Z cyklu: (?) zabyte lektury:
    http://rcin.org.pl/Content/68581/WA248_88751_F-22-178_litwaki-laskowski_o.pdf

  3. Cracovia Cracovia! Arka Gdynia k…a świnia

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.