Kilka kwiatków kampanijnych, czyli jaki kraj taka kampania…

Jak to dobrze, że nie rozmawiamy o problemach w państwie, mamy przecież kampanię prezydencką, możemy sobie porozmawiać o „kondominium pod żydowskim zarządem”, czy też inaczej odnieść do spraw nie istniejących, kreując zastępczą rzeczywistość na całego, bez żadnych ograniczeń.

Oglądając to coś, co było rzekomą debatą kandydatów i kandydatki na prezydenta RP w jednym z programów telewizji publicznej, rzeczywiście trzeba przyznać rację panu Komorowskiemu – nie miał, po co tam przychodzić i dobrze zrobił odmawiając debaty, ponieważ po prostu zmarnowałby czas zupełnie niepotrzebnie. Niestety nie da się większości z tych kandydatur traktować dzisiaj już inaczej niż w kategoriach kpiny z państwa i wyborców, co niektórzy z tych ludzi o sobie myślą? Co mają w głowach, że w ogóle nie wstydzili się posunąć do takiego kroku jak publiczne wystąpienie z aplikacją do najwyższego urzędu w państwie? Niestety chyba także rację miał pan Komorowski mówiąc o kompetencjach swoich na tle kompetencji dominującej większości pozostałych osób kandydujących. Mówimy oczywiście o kompetencjach ogólnych – orientacji do życia publicznego w ogóle. Pan Bronisław Komorowski jest po prostu na innym poziomie niż dominująca większość osób kandydujących, nie można mieć, co do tego żadnych wątpliwości. Uwaga – porównujemy kandydatów w ich zbiorze, a nie do „ideału”.

Jeszcze żałośniej się zrobiło jak wyszło szydło z worka i okazało się, że jeden z kandydatów – pan sympatyczny muzyk, został abstrakcyjnie wręcz wykorzystany, żeby nie powiedzieć inaczej – przez innego pana kandydata, zdaje się dwojga nazwisk. To jest wydarzenie bez precedensu, po pierwsze zupełnie nieodpowiedzialnym trzeba być i nie mieć w ogóle pojęcia o życiu politycznym, żeby się w jakiekolwiek transakcje bawić z człowiekiem zdolnym do tego stopnia cynizmu, co ten pan, a po drugie – w ogóle formuła konszachtów i tajnego zmawiania się w sprawach wyborów publicznych to polityczna głupota, niedojrzałość i nieodpowiedzialność, żeby nie powiedzieć ostrzej. Polityk to taki ktoś, kto bierze odpowiedzialność za słowo i realizuje to, co zapowiedział, – jeżeli może. Nawet prostytutki nie wymieniają się klientami! Chociaż tak było kiedyś, jak jest dzisiaj? Po początkowym zachwycie nad naturalnością pana artysty muzyka niestety musieliśmy go negatywnie zweryfikować właśnie za sugerowanie publiczne możliwości współdziałania po wyborczego z tym wspominanym panem dwojga nazwisk. W tym stanie rzeczy, co zostało ujawnione, pan artysta muzyk – niestety jest zupełnie politycznie skreślony, ponieważ tak nie można robić, jeżeli się jest odpowiedzialnym politykiem. Dla ścisłości – nie można się tak zmawiać, ani tak teatralnie potem samemu na siebie donosić w świetle jupiterów i próbować się tłumaczyć z własnych niespełnionych i zupełnie niepotrzebnych działań. Pan artysta muzyk powinien takie rzeczy czuć, albo mieć doradców, którzy dobrze doradzają. Szkoda tego człowieka, bo widać było, że chciał i chce zapewne dobrze. Tylko już się skompromitował w przedbiegach. Oczywiście każdy może się zrehabilitować, nie można jednoznacznie nikogo skreślać, zwłaszcza, że to beniaminek polityczny – jeszcze niedysponujący ogólnokrajowym poparciem.

Jest jeszcze trzecia sprawa, mianowicie jakaś niesamowita i niezrozumiała nagonka medialna na osobę wielkiego protagonisty do tytułu, któremu zarzuca się radykalizm ideologiczny na kanwie jednej z niedawno przyjętych instytucji prawnych odnoszących się do jednego z cywilizacyjnych problemów medycznych. To, co można przeczytać na niektórych portalach to już twierdzenia o tym, że dzieci ze sztucznego zapłodnienia np. „nie mają duszy”, czy też „mają bruzdę”, a jeden z kandydatów chce rzekomo takie dzieci wsadzać do więzienia. Co jest oczywiście totalną, piramidalną i oderwaną nawet od fikcji i przekłamań – bzdurą. Niestety, mamy wolność słowa i Internet wszystko przyjmie. Dobrze, że jeden kandydat zaatakował drugiego, to nawet bardzo dobrze, dzięki temu widać, o co chodzi w tej kampanii, jednak czasami skala oderwania od rzeczywistości niektórych informacji może pozbawić ochoty do dalszego relacjonowania.

Chyba dobrze, że ta nudna i będąca kpiną z wyborców kampania już się kończy, a Naród wybierze sobie pana jedynie słusznego, na kolejną kadencję. Przecież o to chodziło na początku, żeby koniec był taki sam jak początek, a początek jak koniec. Głupio to brzmi? A jaki przekaz wynika z tych wyborów?

2 thoughts on “Kilka kwiatków kampanijnych, czyli jaki kraj taka kampania…

  • 7 maja 2015 o 18:50
    Permalink

    Pan Komorowski nie przyszedł na debatę aby nie marnować czasu, moje pytanie w jaki sposób pan Komorowski wykorzystał ten niezmarnowany czas? mam na myśli dobro Polski.
    Pan artysta muzyk powinien zorganizować koncert na Stadionie w Warszawie, przynajmniej częściowo zwróciły by się koszty utrzymania stadionu pokrywane przez podatników.

    Kandydat dwojga nazwisk w wyborach prezydenckich to tradycja, a tradycję należy uszanować.

    Teraz ja: to są żarty z wyborów na najważniejszą osobę w państwie. Ciśnienie mi się nie podniosło w ciągu 26-lat wolności i demokracji zdążyłam się przyzwyczaić.

    Odpowiedz
  • 8 maja 2015 o 11:00
    Permalink

    “Polityk to taki ktoś, kto bierze odpowiedzialność za słowo i realizuje to, co zapowiedział..”
    Cóż to za definicja ? Teoretyczna, jak to państwo.
    Jak polityk u nas “bierze”, każdy widzi.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.