Polityka

Kiedy nastąpi rozpad PSL? To teraz Waldusiu zostaniesz naszą …

 Waldemar Pawlak przegrał. Wygrał Janusz Piechociński przewagą 547 do 530 głosów. Polskie Stronnictwo Ludowe jest, zatem równo podzielone. Waldemar Pawlak zadeklarował, że w poniedziałek złoży dymisję w rządzie ze sprawowanych funkcji. Ci dwaj liderzy mają zupełnie odrębne stanowisko, co do kształtu swojej partii, a zarazem inne poglądy na to jak dbać o interes polskiej wsi.

Wynik wyborów był zaskoczeniem nawet dla kandydatów. Partia opierająca władzę swojego Kongresu na ponad 1000 delegatów nie daje się w sposób banalny sterować. Dotychczas to sterowanie zgodnie ze strukturą sztabowo-liniową funkcjonowało, jednakże coś się zacięło i tą niewielką przewagą przeważyło na rzecz zmiany. Zmiany, o której nie trzeba mówić, że jest epokowa. Waldemar Pawlak odchodzi po siedmiu latach swojego sukcesu, na jego miejsce przychodzi człowiek, który zaczął swoje przemówienie od tego, że Waldemar Pawlak (w domyśle) nie powinien się na demokrację obrażać. Co więcej powiedział, że Waldemar Pawlak ma pozostać wicepremierem i ministrem gospodarki, – jako niezastępowalny – „tak ma pozostać”. W istocie Piechociński apelował już o jedność PSL! Podkreślając potrzebę „zgodności gromady” i konieczność bycia razem. W ostateczności, żeby przekazać sygnał, – że „mało nas do pieczenia chleba” – wyraźnie powiedział, że nie ruszy nikogo ze struktur w rządzie i administracji! Jest to wystąpienie wręcz niemające precedensu na naszej scenie politycznej.

Śmiesznie się zrobiło, albowiem pachnie na kilometr rozłamem w partii. Wymowne były słowa o „drużynach”, nie ma mowy o żadnym zespole, którym mówił Wincenty Witos. PSL od dzisiaj to dwie wzajemnie przeciągające się frakcje, a wybór Józefa Zycha ponownie na prezesa honorowego to nic innego jak ostateczny cios w Pawlaka, albowiem tym sposobem Pawlak traci ostatnią szansę na bycie, chociaż autorytetem. To już koniec, nie ma już niczego, co powodowałoby, że Waldemar Pawlak miałby teraz pracować na rzecz Janusza Piechocińskiego. W ramach wzajemnego przeciągania się powinno nastąpić wycinanie, najpierw będą pielgrzymki wielu działaczy i mianowanych na stanowiska konfiturowe – do nowego lidera, który będzie przyjmował hołdy, zarazem oceniając, kogo musi wyciąć natychmiast, żeby osłabić przeciwnika. To się może skończyć tylko i wyłącznie podziałem tej partii, która ma w tym zakresie długą tradycję.

Polityk w wymiarze Waldemara Pawlaka popełniłby historyczny błąd, jeżeli zgodziłby się być na liście płac swojego konkurenta. Poza tym, dla zdrowia każdej organizacji potrzebne jest, żeby przegrany – odszedł, zabierając ze sobą swoich najbardziej znienawidzonych zauszników. Waldemar Pawlak powiedział, że nie zgadza się fundamentalnie ze swoim kontrkandydatem. Ta zasadniczość nie pozostawia pola na manewr. Miękkie wejście Piechocińskiego nic nie da, Pawlak ma prawdopodobnie nowy cel – jest nim popsucie radości ze zwycięstwa pana Piechocińskiego poprzez rozbicie tej partii i to w taki sposób, żeby nie tylko nie mogli marzyć o 8% poparciu wyborczym, ale żeby w ogóle nie miał spokoju w strukturach, przez co nie mógł działać skutecznie na żadnym z frontów.

Będzie to konflikt pomiędzy myśleniem kategoriami partii interesu klasowego a związkiem zawodowym rolników i strażnikiem materialnych podstaw bytowania mieszkańców wsi. Nie wiadomo, czy ta partia wyjdzie z koalicji, albowiem w momencie jak zabraknie w niej Pawlaka, to nowy lider – stanie przed koniecznością zastąpienia tego wielkiego nazwiska kimś. Jeżeli faktycznie byłby tak naiwny, że na salony rządowe wepchnąłby kogoś innego, to natychmiast będzie miał podwójną opozycję, albowiem to, na co liczy to konflikt partyjny dwu blokowy – zakładający stopniowe wyjmowanie atutów od Pawlaka. Każda nowa osoba w rządzie będzie stanowiła dla Piechocińskiego od pewnego etapu bardzo poważne zagrożenie. Tak nie da się rządzić – z wewnętrzną opozycją liczącą połowę partii – opierającą się na starym liderze i silnym zewnętrznym ośrodkiem nowych twarzy w rządzie. Być może chodzi o rozbicie PSL na aż trzy frakcje, docelowo partie? Trudno ocenić, należy pamiętać, że celem każdego szefa jest utrzymanie się u władzy, jeżeli zachowywałby się inaczej niż działając na rzecz osiągnięcia tego celu, po prostu byłby samobójcą. Nie po to się zostawało prezesem, żeby działać przeciwko swojej funkcji. Jednakże koncepcja Piechocińskiego odnośnie trzech drużyn jest niezrozumiała w koncepcji wzmacniania jego przywództwa. Nikt nie pozwoli sobie na sztuczną sytuację na szczycie władzy! A już na pewno nie Donald Tusk!

Co do przebiegu koalicji – na pewno Piechociński nie jest szaleńcem i wie, że cała jego siła i dźwignia nazywa się Donald Tusk. PSL będzie racjonalnym i mądrym koalicjantem, chyba że się coś śmiesznego zdarzy – np. zapowiadana próba przekonywania Pawlaka żeby został w rządzie przez Piechocińskiego i Tuska! Czy można piękniej upokorzyć? „To teraz Waldusiu zostaniesz naszą …”.

One Comment

  1. Czyżby szykowalo sie jakieś poważniejsze przetasowanie?Najpierw utracenie projektu Gowina (chociaz akurat dzieki glosom PSL) teraz Pawlak idzie w odstawke. Czy obydwaj Panowie moga sie jednak obrazic na demokracje, bo akurat ambicja tym prawem sie nie kieruje? Przy dobrych wiatrach tuż po klepnieciu budżetu UE mogą sie przytrafić wcześniejsze wybory. Ciekawie sie dzieje Panie Krakauer.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.