Wojskowość

KEPD 350 jako adekwatna odpowiedź na Iskandery?

 Pod koniec maja w Chicago odbędzie się szczyt NATO. To ważne przedsięwzięcie, nie tylko prestiżowe, ale przede wszystkim ma znaczenie w międzynarodowej grze strategicznej o demonstrowanie siły sojuszu w obliczu zagrożeń nowego typu. 25 szczyt NATO jest pomyślany, jako arena do wystąpienia prezydenta Baracka Obamy – „silnego człowieka”, Chicago to przecież miasto, z którego on pochodzi, a teraz akurat ubiega się o ponowny wybór.

Wcześniej czekają nas harce, jakie urządza generał Mikołaj Makarov grożąc Iskanderami w Kaliningradzie, w odpowiedzi na projekt tarczy antyrakietowej w Europie do 2020 roku. Teoretycznie chodzi o Iran, jednakże potencjał tej nowej amerykańskiej technologii w praktyce mógłby ochronić nas przed rakietowym uderzeniem jądrowym. Wyklucza to w praktyce użycie rakiet strategicznych, pozostawiając pole do popisu dla rakiet taktycznych, pocisków manewrujących i artylerii. Bez względu na intencje amerykańskie w sprawie Iranu, stanowiącego jakiś realny poziom zagrożeniem szaleństwem dla świata – rosyjska odpowiedź na „niecne plany NATO” musiała nastąpić i ma oblicze Iskanderów.

Iskander to taktyczny pocisk balistyczny w kodzie NATO oznaczany jako „SS-26 Stone”, a przez Rosjan oznaczany jako 9K720 (Искандер). Z naszej perspektywy liczy się to, że te rakiety mogą przenosić broń jądrową, są niesłychanie mobilne jako wyrzutnie – a przez to trudno je zlokalizować (to duże ciężarówki), a po wystrzeleniu bardzo trudne do przechwycenia i zniszczenia. Zasięg umożliwia w zależności od rodzaju głowicy osiągnięcie połowy lub nawet prawie całego obecnego terytorium Polski (bez Dolnego Śląska, Małopolski, Podkarpackiego) – przy założeniu strzelania z centrum Kaliningradu. Przez co jest zgodny z zawartymi traktatami, warto dodać, że jest śmiertelnie celny.

To straszna broń, przed którą poza zniszczeniem wyrzutni przed odpaleniem rakiet, Rzeczpospolita nie ma sposobu się obronić. Co więcej, nasze państwo nie posiada adekwatnej odpowiedzi taktycznej – tego typu, na zagrożenie, jakie powodują Iskandery. Bardzo ciekawy sposób postrzegania zagrożenia ze strony Rosjan, jakie tworzą Iskandery przedstawił pan Stanisław Koziej szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego w wywiadzie pt.: „Stosunki Międzynarodowe – wywiad z Szefem BBN nt. polskiej polityki bezpieczeństwa, Sił Zbrojnych RP i relacji NATO-Rosja” z dnia 25.02.2011r., który przeprowadził pan Robert Czulda. Na pytanie o rozmieszczenie i zwiększenie ilości rakiet Iskander w Kaliningradzie – wedle ówczesnych doniesień prasowych mediów rosyjskich pan generał odpowiedział tak: „(…) Uważam, iż jest to bardziej walka informacyjna z Zachodem, a nie realna groźba użycia siły. Rosja ma niewątpliwie swoje interesy bezpieczeństwa, które w niektórych punktach (np. rozmieszczenie w państwach Europy Środkowo-Wschodniej infrastruktury natowskiej) są sprzeczne z naszymi. Powinny one być przedmiotem dialogu, a nie jednostronnych deklaracji. Niezbędne jest zdawanie sobie sprawy z faktu, iż Rosja w dalszym ciągu niechętnie patrzy na amerykańskie plany budowy tarczy antyrakietowej, które ocenia jako wymierzone w nią bezpośrednio lub też jako czynnik ograniczający jej własny potencjał rakietowy. Problemy i nieporozumienia tego typu trwać będą do czasu, aż uda się wypracować na linii NATO-Rosja swego rodzaju konsensus co do polityki rakietowej obu stron.

Porażony sposobem rozumienia problemu przez pana generała w poszukiwaniu innych oficjalnych stanowisk polskich organów władzy państwowej i bezpieczeństwa przeszukałem dla frazy „Iskander” wyszukiwarki indeksowe: Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwa Obrony Narodowej i Prezydenta RP. Poza wskazaną wypowiedzią o rakietach pana generała Kozieja, znaleziono wpis z 1999 roku na stronie Prezydenta RP, które dotyczy wizyty Aleksandra Kwaśniewskiego w Azerbejdżanie i jakiegoś dzieła literackiego zawierającego to słowo w tytule „Iskander Name”. Poza tym nie ma nic, nie ma niczego i nic nie istnieje. Nasi politycy w ogóle, jeżeli nie liczyć zbywającej odpowiedzi pana generała – nie dostrzegli jeszcze problemu rosyjskich rakiet taktycznych, które bez problemu można wycelować w Warszawę? Poznań? Gdańsk? Na szczęście ten fakt zauważyły nieliczne media, ale ciężko odnotować wypowiedzi naszych polityków – ojców narodu, krytyków wszystkiego a nawet nienawidzącego rządu lidera opozycji.

Jeżeli kwestia rozmieszczenia przez Rosjan rakiet taktycznych, którymi bez ostrzeżenia mogą rozpocząć skuteczny i nie do powstrzymania atak na Polskę – nie jest sprawą zasadniczą i najwyższej wagi dla naszych polityków – to, co nią jest? Czy nasi politycy rozumieją potencjalne zagrożenie? Czy też być może nie przyjmują go do wiadomości, zajęci sporem wokół wraku Tupolewa?

Być może znając naszą niemoc, polscy politycy nie chcą swoimi niemądrymi wypowiedziami drażnić Rosjan? Przecież nie mamy możliwości obrony przed atakiem Iskanderów – Rosjanie mogą, jako pierwsi zniszczyć w zasadzie każdy cel w znacznej części kraju.

Można i tak przecież, jeżeli przemilczymy problem będzie on daleki, fachowcy się tym zajmą, przygotują obronę w taki sposób, żeby liczyć się z pierwszym uderzeniem Rosjan – a społeczeństwa nie ma, po co straszyć. Bo to i tak niczego nie zmieni. Musimy mieć świadomość, że tymi rakietami mogą z dużym prawdopodobieństwem trafić głowicą konwencjonalną w obiekt wielkości Kancelarii Premiera, Pałacu Prezydenckiego itp. O głowicy niekonwencjonalnej lepiej nie myśleć.

Iskandery to poważne wyzwanie dla polskiego systemu obrony, (jeżeli w ogóle coś takiego jest). Przede wszystkim należy mieć możliwość stałej obserwacji gdzie są wyrzutnie. Umożliwiają to satelity, samoloty szpiegowskie i szpiedzy. Po drugie, można mieć możliwość ocenić czy nastąpiło odpalenie tego typu rakiety, tak, żeby już w momencie odpalenia wiedzieć, że nastąpił atak. Aczkolwiek przy tym nie ma się, co silić na zakup specjalistycznych radarów, albowiem rakiety te są stosunkowo szybkie i osiągną swoje cele w Polsce szybciej niż zdążylibyśmy ostrzec przed zagrożeniem, a co dopiero ewakuować. Trzeba jednakże opracować procedurę przetrwania dla najwyższych władz państwowych w specjalnych – szybko osiągalnych schronach przeciw atomowych. Premier, prezydent, najważniejsi ministrowie i dowódcy wojskowi – muszą mieć możliwość – natychmiastowego zejścia w swoich siedzibach do schronu, który umożliwiłby im przetrwanie ataku atomowego na Warszawę. Teoretycznie, w ciągu kilku minut, jest szansa na opracowanie procedury ostrzegawczo-ewakuacyjnej.

Jeżeli traktowalibyśmy swoją obronę na serio, moglibyśmy pomyśleć o zakupie lub skonstruowaniu specjalnych rodzajów uzbrojenia przeciwlotniczego i przeciwrakietowego – umożliwiającego nam przechwycenie i zestrzelenie tego typu rakiet atakujących najważniejsze cele w kraju. Jest to wydatek kilku miliardów USD na jeden system, w ten sposób myślą np. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ze względu na irańskie zagrożenie.  Równolegle można pomyśleć o stałym śledzeniu elektronicznym wszystkich celów na obszarze Kaliningradu, na zasadzie technologii JStars i utrzymywaniu w powietrzu klucza dyżurnego F-16, zdolnego do przeniknięcia przez rosyjską obronę przeciwlotniczą i zniszczenia wyrzutni. To byłoby stosunkowo trudne, bo mamy za mało samolotów na takie zabawy, gdyby były, chociaż dodatkowo z 4 pionowego startu F-35, to można by myśleć o ich rozmieszczeniu stosunkowo blisko granicy, – co umożliwiłoby skryty atak. Niestety nie mamy także i takiej możliwości. Co zatem może zrobić Polska, żeby obronić się przed widmem rosyjskiego ataku Iskanderami na wybrane cele punktowe? Trzeba mieć świadomość, że bez NATO a w szczególności Amerykanów – prawdopodobnie w obecnym stanie rzeczy, poza próbami rzucania kamieniami w rakiety na ostatniej fazie lotu nic. Jesteśmy bezbronni. Trzeba to zrozumieć, bez względu na to jak to jest szokujące – potencjalny przeciwnik, może bezkarnie zabić wielu Polaków, jako pierwszy!

Żadne państwo, które się, chociaż w minimalnym stopniu szanuje i nie jest tworem fikcyjnym, nastawionym na sezonowe funkcjonowanie – nie pozwoli na to, żeby militarna manifestacja wzrostu potencjału uderzeniowego konfrontacyjnie nastawionego sąsiada pozostała bez odpowiedzi. Oczywiście chodzi o klasyczny wyścig zbrojeń. Jeżeli oni „to”, to my „tamto” – i wydajemy miliardy na wojskowe zabawki. Niestety na tym polega niepodległość, ona kosztuje. Widocznie Polski rząd skalkulował, że bardziej opłaca się utrata niepodległości i kilku milionów obywateli w wyniku przegrania ewentualnego konfliktu – niż zainwestowanie w adekwatne do potrzeb środki obrony i – odstraszania. Nie bójmy się tego słowa! Wojny unika się dzięki potędze budowanej w czasie pokoju. Jeżeli będziemy tak porażająco słabi jak dotychczas, prawdopodobieństwo, że kiedyś, ktoś nas militarnie zaatakuje – jest o wiele pewniejsze niż to, że zrezygnowałby z ataku, jeżeli bylibyśmy militarnie silni. Wojny były, są i będą, a w Europie nie tylko kanclerz Hitler prowadził je bez wypowiedzenia, trzeba pamiętać o atakach lotniczych NATO rozpoczętych w marcu 1999 roku na Serbię – męczeństwo Belgradu jest niezmytą hańbą na Sojuszu Północnoatlantyckim, o Gruzji w 2008, gdzie strony konfliktu nie bawiły się w noty dyplomatyczne… Liczenie „na to”, że Rosja nigdy (uwaga to słowo klucz) nie zaatakuje Polski, bo ta jest w NATO – to z całą pewnością największa polska utopia strategiczna.

Nasi politycy muszą zdać sobie sprawę z faktu, że jeżeli Rosjanie wprowadzają do rozgrywki nowe elementy (Iskandery mają być rozmieszczone także na Białorusi), to musimy, – jako teoretycznie szanujący się kraj – przygotować militarną odpowiedź. Mówiąc prostymi słowami, trzeba mieć coś, czym można adekwatnie uderzyć na terytorium Rosji, przynajmniej to, z którego może nastąpić atak Iskanderami, jeszcze lepiej stolicę – albowiem nasza stolica jest w zasięgu ich Iskanderów wyjeżdżających z garaży w Kaliningradzie a my nie mamy sposobu sięgnąć Moskwy (poza cieniem szans powodzenia na samobójczą misję drugiego Tupolewa naładowanego trotylem).

Co możemy zrobić? Co jest w zasięgu naszych możliwości finansowych i realizacyjnych w ciągu 2-3 lat? W pierwszej kolejności należy kupić uzbrojenie klasy „Cruise”, powietrze ziemia, ziemia-ziemia i woda-ziemia. Poza bogatym arsenałem amerykańskim doskonałe są niemiecko/szwedzkie pociski Kinetic Energy Penetration Destroyer KEPD 350 firmy Taurus Systems Gmbh – jednakże nie wiadomo, czy można je łatwo zamontować i odpalać z F-16, dostosowanie kosztowałoby trochę czasu i pieniędzy. Same pociski są stosunkowo tanie jak na broń nadającą się od razu do użytku o zasięgu 500 km! Trzeba się liczyć z kosztem miliona Euro za sztukę. Warto pamiętać, że to uzbrojenie – jak podaje producent – (w przeciwieństwie do dostępnych systemów amerykańskich) zachowuje wysoką celność bez użycia GPS! Generalnie jest to rozwiązanie najtańsze i nastawione na natychmiastowy efekt. Posiadanie np. 1000 takich rakiet w trzech wymienionych reżimach – powodowałoby, że nikt trywialnie nie wydałby rozkazu odpalenia Iskanderów na Polskę, albowiem natychmiast, bez wysiłku i z gwarancją trafienia – moglibyśmy się zemścić na Kaliningradzie lub Rosji właściwej, w przypadku odpalenia rakiet z okrętu na rejon w pobliżu St. Petersburga. To możliwy do pozyskania potencjał, wręcz od ręki.

Dodatkowo należy kupić, co najmniej 4 a najlepiej 12 samolotów F-35 umożliwiających pionowy start, wraz z pakietami uzbrojenia przeciwradarowego i ofensywnego. W wariancie minimum (4 samoloty) to koszt do 2 mld USD (wraz z uzbrojeniem). Te maszyny stworzyłyby bardzo dużą szansę na skuteczny atak przynajmniej na najważniejsze cele w Kaliningradzie. Po drugie potrzebujemy systemów śledzenia i ostrzegania o tym, co się w Kaliningradzie i na Białorusi dzieje – niezależnych od NATO. Mamy własne technologie radarowe, można z wykorzystaniem sterowców, stacji naziemnych, pływającego zwiadu elektronicznego jak również bezpilotowców – stworzyć sieć nasłuchowo-śledząco-ostrzegawczą. Przy dzisiejszej technice i możliwościach elektroniki, nie jest problemem informowanie polskiego dowództwa o każdym ruchu wyrzutni i miejscu ich dyslokacji. Po trzecie – trzeba pomyśleć o satelicie szpiegowskim, dopiero on umożliwiłby nam zwiad i informowanie na serio, a jeżeli nie to przynajmniej bezpilotowe zdolne do lotów na dużych wysokościach. Jeżeli natomiast myślelibyśmy o zagrożeniu Moskwy miasta, które ma prawdopodobnie najlepszy (poza Izraelem) system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej na świecie – to trzeba pomyśleć o opracowaniu lub zakupie rakiet balistycznych lub wyspecjalizowanych dronów dalekiego zasięgu. Klasyczne lotnictwo, w ilościach, na jakie nas stać – nie ma szans osiągnąć Moskwy z terytorium Polski. Poza tym, trzeba stale myśleć o technologii – nawet w dziedzinie tak starych rodzajów uzbrojenia jak artyleria. Przykładowo, dzisiaj nie jest problemem skonstruowanie automatycznych systemów artyleryjskich mających zasięg skutecznego rażenia ~ 60 km przy kalibrze 155 mm. Posiadanie kilku mobilnych baterii, istotnie by wyeliminowało możliwości przemieszczania wyrzutni Iskanderów na południu Kaliningradu. Trzeba podkreślić, że nasz nadal niewdrożony „na serio” system artyleryjski „Krab” ma znamionowo maksymalny zasięg na 40 km. Jesteśmy, zatem już zapóźnieni w dziedzinie dopiero, co wdrażanych systemów uzbrojenia! Jeszcze inną alternatywą jest przedłużanie zasięgu rakiet „klonów” BM-21, Izrael ma w tej dziedzinie bardzo wiele do zaoferowania.

Wnioski? Co jest nie tak z naszymi politykami i mediami, że nie podejmują tak fundamentalnego tematu? Po drugie cała Polska obrona przed Rosją opiera się na gwarancjach NATO, a dokładniej na ustaleniach pomiędzy Prezydentem USA a władcą państwa Rosyjskiego. Przy czym, nie ma tu żadnych realnych gwarancji, nie ma sposobu realnej obrony. Wszystko jest na papierze. Po trzecie, skoro mamy świadomość swojej chronicznej słabości, dlaczego nie zmienimy pryncypiów polityki względem Rosji? Abstrahując od dalszych rozważań, proszę brać od dzisiaj do świadomości, że w każdej chwili na wasz dom może spaść rosyjska rakieta taktyczna – a nasze państwo nie może nic na to poradzić. I jak się państwo czujecie, jako obywatele – podatnicy?

17 komentarzy

  1. Panie @krakauer!
    Znowu opanował Pana duch MILITARYZMU!
    Nie tędy droga.
    Bo co nas może uratować?
    Tylko 30 milionów łopat i kopmy szczeliny przeciwlotnicze!
    Żadne tam F-35 i inne kinetyczne fantasmagorie.
    To są tylko próby i straszenie świata możliwościami technologicznymi USA, które napędza kompleks przemysłowo-militarny tego kraju.
    Ile by tego nie uruchomił, to my powinniśmy sobie uświadomić, że mamy za płotem ŚWIATOWE NUKLEARNE MOCARSTWO.
    Wiadomo, że nie użyją przeciw nam głowic 100 MT, bo by sobie kopuły cerkwi zdmuchnęli w Kaliningradzie i Smoleńsku, ale 100 KT – czemu nie.
    Dlatego tylko łopaty nas uratują.
    Sam Pan pisał niedawno o sojuszu energetycznym U$A-Rosja na 500 mld $, jako o drugiej Jałcie.
    Zmienił Pan już zdanie?
    Żadne tam zbiory żelaza, nawet sterowanego elektroniką Made in China, nie uchronią nas od rosyjskiego zagrożenia, o ile zagrają na konfrontację.
    Tylko kooperacja z Rosją, “wciąganie” jej do Europy i jej europeizacja jest drogą na pokolenia.
    Zwłaszcza że młode pokolenia Rosjan same zechcą zmian.
    Mają internet i podróżują po świecie.
    Też będą chcieli żyć normalnie, bez stressu.
    W końcu maja tyle bogactw, że inni się też (jak Norwedzy) pożywią. W nich, młodych Rosjanach cała nadzieja.

    • Fajova logika,taka prawdziwie amatorska.Gdzieś od zwrotu “Tylko kooperacja z Rosją”…(a w domyśle
      rozwadnianie rosyjskiego ducha za pomocą paciorków,perkalu i “wody ognistej”). Skąd my “to” znamy??? Rosjanie niezwykle(sobie)cenią wolność,
      sądzę,że za “butelkę whisky” nie sprzedadzą tego
      co jest niewymierne,tak jak nie przymierzając
      uczynili to m.in.Polacy.

      🙂

  2. kałasznikow

    Popieram zakup KEPD !!!

  3. Rusofobia rusofobią, ale ten autor jej nie wykazuje – trafiłem tu z wykopu i będę zaglądał częściej. Nikt nie zakazuje nam się przyjaźnić z rosjanami… możemy nawet z rosjankami sypiać,,,, ale zawsze trzeba mieć pod poduszką rewolwer … ot taka nacja 🙂 Pozdrawiam z Be’er Sheva

    • … ale zawsze trzeba mieć pod poduszką rewolwer … …lub PANIE KRZYK ŻADNYCH ANTYSEMITYZMÓW NAWET DOROZUMIANYCH – ILE PAN WPŁACIŁ NA KONTO FUNDACJI ? WIE PAN ILE JEST PRZEZ PANA ANTYSEMITYZMY PRACY? WEB. JÓZ.

  4. Ach ten krakowski spleen… Co Wy tam palicie? Przecież nasz Kraj był i jest celem, najpierw rakiet NATO, potem ruskich. Takie rakiety istnieją od kilkudziesięciu lat, mniej lub bardziej celne, mniej lub bardziej mobilne. A Iskander to nic nowego.

  5. 1000 rakiet to za malo. Nalezy natychmiast rozpoczac program budowy schronow przeciwatomowych dla kazdej rodziny (zamiast mieszkan), zakupic 100 tys rakiet i wzmocnic armie do 2 milionow (z bezrobotnych).

  6. -niestety nasze “elity” wykazują się zdumiewającą wręcz skutecznością w dbaniu o interesy obcych , wygląda na to że kolejne wybory to tylko zmiana marionetek systemowo demolujących “nasz” kraj.
    Artykuły zawarte na tym portalu są niestety tego dowodem.

  7. Samo zasugerowanie zakupu F35 o którym ani producent, ani Pentagon ani Pan Bój Ojciec Wszechmogący NIE WIEDZĄ ILE TO G. DO TEJ PORY NAPRAWDĘ KOSZTOWAŁO ORAZ ILE JESZCZE SETEK MILIARDÓW DOLARÓW ten program będzie kosztować świadczy o tym, że na technice wojskowej znasz się jak żaba na lotach w kosmos. Już Raptor jest tańszy, choć akurat niemożliwy do kupienia. W sumie – na jedno wychodzi.

    Ty w ogóle raczysz nie zauważać, że nawet zamienienie całego Królewca w pustynie w ciągu godziny będzie miało na siły zbrojne Federacji Rosyjskiej wpływ pomiędzy ‘minimalnym’ a ‘nie zauważyliśmy, stało się coś?’.

    A jak już sugerujesz wojnę z użyciem wszystkiego, to powiedz, na ICBM co proponujesz? SDI Regana? Czy może promienie śmierci albo inne bomby hiperbaryczne? Aaaa, wiem! Sztuczna mgła i magnesy FTW!

  8. Niemcy mają ok.600szt.rakiet Taurus KEPD 350 wg.google, ale ostatnio prasa podaje że i Korea Południowa ma na nie ochote w związku z zaognioną sytuacją i chce się dozbroić między innymi w te rakiety.Zbrojenia nigdy nie są tanie panowie.

  9. Z tego co wiem, skuteczność środków zaradczych na ataki rakietowe, nawet tych najlepszych, jest nie większa niż 50%. Nie ma sensu inwestować w cokolwiek przy założeniu ataku Iskanderami z ładunkami atomowymi. Dzisiaj to wygląda tak, że jak wystrzelą 30, to i tak z 20-25 doleci przy tym wszystkim co autor wymienił. Inna sprawa, że autor chce kontratakować konwencjonalnie na atak atomowy. No błagam, i tak przegramy. Możemy sobie kinetycznie atakować Kaliningrad oraz Moskwę. Niszczyć już puste wyrzutnie rakiet. 3/4 Polski już nie będzie, a my rozwalimy im koszary i dwa lotniska. Super. Nie tędy droga i dlatego ten Pan z rządu olał sprawę.

  10. Kupowanie systemów obrony to droga donikąd. Nigdy nie wygramy tego wyścigu. Zmarnotrawimy tylko górę pieniędzy. Powinniśmy raczej, tak jak pisze autor budować arsenał odstraszania. Odpowiednie lotnictwo plus możliwie najszybsze rakiety z pociskami konwencjonalnymi wymierzonymi w elektrownie xxxxxxx, fabryki xxxxxxxe po uszkodzeniu których następowałoby xxxxxxxxx znacznych obszarów, rakiety nakierowane na duże zapory wodne, kosmodromy, bazy broni jądrowej itp. To byłoby coś. To z kolei zmusiłoby Rosję albo do pójścia “na całość” od razu i podjęcia dużego ryzyka rozpętania wojny atomowej, albo zaniechania inwazji. Koszty byłyby większe niż ewentualne zyski z “nauczenia pokory Polaczków”. Z kolei zamachiwanie się na sam Kaliningrad w odwecie uważam za śmieszne. Rosja poświeci go tak samo jak mieszkańców Donbasu w razie “wyższej konieczności”.

    SZANOWNY PANIE LEKKO ZOSTAŁ PAN OCENZUROWANY BO PROPAGUJE PAN METODY WOJNY NIEZGODNE Z KONWENCJAMI. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

    • powinnismy duzo ale nie ma za co i nie ma komu. wszystko w tym kraju kontrolowane jest przez róznych ch.jków stojacych w cieniu, dawnych pracowników WSI i ich znajomków, marionetki na uslugach ruskich. jakiekolwiek próby radykalnego zmodernizowania system obronnosci zostalyby odrazu zsabotowane

  11. Dlaczego tarcza aby tylko się bronić a nie tarcza do kontrataku oni w nas a my w nich ze zdwojoną siłą , jak wróg będzie wiedział że ty też możesz konkretnie przyłożyć da sobie spokój.

  12. Paanie Józefie! Gdzież mi (tam) do antysemityzmu,
    jeśli już,ktoś-gdzieś ma ciągoty bo bycia ANTY…to będą
    to ‘oni”. I takie zachowania należy
    nagłaśniać! Ot,choćby umiejscowiona w konkretnym
    miejscu i czasie uwaga @pszeka dotycząca bycia anty…
    pewnych osób pochodzenia….

    https://prawda2.info/viewtopic.php?t=24410

    Ps. ILE PAN WPŁACIŁ NA KONTO FUNDACJI ?

    “U mnie słowo droższe od pieniędzy”. A tzn.
    jest ‘jak w …banku”.
    MAMY ZALEW SPAMU NA 1 KOMENTARZ MAMY 200-300 BŁĘDNYCH. PROSZĘ NIE DODAWAĆ MI PRACY. WEB. J.

  13. towarzysz korund

    A slyszeliscie o iskaderach w wersji KM zasieg 1000 km i to rosjanie zainstaluja niebawem aby miec czas po udezeniu w kraje nato po to zeby natychmiast dokonac kontruderzenia wyprzedzajacego bronia jadrowa jak spala warszawe i berlin to reszta zamknie gebe i nikt z pozostalych czlonkow nato nie odwzy sie na atak rosji to trzeba byc psychopata zeby myslec o ataku na rosje nasi bracia slowianie nie tylko odrabia dlon bruksskiemu zlodziejowi ale tez utna leb natowskiemu gadowi

  14. Problem podstawowy leży zupełnie gdzie indziej. Środki techniczne zwalczania Iskanderów można zbudować, na takiej samej zasadzie, na jakiej Rosjanie zbudowali swoje rakiety. Ale w warunkach pokojowych, a nawet w warunkach zagrożenia wojną, NIE MA takiego SYSTEMU DOWODZENIA, który mógłby podjąć decyzję o kontrakcji w dostatecznie krótkim czasie. Na to trzeba dziś godzin, a do dyspozycji są minuty.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.