Każdy kto twierdzi że zna rozwiązanie przyciąga szaleńców

Ludźmi rządzą emocje i „żądze” a dzięki nim idioci, zawsze tak było w każdej epoce, cywilizacji i na każdej szerokości geograficznej. Starożytni Grecy wymyślili filozofię, żeby przedstawiać prawdziwą naturę rzeczy, bez względu na to czy ktoś chciał się dowiedzieć obiektywnej prawdy czy nie. W ten sposób stało się możliwe zbudowanie świata opartego na tzw. zachodnich wartościach, których głównym jest prawo do nieskrępowanego kontestowania rzeczywistości, w tym w szczególności krytyki tego, co uznaje się za oficjalne i uświęcone przez obowiązujący paradygmat krytyki publicznej. Dlatego niezwykle łatwo jest odróżnić kraje i narody „wolne” od „zniewolonych”, nie trzeba być filozofem – wystarczy zastosować udostępnioną powszechnie miarę. Przeważnie wystarcza test wolności słowa i konsekwencji za głoszone poglądy, po tym widać, z jakiego rodzaju systemem mamy do czynienia.

Wiele razy w historii objawiali się ludzie, którzy pociągnęli za sobą potomnych, powodując zmianę historyczną, zmianę na tyle istotną, że zdolną do przekształcenia ówczesnej rzeczywistości, ówczesnego sposobu widzenia spraw w nową rzeczywistość – poprzez zakorzenienie w niej nowych ontologicznie znaczeń. Można tu wymienić cały ciąg nazwisk, wśród których rzymski poddany w prowincji Judea – Jezus z Nazaretu byłby jedynie jednym z wielu, obok Karola Marksa, Sigmunda Freuda i innych im podobnych. Lepiej skoncentrować się na tym, co autorytety wszelkiego rodzaju wnoszą do cywilizacji ludzkiej, albowiem to jest meritum i istota ich funkcji.

Przeważnie odkrywcy, myśliciele, naukowcy, powieściopisarze, przywódcy religijni, politycy i inni – mają jeden i ten sam cel – pragną ponad wszystko – spowodować przewartościowanie w myśleniu im potomnym. W tym celu przedstawiają szereg opinii i poglądów na tematy bliskie im współczesnym, przy czym mogą to czynić w kategoriach uniwersalistycznych – powodując, że ich przesłanie będzie bliskie także potomkom ich słuchaczy. Wymyślają przy tym słynne „-izmy”, którymi skutecznie zatruwają/wzbogacają (niepotrzebne skreślić) percepcję całych pokoleń. Czym byłby współczesny świat bez przesłania Jezusa? Gdzie byśmy byli, gdyby nie poświęcenie i heroizm Komunardów? Oczywiście przykłady można stale mnożyć, – dlatego koniecznym jest pewne uproszczenie – otóż każdy z wielkich oferując cywilizacji jakieś rozwiązanie stawia się ponad współczesną mu rzeczywistością. Swoim przesłaniem zamierza przekonać nieprzekonanych, najskuteczniej jak się da zmienić obowiązujący w danej dziedzinie zbiór dogmatów, przekonań i ogólny dorobek myśli ludzkiej. Żeby zrozumieć, o co chodzi trzeba uświadomić sobie, jak wielkim przełomem np. w świecie fizyki była fizyka kwantowa! Co można osiągnąć jedną ideą! Tak jak Marks!

Mając na uwadze bogactwo dorobku, trudno jest we współczesnym świecie czymś oryginalnym i niepowtarzalnym zabłysnąć, przełomy są możliwe w świecie technologicznym, jednakże w naukach społecznych lub w ekonomii – nawet pomimo pełnego przekonania, co do bankructwa liberalnego kapitalizmu – niezwykle trudno jest wprowadzić cokolwiek postępowego, czemu nie próbowano by przypinać łatek. Taki los podziela np. Slavoj Žižek, prawdopodobnie najwybitniejszy z żyjących obecnie filozofów.

W zasadzie nie wiadomo, dlaczego niezwykle trudno jest współczesnym próbować zrozumieć przesłanie klasyków, a także obecnie żyjących mędrców. Źródłem problemu jest zapewne Mcdonaldyzacja kultury i wszystko, co się z nią wiąże, w tym przede wszystkim spłaszczenie i tak płytkiej przeciętnej percepcji. Ludzie nie wiedzą, że nie wiedzą, co więcej nie są w stanie zrozumieć, że wiedza jest im obiektywnie w stanie odmienić życie, dodać wartość, – co prawda nie przeliczalną na „pyfka”, ale niezwykle cenną, niewymierną!

Prawdopodobnie potrzebujemy nowego „czegoś więcej” o uniwersalnym i ponad kulturowym charakterze, co miałoby kluczowe znaczenie dla zmian na mapie ludzkich dociekań – codziennych myśli… W przeciwnym wypadku, wszystko nowe, co się pojawi na firmamencie rozwiązań będzie, co najwyżej kolejną permutacją pseudo szaleństwa przedstawiającą jak skanalizować rządzące ludźmi emocje na pola dotychczas nieeksploatowane. Zresztą w naszym skomplikowanym świecie prawdopodobnie każdy, kto twierdzi, że zna rozwiązanie przyciąga szaleńców. O ile jakiekolwiek rozwiązanie jest…

4 myśli na temat “Każdy kto twierdzi że zna rozwiązanie przyciąga szaleńców

  • 18 grudnia 2011 o 11:16
    Permalink

    Różnica między wolnością a zniewoleniem nie jest tak prosta. Jeżeli za miarę wolności przyjąć ilość i siłę oddziaływania nowatorskich myśli, okaże się, że niekiedy właśnie represje cenzorów i inkwizytorów pobudzając i wzmacniając sprzeciw stanowią pożywkę zarówno dla myślicieli pobudzonych świadomością niesprawiedliwości, jak i dla całego społeczeństwa, które widząc wokół siebie zło, mimo gróźb chłonie wiedzę odkrywającą mu najistotniejsze przyczyny konfliktu i drogi wiodące do jego rozwiązania. Różnie więc to bywa: Luter pisał kryjąc się przed zemstą hierarchii kościelnej, Spinoza i Marks korzystali z tolerancji państwa i społeczeństwa – jeden holenderskiego, drugi angielskiego, a z kolei np. Lenin tworzył w ciągłym zagrożeniu i to nie tylko ze strony policji. Nie można też twierdzić, że ucisk zawsze stanowi pożywkę dla nowatorskiego myślenia, a przykładem tego jest choćby nasza “Solidarność”, której bezpłodność ideowa uwidoczniła się w obecnym marazmie mentalnym naszego społeczeństwa, który trwając dowodzi zarazem, że wolność słowa też rozwoju duchowego nie gwarantuje.
    Uwaga: wydaje się, że wymagające dłuższego tekstu objaśnienie, czym jest wspomniany marazm, nie jest potrzebne, gdyby jednak ktoś z czytelników miał inne zdanie, mogę uzupełnić.
    Można jednak w tym wydawałoby się zupełnym nieuporządkowaniu, w tej skrajnej przypadkowości doszukać reguły rządzącej zjawiskami społecznymi. Uważam, że wskazuje ją prawidłowo marksistowski materializm historyczny. Przekonujące jest bowiem twierdzenie, że jednostki uzdolnione przywódczo czy intelektualnie zjawiają się zawsze i wszędzie, jednak nie znajdując odpowiednich warunków pozostają anonimowe. Jedynie, gdy społeczeństwo jest przez warunki bytowe pobudzone do szukania rozwiązania trudności, jednostka ta uzyskuje podnietę do działania i chętnych do pójścia za nim, co z kolei wzmacnia początkowy zapał twórczy, porywa dalsze tłumy … a wreszcie takie potęgujące działanie typu dodatniego sprzężenia zwrotnego sprawia, że anonimowa jednostka staje się Aleksandrem Wielkim, Napoleonem, Wolterem, Marksem itp. Rewolucji nie można ani wyagitować, ani zadekretować, ani exportować. Rewolucja czy polityczna, czy techniczna lub ideowa zawsze powstaje jako ruch spontaniczny, który zarówno nie mając wiedzy o niewidocznych bez racjonalnej analizy przyczynach niepokoju jak i pozbawiony kierownictwa, powoduje frustrację lub rozładowuje się w niszczycielskich buntach. Jedynie wówczas, gdy żądanie zmiany stanie się powszechnym, ogarniającym większość społeczności, w której istnieją warunki materialne umożliwiające przewrót, mamy warunki dla wykreowania przywództwa organizacyjnego i ew. ideowego, co dopiero umożliwia osiągnięcie jakiś pozytywnych rezultatów.

    Odpowiedz
    • 1 marca 2013 o 14:19
      Permalink

      Drogi panie tak samo jak masy – społeczeńśtwo mogą zmieniać jednostki – nie potrzeba wiele do wprowadzenia zmiany i od razu się dzieje!

      Odpowiedz
  • 19 grudnia 2011 o 20:37
    Permalink

    To zdecydowanie najlepszy tekst roku jaki udało mi się w tej tematyce przeczytać

    Odpowiedz
  • 29 maja 2012 o 11:20
    Permalink

    rewelacyjny tekst! wykorzystałam w opracowaniu na studiach z logiki !

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.