Polityka

Każdy kto kracze, wywołuje wilka z lasu!

 Każdy kto kracze, wywołuje wilka z lasu! – powiedział pan premier Donald Tusk, w kontekście czekającego Polskę kryzysowego 2013 roku. Zdaniem pana premiera negatywne przepowiednie zaczynają się same sprawdzać, a lepiej tego wilka trzymać z dala od polskiej gospodarki. Dlatego wedle pana premiera – najlepiej przechodzi się przez kryzys kiedy wierzy się we własne siły i nie wmawia wszystkim wokół, że jest tragicznie.

Tymi słowami pan premier odniósł się do najnowszych danych publikowanych przez Główny Urząd Statystyczny o kolejnym kwartale w gospodarce. Zgodnie z tą informacją [źródło: tutaj] W III kwartale 2012 r. PKB wyrównany sezonowo wzrósł realnie o 0,4 % w porównaniu z poprzednim kwartałem i był wyższy niż przed rokiem o 1,9 %. PKB niewyrównany sezonowo (w cenach stałych średniorocznych roku poprzedniego) wzrósł realnie o 1,4% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego wobec wzrostu odpowiednio o 3,6 % i 2,3 % w I i II kwartale br. Czyli mamy naprawdę spowolnienie, bo trzeci kwartał to zawsze okres prac sezonowych i kończenia wszystkiego w budowlance.

W informacji GUS czytamy m.in.: wartość dodana brutto w budownictwie w III kwartale 2012 r. spadła realnie o 2,1 %. Popyt krajowy w III kwartale 2012 r. spadł realnie o 0,2 %. Budowlanka przeraża, kurczący się popyt powinien być prawdziwym sygnałem alarmowym!

Spożycie ogółem w III kwartale 2012 r. pozostało na niezmienionym poziomie, natomiast zanotowano spadek realny spożycia indywidualnego o 0,1 %. To nie oznacza dramatu, wręcz przeciwnie to nadal dobre wiadomości, ale nie można zaklinać rzeczywistości i udawać, że nic się nie dzieje – gospodarka hamuje i to hamuje coraz intensywniej.

Pan premier ocenia sytuację gospodarczą opisywaną przez te dane, jako moment trudniejszy, ale nie kryzysowy. Oczywiście ma w tym racje, albowiem to jedynie zapowiedź kierunku, w jakim będzie podążać nasza gospodarka. Jak się sprawy rozwiną zależy przede wszystkim od czynników zewnętrznych, którym możemy jedynie bardzo delikatnie kibicować. Sam rząd już niewiele może zrobić przynajmniej w perspektywie krótko okresowej. Bezwładność gospodarki w reagowaniu na bodźce to minimum 3-4 miesiące, realne procesy to, co najmniej trzy kwartały reakcji na zadanie bodźców. Sterowalność (w oparciu o scenariusze strategiczne) to kwestia, co najmniej dwóch lat. I to nie jest „wina Tuska”, nic na to nie poradzi. Jednakże nie jest w pełni bez silny i dobrze o tym wie – właśnie apelując o to, żeby nie krakać, bo się wywołuje wilka z lasu, wie co robi apelując w ten sposób. Otóż, bowiem zachowanie spokoju i brak paniki to są w zasadzie najważniejsze sprawy, jakie można dla zachowania wiarygodności zrobić. W zasadzie, trudno jest zrobić coś więcej, jeżeli nie ma się kilkuset miliardów petrodolarów odłożonych w funduszu. My nie mamy, więc wszystko, co możemy to zachować kamienne twarze. To naprawdę nie jest zła strategia, pod jednym – jedynym warunkiem, – że wszyscy główni interesariusze systemu zachowają się w sposób przewidywalny.

Najgorsze, co się może zdarzyć, to wybuch paniki, – na co czekają spekulanci, dla których np. gra na osłabienie złotego to prawdziwe żniwa. Pan premier powiedział „Chciałbym, żeby w Polsce także opozycja, zamiast modlić się o kryzys, pomogła rządowi przynajmniej w niektórych aspektach naszego działania, które ma na celu przeciwdziałanie kryzysowi.” To bardzo poważny apel, który należy odczytywać, jako poważne polityczne zaproszenie do współpracy dotychczasowego wroga. Jeżeli pozostałe siły na sejmowej scenie politycznej nie podejdą na poważnie do tego wezwania – to w sposób ekstremalnie negatywny przedstawią swoje intencje. Można nie zgadzać się polityką rządu, można nawet w pełni nie zgadzać się z polityką obecnego rządu, ale w momencie kryzysowym – nawet nie zgadzając się – trzeba spróbować poszukać możliwości współdziałania dla dobra sprawy. Generalnie chodzi o coś podobnego jak w sytuacji wojny – wyobraźmy sobie, sytuację, w której wiemy, że w przyszłym roku może zaatakować nas nieprzyjaciel. Opozycja – nie bez podstaw oskarża rząd o nieskuteczność, bierność i doprowadzenie do takiej sytuacji, że grozi nam niebezpieczeństwo, – co w jakiejś mierze jest prawdą. Jednakże bez względu na nieudolność i wszelkie winy rządu – nie można go zostawić samego odwracając się od państwa w obliczu zagrożenia zewnętrznego.

Dlatego też nie kracząc powinniśmy skoncentrować się na pozytywnym myśleniu i poszukiwaniu wszelkich możliwych rozwiązań, umożliwiających nam zachowanie mikroekonomicznej zdolności do finansowania swoich należności w przyszłym – trudniejszym roku. Jeżeli to możliwe – trzeba starać się więcej kupować, zwłaszcza polskich produktów, generowanych w Polsce i w Polsce pozostawiających możliwie największą część wartości dodanej. Niestety nasz budżet jest finansowany głównie z podatków pośrednich, co powoduje, że w momencie jak będzie siadać sprzedaż ogólna (koniunktura), to może zabraknąć na wydatki stałe. Można jedynie mieć nadzieję, że pan premier zdecyduje się na rozwiązania polityczne powodujące, że bogatsi zaczną płacić więcej na utrzymanie państwa, które stwarza im warunki do doskonałego funkcjonowania.

Państwa czytelników proszę o zwrócenie uwagi, że pan premier nie mówi już o zielonej wyspie, – co jest istotnie pocieszające. Może wreszcie zdecyduje się na wymienienie rzecznika na jakąś atrakcyjną i kompetentną rzeczniczkę?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.