Karabin to broń podstawowa – on musi działać! (cz.2)

fot. red. MSPO 2010

Duża ilość wprowadzonych do użycia karabinków, jak również szerokie spektrum symulowania ich taktycznego użycia, to najlepszy sposób na skuteczne zbadanie wad i zalet broni, które później konstruktorzy i specjaliści od uzbrojenia poprawią i wdrożą.

Jeżeli jednak armia planuje nabycie może kilkuset tysięcy sztuk takiej broni, to z natury rzeczy trzeba lepiej przemyśleć fazę testowo-wdrożeniową, albowiem będzie ona realizowana, a przynajmniej powinna być na mniejszej ilości egzemplarzy. W sensie – o rząd wielkości mniejszej.

W naszym przypadku – prawdopodobnie tak się nie stało, ale nie można nic przesądzić, bo nie znamy strategii zakupowej naszej armii, jest oczywiście tajna, a przynajmniej taką być powinna – jak np. sama liczba karabinów. Wiadomo, że konstrukcje dostarczone w pierwszej fazie można później modernizować, dostosować, przerobić – a także naprawić. To żaden wstyd! To zupełnie normalne. Nie ma co z tego powodu robić wielkiego „halo”, trzeba jednak pamiętać, że Żołnierz ma prawo do tego, żeby jego broń była najbardziej niezawodna, jak tylko może być, a na pewno żeby nie była bardziej zawodna od swojej poprzedniczki. W tej chwili to jest dyskutowane i podnoszone przez wielu specjalistów, którym nie można odmówić ich racji.

W naszym przypadku nie dzieje się tragedia. Posiadane konstrukcje rodziny AK – można modernizować. Co więcej, można je nadal produkować, ale do tego przydałoby się ostateczne wyjaśnienie kwestii licencyjnych z posiadaczami praw autorskich i patentowych w Federacji Rosyjskiej. Co więcej, można pozyskiwać duże ilości broni strzeleckiej uznanych producentów – sprawdzone już od lat i działające konstrukcje. Przykładowo tak robią nasze Wojska Specjalne.

W ostateczności, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nabyć używaną sprawdzoną broń od naszego wielkiego sojusznika, chociaż nie wiadomo czy nowa administracja byłego supermocarstwa, chciałaby sprzedać broń krajowi, który rzekomo prześladuje kilka kategorii mniejszości. W ostateczności, jak naszym Żołnierzom zatną się ich karabinki, mogą zaufać, że jakoś tam będzie, ewentualnie – zdobywać – zgodnie z długą tradycją – broń na wrogu! Skoro Ojcowie, Dziadowie i Pradziadowie – tak robili, ponieważ nasze państwo zawsze było tak nieudolne, że nie potrafiło produkować dobrej broni w ilości wystarczającej do potrzeb swojej obrony. To dlaczego się spodziewaliśmy, że teraz byłoby inaczej?

Żarty – żartami, ale broń trzeba mieć przed konfliktem, tak żeby przeszkolić z jej używania Żołnierzy. Zakup dużej partii broni u jednego z uznanych międzynarodowych producentów, nie byłby błędem w sytuacji, w której nie mamy pewności co do własnej konstrukcji. Co ciekawe, podstawowe warianty nowoczesnych konstrukcji zachodnich, w tym europejskich, przy zakupie dużych partii – jednostkowo są bardzo tanie. Za około 500 Euro, można mieć dobrej jakości broń, której nie powstydzi się żadna armia świata. Jak się kupi jej wystarczająco dużo, można także kupić licencję na jej samodzielną produkcję lub chociaż eksploatację, przeglądy, remonty i modernizację – a to i tak bardzo dużo. Warto o tym pomyśleć, bo w przypadku broni podstawowej, nie może być tak, że – nie ma karabinów. Taki stan rzeczy, to nie tylko kompromitacja państwa, ale to po prostu dowód na coś więcej, niż głupotę jego elit decyzyjnych. W takim przypadku, jak nie ma co Żołnierzom dać do ręki – trzeba pytać o zdradę!

Trzeba z tego procesu wyciągnąć wnioski, ale na spokojnie i bez emocji. Wątki medialno-PR-owe są tutaj niesłychanie ważne, albowiem z jednej strony nie można pozwolić na niesprawiedliwą nagonkę na armię, zarazem jednak nie można pozwolić na utrzymywanie fikcji. To bardzo ważny aspekt, bo jeżeli ta konstrukcja miałaby być tak – nazwijmy to delikatnie – inna, niż powinna być. To naprawdę mamy problem. Oczywiście potrzebna będzie odpowiedzialność polityczna, ale to kwestia przyszłości. Karabin musi działać, ale jak ma specjalną wersję strzelającą tylko amunicją hukową dla jednostki reprezentacyjnej (co samo w sobie jest totalnym nieporozumieniem), to przecież działa! Jakoś tam będzie! Może wrócić do szabel i włóczni? Tylko, kto dzisiaj w tym kraju umie wykuć szablę? Kto umie wyważyć włócznię? A posługiwać się tą bronią?

Miejmy nadzieję, że wojny nie będzie. A nawet jeżeli, to z jakimś cywilizowanym przeciwnikiem, który wręczy nam więcej, niż dwa nagie miecze!

4 thoughts on “Karabin to broń podstawowa – on musi działać! (cz.2)

  • 7 lutego 2021 o 09:19
    Permalink

    Oczywiście jakoś to będzie. Żołnierze są doskonale przeszkoleni w modlitwach, kapelani pomogą latać na krzyżach odrzutowych z kropidłami dalekiego zasięgu, postawią na granicach blokady różańcowe i nikt się nie odważy nas zaatakować. 🙂 Nie można przecież robić krzywdy ludziom specjalnej troski, to nie jest humanitarne, a zachód przecież słynie z “humanitaryzmu” gdy na tym korzysta, wschód co najwyżej się pośmieje i nie będzie chciał mieć z nami nic do czynienia, bo i po co?. 🙂
    https://demotywatory.pl/5053220/Mozna-miec-juz-dosc

    Odpowiedz
  • 7 lutego 2021 o 10:48
    Permalink

    Wróćmy do włóczni i to bez elementów metalowych.

    Ekologicznie i nie wykrycia.

    Idźmy ta drogą.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 7 lutego 2021 o 15:50
    Permalink

    Patrząc przez celownik jakiejkolwiek broni i widząc twarz przeciwnika, który za chwilę może umrzeć – zachodzi podstawowe pytanie, zwłaszcza że i on może widzieć naszą twarz (wraz z wymierzoną w niego bronią) – czy pociągniecie za spust przyniesie DOBRO?

    Zabity przeciwnik (lub my sami) – nic nie wyprodukujemy, nie zaoferujemy żadnych usług, nic nie kupimy …

    Nie spotkamy się z nim na piwie, nie pogadamy – a może ma coś ciekawego do przekazania, jak i my.

    Trach i koniec nadziei na transakcje, wymianę gospodarczą , wymianę i rozwój wzajemny technologii.

    Tylko grób, pomniki i żałobne obchody POLEGŁYCH.

    Czy o to znowu chodzi, zwłaszcza że prawdopodobnie w sceniariuszu ćwicenia ZIMA 21, nie podano CELU lub MOTYWU napadu PRZECIWNIKA na nasze przepiękne Nadwiślańskie Macondo.

    No bo nie ma w nim ani gazu ani ropy, a węgiel jest gorszej jakosci niż ten ze Wschodu …

    Więc po co mieliby na nas napadać?

    Żeby sobie postrzelać i pojeździć wozami bojowymi po na równinie od Bugu do Odry?

    Ja tego szaleństwa mówienia o zagrożeniu – nie rozumiem.

    Jedyne wytłumaczenie generowania Wroga na Wschodzie – to mit WROGA, wokół którego rzadzącym w Macondo – łatwiej JEDNOCZYĆ WYSTRASZONY NARÓD.

    Pandemia nie wystarcza, mimo już pochłoneła prawie 40 000 śmiertelnych ofiar w ciągu roku oraz ponad 60 000 dodatkowych zmarłych z powodu przerwy w normalnym funkcjonowaniu Systemu Opieki Zdrowotnej w nadwiślańskim i Banasiowym Macondo.

    Do tego rodzi się coraz mniej dzieci, mimo 500 plus.

    Będzie jeszcze gorzej – no bo próba UPAŃSTWOWIENIA PŁODÓW od momentu poczęcia, aż do NATURALNEJ ŚMIERCI – zniechęca potencjalne matki od prokreacji.

    Nawet wydawanie paszportów dyplomatycznych Polakom w śmierci klinicznej za granicami Nadwiślańskiego Macondo – nie pomaga!

    Ciąg dalszy paranoi trwa, w Telewizji wypowiedzi byłego Ministra od San Escobar, o fiasku wizyt unijnego ministra w Moskwie …

    Przyczyna tej paranoi tkwi chyba w trwającym kilka dni braku słońca, nad naszym Nadwiślańskim Macondo, wraz z mrozami, komentowanymi w TV, że ATAK ZE WSCHODU …

    Wniosek odnośnie uzbrojenia: tylko drewniane dzidy bojowe, w pełni drewniane, żeby nie zostały wykryte w żadnym widmie promieniowania środków rozpoznawczych wroga!

    W wiadomo wszystkim, że dzida składa się z przeddzidzia, śróddzidzia i zadzidzia …

    I my idźmy tą drogą, a przeddzidzie można zahartować w ogniu.

    Ogniu najlepiej z amerykańskiego gazu, sprowadzanego gazowcami zza Oceanu.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 7 lutego 2021 o 16:53
    Permalink

    Zastanawiam sie, po kiego szukać “złotego zegarka”?
    Czy AK 47 nie spełnia warunków współczesnego pola walki?
    Nawet ten przerobiony na amunicję NATO- 5,56 mm?

    Podstawą armii jest UNIFIKACJA podstawowego uzbrojenia i amunicji.
    Rozumiem, że dobre jest wrogiem lepszego, ale przynosi korzyści jedynie nielicznym.
    Próby kupowania dużych partii uzbrojenia za granica, licencji, wzbogacają jedynie pośredników i negocjatorów kontraktów.
    Czy o to chodzi?

    Jeżeli czytam, że z “Grota” wypadają cześci przy strzale, to robi mi sie dziwnie….

    To poszukiwanie karabinów, wiąże się zapewne z brakami magazynowymi.
    Arsenały dawnych KDL zostały wyczyszczone, wyeksportowano wiekszość z podstawowych typów uzbrojenia na Bliski Wschód, by uzbroic różne bandy najemników walczących w imie interesów różnych krajów zachodnich.
    Ubytki trzeba czyms zastapić….
    Na przykład bronią gorszą, która wyprze lepszą, bo ktos przytulił odpowiednią kwotę…..

    Ps.
    Swego czasu Polska pozbyła sie zestawów ZU-23/2 w ilości 365 sztuk.
    Zakupów dokonała Arabia Saudyjska.
    Pozbylismy się całości sprzętu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu.
    IDEALNIE pasował do Toyot Land Cruizer uzywanych przez ISIS…..

    Co mamy w zamian?
    Po sprzedaży Huty Stalowa Wola, nic.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.