Religia i państwo

Kapłani i poke-de-mony

 Z tematów poważnych nie należy żartować, tym bardziej nie należy żartować ze spraw, których się nie rozumie, a które wzbudzają strach u człowieka od zarania dziejów. W doktrynie chrześcijańskiej oczywistość istnienia złych duchów, które zbuntowały się przeciwko woli Boga jest równoznaczna z istnieniem samego Boga, to znaczy chrześcijanin wierzący w Jezusa Chrystusa jako Boga w Trójjedynego automatycznie akceptuje także istnienie stworzeń innego rodzaju, innego typu – jedyne o których wiemy z Biblii że istnieją – (i w o wiele bardziej rozbudowanej tradycji żydowskiej) są w niej nazywane Aniołami. Chrześcijaństwo tłumaczy istnienie demonów (od pradziejów) właśnie działaniem szatana i innych złych duchów.

Jak wynika z Nowego Testamentu w konsekwencji zwycięstwa Chrystusa na krzyżu, szatan został pokonany i wie już, że przegrał. Obecnie jesteśmy w czasie przed ponownym przyjściem Chrystusa – Boga i objęciem przez niego należnej mu władzy. W tym czasie zły może jeszcze działać, ale tylko tam gdzie zostaje dopuszczony przez Boga – na wyraźną zgodę człowieka. Św. Piotr ostrzega: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć” [1 List Św. Piotra rozdział 5]. Oznacza to, że ciągle jako ludzie wierzący musimy uważać na to co robimy i czym się zajmujemy, żeby nie zaprosić do siebie złego.

W związku z tym jak najbardziej zrozumiała jest rola kapłanów kościoła dominującego, którzy w swojej posłudze ze wszelkich sił i wszelkimi metodami starają się walczyć o dobro dla naszych dusz. To najważniejszy aspekt ich posłannictwa, a przecież wiadomo kogo reprezentują – „ich szef” kazał im pełnić misję, póki nie przyjdzie – co zresztą sam zapowiedział.

W tym kontekście zrozumiałym jest zachowanie niektórych co gorliwszych kapłanów, którzy przypominają wiernym o złym, o jego obecności o jego potędze, a przede wszystkim o tym że to mistrz kłamstwa i podstępu, byt duchowy rzeczywiście istniejący i dążący ze wszystkich sił do tego, żeby posiąść nad nami władzę, albowiem potępieni będą razem z nim straceni, ale on nadal zachowa swoją przewagę jako duch – najdoskonalszy swego czasu z dzieł Boga. Wymaga to dużej odwagi od kapłanów, ponieważ współczesna materialna kultura po prostu wyśmiewa demonologię jako „zabobon” lub „jasełka” a nawet w tradycyjnej kulturze ludowej diabeł – został w pewien sposób oswojony. Wszyscy znamy postacie ludowych kolędników, jak również słynną bajkę o Panu Twardowskim, który z diabłem się targował. To wszystko jest dla chrześcijanina oraz jego duszy bardzo niebezpieczne, o czym doskonale wiedzą kapłani.

Niestety często zdarza się że i wśród kapłanów brakuje wiary, w tym znaczeniu że oddziaływanie złego w społeczności chrześcijańskiej uległo minimalizacji na przestrzeni dziejów i kapłani nie spodziewają się „ataku”, ponieważ nie widzą jego nagłych objawów. Do niedawna prawie nie było w kraju egzorcystów! Zło jako jawiło się jako bezosobowe, wynikające z ludzkich grzechów, podczas gdy – zawsze za każdym złem stoi ten jeden i ten sam sprawca – ojciec wszelkiego kłamstwa – szatan.

Doskonale wie o tym kościół dominujący i w swoich działaniach przestrzega przed wchodzeniem na ścieżkę zła oraz wskazuje niebezpieczeństwa i zagrożenia – jak sekty, paranaukowe metody psychologiczne – będące otwarciem się na obecność złych mocy, oraz zagrożenia tradycyjne jak okultyzm, satanizm, tarot i inne. Ponieważ mądrość i troska kościoła dominującego są nieskończone – tropi on także przejawy działania złego w wynikach i przejawach codziennej aktywności człowieka. Stąd też mogą czasami zaskakiwać ostrzeżenia biskupie przed kupowaniem różnego rodzaju amuletów, używaniem pogańskich lub satanistycznych symboli, czy też inne groźne dla człowieka zachowania zwyczajne, z których zagrożeń nie zdajemy sobie sprawy.

Mechanizm działania złego ducha jest wyjątkowo wyrafinowany i podstępny, otóż zdaniem części przedstawicieli kościoła dominującego – konkretne osoby poprzez podejmowanie aktywności, obrzędów i rytuałów demonicznych, okultystycznych lub w inny sposób oddających cześć diabłu narażają siebie i innych uczestników, widzów lub nawet nieświadomych propagatorów tego typu przejawów satanizmu – na zagrożenie oddziaływaniem złego ducha. Przykładowo publiczne podarcie i znieważenie Biblii – przy innych ludziach, z których nikt nie przeciwstawił się temu świętokradztwu nie jest niczym innym jak wyrzeczeniem się przesłania otrzymanego od Boga. Podobnie udział w koncercie muzycznym, którego treści i forma wykonywania bazuje na oddawaniu czci demonom – jest uczestnictwem w czczeniu złego, czyli zaparciem się Boga. Nie ma tutaj „ale” ja tylko obserwowałem lub „ja tylko słuchałem muzyki”. Będąc podczas takiego artystycznego wykonywania świadomie obecnym – oddajemy swój czas i swoje zainteresowanie, swoją uwagę na użytek publicznie wyrażanego przesłania. W takich przypadkach wszyscy, którzy przyszli na takie wydarzenie muzyczno-artystyczne mogli przyjść jako chrześcijanie, ale jeżeli nikt nie zaprotestował, nikt nie zmówił modlitwy – nie napomniał współuczestników o tym, że oto publicznie demonstrowane jest oddawanie czci złemu i że należy to przerwać, a w razie braku możliwości przynajmniej z miejsca odbywania się imprezy odejść – to odejdzie z niej już jako satanista. Nie trzeba więcej – pamiętajmy, że pierwsi chrześcijanie byli paleni żywcem na krzyżach lub rozrywani przez dzikie zwierzęta tylko dlatego, ponieważ nie chcieli dokonać banalnej ofiary dla Zeusa, Artemidy (nieszczęsny Efez), czy też innego antycznego „Boga”, żeby uniknąć strasznego losu wystarczyło będąc biednym położyć kilka ziaren pszenicy pod ołtarzem! Nic więcej – to było tożsame w starożytności z daniem ofiary i oddaniem czci, jednakże pierwsi chrześcijanie – czynnie i jawnie mówili „Jezus, który zmartwychwstał jest Bogiem”, co było dowodem wiary, ale zarazem powodem do strasznego losu.

Niestety współczesność jest o wiele bardziej dynamiczna od starożytności, dzisiaj na szczęście nikt nie wymaga od nas rzucania ziarna na ołtarz dowolnie zdefiniowanych bóstw, jednakże zagrożenie demoniczne jest realne. Właśnie o tym w swoim przesłaniu mówi kościół dominujący. Niestety zdarzają się także kapłani, którzy w dopatrywaniu się demona i przejawów aktywności demonicznej w życiu codziennym nie posługują się Ewangelią, gdzie Chrystus wyraźnie określił, że „Poznacie ich po ich owocach” – w Ewangelii wg. Św. Mateusza [7:16], ale… wyszukiwarką internetową.

Takie działanie jeżeli nie jest oparte na jedynie katolickich źródłach – musi gorszyć katolików, albowiem nie jest niczym innym jak ośmieszeniem nauki kościoła poprzez przywołanie najgorszych skojarzeń z zabobonami. Zarazem wskazuje nam, że coś z kapłanem przedkładającym wyszukiwarkę internetową przed ewangelię – może być nie tak, jak powinno.

Dlatego bazując na nieskończonej bo płynącej z Ducha Świętego mądrości kościoła możemy jedynie współczuć braciom naszym narażonym na manifestację niedoskonałości, ale zarazem trwajmy razem z nimi w modlitwie, albowiem bicia w dzwony nigdy dość, aczkolwiek trzeba to robić umiejętnie.

Warto, żeby kościół dominujący skorzystał ze swojej mądrości i wydał globalną listę czy też katalog zagrożeń duchowych dla katolików – obecnych w życiu codziennym. Oczywiście nie obyło by się bez oskarżeń o „indeks” i wprowadzanie na niego ludzi, wyrobów, myśli itp., jednakże chyba nie ma innego wyjścia, jeżeli nie chcemy pozwalać dalej na ośmieszanie Kościoła, albowiem wiadomo kto za tym stoi i kto na tym ZAWSZE korzysta. Chociaż być może znając przewrotność współczesnych mediów, właśnie umieszczanie konkretnych rzeczy na takim indeksie zostałoby tak rozreklamowane, że miejsce na nim byłoby darmową i to globalną reklamą dla wielu, czyniących celowo na przekór słowom kościoła. Pozostaje jeszcze możliwość takiego wskazywania zagrożeń, żeby kapłani wiedzieli o co chodzi po słowach użytych jako przestroga. Jednakże to już wymaga inteligencji, a z tym na co wskazują także te niechlubne przypadki z pomorza w kościele krucho.

One Comment

  1. grzesznik12

    Przecież księża też żyją w świecie POP-KULTURY.
    Być może, nocami i pod kołdrą – zaczytują się w świetle latarki dziejami Harry Pottera?
    Stąd taka ich reakcja.
    A że tracą przy tym powagę?
    Może i stracą, ale jeden z drugim stanie się może CELEBRYTĄ i na PUDELKU o nim napiszą?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.