Religia i państwo

Kapłan jest winien posłuszeństwo Biskupowi a wierny?

 Kościół dominujący opiera się na hierarchii, która jest odzwierciedleniem porządku boskiego, władza pochodzi od góry – zostawił ją na ziemi żywy Bóg Jezus Chrystus swoim Apostołom, których oficjalnym następcą jest dzisiaj przywódca religijny i państwowy w stolicy państwa kościelnego, to od niego pochodzi cała władza w Kościele i nad Kościołem, a także jest sprawowana nad wiernymi.

Chrześcijaństwo w nurcie dominującym nie jest religią demokratyczną, a parafie to nie są zbory wolnych protestujących chrześcijan. Parafia w Kościele dominującym ma swojego proboszcza, ten podlega Biskupowi, a Kościół jest tam gdzie jest Biskup, ponieważ to Biskupi pełnią posługę w Diecezjach i mają realną władzę duchową i administracyjną. Nie ma miejsca w Kościele dominującym na coś takiego jak zjawisko zbuntowanego księdza, który sam z siebie i dla siebie w imieniu nie wiadomo kogo odprawia mszę, udziela komunii i odpuszczenia grzechów w imieniu Jezusa Chrystusa. Ksiądz tak postępujący poza strukturami Kościoła dominującego dopuszcza się świętokradztwa a być może także i herezji.

Jak się powinni zachować wierni w parafii, w której kapłan zachowujący porządek obrzędowy odprawia mszę i udziela sakramentów zgodnie z przyjętym porządkiem, ale wiadomo o nim, że został odsunięty od pełnienia urzędu przez swojego Biskupa? Co mają zrobić wierni? Przede wszystkim odstąpić od takiego kapłana, albowiem jego działanie nie jest już działaniem dla dobra Kościoła dominującego, gdyż takim być już bez pozwolenia Biskupa nie może! Zatem także wierni są zobowiązani do posłuszeństwa Biskupowi.

Co jednak się dzieje w sytuacji, w której Biskup odmawia posłuszeństwa wyższej hierarchii i nawołuje wiernych do posłuchu, odrywając ich od Kościoła? To się proszę państwa nazywa schizma, a co robiono ze schizmatykami w średniowieczy można obejrzeć na wielu rycinach i obrazach z epoki.

Ostatnio w naszym kraju wręcz zaroiło się od kapłanów buntujących się wobec swoich biskupów, różnej maści medialne gwiazdy, czy też pretendenci do blogowego i internetowego celebrytyzmu zaczęli pozwalać sobie na komentowanie stanowisk hierarchów, a nawet samego Kościoła, czy też przestali to stanowisko wyrażać – jawnie demonstrując zwątpienie np. w zakresie społecznej nauki Kościoła. Te osoby zostały szybko przez ateistyczne media wylansowane jako „współczesny” lub „nowoczesny” głos Kościoła i postawione w kontrze wobec własnych przełożonych, którym ślubowali posłuszeństwo – w obliczu Chrystusa! Przecież kapłani Kościoła dominującego wierzą niezachwianie w jego fizyczną obecność podczas składanych ślubów i na każdej mszy świętej! Na podstawie zatem czego – wątpią w przekaz pochodzący od Kościoła, czyli zaakceptowany przez jego przywódcę duchownego zwanego Papieżem? Przecież obecność Ducha Świętego – czyli BOGA w Kościele dominującym jest jasna i nie podlega żadnej dyskusji a ma miejsce zawsze podczas Konklawe – w to wierzą wyznawcy dominującego nurtu chrześcijaństwa. Skąd więc tu zwątpienie, jeżeli nauka pochodzi od pomazańca bożego? Co sobie taki szeregowy ksiądz wyobraża, że pozwala sobie mówić publicznie, że coś jest archaiczne lub staroświeckie i nie przystoi do współczesności? Przecież to jest zaprzeczenie całej hierarchii i logice struktury, która daje mu prawo do bycia tym kim jest.

Ci buntownicy, sprzeciwiający się swoim Biskupom robią wielką krzywdę wiernym i Kościołowi jako instytucji, ponieważ poprzez swoje domniemane herezje sprowadzają grzech na wiernych i siłą argumentów pochodzących od złego (z buntu) wystawiają ich poza nawias Kościoła dominującego. To jest przecież totalne zaprzeczenie misji Kościoła na ziemi, czyste zło – w wręcz podręcznikowej (czyli Biblijnej) postaci! Jednakże to nie jest problem dla tych kapłanów, albowiem oni prawdopodobnie nie wieżą w istnienie i fizyczną obecność szatana, gdyż sam strach przed jego działaniem spowodowałby pohamowanie i opamiętanie! Gdzie jednak dla tych buntowników jest Chrystus? Czy on się już w ogóle nie liczy? Czy mogą zabrać część jego owczarni i po prostu poprowadzić między wilki? Czy nie boją się kary? Co z odpowiedzialnością za życie duchowe tych ludzi, którzy wierzą że przychodzą do Chrystusa – słuchać jego słów! Dlaczego ci księża obłudnicy tak bezczelnie okłamują wiernych, przecież to nie są ich wierni, to nie są ich owczarnie! Jakim prawem najemny pasterz może decydować dla własnej wygody i z poczucia własnej pychy o życiu wiecznym powierzonych mu – a nie należących do niego stworzeń! Co zrobi taki obłudnik, gdy przyjdzie Pan i zapyta się gdzie jest jego własność?

Nie ma mowy o żadnym popieraniu księży buntowników, niepokornych, celebrytów. Kościół dominujący jest jeden, tak jak jeden jest Bóg. Nie może tu być żadnych marginesów, żadnych herezji, żadnych dopuszczeni. Chyba, że dany kapłan świadomie decyduje się odejść z Kościoła i uczciwie mówi o tym wiernym, wówczas mamy do czynienia z czystą i modelową sytuacją dla protestantyzmu. Niezgoda z wolą przełożonego, ale wyłożona świadomie wraz z przedstawieniem wszelkich konsekwencji. Jednakże, który z przyzwyczajonych do wygodnego materialnego życia w parafiach – księży buntowników to uczyni? Który ma w sobie tyle odwagi, żeby powiedzieć wiernym – występuję z Kościoła dominującego, czy za mną pójdziecie?

Na tym właśnie polega nieskończona mądrość Kościoła, że potrafi wybaczać tak jak Pan nauczał. Kościół może odpuścić grzechy, z wyjątkiem tych które zastrzegł Chrystus. Jednakże coś takiego jak powrót do wspólnoty jest zawsze możliwy, to może się stać, a nawet jest prawdopodobnie jedynym skutecznym sposobem na odkupienie grzechów i złego przykładu, do którego swoim buntem się przyczyniło.

Biskupi mają pełną świadomość, że współczesny świat jest pełen wielkiej ilości pokus. Zły nie odpuszcza, atakuje wszędzie tam, gdzie widzi dla siebie możliwość do nawet najmniejszego zwycięstwa, albowiem wie, że sprawia tym smutek Panu. Z tego względu, żeby zbuntowani kapłani nie gorszyli wiernych Biskupi i w ogóle sam Kościół musi posiadać możliwości do ich bezwzględnego usuwania, a miejsca zatrute jadem buntu do poddawania naprawie. Nie ma lepszej rady na złego pasterza niż dobry, sprawdzony i doświadczony pasterz, który swoimi działaniami na nowo zbuduje wspólnotę wiernych, ratując dusze przed potępieniem. Często tak jest, co jeden kapłan uległy wobec złego popsuł, inny musi naprawiać. Przy czym o wiele łatwiej się psuje – to trwa szybko o jest bardzo skuteczne, a naprawianie takich „zbuntowanych parafii” to mozolny i długo trwający proces.

3 komentarze

  1. Ten artykuł jednak jest subiektywny i tendencyjny. Nie ma przecież dogmatu o nieomylności biskupa, który zwyczajnie może się pomylić lub zaufać “złym” doradcom, zakładając oczywiście jego dobrą wolę. Jest to też czytelny głos dla świeckich katolików, którzy chcą aktywnie uczestniczyć w życiu Kościoła. Niestety głos nieprzychylny. Ale to się zmieni za kilka lat może kilkanaście kiedy hierarchowie w Polsce zauważą w końcu zmiany jakie zachodzą w świecie i w kościele na zachodzie Europy i docenią świeckich tak jak to robił JP2.

  2. Piotr Iliński

    Znam swoją prawdziwą wartość. Wszystkim, co mam i co potrafię, chętnie służę bliźnim; doznaję wszelkich dobrodziejstw materialnych. Życie jest wspaniałe!

  3. “Wybierzecie zatem sobie biskupów i diakonów godnych Pana, ludzi cichych, spokojnych, bezinteresownych, wiarygodnych i wypróbowanych” (Didache I wiek)

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.