Paradygmat rozwoju

Kampanię wyborczą czas zacząć na serio – bój o Europę!

 Święta się skończyły, żadna potęga ze wschodu nas nie zaatakowała, woda w kranach jest, gaz jest, – chociaż nie z gazoportu, ateiści nie mogą narzekać na nadreprezentację wierzących w miejscach publicznych. Nie da się już wynajdywać więcej i kolejnych powodów, żeby nie prowadzić kampanii wyborczej na serio. Władza postraszyła sąsiadem społeczeństwo, wzrosły jej słupki – jest wspaniale, a teraz naprawdę czas, chociaż na szkielet dyskusji merytorycznej.

Czas na “prawdziwą” debatę europejską w Polsce, w której mogłyby pojawić się m.in. takie tematy jak (wybór subiektywny):

  1. Przyjęcie wspólnej waluty Euro
  2. Polityka energetyczna Unii
  3. Realny zakres swobód traktatowych
  4. Polityka migracyjna Unii
  5. Wzmocnienie instytucji europejskich
  6. Jeżeli nie federalizacja/konfederalizacja to, co?
  7. Nadrzędność polityk unijnych nad interesami narodowymi
  8. Budowa armii europejskiej/subsydiowanie armii narodowych
  9. Relacje Unii z innymi globalnymi głównymi graczami
  10. Rozszerzanie Unii – Turcja TAK, Ukraina NIE

Przyjęcie wspólnej waluty Euro

Nie ma dla naszego państwa niczego ważniejszego niż przyjęcie wspólnej waluty Euro. Nawet przy założeniu, że Unia Europejska zapadnie się do piekła, a Euro będzie miało wartość papieru toaletowego – to i tak nie są argumenty przemawiające za pozostaniem przy Złotówce (czy jak się ta nasza waluta nazywa), ponieważ w przypadku kłopotów Unii i Euro – nasza waluta narodowa i nasza gospodarka pozna kształt siódmego dna kryzysu i to od dołu.

Powody polityczne i ekonomiczne w pełni przeważają za przyjęciem Euro, ci którzy złośliwie ujadają jazgocząc niczym małe kundelki o przewadze waluty narodowej godzą się na ubożenie całego społeczeństwa przez międzynarodowych spekulantów i głupie decyzje (niekoniecznie zamierzone) naszego własnego rządu.

Oczywiście nie ma mowy o dyskusji – czy przyjąć Euro, czy nie. Raczej powinniśmy mówić o wyznaczeniu optymalnej daty, jeżeli nie da się przyjąć Euro jak najszybciej – to przynajmniej wskażmy datę, zawczasu zmieniając Konstytucję.

Polityka energetyczna Unii

Tylko węgiel jest w stanie zagwarantować nam w ogóle prąd. Jesteśmy ciągle zbyt biedni, żeby myśleć na poważnie o energetyce odnawialnej lub o energetyce jądrowej. Można delikatnie zmieniać rzeczywistość, jednakże w zakresach wielkich mocy – liczą się i będą się liczyć tylko bloki węglowe. W realiach naszego kraju jest to uzasadnione ekonomicznie.

Niestety podpisaliśmy Traktat i zobowiązania dotyczące ograniczenia emisji szkodliwych substancji nas obowiązują. Już wiadomo, że nie wywiążemy się z niczego w żadnych terminach. To trzeba renegocjować, albo inaczej wydać środki unijne – właśnie na unowocześnienie elektrowni istniejących i budowę przynajmniej jednej elektrowni jądrowej olbrzymiej mocy. Z pewnością ten ostatni pomysł spotka się z entuzjastycznym przyjęciem WSZECHMOCNEGO lobby przemysłowego Unii, a poparcie Paryża dla przekierowania środków unijnych mamy jak w banku.

Realny zakres swobód traktatowych

Problem z nierównym traktowaniem naszych obywateli w różnych krajach Unii jest rzeczywistością. Prześladowania Polaków w Holandii, ksenofobia w Wielkiej Brytanii – muszą się skończyć. Alternatywnie, jeżeli swobodny przepływ ludzi nie jest jednak możliwy, trzeba zastanowić się i dokonać ograniczenia swobody przepływu (a raczej odpływu) kapitałów. To, na co pozwolił sobie pewien koncern samochodowy w Polsce to przykład polityki kolonialnej, niestety rząd w Polsce jest zbyt słaby żeby móc, chociaż na to odpowiedzieć. Dlatego właśnie należy spróbować ustalić zasady prowadzenia biznesu w taki sposób, żeby rzeczywiście o kapitale w Unii można było powiedzieć, że to kapitał unijny i nie ma znaczenia, z którego krajów unijnych on pochodzi.

Polityka imigracyjna Unii

Polityka migracyjna Unii to poważny problem. Byłe kraje kolonialne są winne swojej idiotycznej polityki imigracyjnej. „Multikulti” się nie sprawdziło, nie sprawdza się, prowadzi do wysadzania się asymilowanych mniejszości w autobusach, metrze, pociągach. Oczywiście to przypadki skrajne, jednakże – wystarczająco przerażające, żeby zahamować falę przyjazdów do Europy, jak również zweryfikować zasadność pobytu tych wszystkich, których kraje nie są członkami Unii.

Wzmocnienie instytucji europejskich

Wzmocnienie instytucji europejskich to jedyny skuteczny sposób na wzmocnienie Unii Europejskiej bez zmiany traktatów i podnoszenia tak trudnej kwestii zwiększenia zakresu współpracy politycznej. Wspólna dyplomacja jest tym zakresem współpracy, który już powinien być realizowany tylko i wyłącznie na poziomie Brukseli. To może być realny krok w stronę nadania Europie nowych bodźców rozwojowych. Równie ważne jest wspólne planowanie gospodarcze i polityka Europejskiego Banku Centralnego. Czas najwyższy zacząć poważnie odnosić się do Unii Europejskiej, nie tylko, jako pięknej idei, ale przede wszystkim, jako sprawnego zarządcy dla struktury, która ją tworzy.

Jeżeli nie federalizacja/konfederalizacja to, co?

Dotychczasowa formuła współistnienia w ramach Unii już się wyczerpała, jest nieefektywna. Jeżeli chcemy rozwijać się dalej i zapewnić przyszłość swoim dzieciom musimy zastanowić się nad zacieśnieniem współpracy politycznej poprzez zapewnienie mechanizmów dających organom Unii – legitymację demokratyczną, co najmniej równą legitymacji rządów narodowych. Bez tego, Bruksela będzie mogła być wywracana nawet przez najmniejsze państwa, albo wszyscy będą sterowani wolą państwa największego. Dom jest wspólny. Dach jest jeden. Fundamentów jest wiele, niektóre nie mają podpiwniczenia. Jak taka struktura ma trwać? Nie mówiąc już nawet o rozbudowie!

Nadrzędność polityk unijnych nad interesami narodowymi

Polska powinna postulować wprowadzenie zasady nadrzędności polityk unijnych nad narodowymi. Co w zasadzie postuluje obecny rząd w Polsce. Jednakże problem tkwi jak zawsze w szczegółach, musimy bowiem pamiętać, że polityki unijne są odzwierciedleniem konsensusu co do interesów najmocniejszych graczy i w konsekwencji zawsze możemy na tym trochę tracić. Ważne jest jednak, żeby Unia zyskiwała – interes Wspólnoty musi być nadrzędny nad interesem pojedynczych państw, w tym tych najpotężniejszych. To już jest w naszym interesie i to jak najbardziej!

Budowa armii europejskiej/subsydiowanie armii narodowych

Gdyby Unia Europejska pieniądze, jakie wydaje na promocję „genderów” lub innych „miękkich” kwestii społecznych – zdecydowanie dyskusyjnych – wydawała na armie, a przynajmniej jej wspólne, unijne komponenty – jak przede wszystkim logistyka wojskowa, zaopatrzenie, ewentualnie komponenty lotnicze, czy też inne specjalistyczne – bardzo drogie w wyposażeniu – to nasza sytuacja strategiczna byłaby inna. Z poziomu Brukseli wyposażenie unijnej jednostki bojowej – w obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową zdolną do pokrycia terytorium takiego kraju jak Polska, czy państwa bałtyckie – to niewielki wydatek roczny, a nieistotny po rozłożeniu na kilka lat. Podobnie jest z niesłychanie drogą logistyką wojskową, do realizacji, której można wykorzystać komponenty cywilnych systemów składowania i transportu, – jeżeli tylko byłoby trochę pieniędzy na podwójne zastosowanie technologii cywilnych. Logistyka, dlatego jest tak ważna, ponieważ umożliwia lepsze dysponowanie mniejszymi siłami. W realiach europejskich armii, gdzie żołnierz kosztuje i kilkaset tysięcy Euro przeliczeniowo rocznie – to wielki atut.

Relacje Unii z innymi globalnymi głównymi graczami

Jest oczywistym, że konkurujemy z Chinami, z USA, z Indiami, z państwami Zatoki Perskiej. Konkurencja jest póki, co wyrównana, ale tak nie będzie zawsze, jeżeli nie zaczniemy wzmacniać naszych przewag komparatywnych. Sukces umowy o wolnym handlu z Koreą Południową pokazuje jak potężny jest unijny przemysł, jak gigantyczna jest nasza oferta handlowa. Jeżeli udałoby się podpisać podobną umowę z USA i zapewnić jej podobne funkcjonowanie – to zapomnimy o kryzysie. Natomiast w przypadku Chin i innych potencjalnie nieprzychylnych Europie państw – czas zacząć myśleć o takim pozycjonowaniu wzajemnych relacji, żeby uprzywilejowanie nie wzmacniało pozycji konkurenta. Jeżeli będzie to oznaczać zwiększenie ceł na towary z Chin – to nie ma innego wyjścia, trzeba to zrobić. Wówczas część miejsc pracy wróci do Europy.

Rozszerzanie Unii – Turcja TAK, Ukraina NIE

Polacy muszą mieć swoje zdanie na temat rozszerzenia Unii Europejskiej o inne kraje. Turcja jest wielką szansą dla Unii Europejskiej, Ukraina – straciła swoją szansę przynajmniej na tak długo, póki nie wyjaśni sama swoich problemów. Natomiast w przypadku Turcji nie może być tak, żeby mały Cypr nie potrafił się porozumieć lub wybudować odpowiednio wysokiego muru odgradzającego go bezpiecznie od sąsiada. Nie ma innej alternatywy dla porozumienia z Turcją – bez rozwiązania kwestii cypryjskiej. Z naszego punktu widzenia – Turcja byłaby bardzo poważną szansą na znaczne wzmocnienie naszych interesów w Unii.

***

Oczywiście podobne kwestie można mnożyć idąc w dalszym kierunku, przykładowo poprzez dyskusję o polityce rolnej i innych, celowo pominiętych. Rozmawiając poważnie o Unii przed wyborami – zapewniamy sobie, że półidioci i miernoty zdolne do rozmawiania o tematach zastępczych wykruszą się z dyskusji i nie będzie „pajacowania” w naszym imieniu w Parlamencie Europejskim.

Polaków jeszcze nie jest stać na euro sceptycyzm. Jak na tą chwilę tylko Unia Europejska jest instrumentem, który nakłada na nas delikatne elastomerowe okładziny w środkowoeuropejskim imadle pomiędzy Niemcami a Rosją. Już dzisiaj wyraźnie widać, że pryncypia niemieckiej polityki gospodarczej mogą doskonale funkcjonować bez Unii. Dlatego też, każdy kto zagłosuje na eurosceptyków powinien się w chwili kreślenia głosu zastanowić – ile czasu nam jeszcze zostało? Bo głos przeciwko integracji, przeciwko Unii – jest głosem za skróceniem naszego czasu w tym akcie dramatu naszego państwa i Narodu. Czy będzie następny akt?

4 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    W Polsce prawdziwa debata europejska jest niemożliwa

  2. Przecież w Polsce nikt tak nie myśli i nikogo nie interesują dyskusje na trudne tematy w których trzeba zajmować stanowisko z którego coś wynika

  3. Europa coraz starsza, coraz biedniejsza i coraz bardziej sklocona. Jeden kryzys sie konczy, nastepny kryzys sie zaczyna. Czy te wybory maja wogole sens?

  4. Przyznaję autorowi rację, w święta byłam w lesie i rzeczywiście, nie było tam nadreprezentacji wierzących, natomiast widziałam dwie sarny i jednego jelenia, obecnie coraz rzadszy widok.
    No i dodam w rewanżu “Święta, święta i po świętej, powiedział kat podpalając stos” to w cudzysłowie ściągnęłam z demotów,przyznaję jednak, że trafne.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.