Polityka

Kampania wyborcza po prostu zdechła i sobie leży

 Podobno w tym kraju toczy się kampania wyborcza. Niestety, jest pewien problem, żeby w to w ogóle uwierzyć, nawet przy maksimum dobrej woli i dążenia do obiektywizmu jest to po prostu prawie niemożliwe.

Wiodący kandydat nie ma nawet własnej strony internetowej, w sumie nie musi jej mieć, ponieważ ciągle lansują go prawie wszystkie kanały popularnych mediów służących, na co dzień systemowi. W przeciwieństwie do niego, główny kontrkandydat, nie ograniczył się tylko i wyłącznie do mediów społecznościowych, czy też nie zdał się w pełni na media głównego nurtu. Niestety raczej nie ma dobrej prasy, w zasadzie nie ma prasy obiektywnej w ogóle. Wyciągnięcie pochodzenia etnicznego jego małżonki to był nie tylko chwyt poniżej pasa, ale po prostu zapachniało „dziadkiem z Wehrmachtu. Naprawdę żałosne, ale niestety taki mamy standard zainteresowań politycznych, co po niektórych osób, uważających się za dziennikarzy. Nie, żeby pochodzenie etniczne członków rodziny było tajemnicą, jednakże wątki antysemickie dzisiaj w Polsce to po prostu poza skalą nadającą się do oceny.

W ogóle to nawet było śmiesznie przez chwilę, jak wiodący konkurent zaczął bawić się w zakupoholika i nawet udało Mu się „zbulwersować” kilku naszych południowych sąsiadów. Potem było już tylko gorzej, a przy blokadzie informacyjnej dla wszystkich innych kandydatów poza wiodącym, praktycznie we wszystkich mediach głównego nurtu jest po prostu nudno. Nuda, to skutek uboczny zmonopolizowania kampanii przez wizję jednego – jedynie słusznego kandydata. Z którego nie starcza materiału i media nie mają, co pokazać, to naprawdę nie jest łatwe zapełnić portal, albo całą gazetę, mając świadomość, że idą wybory a można pisać tylko o jednym kandydacie, który jest nudny, praktycznie ciągle popełnia gafy i społeczeństwo go nie akceptuje. Stąd też i dziury informacyjne, bo redaktorzy prawdopodobnie się boją pokazać prawdę, albo napisać o innych kandydatach, żeby nie było, że nie przyczyniają się należycie do zwycięstwa systemu.

Proszę zwrócić uwagę, że na początku, podczas „rozbiegówki”, tzn. póki trwała debata o tym, czy w ogóle debatować, jeszcze przynajmniej była jakakolwiek szansa na kampanię merytoryczną, ponieważ debata oznaczała dyskusję. Jednakże jedynie słuszny kandydat i posłuszne mu media, zrobiły wszystko, żeby przekonać społeczeństwo do zasadności uniknięcia debaty. Jeszcze gorzej było jak jedynie słuszny sobie uzurpował prawo do prezydentury, na podstawie jedynie słusznych i wyjątkowych kompetencji do zarządzania armią itp. Było to tak żenujące i żałosne, że mogło wywołać nagłą defekację u wrażliwego obserwatora sceny politycznej, ale mainstream z wyjątkiem kilku szlachetnych wyjątków nawet się nie zająknął. W dalszym ciągu jest już tylko gorzej, bo jesteśmy na etapie post kilkunastu autobusów, podobno ofensywa ma trwać w Internecie.

Dobrze zapowiadająca się kandydatka części lewicy okazała się niewypałem, a raczej pomysł na unikanie mediów się nie sprawdził, ponieważ dzisiaj to media jej unikają. No nie da się w Polsce robić polityki bez telewizji i gazet, to nie jest możliwe po prostu. Być może celem wystawienia tej akurat kandydatki przez doświadczonego lidera lewicy było spowodowanie, że będzie trochę dymu i żaden wynik, żeby przypadkiem nie zaszkodzić jedynie słusznemu? No, a przy okazji oczyścić szeregi z „wiarołomców”? Jeżeli takie były cele, to rzeczywiście sukces gwarantowany, liczy się przecież lider, który zawsze może zwalić błąd na doradców. Jakie to lewicowe! Jakie to zgodne z tradycją socjaldemokracji! Szkoda tylko tych zwykłych działaczy, którzy ciągle żyją nadzieją.

Swoją rolę odegrały pierwsze poważne przecieki medialne, oczywiście odgrzewające stary, dobry i poznany „spór generalny”. Ptaszki w Parku Skaryszewskim podobno śpiewały, że to sprawka „systemowych”, którzy liczyli na wyrwanie do aktywności pewnego pana z prawicy, którego nazwisko nie padnie na naszym portalu z powodów pryncypialnych. Jednakże nawet to się nie udało, albowiem prawica doskonale zdaje sobie sprawę, że jej zwycięstwo zależy od tego ile osób z wahających się, uda się „systemowym” przerobić w ich elektorat negatywny.

Tu nie ma zmiłuj, to są prawa wielkich liczb, sympatie są znane, modele opracowane, sztaby i liderzy partyjni prawdopodobnie codziennie dostają symulacje informujące, kto wygra w wyborach i ile mandatów będzie, w którym okręgu. Mówimy oczywiście już o wyborach listopadowych, te obecne już nikogo nie interesują. Dobrze, ze w Konstytucji mądrzy ludzie zapisali ograniczenie do dwóch kadencji, bo jak mielibyśmy się męczyć z jedynie słusznym jeszcze trzecią, to chyba na prawdę lepiej byłoby wyjechać z kraju. I niech nikt nie mówi, że mamy demokrację i jest ona lepsza od np. tej na Białorusi. Dzisiaj już widać, właśnie po tej kampanii, że Białoruś to ostatni kraj, jaki mamy prawo krytykować z Warszawy. Tylko w Polsce jest tak, że kampania wyborcza po prostu zdechła i sobie leży, w istocie bowiem nie interesuje nikogo, w tym nawet kandydatów.

3 komentarze

  1. Wolę Łukaszenkę od pana Komorowskiego, ten pierwszy przynajmniej niczego nie udaje

  2. I bardzo dobrze, że wiodący kandydat na prezydenta nie ma nawet strony internetowej (złośliwi twierdzą,że to problemy z poruszaniem się w internecie), stąd wniosek słucha śpiewu ptaszków, ja też to robię. Kadencja wszelkiej maści polityków powinna trwać dobę, tak pisał Stanisław Lem w jednym ze swoich opowiadań, wówczas nie zdążą niczego sp*ć.

  3. Krytykować Białoruś z pozycji “zadupia” to tak jakby
    sprzeciwiać się świadomie(nieświadomie)temu co służy
    człowiekowi,piszę to z pozycji stłamszonego przez system
    “Kowalskiego”, a jest nas w Najjaśniejszej “przeszło”
    80%…niektórzy (już) o tym nie wiedzą, w biedzie
    wyrosło nowe pokolenie Polaków, nie znające normalnego
    bezpiecznego życia, oni traktują taki stan jako normę.
    Współcześni niewolnicy, dosłownie i w przenośni.

    ” Największe zagrożenie dla wolności człowieka jest wówczas, kiedy się go zniewala, mówiąc jednocześnie, że się go czyni wolnym. To jest największe niebezpieczeństwo. I temu trzeba się przeciwstawić. To trzeba sobie uświadomić.”

    Jan Paweł II (Karol Wojtyła)

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.