Polityka

Kampania prezydencka jest słaba i mdła przez media

 Kampania prezydencka jest słaba i mdła przez media, które nie tylko nie starają się zadawać merytorycznych pytań politykom, ale nie były w stanie zorganizować żadnej nawet pobocznej debaty, czy to pomiędzy poszczególnymi kandydatami, czy to w konkretnej sprawie. Nie jest bowiem prawdą, że w tym kraju nie ma żadnych problemów, o których nie trzeba rozmawiać, jednakże niestety to się nie dzieje – czego po prostu nie można zrozumieć i nie można tolerować.

Główny przekaz poszczególnych kandydatów to uzewnętrznianie swoich przeważnie wątpliwych zalet i coś czarnego na temat głównego konkurenta, przeciwko któremu się konkuruje wedle ujawnionych sondaży.

Generalnie pojawiła się moda na straszenie Polaków: wojną z Rosją, walutą Euro oraz Prawem i Sprawiedliwością. Do tego doszła „afera Andrzeja Dudy”, czy jak kto woli „afera Platformy Obywatelskiej i Bronisława Komorowskiego”, pełne i czyste pustosłowie przekaz zerowy ze wszystkich stron sporu politycznego, zupełnie nieczytelny dla przeciętnego obywatela.

Brakuje dyskusji na tematy polityki zagranicznej, nie ma w ogóle oceny „dokonań” obecnego i byłego rządu w zakresie partactwa wschodniego i narażenia Polski na straty gospodarcze oraz zagrożenie wojenne ze strony sąsiadów. Wielka szkoda, ponieważ w tym zakresie wyszła by na jaw całkowita niekompetencja rządzącej elity, podczas gdy doszło do czegoś odwrotnego, rządzący prezydent – uczynił z bezpieczeństwa „swój atut”, uzurpując sobie prawo do posiadania właściwych kompetencji w zakresie niektórych dziedzina swoich uprawnień konstytucyjnych, których rzekomo nie posiadają inni kandydaci. W sumie to smutne, albowiem to takie wmawianie Polakom bredni, zwłaszcza jakbyśmy byli Narodem baranów i owiec, niezdolnych do pojęcia konstytucyjnej roli prezydenta w kontekście jego uprawnień dotyczących wojska i polityki zagranicznej, w których zdaje się on już zupełnie pomijać rząd, a wszystko co może w praktyce to zwołanie Rady gabinetowej, na czym de facto jego kompetencje się kończą (czyli na gadaniu i wysłuchiwaniu).

Główny protagonista sondażowy – pan Duda, popełnił grzech taniego i naiwnego populizmu w straszeniu Polaków wspólną walutę Euro, zupełnie trywializując to zagadnienie, sprowadzając jego głębie i znaczenie dla państwa do poziomu obrony murów Częstochowy. W ten sposób pan Duda z kandydata, który chociaż próbował dotykać problematyki merytorycznej został czystym populistą i to jeszcze z grzechem psucia Polski, albowiem takie przedstawianie sprawy jak to zrobił pan Duda, to nic innego jak czysty czarny PR, to nie służy interesom Polski. W razie zwycięstwa natychmiast bowiem jego stanowisko ograniczy naszą pozycję negocjacyjną z Komisją Europejską w tej sprawie, do działań powstrzymujących. Na lata możemy zostać wykluczeni z właściwego rdzenia Unii, jeżeli pan Duda zostałby prezydentem, a jego retoryka by zwyciężyła. Od tak inteligentnego człowieka można było wymagać więcej niż prostackie argumenty z wymyślonym sklepikiem. Takie banały już Polaków nie interesują, a straszenie w spotach ludzi przeliczeniem cen na Euro to po prostu kwestia dla psychiatrów.

Równolegle Prawo i Sprawiedliwość nie dało się medialnie umoczyć w aferze pewnych organizacji para-bankowych, a wręcz bardzo skutecznie udało się przedstawicielom partii i innych partii tytułujących się partiami prawicowymi sprawę rozwodnić i przenieść ciężar medialnego dowodu na rządzących, którzy nie bardzo wiedzą jak tą żabę zjeść.

Tymczasem czas mija, zbliża się dzień wyborów, a media nic i nic nie ma w mediach. Spoty są prymitywne, przemawiają na poziomie sloganów, których nikt nie chce słuchać, albowiem one nie dotyczą realnych problemów Polaków, tylko imaginacji kandydata. Media nie potrafią dotrzeć do najważniejszych kandydatów, a Ci raczej nie kwapią się z udzielaniem wywiadów, bo wiedzą że w ten sposób tylko zostaliby skrytykowani przez mainstream dziennikarski i kontrkandydatów. Na szczęście udało się odsiać odrobinę planktonu politycznego i para-politycznego, któremu wydawało się, że może się w Polsce zajmować polityką, jednakże próg wyborczy związany z wykazaniem się poparciem swoje robi i odsiewa.

Warto zwrócić uwagę, że niektórzy kandydaci jak np. pan Janusz Palikot, są prawie całkowicie wycinani przez wiodące redakcje, a nawet jeżeli coś o nich się przebija do mediów, to na zasadzie kontrowersji lub pokazania, że z czymś jest kolejny problem. Nie można w tym kontekście dziwić się sprytnej strategii pani Ogórek, która jednak na polskie warunki się nie sprawdziła. Poparcie dla kandydatki niezależnej jak się okazuje jest poniżej poparcia dla partii, której lider ją wystawił. Niestety Polska kampania wyborcza to nadal plakat, to nadal telewizja, to nadal spotkania z wyborcami. Nie da się robić kampanii, nie spotykając się z ludźmi, a do tego służą środki masowego przekazu. Jak ktoś się boi mediów, bo wiadomo jakie są, to nie powinien wchodzić na scenę polityczną.

Być może jednak, to czego do tej pory nie dostaliśmy, czyli po prostu „krwi”, pojawi się na finiszu, gdyż należy mieć nadzieję, że kandydaci i sztaby oszczędzają siły i argumenty (w tym także te w teczkach) na ostatnią chwilę, żeby zaskoczyć kontrkandydata, dokonać proliferacji komunikatu negatywnego o kontrkandydacie w mediach a potem wygasić wszystko ciszą wyborczą. Trzeba pamiętać też o nieudanej inicjatywie pana Komorowskiego odnośnie pomylenia miejsca rozpoczęcia wojny z miejscem jej zakończenia. Jakoś nie widać, żeby kontrkandydaci zamierzali wykorzystać słabość prezydenta. Naprawdę kampania prezydencka opierająca się na przemilczeniach to jest szczyt kiczu. Media nie mogą bać się narazić politykom konkretnymi pytaniami! Jednakże czego wymagać od przeważnie zagranicznych mediów w Polsce?

5 komentarzy

  1. Myślę, że obrazek poglądowy mistrzowsko oddaje z czym mamy do czynienia w praktyce

  2. Bronisław Komorowski sam sobie szkodzi, nie trzeba więc mu szkodzić.

  3. Trudno mi sobie przypomnieć aby w Polsce była rzeczowa debata publiczna, politycy są zniesmaczeni problemami “roszczeniowców” a dziennikarze są na usługach polityków. Oto cała tajemnica debaty publicznej.

  4. Co jest populistyczne w nie przyjmowaniu euro 😀

  5. inicjator_wzrostu

    Zostawmy już tę MYDLANĄ OPERĘ polskich wyborów prezydenckich na boku. Są ważniejsze sprawy niż przedłużenie posady dla Pana Bronisława Komorowskiego.
    Niech będzie zdrowy, byle z dala od urzędów wszelakich.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.