Polityka

Kampania pełna tematów zastępczych i bez znaczenia komunalnego

 To już najwyższy czas na podsumowanie kampanii samorządowej w roku 2014. Niestety jest to rzeczywisty powód do wstydu i hańby, nieco większego kalibru nawet niż zhańbienie 11 listopada. Po prostu, nie da się tego jak przeprowadzono tę kampanię wyborczą zrozumieć w żaden sposób. Żadne logiczno-politologiczne próby wyjaśnienia powodów tego dramatu nie wchodzą w grę. Zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę skalę odpowiedzialności za wydatkowanie pieniędzy unijnych, jaka czeka przyszłe Sejmiki województw.

Więc może wręcz przeciwnie? O to chodzi, żeby nie narobić szumu, żeby przypadkiem nie zgłosił się do wyborów ktoś z poza obecnego układu? Przecież o wiele lepiej jest wydać tą kasę w ramach układu? Potem już zasłużone pokolenie „styropianu” i dodatków do niego, będzie mogło w poczuciu wyśmienicie spełnionego obowiązku udać się na swoje dobrze płatne emerytury, będąc zupełnie zabezpieczonym finansowo na kilka pokoleń do przodu.

Inaczej nie da się tego wyjaśnić, bo przecież jeszcze nigdy nie było tak, żeby kampania wyborcza nie była ani merytoryczna, ani brudna, ani nawet mdła. Tej kampanii po prostu nie ma, poza nielicznymi lokalnymi przypadkami troski o małe ojczyzny.

Jest niesłychanie ciekawym jak taka kampania bez kampanii przełoży się na frekwencje, która niestety nigdy nie była wysoka, jeżeli chodzi o te, czy w ogóle o wybory w Polsce. To niesłychanie ciekawe, bo istnieją potwierdzone prawidłowości, co do naszego elektoratu, że przy niższej frekwencji bardziej popierane są partie prawicowo-konserwatywne, ponieważ na szczęście osoby w kwiecie wieku i osoby starsze rozumieją swoją odpowiedzialność za państwo i lojalnie głosują nie bacząc nawet na pogodę.

Jak to jest możliwe, że ani rząd ani opozycja nie mówią o takich kwestiach jak metropolizacja? Ewentualnie w ogóle polityka miejska państwa! Widzieliście państwo może w mainstreamowych mediach jakąkolwiek poważną dyskusję na temat polityki miejskiej państwa? Co z wyzwaniami rewitalizacji – przecież to będzie znaczna część funduszy do wykorzystania! Dlaczego nie mówi się o tym, na jakich zasadach i w jakiej kolejności, co będziemy rewitalizować? Może inaczej – żeby być bardziej zrozumiałym – czy będziemy dalej odnawiać ryneczki w małych miasteczkach i robić ronda na wsiach, czy może przyjrzymy się blokowiskom w miastach i ich problemom, w tym blokom z wielkiej płyty – są metody konserwacji, które mogą przedłużyć ich żywotność. Dlaczego się o tym w ogóle nie mówi? Co z logistyką miejską? Czy zagadnieniem zaopatrywania miast we wszystko, co jest im potrzebne do funkcjonowania? Co z polityką transportową? Warszawa ma być jedynym miastem, gdzie rząd dostrzega potrzebę budowy metra? Jak to fajnie, że mieszkańcy Poznania, Wrocławia, Opola, Kołobrzegu i innych miast mogą dofinansowywać komfort życia mieszkańców stolicy!

Problemów jest oczywiście o wiele więcej, w tym także zagadnienia czysto ustrojowe, ponieważ nie jest tajemnicą, że reformę samorządową popsuł rząd pana Buzka i niestety nic od tego czasu nie zrobiono.

Dlaczego o tym wszystkim nie mówi się na poziomie krajowym? W ogóle ktokolwiek wie, jakie programy mają główne partie w ich powiatach/miejscowościach? Może ktoś będzie miał odwagę i wreszcie wytłumaczy panom i paniom Marszałkom, że budowanie kolejnych basenów lub sal gimnastycznych to nie jest wszystko to, o co chodzi w rozwoju regionalnym. Jednakże do tego potrzebna jest wiedza, żeby ją posiadać, trzeba interesować się samorządem i wiedzieć, jakimi prawami się rządzi. Najgorsze są przykłady działań negatywnych – zwłaszcza jak aktywizuje się społeczeństwo przeciwko. Wówczas przeważnie wszystko się kładzie, ponieważ mamy do czynienia z pojedynkiem na populizm i „widzi mi się”.

Jeżeli będziecie państwo oceniać działalność swoich samorządowców tych kadencji, proszę pamiętać, że w naszych realiach zrobienie czegokolwiek to jest olbrzymi sukces. Po prostu jeżeli coś się udało zaplanować i zrealizować w trakcie jednej kadencji to znakomicie świadczy o samorządowcach. Powodem jest prawo zamówień publicznych, czyli obowiązek realizowania przetargów, który w niektórych dziedzinach jak np. właśnie inwestycje jest w stanie położyć każdy pomysł. Zwłaszcza w dużych miastach, w przypadku istotnych inwestycji jest to droga przez mękę. Dlatego w naszych realiach każdy nowy most, każdy budynek wielkokubaturowy to wielki sukces i triumf samorządu nad bezdusznym prawem.

Równolegle liczy się ochrona środowiska, warto jest na ten aspekt zwrócić uwagę. Bez zdrowego powietrza, bez segregacji odpadów, bez troski o bioróżnorodność – nie można być efektywnym samorządem.

Wnioski – raczej smutne. Władzy nie zależy na tym, żebyśmy ją w sposób świadomy wybierali, dyskusja o inwestycjach z nadchodzących środków unijnych się nie odbyła, a szkoda. Widocznie tak miało być, jakiś niewidoczny demiurg uznał, że tak będzie dla systemu najlepiej.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.