Polityka

Jeżeli zakaz aborcji to na serio! O absurdach zaglądania kobietom do majtek

 Oto mamy w kraju, w szczycie ważnego okresu starań o budżet unijny, w momencie, gdy wszystkie media europejskie piszą o ograniczeniu wydatków Wspólnoty i tego naturalnych konsekwencjach dla takich krajów biorców pomocy jak Polska – nasz parlament, nasza klasa polityczna i z konieczności opinia publiczna dywagują nad super tematem zastępczym – aborcją, a ściślej wprowadzeniem kolejnych obostrzeń w jej zakazywaniu. Jakby mało było zamieszania z wprowadzeniem In vitro, to musieliśmy się uszczęśliwić wspaniałą tematyką aborcyjną, albowiem to naprawdę doskonały temat dla wszystkich, którzy nie znają się na gospodarce i ekonomii, ale za to mogą godzinami trwać w zadumie rozstrzygając we własnym sumieniu – lub przed kamerami ważne dylematy etyczne.

Oczywiście twierdzenie, że aborcja jest tematem zastępczym jest nieuprawnione, albowiem to zagadnienie samo w sobie, przez to, że dotyczy bezpośrednio ludzi – a w zasadzie zbiegu praw człowieka do życia i wolności. Natomiast w obecnych realiach zdecydowanie można ten temat uznać za niepotrzebny, albowiem są ważniejsze sprawy do debaty publicznej.

Jeżeli jednak uznamy punkt widzenia Solidarnej Polski za zasadny i właściwy t zastanówmy się jak powinny funkcjonować realia zakazu aborcji w naszym kraju. Dotychczasowy model zakłada zakaz aborcji na życzenie, który ma być na podstawie ww. wniosku specjalnie zaostrzony, przez co hipotetyczne już prawo do aborcji będzie jeszcze bardziej ograniczone.

Jeżeli jednak przyjrzymy się systemowi, to dostrzeżemy w nim istotną niekonsekwencję. Jeżeli bowiem zgodzimy się z faktem, że kobieta godząca się na dokonanie aborcji na własnym ciele ma być za to ukarana – to należy wprowadzić do systemu metody policyjne prowadzące do stwierdzenia ponad wszelką wątpliwość, że mieliśmy do czynienia z takim przypadkiem. Innymi słowy należy dopracować system do stanu umożliwiającego filtrowanie żeńskiej części społeczeństwa w wieku rozrodczym pod względem przestrzegania przepisów ustawy aborcyjnej.

Nie ma znaczenia jak niedorzecznie by to brzmiało, ale jeżeli jest prawo musi być egzekwowane i nie można tolerować przypadków omijania ustawy przez korzystanie z nielegalnych farmakologicznych środków wczesnoporonnych lub poddawanie się stosownym zabiegom za granicą. Każda kobieta powinna podlegać kontroli, jej obligatoryjność zasady, formę i sankcje – powinno określać specjalne rozporządzenie do ustawy. W praktyce musiałoby to polegać na współpracy organów ścigania z lekarzami ginekologami oraz personelem medycznym na oddziałach ginekologicznych. Wprowadzono by przymus poddawania się kontrolom ginekologicznym przez kobiety w wieku np. od 13 roku życia do 55, grafiki kontroli terminowej byłyby uzupełniane kontrolami na wezwanie – sporządzanymi losowo, poza tym lotne kontrole z przewoźnymi gabinetami ginekologicznymi dokonywałyby wybiórczych kontroli na kobietach wytypowanych na ulicach i w centrach handlowych. Pod szczególnym nadzorem byłyby kobiety wracające z krótkich pobytów zagranicznych, szczególnie z krajów gdzie dokonanie aborcji farmakologicznej i/lub klasycznej jest szczególnie ułatwione. W efekcie należałoby powołać specjalną administrację i kolejną służbę specjalną z uprawnieniami policyjnymi, a może i nawet do dokonywania kontroli ginekologicznych po przejściu stosownych kursów doszkalających. Wówczas nawet patrole piesze wyposażone w przenośne namioty – mogłyby kontrolować kobiety bezpośrednio z łapanek na ulicy. Oczywiście z systemu należałoby wykluczyć kobiety w stanie duchownym. Żeby całość funkcjonowała sprawnie wymagałaby odpowiedniego finansowania, kampanii medialnej – umożliwiającej np. wywieszanie w Internecie i na specjalnych ścianach hańby w przestrzeni publicznej – twarzy matek morderczyń, – czyli kobiet, które dokonały aborcji – oraz elementu najważniejszego, czyli srogich kar.

Decydując się na politykę antyaborcyjną musimy opracować cały zestaw kar specjalnych, pomyślanych właśnie pod kątem kobiet, tak żeby były dla nich dotkliwe i bolesne, ale nie oznaczały dla społeczeństwa konieczności ponoszenia szczególnych kosztów. Na początek można zaproponować np., jako karę powszechną golenie głów na łyso – tym kobietom, które nie stawią się do przewidzianej okresowej kontroli ginekologicznej bez należytego usprawiedliwienia. Za udowodnienie dokonania nielegalnej aborcji – oczywiście bezwzględna kara więzienia – tutaj nie może być kompromisu, dodatkowo – upublicznienie wizerunku, a nawet można pomyśleć o tatuażu na twarzy takiej kobiety, który informowałby pozostałych członków społeczeństwa, że mają do czynienia z dzieciobójczynią! Wszelkie próby usiłowania lub domniemania, ale nie stwierdzenia aborcji – należałoby na wszelki wypadek karać przymusowym udziałem w zajęciach dydaktyczno-uświadamiających, na których kobiety byłyby poddawane stosownej indoktrynacji – przedstawiającej im negatywne skutki ich niedoszłego niemoralnego i dzieciobójczego czynu. Natomiast, jeżeli jakaś kobieta nie chciałaby poddać się przymusowej kontroli, to powinna być skazywana na zapłatę grzywny np. w wysokości od 1000 do 50000 zł, w zależności od stopnia prawdopodobieństwa, że mogła ukryć przerwanie ciąży. Natomiast publiczne namawianie kobiet do niepoddawania się kontrolom powinno być karane karą kwalifikowaną 25 lat pozbawienia wolności – żeby działać odstraszająco. Podobnie ukrywanie kobiet lub w inny sposób umożliwianie im unikania poddawania się kontrolom ginekologicznym może być karane grzywną i więzieniem, z pewnością nasza prokuratura wykazałaby się znaczną kreatywnością w zakresie spektrum możliwości wnioskowania o karanie za tego typu przestępstw.

Zważywszy na to, że kobiety stosunkowo licznie występują w naszej populacji – wprowadzenie w życie mechanizmów realizacji postanowień tej ustawy spowodowałoby znaczny wzrost administracji specjalnej i znaczne koszty. Badanie ginekologiczne kosztuje średnio około 100 zł, więc jeżeli przemnożymy to przez ilość członkiń populacji i ilość przymusowych kontroli, to już zrobi nam kwotę idącą w dziesiątki miliardów złotych. Dodatkowo całe instrumentarium – zespoły, szkolenia, administracja, bazy danych, systemy informatyczne (można monitorować cykl menstruacyjny u każdej kobiety), kontrole graniczne, specjalne rejestry, identyfikatory, system kontroli lekarskich, wynagrodzenia dla członków komisji itd., już o kosztach przenośnych i przewoźnych gabinetów ginekologicznych nie wspominając. Jest oczywistym, że logika systemu ze względów ekonomicznych opierałaby się na windykowaniu grzywien z kobiet niechętnych poddawaniu się kontroli ginekologicznej, albowiem właśnie kontrolowanie tych, co majętniejszych – mogłoby zagwarantować znaczne dochody budżetowi, być może nawet przewyższające koszty utrzymania poszczególnych składników systemu. Oczywiście odrębnie należałoby używać i wynagradzać całego systemu denuncjacji opartego na informatorach, w tym zagranicznych, albowiem byłoby to doskonałe źródło informacji – umożliwiające karanie zaoczne.

Do korzyści z wprowadzenia takiego systemu na pewno należy zaliczyć wyeliminowanie ryzyka zachorowania kobiet na wszelkiego typu choroby weneryczne i inne „ginekologiczne”, częstość i obligatoryjność badań spowodowałaby, że wszelkie choroby byłyby natychmiast wyłapywane. Oczywiście lekarze ginekolodzy byliby prawdopodobnie najszczęśliwszymi i najbardziej majętnymi ludźmi w kraju, z pewnością należałoby otworzyć więcej tego typu specjalizacji medycznych, albowiem zapotrzebowanie na ich pracę stale by rosło. Podobnie zyskałaby administracja specjalna, pracujący w niej kontrolerzy o uprawnieniach służb specjalnych musieliby być odpowiednio motywowani, z powodów etyki zawodowej jest oczywistym, że nie można byłoby zatrudniać tutaj kobiet (albowiem one same powinny podlegać kontroli). Stąd też, zyskalibyśmy wspaniała męską profesję, którą mogliby zapełnić np. nauczyciele zwalniani ze szkół w tym w szczególności katecheci świeccy, wręcz predestynowani z racji wykształcenia do pełnienia funkcji kierowniczych i dydaktycznych w proponowanym modelu.

Reasumując – być może zaprezentowany tu zestaw absurdów, przekona nieprzekonanych, że uchwalanie prawa, którego nie da się wcielić w życie i zapewnić jego przestrzegania nie ma sensu. Po prostu czy to się komuś podoba czy nie – Polki mogą dokonywać aborcji, albowiem państwo nie ma możliwości zaglądania im do majtek, na to przecież nasi purytańscy strażnicy moralności by się nie zgodzili. Jeżeli bowiem się decydujemy na wprowadzenie jakiegoś prawa, to nie może być tak, że z góry wiemy, że można je omijać, a jak to w tym przypadku zrobić można się dowiedzieć wystukując określoną frazę w wyszukiwarce internetowej. Bądźmy, zatem konsekwentni, jeżeli już ingerujemy w wolność kobiet, decydując o bezwzględnym pierwszeństwie prawa do życia dziecka nienarodzonego, to pójdźmy w ten model i zrealizujmy go ze wszelkimi konsekwencjami. Tu nie może być prawa na przypadki, ani na np. uprzywilejowanie wyzwolonych feministek z dużych miast, które wiedzą, że 486 to nie tylko model popularnego kiedyś procesora i w jakim kraju ościennym można takie tabletki kupić w aptece! Ma być po równo! Ma być totalnie! Ma być sprawiedliwie! Inaczej chyba lepiej zostawić tą sferę nieuregulowaną.

2 komentarze

  1. Czy to zdjęcie to pani redaktor naczelna?

  2. Cytat:
    “Jeżeli bowiem się decydujemy na wprowadzenie jakiegoś prawa, to nie może być tak, że z góry wiemy, że można je omijać…”
    Ale w Polsce tak to właśnie wygląda! Stąd tak niskie poszanowanie prawa w ogóle… Ten tekst byłby bardzo śmieszny, gdyby nie to, że pokazuje klasyczną, polską schizofrenię oraz zwyczajną fasadowość działań – “pod publiczkę” (albo może raczej, pod wyborców…)
    :/

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.