Jeżeli nie opłaca się w Polsce produkować wieprzowiny to co się opłaca?

Polska, kraj rolniczy, posiadający wspaniałe możliwości produkcyjne w rolnictwie, dotujący rolnictwo od początków transformacji poprzez fundowanie prawie darmowego socjalu a od początku członkostwa w Unii Europejskiej dodatkowo udzielający poważnego wsparcia bezpośredniego – nie jest w stanie poradzić sobie ze świńską górką? Jak to jest możliwe, że nie jesteśmy czołowym globalnym eksporterem wieprzowiny? Jak to jest możliwe, że w ogóle myśli się o interwencji państwa w rynek, który mógłby być motorem naszej gospodarki? Co stoi na przeszkodzie masowej, efektywnej i doskonałej jakościowo produkcji rolnej w Polsce? W Polsce przez tak długi okres czasu rządzonej przez partię interesu klasowego – mieszkańców wsi i producentów rolnych! Co jest powodem, przez który my ciągle musimy dotować rolnictwo i rolników, zamiast mieć z eksportu rolnego olbrzymią stopę zwrotu pompującą pieniądze do naszej gospodarki?

Po pierwsze nie jesteśmy krajem muzułmańskim – w Polsce zjadanie wieprzowiny jest tak powszechne jak oddychanie! Nie ma chyba Polaka (poza niewielką społecznością Tatarów), który w swoim życiu, chociaż raz nie zjadłby smacznego kawałka świnki.

Po drugie nie ma problemów z technologią chowu. Są warunki, można wszystko wyposażyć tak jak trzeba, opieka weterynaryjna jest wzorcowa, wszystko jest dostępne – włącznie z preferencyjnymi kredytami. Można otwierać produkcję mięsa – nie ma z tym kłopotu. Istnieje możliwość prawie pełnej mechanizacji chowu i produkcji, nie trzeba budować folwarku i wyjmować przysłowiowego gnoju tylko widłami!

Po trzecie nie ma problemów w produkcji paszy. Bulwa ziemniaczana rośnie w naszym kraju znakomicie, a jak ktoś się uprze może i żołędziami karmić te niezwykle inteligentne zwierzęta! Wszystko jest kwestią skalkulowania ceny – ilość paszy, długość chowu, czas, przyrost masy. Ważenie i wynik – skup, wypłata pieniędzy.

Po czwarte w naszym kraju nie ma żadnego zakazu w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie skupu i przetwórstwa trzody chlewnej. Każdy może prowadzić taki biznes oczywiście po zdobyciu odpowiednich certyfikatów sanitarnych i wypełnieniu szeregu przepisów, jednakże to nie jest zakazane.

Po piąte nie ma najmniejszego problemu, żeby odpowiednio przetworzone mięso wieprzowe zacząć eksportować na te rynki, na których jest ono poszukiwane, zwłaszcza w dobrej jakości. Nie ma żadnych przeszkód eksportowych – logistyka w naszym kraju jest tak rozwinięta, że z perspektywy firmy kłopoty kończą się na zamknięciu kontenera.

Dlaczego więc się nie udaje? Dlaczego nie jesteśmy w stanie produkować świńskiego mięsa, robić z niego produktu przetworzonego i zalać tym świata? Przecież tutaj nie trzeba opracowywać tysięcy patentów, opłacać laboratoriów wymyślających nowe białka lub zmieniających kod DNA! Wystarczy po prostu regularnie dawać świnkom to co lubią najbardziej! Wówczas tyją i rosną. Potem się świnie odpowiednio „procesuje” – nazwijmy to enigmatycznie, żeby nikogo nie urazić. W efekcie są kotlety i inne wynalazki jak np. kiełbasa i inne.

Czy boczek, kiełbasa i szynka to produkty wysokiej technologii, na których produkcję musimy kupić licencję? Nie da się tego wyprodukować? Czy to przerasta nasze możliwości?

Czy przerasta nasze możliwości odpowiednia promocja i marketing? Jest jakiś kłopot z przetłumaczeniem etykiety na szynce konserwowej na Chiński? Nie ma w kraju tłumaczy? Nie jesteśmy w stanie tego zrobić? Może jest jakiś kłopot z wybudowaniem własnej sieci dystrybucyjnej za granicą – przykładowo już we wspomnianych Chinach?

Nic z tych rzeczy, wszystko się da, zawsze można wejść w kooperację i poszukać chętnych do współpracy, jeżeli tylko ma się dobry – masowy i standaryzowany produkt, wart promowania pod określoną marką.

Przecież nie mówimy o hodowaniu świń na Marsie! Jeżeli nie opłaca się w Polsce produkować wieprzowiny to, co się opłaca? Może róbmy tylko warchlaki (małe świnki) i eksportujmy je, jako półprodukty do Danii lub gdziekolwiek, gdzie się opłaca chów i tuczenie oraz przetwórstwo.

Przecież nie może być tak, żeby u nas się już nic nie opłacało!

6 thoughts on “Jeżeli nie opłaca się w Polsce produkować wieprzowiny to co się opłaca?

  • 13 kwietnia 2014 o 08:23
    Permalink

    Nawiązując do wszechobecnej w polskiej polityce nienawiści – hodowla świń się nie opłaca, bo wszyscy wolą sobie nawzajem PODKŁADAĆ ŚWINIE.
    Tylko że to nie inicjuje rozwoju.

    Odpowiedz
  • 13 kwietnia 2014 o 10:41
    Permalink

    Warchlaczek cudny! Czy jeżeli zaproponuję dać mu na imię Jarosław to kogoś nie urażę? To tak odnośnie świńskiego wzgórka. Co ciekawe polscy producenci i hurtownicy mięsa nie rzucą na rynek nadmiaru – bo to obniżyłoby ich zyski, bo nawet jakby ludzie kupowali więcej mięsa (taniej) to ich koszty stałe będą takie same. Czyżbyśmy wcześniej sprzedażą krajową dotowali eksport? A kuku panie Piechociński… jakby to się potwierdziło to oho ho ho ho

    Odpowiedz
    • 19 kwietnia 2014 o 12:25
      Permalink

      Nie urazisz ale wystawiasz sobie nie najlepsze świadectwo. Kaczyński bo o nim mowa to nie jedyny Jarosław. Wyluzuj i uśmiechnij się.

      Odpowiedz
      • 19 kwietnia 2014 o 16:05
        Permalink

        Jedyny, na pewno nie …ale “ten oryginał” jest
        nie do podrobienia.
        Uśmiech to mało, na samą myśl, iż “zabierze głos”,
        pojawia się uśmiech “otwarty jak nożyce”…

        Odpowiedz
  • 13 kwietnia 2014 o 13:30
    Permalink

    …jako półprodukty do Danii lub gdziekolwiek.
    Tam sie kalkuluje, pod warunkiem, ze do czarnej
    roboty u bauera beda Polacy, jako drzewiej bywalo,
    i aktualnie od transformacji ustrojowej.Nisko oplacani…

    Odpowiedz
  • 13 kwietnia 2014 o 19:36
    Permalink

    W Polsce najbardziej opłaca się być znajomym lub krewnym KRóliKA. Przecież w ostatnich miesiącach eksport, czyli brak eksportu wieprzowiny “załatwili” polscy politycy na Majdanie,podobnej sytuacji spodziewają producenci warzyw i owoców. Ostatnio przeczytałam, że “Mxxxxxxa” (firma, moim zdanie produkująca całkiem dobre wyroby, osobiście kupuję) też ma embargo na eksport do Rosji. Wyliczać można wiele, to są tylko dwa przykłady dla których należy ograniczyć i to bardzo mocno liczbę ważnych aczkolwiek niepoważnych polityków. W mniejszym gremium podejmujący decyzje czują się bardziej odpowiedzialni.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.