Jeżeli Niemcy nie, to być może Polska mogłaby? (cz.2)

Źródło:
https://twitter.com/USAmbPoland/status/1261322708572409856
5:49 PM 15 maj 2020·Twitter for iPhone Georgette Mosbacher @USAmbPoland

Pierwszym aktem wojny, przeciwko NATO, będą precyzyjne ataki pocisków kierowanych – na miejsca składowania taktycznej broni jądrowej, jaj nosicieli oraz infrastruktury pozwalającej na użycie tej broni. W skrócie – tam, gdzie nieprzyjaciel chciałby zaatakować NATO, to najpierw będzie starał się zniszczyć pasy startowe samolotów – to jest najprostsze co można zrobić. Przy wykonaniu zmasowanego ataku rakietowego – pociskami samonaprowadzającymi się i rakietami balistycznymi, w tym takimi o modyfikowanej krzywej balistycznej – jedna z głowic w salwie może być i prawie na pewno będzie głowicą jądrową. Wówczas, nie będziemy w stanie przejąć za pomocą systemów obrony przeciwrakietowej (których nie mamy) takiego ataku, bo będzie to sytuacja – że zbliża się wiele rakiet). A jedna z nosicieli – dokona zniszczenia lotniska i jego obszaru przy pomocy jądrowego ładunku taktycznego. Potem już będzie wszystko jedno co się stanie, ale kraj, który pierwszy użyje swojej broni jądrowej na terytorium nieprzyjaciela – będzie miał przewagę i prawdopodobnie on napisze historię.

Konsekwencją użycia broni jądrowej przez stronę A, musi być jej użycie przez stronę B. chyba że strona B jej nie ma, albo nie chce jej użyć z powodu strachu przed stroną A i konsekwencjami. Wówczas ocenia się co zniszczono, jeżeli atak miał charakter lokalny, wręcz peryferyjny – to ma on bardziej znaczenie sygnału politycznego, niż realnego aktu rozpoczęcia wymiany jądrowych ciosów.

Właśnie do tego służy strefa buforowa – tj. takie terytorium, gdzie użycie broni jądrowej – będzie miało charakter lokalny, poboczny i nie dotknie ani sił głównych walczących stron, ani ich zaplecza, w tym ludności cywilnej, którą trzeba by było pomścić. Strefa buforowa to taki zderzak. Jeżeli coś się w nim wydarzy, będzie jeszcze szansa dla negocjacji i refleksji, pokazującej co to oznacza wojna z użyciem takie broni.

Proszę popatrzeć na mapę i zastanowić się jakie jest położenie naszego kraju w kontekście strefy buforowej NATO? Ważne jest pamiętanie, że to działa w dwie strony – uderzenie, odpowiedź, kolejne uderzenie – odpowiedź.

W Polsce najprawdopodobniejszym celem jest rejon Łodzi – Kutna z węzłem w Strykowie. W tym rejonie mamy dużo infrastruktury drogowej i kolejowej, której unieszkodliwienie spowoduje poważne problemy transportowe w kraju, a strefę skażoną w transporcie trzeba omijać – w tym wypadku byłoby to bardzo trudne.

W przypadku uderzenia ze strony NATO na Rosję jest problem, bo pierwszym realnym celem jest Sankt Petersburg. Kaliningrad w istocie nie ma znaczenia politycznego w konflikcie – a jego zniszczenie spowodowałoby stworzenie nowego mitu o randze „Twierdzy Brzeskiej”. Smoleńsk jest celem pośrednim, ale on w istocie nie ma większego znaczenia strategicznego – operacyjnie może skomplikować logistykę rosyjskiej operacji pokojowej na terenie krajów bałtyckich. Nie ma jednak takiego znaczenia, jak przecięcie głównego punktu logistycznego NATO na flance wschodniej. Ciężko jest uderzać na cele na Białorusi, do póki jest szansa, że ten kraj będzie powstrzymywał Rosję przed nuklearną odpowiedzią. Natomiast atak na Sankt Petersburg, w relacji USA – Federacja Rosyjska, jest równoważny z zaatakowaniem Nowego Jorku lub Los Angeles, a to oznacza zniszczenie świata. W praktyce to oznacza, że Amerykanie nie zaatakują w ten sposób w odpowiedzi. Francuzi i Brytyjczycy również na pewno nie, chociaż w ich przypadku w ogóle nie wiadomo, czy broń jądrowa jeszcze działa.

Powstaje więc szereg pytań – co daje nam pewność, że Ameryka odpowie na atak jądrowy na terenie Polski? A co jeżeli tenże miałby miejsce z terytorium jeszcze innego kraju np. z terenów postukraińsiej przestrzeni państwowej? Co wówczas z odpowiedzią? Co za Łódź? Smoleńsk? Kaliningrad? Smoleńsk? Co za Kraków, Poznań lub Wrocław? Czy za atak na Warszawę, która z punktu widzenia geografii Środkowoeuropejskiego Teatru Działań Wojennych – jest w strefie przyfrontowej – Moskwa zostanie zamieniona w taflę szkła z wystającymi kikutami konstrukcji solidnych stalinowskich wieżowców?

Jako Polscy obywatele, których problem nuklearnej wymiany ciosów na terenie naszego kraju – dotyczy bezpośrednio – chcielibyśmy odpowiednio wcześniej znać odpowiedzi na powyższe pytania. Dlatego broń jądrową – jak najbardziej TRZEBA MIEĆ W NASZYM POŁOŻENIU, ale nie można być dla niej tarczą, tylko trzeba mieć samodzielną możliwość jej użycia. Zarówno w zakresie decyzji politycznej jak i jej wojskowego wykonania.

Miejmy nadzieję, że nasi niemieccy sąsiedzi kupią w USA dużo doskonałych samolotów, na których doprowadzenie do gotowości bojowej, części, szkolenia i serwis wydadzą bardzo dużo pieniędzy i wszyscy będą zadowoleni. Natomiast jej ekscelencja pani Ambasador, nie będzie wciągać naszego kraju do niebezpiecznej gry o której nasi politycy – w dominującej większości – nie mają pojęcia.

Taki błahy komentarz pokazuje nam, że sam fakt uczestnictwa w NATO, jeżeli nie ma się suwerennej władzy własnej, może być bardzo niebezpieczny dla uczestnika.

14 thoughts on “Jeżeli Niemcy nie, to być może Polska mogłaby? (cz.2)

  • 19 maja 2020 o 05:08
    Permalink

    Przeraża mnie sprowadzanie przez pana redaktora ZŁA do problemów technicznych, logistycznych i strategicznych. Panie redaktorze, na litość losu, nie jesteśmy na jakimś defence24. Zresztą, to jest polityka utrzymywanie społeczeństwa w strachu, a Pan podtrzymuje jej tradycje. Nie można tak.

    Ja to bym chciał tu posłuchać rozważań n.t. utrzymania minimum intelektualistów czy rzemieślników, jeśli już mowa o wojnie. W zasadzie to atomówką straszy się nas od 75 lat. Polityka strachu jest pisana przez najlepsze amerykańskie pióra. Ona zapobiega wewnętrznemu oporowi wobec państwa czy służb. Zresztą, jest także dowodem na już zniszczone państwo. Po co więc używać broni wobec zniewolonego narodu? Natomiast Rosjanom stan w którym znajduje się obecnie Polska jest już obojętny i chyba nie ma tu naiwnego który sądziłby, że potężny kraj świata chce naszego kraju dla jakiegoś węgla. A kwestia handlu z Europą i polskiego muru stojącego na tej drodze nie jest tak chyba istotna skoro dało się zbudować NS I i NS II?

    podrawiam

    Odpowiedz
  • 19 maja 2020 o 05:31
    Permalink

    Doskonałe podsumowanie problemu “zachowania Pani Ambasador”.

    W tle jest pytanie o koszty utrzymania infrastruktury nuklearnej przez posiadaczy broni jądrowej.

    Ta broń (głowice) ma już ponad 60 lat …

    To trzeba ciągle sprawdzać, naprawiać i modernizować.

    A to kosztuje.

    Do tego drogie środki jej przenoszenia, w tym przypadku potrzebne są nowe F-18, które muszą się pojawić, żeby można było być “pewnym” skutecznego użycia posiadanej broni jądrowej stacjonowanej w Europie, jako elementu większych sił.

    No i nie zapominajmy, że Federacja Rosyjska też na swoje arsenały jądrowe.

    Dlatego machanie szabelką w pobliżu jej granic jest wybitnie niepoważne, a prowokowanie do eskalacji ewentualnych “jej złych zachowań” – nie ma po prostu sensu, zwłaszcza z naszej perspektywy “bufora” – przy wymianie ciosów.

    Do tego dochodzi zupełny brak w Nadwiślańskim Macondo obrony przeciw rakietowej i przeciwlotniczej.

    No i pandemia koronawirusa, która trwa i nie wiadomo kiedy się w Polsce zakończy, oraz jak duże przyniesie straty w gospodarce i relacjach społecznych.

    Bo to, że straty będą – to pewne.

    Już są, mimo otwarcia salonów fryzjerskich …

    Odpowiedz
  • 19 maja 2020 o 08:09
    Permalink

    Mocne, to co za Kielce? Bufflo? A co za Słupsk? Los Angeles?
    Doskonałe otrzeźwiające porównanie. Gratuluje serdecznie.

    Odpowiedz
  • 19 maja 2020 o 10:28
    Permalink

    Potrzebny jest nam pilnie nowy plan, na miarę “Planu Rapackiego” z PRL, który powstrzymałby te atomowe zapędy i uchronił nasz kraj przed potencjalną katastrofą.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Plan_Rapackiego
    Ale czy polityczne lokaje wujka sama w III RP staną na wysokości zadania i powalczą o suwerenność? Chyba nie mamy złudzeń co do tego. Wygląda na to, że Polska Ludowa w ramach bloku wschodniego była bardziej suwerenna i miała więcej pokojowych osiągnięć na arenie międzynarodowej niż obecna post-sanacyjna i feudalno-kościelna III RP.

    Odpowiedz
  • 19 maja 2020 o 12:53
    Permalink

    Nieco obsesyjne powracanie do tematu……

    Wojen nie toczy się o pietruszkę.
    Jestem w stanie znaleźć motywy działań amerykańskich, na różnych kontynentach:
    =złoża
    =szlaki komunikacyjne
    =zasoby ludzkie, eksploatacja ekonomiczna kraju
    =punkty strategiczne do kontroli i dalszej ekspansji

    Nie jestem w stanie wypunktować działań rosyjskich, poza może wspieraniem tradycyjnych sojuszników. To jeden z niewielu krajów które honorują swoje traktaty.

    Powodem do wojny z NATO, czy ataku na Polskę, mógłby być jedynie odwet, za atak na Rosję.
    Nie mamy kompletnie nic, czego mieliby nam zazdrościć……
    Ale, rozkazy płyną do naszych elit z Waszyngtonu, więc rozkaz ujadania na sąsiada obowiązuje.

    A tymczasem, sasiedzi Polski- Austria, Niemcy, Czesi, Wegrzy, robią INTERESY……

    Odpowiedz
  • 19 maja 2020 o 14:59
    Permalink

    Jest jeszcze jeden aspekt.

    Czy musimy zawsze stawiać na przegranych, zawierać z nimi sojusze?

    Z talii amerykańskiej, wypadają kolejne figury i blotki.
    Turcja, Pakistan, Egipt, Arabia Saudyjska, Jordania, zaczynają się dystansować Korea Pd. Japonia.
    A my stawiamy znowu na zamorskie sojusze, mające na celu jedynie własne interesy……

    Nie jest naszym interesem skłócenie Słowian, pchanie ich do walk bratobójczych.
    Powinni nasi politycy być mądrzejsi, skoro kończąc historię musza wiedzieć, co znaczy divide et impera.

    Osobiście, sojusz zawarłbym z Niemcami.
    Wyleczyli sie z marzeń o dominacji militarnej.
    Wystarcza im ekonomiczna i polityczna.
    dla 80 milionowych Niemiec możemy być partnerem, z korzyścia dla obu stron.
    Przy ich potencjale, niemożliwe są globalne rojenia o potędze.
    I to jest bezpieczna opcja……

    Odpowiedz
  • 19 maja 2020 o 15:45
    Permalink

    WWP wprowadził do obiegu termin – «kobieta o zmniejszonej odpowiedzialności społecznej» (женщина с пониженной социальной ответственностью).

    Zaczynam poważnie obawiać się o los świata, gdy obserwuję tę galerię uśmiechniętych głów ( cuda chirurgii plastycznej i stomatologii), występujących w imieniu Departamentu Stanu.

    Nikt nie przeszkadza wierzyć we własną propagandę i przez całą dobę 365 dni z rzędu wyrażać kolejną troskę i niepokój typu:
    «we call on Russia to stop INFLICTING SUFFERING on Crimean Tatars and all Ukrainians in Crimea».

    Ale wezwanie do konkretnych działań, które przybliżają świat do katastrofy, jest zbrodnią przeciwko ludzkości.

    Odpowiedz
  • 19 czerwca 2020 o 00:12
    Permalink

    Zwykła papka propagandowa rodem z piekła, czyli Kremla. Zanim Putin zdecydowałby sie na uzycie broni jądrowej u nas to 100 razy sie zastanowi. Po takim ataku co dalej? Pół Europy i Rasii także skazone – ludziom trzeba dac jeść i pić. Owszem – my juz jestesmy szczęśliwi bo martwi – ale co Krem dalej pocznie, skąd weźmie kasę na rozwój. Taki desperacki atak zepsułby relacje na dobre. W tym czasie Rasii upada pod własnym ciężarem i chośby miała jeszcze 1000 bomb to na nic jej to. No może jeszcze rozwalic cały swiat – owszem – i co dalej? Tak mógłby zrobic tylko niepoczytalny polityk – no, rozumiem, że takich na Kremlu jest cała masa.

    Odpowiedz
    • 19 czerwca 2020 o 07:35
      Permalink

      Należy tylko podziwiać skuteczność anglosaskiej propagandy, w porównaniu z kremlowską…..

      Proszę sobie przejrzeć historię świata po II światowej.
      Ile wojen prowadziło ZSRR, ile kraje zachodnie?
      W ilu była Rosja agresorem, w ilu jedynie broniła własnej strefy wpływów?

      Zadziwiająca jest siła oddziaływania propagandy na lemingi i ich postrzeganie świata.

      Wysyłanie korpusów ekspedycyjnych na inne kontynenty, napuszczanie na siebie sasiadów, plemiona żyjące dotąd zgodnie, fabrykowanie casus belli, służy ekspansji kilku krajów.
      Gdyby korzyści z niej odnosili tubylcy, nie miałbym nic przeciwko.
      Niestety, te miliony ofiar nie budują niczego, jedynie rujnują kraje.

      Broń atomowa w Polsce?
      Jakie z tego będziemy mieć korzyści?
      Duży, szklisty parking?
      Jankeskie interesy nie są polskimi.
      Na przykładzie Ukrainy widać, jakie są skutki wasalizacji.

      Odpowiedz
    • 19 czerwca 2020 o 07:49
      Permalink

      A dla zachodu byłoby to nawet wygodne, jakoś zagospodarowaliby naszą radioaktywną pustynię, a i zasobami Rosji by nie pogardzili. To co pozostałoby ze Słowian zamknęliby w rezerwatach, jak kiedyś Indian i użyli by na tych radioaktywnych terenach jako taniej siły roboczej, niewolników, którzy żeby przetrwać musieliby na nowych panów zachodnich pracować. Takie plany już były i Hitler z Niemcami nie był pierwszym, ani ostatnim. Boją się tylko rosyjskiej “martwej ręki”, bo żaden kraj zachodni nie może czuć się bezpieczny po takiej prowokacji lub ataku. Gdyby nie to, dawno już mielibyśmy jakąś prowokację i natowskie bomby, jak w Jugosławii.

      Niepoczytalnych jest cała masa na zachodzie, którzy cyklicznie podejmują próby zniszczenia świata słowiańskiego, jak zrobili to z Indianami w Ameryce, czy Aborygenami w Australii, czy też jak zniszczyli kultury afrykańskie. Nas Słowian, mimo religijnego zniewolenia i podziałów narodowych nigdy nie zdołali podbić.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.