Jeżeli Niemcy nie, to być może Polska mogłaby? (cz.1)

Źródło:
https://twitter.com/USAmbPoland/status/1261322708572409856
5:49 PM 15 maj 2020·Twitter for iPhone Georgette Mosbacher @USAmbPoland

Jeżeli Niemcy nie, to być może Polska mogłaby? Ten skrót myślowy wynika z wypowiedzi przypisanej Jej ekscelencji pani Georgette Mosbacher – Ambasador Stanów Zjednoczonych w Warszawie (proszę nie mylić z CSA – Confederate State of America):

Jeśli Niemcy chcą zmniejszyć potencjał nuklearny i osłabić NATO, to być może Polska – która rzetelnie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, rozumie ryzyka i leży na wschodniej flance NATO – mogłaby przyjąć ten potencjał i u siebie

[Źródło:

https://twitter.com/USAmbPoland/status/1261322708572409856

5:49 PM 15 maj 2020·Twitter for iPhone Georgette Mosbacher @USAmbPoland].

Wypowiedź jest fascynująca, a ponieważ wiadomo że Pani Ambasador nie zna bardzo dobrze języka polskiego, to jest prawie pewne, że była tłumaczona lub została napisana przez ekspertów w otoczeniu pani Ambasador i podana publicznie na kanale w mediach społecznościowych. A to oznacza, że ta wypowiedź ma niesłychanie istotne znaczenie symptomatyczne i należy ją odczytywać w szerszym kontekście polityki Stanów Zjednoczonych (ponownie proszę nie mylić z CSA – Confederate State of America) w Europie.

Tło sprawy to wynik niemieckiej wewnętrznej dyskusji politycznej na temat udziału w programie dysponowania amerykańską bronią jądrową. Niemcy mają bogatą dyskusję na temat zakupu nowych samolotów w USA, którymi będą mogli składowane u siebie amerykańskie bomby przenosić. Sprawa jest trudna politycznie w czasach zarazy, nawet w bogatych Niemczech wywołała dyskusję. Generalnie chodzi o to, żeby Niemcy kupiły w USA kilkadziesiąt doskonałych samolotów F-18, to jest główny interes USA w tym zagadnieniu i tak, to należy postrzegać.

Jest oczywistością, że jeżeli Niemcy nie chcą u siebie broni jądrowej USA, nie kupią samolotów – to będą jakieś konsekwencje. Mogą być nimi – decyzje o dyslokacji np. części głowic jądrowych na wschodnią flankę, co byłoby epokowym wydarzeniem. Mającym SZOKUJĄCE skutki polityczne i bardzo poważne możliwe skutki militarne. Jednak tutaj od zamiarów, poprzez decyzje do wykonania jest bardzo daleko. Przeanalizujemy te aspekty, pokazując co się z tym wiąże, mając jednak na myśli fakt, że w tej wypowiedzi chodzi o zdopingowanie naszego niemieckiego sąsiada do chęci zakupu amerykańskich samolotów.

Generalnie natowska doktryna związana z bronią jądrową opisana jest tutaj: https://www.nato.int/cps/ic/natohq/topics_50068.htm, a samo „NATO Nuclear Sharing” ma na celu spowodowanie, że kraje NATO czują się zaangażowane w problematykę jądrową, bez konieczności posiadania własnych głowić, przy jednoczesnym łożeniu na utrzymanie infrastruktury, która umożliwia przechowywanie amerykańskich. Jak to będzie działać w praktyce, to nie wiadomo, ale nie należy się spodziewać pozwolenia Amerykanów, żeby kraje uczestniczące używali ich broni – nawet na własnym terytorium (co jest względnie defensywnym sposobem na użycie tej broni).

Broń jądrowa to poważna sprawa, nawet w wydaniu głowic taktycznych. To, że są to bomby – jest to najprostszy sposób użycia tej broni, a zarazem najbardziej polityczny. Ponieważ samolot startujący z bombą, może z nią także wylądować. Poza tym, przecież nie wiadomo co zrzuca, do momentu, aż to nie wybuchnie. Dlatego jako straszak polityczny, przy dominacji w powietrzu NATO nad terytorium jego członków – ma sens. Trzeba jednak pamiętać, że ta broń będzie użyta na terytorium NATO do odparcia sił przeciwnika. Żeby się dostać nad terytorium nieprzyjaciela, trzeba tam wlecieć, a do tego bardziej przydają się pociski manewrujące i balistyczne. Jednak, one mają tą wadę, że nie da się ich zawrócić – można je zniszczyć w locie (jak mają taką opcję), tutaj widać olbrzymią przewagę samolotów, aczkolwiek to jest niesłychanie skomplikowana sprawa.

Problem polega jednak na tym, że nieprzyjaciel nie będzie czekał, aż wytoczymy bombki z bunkrów, przewieziemy na pasy startowe lub Drogowe Odcinki Lotniskowe, podepniemy broń jądrową do samolotów, następnie je wystartujemy, a potem być może je odwołamy. To tak nie działa. Podstawą wojny prowadzonej przez strony posiadające broń jądrową jest zaskoczenie przy pomocy paraliżującego uderzenia, które będzie miało większe skutki polityczne, niż spowoduje realne zniszczenia. Chodzi o to, żeby wywołać panikę i chęć do ustępstw u strony przeciwnej, zarazem przekonując ją – formą uderzenia, że to jeszcze nie jest wszystko na co nas stać, że to w istocie ostrzeżenie, a zarazem jej straty nie mają charakteru totalnego. Zestawienie tego z umiejętną propagandą i działaniem ośrodków wpływu politycznego, przeciwnych wojnie, jak również po prostu z koniecznością dyskusji sojuszników, powoduje że jedna ze stron konfliktu jest zawsze na początku na gorszej pozycji.

Zapraszamy w najbliższych dniach na cz.2.: „Jeżeli Niemcy nie, to być może Polska mogłaby? (cz.2)”. Uwaga mamy świadomość, że jest to tak „trudna i obciążająca” serwer problematyka, że możemy mieć oczywiście przypadkową “awarię” serwera lub jakiś inny „seryjny” wypadek, oczywiście i zapewne “przypadkowy”. To się zdarza, jest kosztowne w naprawie i stresujące, ale zarazem jest fantastycznym miernikiem “wagi” naszych skromnych opinii. W takim wypadku proszę śledzić nasze media społecznościowe:

Twitter

Facebook

23 thoughts on “Jeżeli Niemcy nie, to być może Polska mogłaby? (cz.1)

  • 18 maja 2020 o 04:37
    Permalink

    Ta vvvvv ma u mnie dzierżawę dość niewielkiego obszaru ale za to dużo głąb. Dozgonnie. Za darmo.

    Odpowiedz
  • 18 maja 2020 o 05:27
    Permalink

    Normalny, militarny “deal”.

    Samoloty muszą być produkowane i sprzedawane.

    Ich przeznaczenie i wykorzystanie – to “inna” sprawa.

    Byle utrzymać produkcję F-18 w USA.

    Co na to Federacja Rosyjska, gdzie ludzie doskonale pamiętają jak armie III Rzeszy doszły kilkanaście kilometrów od murów Kremla?

    Pani Ambasador tego w ogóle nie kojarzy, to dla niej niezrozumiałe.

    Byle biznes się kręcił i samoloty zostały sprzedane.

    Kontekst się nie liczy, ani rosnące zagrożenie.

    Tak się traktuje półkolonie Wielkiego Brata.

    A rządzący Nadwiślańskim Macondo mogą na to rozwiązanie przystać, bo to podniesie militarne znaczenie Krainy Nad Wisłą – tak oni rozumują.

    Ewentualny popiół i zgliszcza będą daleko od Nowego Jorku.

    W Polsce już 925 ofiar śmiertelnych koronowirusa, a zabawy w wojenkę wokół stacjonowania broni jądrowej w naszym rejonie i jej nosicieli – trwają w najlepsze.

    Amen.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 18 maja 2020 o 07:58
    Permalink

    Temat rzeczywiście trudny, a wstawka o CSA na początku ustawia sprawę…

    Odpowiedz
  • 18 maja 2020 o 08:31
    Permalink

    No przecież zawsze to pan lansował panie Krakauer! Nie podoba się ? Na konika, szabelkę i na Smoleńsk!

    Odpowiedz
  • 18 maja 2020 o 09:36
    Permalink

    Skoro pani Ambasador to napisała, tzn. że sprawa jest prawie przesądzona. Polacy zapewne protestować nie będą licząc na to, że jakby co, to modlitwy ich uratują, a ostatecznie w razie konfliktu, jak wyparują na tamten świat, to też nic nie szkodzi, bo przecież zbawienie to jest największy cel katolików sterowanych kropidłem przez Kościół w Polsce. Zachód po Polsce nie będzie płakał, grunt, że będzie miał punkt startowy do szachowania Rosji.

    Odpowiedz
    • 18 maja 2020 o 19:07
      Permalink

      Myślę że zaprotestują tylko katolicy z “Konfederacji”, natomiast lewica od ‘homoseksualnej po patryjotyczną, bogoojczyźnianą” a więc różnych odcieni i maści –
      przełknie ten afront, niczym bocian żabę…

      Odpowiedz
      • 18 maja 2020 o 22:05
        Permalink

        Te pacynki z ggggg są bez znaczenia. Nie przeciwstawią się interesom NATO. ggggg oparcie bezpieczeństwa widzi w tym pakcie, więc jest pozamiatane.
        gggggg

        Tylko lewica narodowo-społeczna mogłaby się temu przeciwstawić, ale robotnicy musieliby założyć własną partię, taką PPR, aby chronić swoje interesy i rodziny. Ale ruch robotniczy został rozbity i spacyfikowany, chłopi się modlą zamiast myśleć. A więc pozostaje tylko czekać na cudowne ocalenie! Może nowy CUD NAD WISŁĄ tylko teraz skierowany przeciwko zachodniemu zagrożeniu? No ale Kościół na pewno nigdy nam takiego cudu nie uzna, choćby się wydarzył, bo jest ściśle powiązany z interesami zachodniego kapitału.
        Czyli znikąd ratunku!

        Odpowiedz
        • 19 maja 2020 o 07:44
          Permalink

          ‘Ten” Mirosław – to nowa emanacja Miecława, brat-bliźniak, czy TO “tylko” syndrom Miecławowy? 🙂

          Odpowiedz
          • 19 maja 2020 o 10:14
            Permalink

            Ano chyba jakiś syndrom się pojawił, ale to dobrze. 🙂

          • 19 maja 2020 o 13:09
            Permalink

            Komentator “Emil” w którymś poście zauważył że – niekoniecznie… 🙂

  • 18 maja 2020 o 13:54
    Permalink

    STANOWISKO hhhhhhhhhW USPRAWIEDLIWIONE ICH STANEM UMYSŁU ALE TWOJE ? …
    KRAKAUER TOBIE ROZUM ODJĘŁO ???!!! MAŁPĘ CHCESZ UZBROIĆ W BRZYTWĘ???!!!

    Odpowiedz
    • 18 maja 2020 o 15:39
      Permalink

      WEB TWOJEGO STANOWISKA NIC NIE JEST W STANIE USPRAWIEDLIWIĆ !!!
      A MOŻE ZBYT KRYTYCZNIE ODNIOSŁEM SIĘ DO TWOJEGO CHLEBODAWCY,A ???

      Odpowiedz
  • 18 maja 2020 o 15:38
    Permalink

    Dyplomacja jako zawód, a ambasador to szczyt kariery dyplomatycznej, w każdym kraju należy do elity intelektualnej.
    Prawie w każdym.

    “Jej Ekscelencja” jeszcze przedwczoraj sprzedawała kosmetyki.

    Nie mam nic przeciwko handlarzy.
    Według legendy założyciel Petersburga, Książę Mienszykow, również w swoim czasie sprzedawał paszteciki z zajchatiną.

    Ośmielę się przypuszczać, że towarzysze z waszyngtońskiego Obkomu, jako znawcy i wielbiciele dziedzictwa lwa Dawidowicza Trockiego, zbyt prostolinijnie wprowadzają w życie jego idee i myśli, np.:
    “każda kucharka musi nauczyć się rządzić państwem”.

    P.s.
    Wiem, że przypisuje się to Leninowi, ale w rzeczywistości w ostatecznej formie ta fraza sformułowana przez Trockiego w artykule «Alarm» (Сигнал тревоги).
    Biuletyn opozycji
    (bolszewików-leninowców)
    N 33.

    Odpowiedz
    • 18 maja 2020 o 22:03
      Permalink

      NO proszę , i abarotno ten Лейба – a byłem przekonany że rzeczona fraza należy do zasobów Uljanowa.
      Człowiek całe życie sie uczy a głupi’m umiera.
      I pomyśleć że nie tylko w Warszawiwie, mamy czynnych trockistów , na forum OP – tyz! NIESTETY!! 🙂

      Odpowiedz
  • 18 maja 2020 o 15:41
    Permalink

    WEB TWOJEGO STANOWISKA NIC NIE JEST W STANIE USPRAWIEDLIWIĆ !!!
    A MOŻE ZBYT KRYTYCZNIE ODNIOSŁEM SIĘ DO TWOJEGO CHLEBODAWCY,A ???

    Odpowiedz
  • 18 maja 2020 o 16:26
    Permalink

    Przydałoby się odkurzyć Plan Rapackiego…….

    Rumunia i Polska mają swoje miejsce w planach Pentagonu.
    Tylko, po co mamy jeść tę żabę?

    Istniały kiedys państwa niezaangażowane, jako trzeci blok.
    Do tej idei też można by wrócić.
    Nie popieram natomiast koncepcji “kto nie z nami, ten przeciw nam” lansowanej przez Ambasadę.
    Wasali wystawia się w pierwszej linii, a potem do wiatru…..

    W Kongresie jest Sala Traktatów Indiańskich.
    Żaden z nich nie został dotrzymany.
    Warto wziąć pod uwagę te historyczne uwarunkowania psychologiczne Anglosasów, rozważając wszelkie z nimi umowy.

    Odpowiedz
  • 18 maja 2020 o 17:31
    Permalink

    Nikt nie zagrażał i nie zagraża Waszyngtonowi – to mogą sobie “eksportować demokrację” przy pomocy usłużnych lokai w państwach typu Nadwiślańskie i Banasiowe Macondo.

    Przecież w umowach przed wstąpieniem Polski do NATO, wyraźnie napisano, że na naszym terytorium nie będzie bazowana na stałe broń jądrowa.

    Rozumiem, że pani Ambasador Wielkiego Mocarstwa chce załatwić jakiś interes i dać zarobić amerykańskiemu przemysłowi zbrojeniowemu, bo zakup F-35 to okazuje się – zbyt mało …

    Kupowanie gazu z USA (skroplenie-transport-operacje odwrotne) – też ma podtrzymać tamtejsze inwestycje, nieważne że drożej – ale już SUWERENNIE.

    Dochodzi optymistyczny przekaz “kładzenia na polskim wybrzeżu” rury dla gazu z Norwegii, gdzie jak podawano przed paru laty – kończy się akurat wydobycie w perspektywie dekady …

    Ten rurociąg musi się gdzieś skrzyżować z Nord Stream …

    Będzie się działo!

    Czy te szaleństwa to przyspieszony sezon ogórkowy, czy pozazmysłowy wpływ koronawirusa na nadwiślańskie łby?

    O co w tym wszystkim chodzi?

    Żeby narozrabiać i potem uciekać przez Zaleszczyki?

    Tego nie da się już powtórzyć, a akurat granice zamknięte …

    Już 929 zmarłych na pandemię w Polsce.

    Co by na te nadwislańskie szaleństwa powiedział Święty Jan Paweł II, gdyby żył?

    Odpowiedz
  • 18 maja 2020 o 18:24
    Permalink

    Oceniając kategorię naszego sojusznika, jego rzeczywiste cele, wziąłbym pod uwagę poza aspektami historycznymi, jeszcze jeden aspekt.

    Skok liczebności sił specjalnych z 20 do 90 tysięcy, w ostatnim dziesięcioleciu.
    I skok liczby najemników, prowadzących różne działania w zastępstwie regularnej armii, sięgajacy ostatnio miliona.

    Taka rozbudowa możliwości operacyjnych stosowanych w działalności nieregularnej, proxy war, świadczy o czymś.
    I sporo kosztuje.
    Jaki jest CEL?
    Pokojowe współistnienie?
    Promocja demokracji?

    Trump nie rozpoczął żadnej nowej wojny, poza ekonomicznymi.
    Ale, sukcesywnie rozbudowywana jest mozliwość wojen zastępczych.
    W których broń atomowa jest mało istotna, poza aspektem psychologicznym.

    Odpowiedz
  • 18 maja 2020 o 18:35
    Permalink

    Mając takie położenie geograficzne jak Polska, można zarabiać na handlu i tranzycie, albo można się na własne życzenie ustawić, jako potencjalne miejsce wymiany atomowych ciosów. A ponieważ jesteśmy wychowywani w duchu mocarstwowości, mesjanizmu i rusofobi, to oczywiście w naszym przypadku rządzący już dawno wybrali drugi wariant. Szkoda tylko, że nikt nie myśli o budowie schronów dla ludności cywilnej…

    Odpowiedz
    • 19 maja 2020 o 12:22
      Permalink

      Schrony, przy bezpośrednim ataku jądrowym !?
      – nawet, gdyby te schrony się zachowały, to jak Kolega sobie to wyobraża, jak miałaby ta “ludność cywilna” w tych “schronach” co najmniej 50 lat żyć ?

      Odpowiedz
  • 18 maja 2020 o 22:57
    Permalink

    Jeżeli szukamy prostego przerpisu na tragedię, to myślę że to jest krok właśnie w taką stronę, przy czym nie neguję samego pomysłu broni jądrowej. Problemem jest kontrola nad nią, kto miałby ją sprawować – Antoni z Miśkiem?

    Odpowiedz
    • 19 maja 2020 o 07:49
      Permalink

      TU, nie ma ŻADNEGO znaczenia kto (imiennie) miałby nadzór, różowi czy czerwoni, jedni warci drugich.

      Odpowiedz
      • 19 maja 2020 o 10:17
        Permalink

        Wspomnij o czarnych i brunatnych, bo czerwonych już nie ma, a różowi żyją we własnym kolorowym świecie i raczej nie są zainteresowani takim nadzorem.:-)

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.