Jeżeli nie potrzebujemy Euro to nie potrzebujemy też Unii Europejskiej!

We wszystkim, co się robi trzeba być konsekwentnym, zwłaszcza jeżeli chodzi o pieniądze. Podpisując Traktat, wiedzieliśmy o potrzebie przyjęcia wspólnej waluty, co zostało potwierdzone przez Naród w referendum, niestety jak to często w Polsce bywa – do całości wdarł się mały bałagan i nie określono perspektywy czasowej, do kiedy powinno to nastąpić przy normalnym biegu wypadków.

O Donaldzie Tusku można powiedzieć bardzo wiele, w tym bardzo wiele złego, ale ten premier na poważnie myślał o wprowadzeniu Polski do strefy Euro, czego dowodem była jego wypowiedź na Forum Ekonomicznym w Krynicy jak zaczynał się kryzys w Europie przeniesiony przez amerykańskie złodziejstwo, bylejakość i zaprzeczenie własnym standardom higieny finansowej. Niestety jak dotąd spośród polityków największego kalibru był to jedyny przedstawiciel naszej sceny politycznej, który to w tak jawny sposób przedstawił. Szkoda, że niestety tylko pan Tusk był za Euro, co prawda powołał pełnomocnika, zrobiono księgę dojścia, sprawę zbadało NBP i oczywiście wszyscy skrytykowali – ciesząc się z dewaluacji waluty narodowej w przeddzień kryzysu, kiedy to praktycznie z dnia na dzień straciliśmy około 30% siły nabywczej. Co ciekawe, ta kwestia nie była już dla nikogo żadnym problemem – ot po prostu rynek! Warto o tym pamiętaj, jak dzisiaj oceniamy polityczne machinacje na Rublu.

W Unii Europejskiej strefa Euro wyłoniła się jako bardzo silny rdzeń Unii, który ma aspirację samemu zarządzać swoją własną polityką gospodarczą. To bardzo wiele, to pachnie rdzeniem prawdziwego sub-europejskiego tworu, który jest już Unią w Unii, czy to się nam stojącym ciągle w przedpokoju podoba, czy nie.

Polityczne znaczenie strefy Euro nie podlega dyskusji, jest to najskuteczniejszy sposób na włączenie się do krwioobiegu gospodarki krajów zachodnich, przez co konsekwencje ewentualnego konfliktu z podmiotem zewnętrznym będą dotyczyć od razu także Francji, Niemiec i wszystkich innych krajów, zwłaszcza jeżeli zaatakowany kraj Strefy byłby krajem dużym, a Polska takim póki co jest.

Poziom stóp procentowych zakładanych przez Europejski Bank Centralny jest o wiele niższy niż w Polsce, pod pewnymi względami może to stanowić zagrożenie dla naszej gospodarki, jednakże dla przeciętnego kredytobiorcy – zejście do poziomów średnio-unijnych, to byłby prawdziwy podarunek od rzeczywistości. Podobnie dla naszego budżetu, po prostu lepiej jest płacić mniej za zadłużenie, można wówczas nie tylko obsłużyć więcej zadłużenia, ale przede wszystkim – szybciej je spłacić.

Z punktu widzenia biznesu kwestia posiadania tej samej waluty, do której strefy eksportujemy około 70% wszystkiego – to kwestia fundamentalna. Ciągłe ubezpieczanie się od ryzyka kursowego to niepotrzebne obciążenie naszej gospodarki, bajki o tym, że korzystamy na osłabieniu złotówki można sobie spuścić w toalecie, bo chyba tylko w tej części biznesu nie importujemy komponentów z innych krajów UE. Jesteśmy w łańcuchu naczyń połączonych, czerpiemy z tego korzyści i to nie małe, dlatego trzeba się zastanowić – czy nie jest wskazane porozumiewanie z innymi uczestnikami obrotu gospodarczego – tym samym językiem?

Jeżeli uznamy, że to wszystko nie jest nam potrzebne, to należy zadać na poważnie pytanie – czy nam Unia Europejska w ogóle jest potrzebna? Jeżeli bowiem nie potrzebujemy wspólnej waluty – radząc sobie „doskonale”, korzystając z wolności od Euro, to również mielibyśmy dodatkowe korzyści z wyjścia z Unii w ogóle. Przecież nie musielibyśmy się przejmować tymi wszystkimi normami, prawami człowieka, jak również polityką klimatyczną i emisją gazów cieplarnianych! Śmiało! Dyskutujmy o wyjściu z Unii! Dlaczego mielibyśmy nie korzystać, nawet jeżeli to byłyby krótkie korzyści? Przecież nie planujemy niczego na przyszłość i żyjemy dniem codziennym, – w czym problem? Jeżeli Ukraina jest stowarzyszona, Szwajcaria, Norwegia – to my pewno też mielibyśmy status stowarzyszenia i korzystali z dobrodziejstw Wspólnego Rynku!

Politycy, decydenci gospodarczy i społeczeństwo – muszą być zgodni, co do kwestii pryncypialnych, jeżeli weszliśmy do Unii Europejskiej, to nie po to, żeby być w niej na upośledzonych warunkach. Suma korzyści ekonomicznych przemawia za przyjęciem Euro, a kwestia korzyści politycznych – to zdecydowanie przypieczętowuje. Wszystko oczywiście jak najszybciej, nie można czekać w nieskończoność.

4 thoughts on “Jeżeli nie potrzebujemy Euro to nie potrzebujemy też Unii Europejskiej!

  • 21 listopada 2014 o 09:36
    Permalink

    Unia Europejska jako instytucja (tak “niewyobrażalnie przeogromniasta” idąc za “Monthy Python”) nie jest potrzebna nikomu (żadnemu Państwu). Jedyne pozytywne postrzeganie Unii Europejskiej jakie przychodzi do głowy każdemu kogo pytam, to swobodny przepływ towarów i osób oraz wzajemna polityka finansowego wspierania choć tu już Państwa Członkowskie a raczej Obywatele tych Państw są co do podzieleni w opinii której jakby nie patrzeć jednym z główny czynników kształtujących tą opinię jest czy państwo obywatela więc do “garnka” wrzuca ty też z niego bierze. Gdyby odedrzeć UE z nonsensu to całością zarządzałoby może z 50 osób (tak po 2 na kraj) a regulacje zwarte byłyby może góra na 4 stronach A4. Potrzeby wspólnej waluty nie rozumiem a będący za jej przyjęciem nie mają zdaje się świadomości jak funkcjonują mechanizmy ekonomiczne, żyjąc w ułudzie że z EURO przyjdzie co dobre a co złe to już nie. Otóż nie ma czegoś takiego jak dobre i złe w ekonomii. I za tą zmianą przyjdzie wszystko co jest z tą zmianą związane ale nic ponad to (to dla tych żyjących mitem że pensje wzrosną albo ceny zmaleją.

    Odpowiedz
  • 21 listopada 2014 o 11:25
    Permalink

    Wspólna waluta jest tylko po to aby umożliwić oligarchom natychmiastową ucieczkę kapitału bez strat, bo na przykład nagła wysprzedaż PLN lub akcji czy obligacji nominowanych w PLN spowodowała by załamanie się naszej waluty już na początku bloku tranzakcyjnego i ogromną stratę oligarchów na wymianie na euro lub dolara.

    Wspólna waluta, natomiast dewastuje politykę socjalną państwa, jest wrogiem wysokich płac i zmusza państwo, globalne i lokalne polskie firmy prywatne i obywateli do nieskończonego zwiększania długu w zachodnich instytucjach finansowych. Które w momencie kiedy tylko przestaną pożyczać Polsce, zostają właścicielami skarbu narodowego bo zażądają natychmiastowej spłaty długu.

    W interesie narodowym Polski jest na przykład żeby kurs spadł do 20 lub 30 PLN za jednego euro, żeby selektywne taryfy handlowe, restrykcje kapitałowe były wprowadzone oraz upadłość skarbu państwa ogłoszona aby zrzucić ciężar bilionowego zachodniego długu. Wtedy Polacy odzyskaliby przemysł i suwerenność a usuneliby pasożyty ekonomiczne. Bo zpanikowani oligarchowie sprzedawali by swoje własności za pół darmo a Polski rząd by wydrukował sobie i polakom PLN i za nie wszystko sobie wykupił.

    Szokujące. Nie zupełnie. Wielkie zachodnie banki robią takie spekulacyjne numery codziennie aby zarobić. A gdyby Polska to zrobiła to nasi wspaniali zachodni przyjaciele odcięli by się od nas, wprowadzili totalne embargo także na odżywki dla dzieci, lekarstwa dla chorych emerytów, i może zaczęli bombardować żeby nas ocalić, wszystko według świętych zachodnich wartości i to byłaby jedyna przyczyna czasowego pogorszenia się sytuacji ekonomicznej w Polsce a nie wyżej opisane zmiany systemu ekonomicznego.

    Ale to by znaczyło rewolucję a rewolucji jeszcze nie widzę.

    Odpowiedz
  • 24 listopada 2014 o 18:19
    Permalink

    Wstąpiliśmy do UE na zasadach traktatu nicejskiego, a nagle zmieniono wszystko traktatem lizbońskim bez pytania społeczeństwa o zgodę. Co do euro: dopóki nie będzie tam panował porządek, nie ma sensu wchodzić do tej stajni Augiasza, gdzie nikt nie przestrzega założonych przy tworzeniu tej waluty, reguł.

    Odpowiedz
  • 25 listopada 2014 o 08:29
    Permalink

    @Kalen

    Rewolucja psuje państwo. Chyba lepiej żeby ludzie się uczyli i stopniowo wprowadzali zmiany.

    Jeśli chodzi o euro to dziwi mnie że ekonomiści promują to euro na każdym polu. Ale tak to jest jeśli wpływowi i medialni ekonomiści mają płacone za opinie lub zwyczajnie są kiepskimi ekonomistami.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.