Jeżeli mamy świadomość, że nie jesteśmy w stanie się obronić to co?

Jeżeli mamy już świadomość, że nie jesteśmy w stanie się obronić przed przeważającym zagrożeniem – to co? Co w związku z tym? Czy jest szansa na to, że w naszym kraju pojawi się jakakolwiek pogłębiona refleksja strategiczna nad tym problemem? W znaczeniu rzeczywistego materiału analitycznego umożliwiającego przewartościowanie myślenia o państwie, jego miejscu w szeregu państw europejskich i wewnętrznych zobowiązaniach wobec obywateli?

Proszę pamiętać, jakkolwiek by to boleśnie nie zabrzmiało, że nasze państwo już co najmniej dwa razy w aktualnej historii nie sprawdziło się – nie było w stanie zapewnić własnym obywatelom bezpieczeństwa. Mówimy tu oczywiście o wrześniu 1939 roku oraz o pamiętnych 63 dniach narodowej chwały w 1944 roku, kiedy to mieliśmy nawet dwie Polski przez pewien okres czasu co prawda na wąskim terytorium, ale wlicza się to do wysiłków państwowych naszego Narodu. Skutki jednej z tamtych „Polsk” były dla jej mimowolnych mieszkańców dramatyczne, w zasadzie odczuwamy je do dzisiaj.

Na tą chwilę trudno jest orzec do jakich zagrożeń powinniśmy się przygotowywać, najprawdopodobniejszy jest chyba chaos totalny, przeniesiony z Ukrainy w sposób niekontrolowany na Polskę oraz z innych źródeł w sposób kontrolowany. Przed tego typu zagrożeniami, być może bylibyśmy w stanie się obronić, jednakże nie można mieć tutaj złudzeń. Wymaga to o wiele większego wysiłku państwowego i społecznego niż wysiłek jaki ponosimy do tej pory. 2% PKB jakie wydajemy na obronność jest prawdopodobnie w większej połowie przejadane. Trzeba pamiętać, że z budżetu MON – płacone są emerytury wojskowe! Niestety reforma się nie udała, a wielka szkoda, ponieważ mielibyśmy jasność co do spraw finansowych, aczkolwiek może i dobrze się stało, ponieważ można w ten sposób zacząć wymagać od wojskowych emerytów – służby ochotniczej – bo jest oczywistym, że wszystko musi się opierać na dobrowolności w formacjach Obrony Terytorialnej i Obrony Cywilnej. Nie może być bowiem tak jak jest, wszyscy musimy ponosić wyższe ofiary.

Trzeba bezzwłocznie przywrócić trzeci próg podatkowy i pieniądze z niego w pełni przeznaczyć na zakup uzbrojenia dla armii – nie na armię, żeby to nie było przejadane, ale właśnie na zakup uzbrojenia. Potrzebujemy więcej wszystkiego, zwłaszcza nowoczesnego uzbrojenia decydującego o możliwości zadawania ciosów nieprzyjacielowi na jego terytorium. Czasu już nie ma, trzeba działać już, tutaj i teraz. Około 10 mld złotych jakie można byłoby zebrać rocznie z III progu podatkowego – to byłaby kwota adekwatna do naszych potrzeb, w tym znaczeniu, że rzeczywiście można byłoby kupić co roku – albo „jedną dużą zabawkę” w rodzaju okręt podwodny i np. dwie korwety lub fregata, albo kilka nowoczesnych samolotów – jak również dronów. W ciągu kilku lat mogłoby to odmienić stan naszej armii.

Poza tym niezbędne jest wielokrotnie wspominane wzmocnienie komponentu bojowego – potrzebujemy podwoić stany etatowe armii profesjonalnej. Proszę państwa jako 35 milionowy kraj powinno być nas stać co najmniej na utrzymanie 1% populacji pod bronią, a przy wykorzystaniu mechanizmu Obrony Terytorialnej dodatkowych 3-5% Co przekłada się na około 340 tyś., armię zawodową i 1 mln do 1,7 mln członków Obrony Terytorialnej. To powinno być zrobione już dawno – przygotowane, ludzie powinni wiedzieć, gdzie mają się udać na sygnał mobilizacyjny, co mają przy sobie mieć na pierwsze 2-3 dni chaosu, zanim zostaną uruchomione zapasy (jakby były). Musimy zacząć to wdrażać, ponieważ inaczej nie tylko będziemy sami, ale po prostu bezbronni.

Przyjmując bowiem za słuszne poglądy o przewadze stanu jakościowego nad ilościowym dla naszej armii – nie możemy się zgodzić z twierdzeniem, że jednak liczebność nie ma znaczenia. Ma i to olbrzymie, albowiem potrzebne jest po prostu wojsko do obsadzania terenu – a jak się nie ma zawodowego wyszkolonego żołnierza, to lepszy jest jakikolwiek niż żaden. Istotą naszego modelu Obrony Terytorialnej ma być – nie kolidowanie i nie konkurowanie finansowe z armią zawodową. Obrona Terytorialna ma otrzymywać to, co Wojsko zdaje w wyniku nabycia nowych wzorców – modeli uzbrojenia.

Co do spraw ważnych i drogich, to  tej chwili już zamiast marzyć o obronie przeciwlotniczej i przeciwrakietowej powinniśmy tak wyposażyć jednostki pierwszego rzutu, żeby były w stanie przygotować się do przetrwania ataku rakietowego, lotniczego. To się także przyda na przyszłość, ponieważ jest oczywistym, że nasza „tarcza” nie pokryje całego terytorium kraju. Jednakże jeżeli będziemy to realizowali tak jak się do tego zabieramy, to najlepiej w ogóle odpuścić „myślenie” i najnormalniej kupić gotowe rozwiązanie.

Wniosek – jeżeli mamy świadomość, że nie jesteśmy w stanie się obronić to, trzeba zrobić wszystko żebyśmy jednak mogli. Nie ma innej drogi, nie ma alternatywy!

3 myśli na temat “Jeżeli mamy świadomość, że nie jesteśmy w stanie się obronić to co?

  • 27 sierpnia 2014 o 07:24
    Permalink

    Odpowiedź na pytanie zawarte w tytule: to się poddajmy!
    Francja się poddała Niemcom w czerwcu 1940 roku i nic się nie stało.
    Nadal jest mocarstwem.

    Odpowiedz
  • 27 sierpnia 2014 o 08:32
    Permalink

    Przeczytałem “militarystyczne” miotanie się Autora
    a to “jądra”, a to OTK,kiedyś mówiło się wojska “ziemia –
    powietrze”,owszem potrzebne np. do usuwania skutków
    klęsk żywiołowych.
    A sprawa jest /była prosta w 1989r. dyletanci polityczni
    postawili na “niewłaściwego konia”.
    Cóż warte były/są/będą gwarancje i obietnice świata
    euroatlantyckiego, wiemy nie mamy złudzeń- nikt w Paryżu czy Londynie
    nie będzie umierał za Białystok czy Rzeszów,
    po prostu wracamy do punktu wyjścia tj.września 1939r.
    (a były w owym czasie przedstawiane stronie polskiej
    GWARANCJE RADZIECKIE(sowieckie),skierowane kilkakrotnie
    w stronę sanacyjnej Polski, czy prośby o zgodę,
    na przemarsz przez terytorium II RP Armii Czerwonej
    do obrony Czechosłowacji, odpowiedz polska – wiadoma
    skutki dyletanctwa – wiadome.
    Początek 90-ych, Wałęsa mówi coś nieśmiało o “NATO –
    bis”, prawdopodobnie jako forma “szantażu’ mająca
    na celu ponaglenie struktur NATO-wskich, w temacie
    “przyjęcia’ a może ????
    Powrócę(który to raz), do znanego powiedzenia
    jako konkluzja podjętego tematu:
    “szukaj przyjaciół blisko, a wrogów(jeśli już musisz),
    daleko”.
    Przy obecnym od 25 lat układzie politycznym, nie ma
    szans w Polsce na bezpieczeństwo narodowe.
    Kiedyś mówiło się w jaki sposób “zabezpieczyć”
    bezp. i dobrobyt – “wypowiedzieć wojnę Zachodowi
    i natychmiast poddać się”…dziś możemy zastosować
    analogiczny manewr, tyle że zmienić wektory”.
    Jeśli nie to pozostaje pójść drogą Finlandii…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.