Religia i państwo

Jeżeli ktoś mówi o „magii Świąt”, to znaczy że chyba nie jest już Chrześcijaninem

 Jeżeli ktoś mówi o magii Świąt, to znaczy że chyba nie jest już Chrześcijaninem, albo prawdopodobnie liznął Chrześcijaństwo jedynie powierzchownie i mu się wydaje, że „aniołki” i inne ustrojstwa na choinkę to jest stały element bożonarodzeniowej szopki, czyli kopii miejsca w którym miał urodzić się Jezus z Nazaretu.

Magia to inaczej czary, to zaprzeczenie religii – wiary w Boga, poprzez personalne odwołanie się nie do Stwórcy, który personifikował się dla naszej adekwatności percepcyjnej w osobie Jezusa z Nazaretu, tylko do całego systemu stworzeń wszelkiego rodzaju, które akurat sobie upatrzymy, świadomie lub nieświadomie. W różnych systemach wierzeń magia, a raczej tzw. sztuka magiczna jest uporządkowana, wywodzi się to wszystko, wedle starożytnych Greków od Medów, których kapłani byli nazywani magami. W opozycji do Chrześcijaństwa mamy do czynienia wręcz ze skodyfikowaniem postaci magicznych, zaklęć, czarów, amuletów i całej symboliki – za którą ZAWSZE I W KAŻDEJ POSTACI KRYJE SIĘ JEDEN I TEN SAM zły szatan. Dlatego Chrześcijanie odrzucają magię, magiczność, sztuki tajemne, wróżby, amulety i innego rodzaju zabobony mające poprzez kontakt transcendentny oddalić człowieka od Boga, zastępując Jego osobę zwykłym, ale pysznym stworzeniem.

Niestety we współczesnej kulturze masowej jest o wiele więcej magii niż religii, w wyniku powierzchowności wiedzy wielu autorów i twórców, doszło wręcz do zrównania obu systemów, co jest totalną niedorzecznością, albowiem próbując tłumaczyć jak najprościej, a przez to oczywiście w sposób ułomny – odchody na talerzu nie mogą być antytezą jedzenia na talerzu, jest nią brak jedzenia na talerzu. Magia nie jest drugą stroną religii, ani religią na skróty. To odnosi się do niewierzących jak również i wierzących na skróty Chrześcijan, a także do wyznawców innych wyznań, którzy zahaczają o magię, nie zdając sobie sprawy z faktu, jakie zagrożenia może one spowodować w konsekwencji.

Niestety głupi związek frazeologiczny niedouczonych religijnie troglodytów zwycięża jako zbitka, nie ma znaczenia, że słów przeciwstawnych – proszę pomieszać sól z cukrem. Można? No, pewno że można, tylko jaki jest tego wynik? Wynikiem jest strata, albowiem nie da się użyć tego ani do słodzenia, ani do posolenia. Oto właśnie w tym chodzi, żeby popsuć Chrześcijanom Święta – symbolizujące narodziny Jezusa.

W sumie to może i dobrze, że funkcjonuje ta „magia” Świąt, albowiem w prosty sposób wiele osób używających tego związku frazeologicznego, komunikuje prawdę o sobie otoczeniu. Bardzo prosto można się dowiedzieć o lansujących się na „inteligentów” ludziach, że niestety nie mają podstawowej wiedzy i z nieświadomości lub głupoty mogą narazić siebie i swoje otoczenie na prawdziwe problemy.

Co ciekawe, tego typu zjawiska jak właśnie „magia” Świąt, NASILAJĄ SIĘ cyklicznie przy okazji komercjalizacji wszelkich wydarzeń towarzyszących świętom właściwym. W zasadzie magiczność staje się synonimem słowa „sprzedaż”. No, a jak chodzi o sprzedaż to kończą się żarty a zaczyna prawdziwy biznes i troska o to, żeby ten biznes się udał, więc wszystkie chwyty są dozwolone i Mikołaj w przebraniu elfa, czy też gnoma – liczy się sprzedaż, a nie zgodność z oryginałem, więc ludzie gotowi są przełknąć wszystko byle tylko nie odbiegać od równie kiczowatych standardów otoczenia. Liczy się przecież pieniądz, dominująca część handlowców osiąga w Święta obroty sięgające równowartości obrotów z okresu 4-5 miesięcy, więc jest się naprawdę o co starać.

Kościół dominujący niestety prawdopodobnie w jakiejś mierze popełnia cały szereg błędów wizerunkowych i w nauczaniu odnośnie Świąt, jeżeli bowiem jego wierni w tak religijnych krajach jak Polska nie mają najczęściej pełnego pojęcia co świętują, ani dlaczego akurat w tym konkretnym dniu to trzeba przyznać się do porażki i zacząć ewangelizację. Można przecież wszystko wyjaśnić, zwłaszcza jak się ma szczere intencje. Tymczasem jednak mamy właśnie kolejne dla wielu magiczne Święta!

3 komentarze

  1. No to się autor naraził dziennikarzom z TV, gdyż to głównie oni odmieniają przez wszystkie przypadki “magia Świąt Bożego Narodzenia” zgadzam się również że stwierdzenie “bożonarodzeniowa szopka” jest jak najbardziej adekwatne. Uzupełnię artykuł natomiast o to, że w Polsce zdarzają się “cuda” związane z religią dominującą, wcale nie jest tego tak mało, nie wiem czy można postawić znak równości pomiędzy: magia = cud, nie chcę też wymieniać regionów gdzie te cuda zdarzają się najczęściej, nie zapominajmy też o egzorcystach, których w Polsce jest najwięcej biorąc pod uwagę Europę.Zwyczajnie biznes jest biznes i każdy chce wykorzystać ten okres aby jak najwięcej zarobić, po to wywalczyliśmy kapitalizm.

  2. inicjator_wzrostu

    Dziennikarze niczego nie czytają.
    A jak czytają – to nie rozumieją.
    Chodzi o kampanię reklamową i o kasę.
    Chodzi o nakręcanie spożycia i większe zakupy czegokolwiek.
    Chodzi o to, żeby kapitaliści mieli więcej, a biedacy – mniej.
    Dzięki temu układ będzie stabilny.
    Bo tu o stabilizację USTROJU chodzi, a nie o jakieś zasady etyczne czy religijne.
    Dzisiaj Chrystus skończyłby w psychiatryku i to na wniosek hierarchów Kościoła Panującego ….

  3. “magia świąt” to potocznie zwane zjawisko na określenie panującej atmosfery, klimatu etc. Przecież nikt nie pragnie wróżek na Boże Narodzenie, tak? A “magia” to też “cud”, czyli jak inaczej wyjaśnić niepokalane poczęcie wg religii? Poza tym w Polsce właśnie święta obchodzone są bardzo religijnie, zupełnie inaczej niż na Zachodzie; natomiast te symbole, “trendy”, jak to określił autor- wszystko jest symboliką świąt i religi, typu św. Mikołaj, aniołki czy inne dekoracje. Wszystko jednak jest spopularyzowane przez trendy zachodnie, które zabrały, o ironio, magię świąt, która polega właśnie na pojawieniu się na świecie Jezusa! Nie wiem, co miał na myśli autor, jednak wg mnie magia świąt polega własnie na odczuciu ich pod względem religijnym, a nie zachodnim.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.