Jeżeli do tej pory zakładaliśmy że nie będzie wojny w Europie to trzeba zmienić założenia

Jeżeli do tej pory ufni w NATO i Unię Europejską zakładaliśmy, że nie będzie wojny w Europie, to najwyraźniej trzeba zmienić założenia. Tak, żebyśmy nie byli zaskoczeni czymś niespodziewanym, co może nas naprawdę bardzo zaskoczyć. Podstawą do zmiany myślenia jest zmiana paradygmatu zbiorowego bezpieczeństwa, jaka dzieje się obecnie w Europie i jej otoczeniu, konkretnie na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.

Jeżeli tym już dziejącym się dramatom, bo odnośnie konfliktu ukraińskiego, trzeba założyć że wcale nie jest powiedziane, że w wyniku prowokacji strony ukraińskiej, niezadowolonej z tego do czego została zmuszona przez swoich zachodnich protektorów nie dojdzie tam, do kolejnej eskalacji – dodamy element synergii, to mamy chaos. Proszę sobie wyobrazić, że do miliona uchodźców w Niemczech dołączają dwa lub trzy miliony uchodźców z Ukrainy w Polsce. To skończyłoby się dla nas w najlepszym wypadku – militaryzacją życia codziennego, o pogłębionych skutkach lepiej nie myśleć. Co będzie z Niemcami? Z Francją? Tamtejsze społeczeństwa są na dobrej drodze do zmiany zapatrywań politycznych w stronę partii radykalnych, anty-imigranckich. Konsekwencje mogą mieć szokujące znaczenie dla różnych wymiarów polityki europejskiej, czy też w zasadzie dla Europy w ogóle. Chodzi o kwestie, których nie jesteśmy w stanie antycypować, ponieważ wynikają z życia. Milion nielegalnych imigrantów, jaki przyszedł do Europy – zupełnie zmienił szereg kwestii, to się właśnie nazywa polityka faktów dokonanych.

Gdyby jeszcze w tym galimatiasie, który sam zaczyna się niepotrzebnie komplikować – główni gracze jak USA, Niemcy, czy nieistniejąca podmiotowo Unia Europejska – grali by wobec siebie fair, np. wyznaczając generalne kierunki i trzymając się ustalonych pryncypiów, to można byłoby wierzyć, że gra – z nieznanym wynikiem, ale rozegra się na planszy, którą znamy (NATO-Rosja), na zasadach jakie znamy (OBWE i inne), a wszystko zakończy się mniejszym lub większym pokazem siły z jednej i z drugiej strony. W Tajdze gdzieś wyjadą z lasu groźne rakiety, pan Prezydent Putin przepłynie się dużą łodzią podwodną, groźnie przyglądając się misiom polarnym przez wielkie szkła morskiej optyki, a pan Obama przyśle więcej F-22 do Europy, które będą demonstracyjnie latać nam nad głowami a my uznamy że w ten sposób mamy więcej demokracji. Po czym wszyscy zasiądą do stołów i taj jak dawniej bywało (START) – wszystko się rozejdzie po kościach i nie będzie dramatu. Niestety jednak, nie można mieć co do tego pewności, bo każdy nawet najbardziej naiwny student politologii, właśnie powie, że jesteśmy na etapie wyznaczania nowej planszy do gry, zasad gry i wcale nie ma pewności, że te zasady będą takie same dla wszystkich stron. Może się bowiem okazać, że grozi nam wielopoziomowa gra proxy, w której główni gracze będą starali się na siebie wpływać, przez wykorzystanie pionków, na różanych poziomach oddziaływania. Na zasadzie – tutaj wam przykręcimy trochę terroryzmu islamskiego, a tam Ukraińcom damy pociski przeciwpancerne i inną nowoczesną broń. W międzyczasie sprowadzimy cenę ropy do poziomu nieznanego cywilizacji post przemysłowej, tak żeby wasze społeczeństwo cierpiało i buntowało się itp. Równolegle jednak kupimy od was paliwo do rakiet kosmicznych, bo macie lepsze i silniki też. Pełne poplątanie i pomieszanie – wrogości z normalnością, bez zasad. Zasadą będzie, to kto kogo pierwszy przechytrzy i bardziej wykorzysta, ten nie przegrywa!

Ponieważ siły, które decydują o tych procesach są w zasadzie nieskończenie potężne, można się spodziewać „pokazówki”, czyli czegoś w rodzaju prawdziwej próby sił na głównej planszy gry, tak żeby zwycięzca mógł przez kolejne lata szczycić się „wyższością”. Sam scenariusz takiego konfliktu i jego wynik w praktyce nie mają znaczenia, liczy się żeby były trupy, bo trupy to emocje – dla propagandy i dla późniejszego budowania mitu jedności, przeciwko przeciwnikowi zza drugiej strony granicy. Najlepszym miejscem do rozegrania tego typu „pokazówki” byłyby państwa bałtyckie, ewentualnie rejon Kaliningradu – najbardziej narażony na prowokacje fragment Federacji Rosyjskiej, ze strony Zachodu. Można sobie wyobrazić coś z pozoru niewinnego jak np. blokadę Kaliningradu? Coś w tym rodzaju, co miałoby większy wymiar propagandowy i prowadziło do ewentualnego starcia, czy też serii starć w powietrzu, na morzu i na lądzie – w wariancie hybrydowym, które nie musiałyby o niczym rozstrzygać. Ważne jest to, że wydarzyłyby się, a w konsekwencji można byłoby je pokazywać w telewizji.

Oczywiście dla nas byłby to bez względu na scenariusz – dramat, rodzący konsekwencje w głęboką przyszłość o których lepiej jest nie myśleć. Prawdopodobnie dopiero użycie broni jądrowej przez jedną ze stron takiego konfliktu na naszym terytorium, spowodowałoby jakieś myślenie o ewentualnej neutralności? Jednak to wszystko zależałoby od skali zakłamania i szczucia w propagandzie krajowej głównych mediów, z których jak wiadomo dominująca część nie wiadomo czyje interesy w tym kraju reprezentuje.

Na tą chwilę lepiej jest powoli zacząć się przygotowywać na to, że w wyniku jakichś procesów, których nie będziemy rozumieli i których znaczenia nikt nam nie wytłumaczy, może dojść do jakiejś eskalacji i scenariusza, w którym odegramy pewną rolę. W naszym interesie jest więc takie ustawienie się do sytuacji, żeby w najgorszym razie – nie być sprawcą. Sprawstwo pozostawmy innym. To bardzo dużo znaczy potem, jak zmienia się sytuacja, ale to już znamy z historii…

19 thoughts on “Jeżeli do tej pory zakładaliśmy że nie będzie wojny w Europie to trzeba zmienić założenia

  • 16 października 2015 o 06:23
    Permalink

    W praktyce oznacza to że wedle autora będzie wojna w ciagu ilu lat?

    Odpowiedz
  • 16 października 2015 o 11:13
    Permalink

    ….obojetnie jak, gdzie, z kim i za ile, wazne zeby jak najszybciej, na terenie Europy, najlepiej na terenie panstw Europy Wschodniej, rozpetac wojne przeciw Rosji. Tak mysla, propaguja,zalecaja i wszystkie poczynania ku temu prowadza wszyscy “BRZEZINSCY” z USA i Uni Europejskiej.Oby nie bylo za pozno, obudzmy sie i spojzmy prawdzie w oczy, ci “BRZEZINSCY” nie ukrywaja tego, oni to mowia otwarcie,wiec przyjmijmy to do wiadomosci i nie myslmy ze oni sobie zartuja.To widac od Jugoslawi,poprzez Afganistan,Irak, Afryke polnocna,Syrie nie wspominajac o Ameryce polodniowej i srodkowej.

    Odpowiedz
  • 16 października 2015 o 15:28
    Permalink

    “które będą demonstracyjnie latać nam nad głowami a my uznamy że w ten sposób mamy więcej demokracji”. 🙂
    MY raczej nie. ONY naprawdę wiążą , ilość zachodniego złomu,plus wojska okupacyjne na Naszym terytorium ,z poczuciem bezpieczeństwa(i demokracji). Rządy sanacyjnych
    pułkowników były także pełne optymizmu(i guzików) plus wiara w zachodnie gwarancje…

    Odpowiedz
  • 16 października 2015 o 17:26
    Permalink

    Szwajcaria spodziewając się, mówiąc najdelikatniej niepokojów w Europie, organizuje 10-dniowe ćwiczenia wojskowe, dotychczas takowe odbywały się przez 3-4 dni.

    Odpowiedz
    • 16 października 2015 o 18:32
      Permalink

      Niepokoje w Europie to obecnie wysoko dramatyczna sytuacja z uchodzcami, np.8 000,000 dziennie i ktorymi nie wiadomo ci robic, nie ma kto ich rejestrowac, gdzie zakwaterowac mimo sniegu i zimna od 3 dni, wydac pozywienie, zaprowadzic do sluzb medycznych ….uchodzcy koczuja na dworcach w Salzburgu /Austria/ i w w Monachium /Bawaria/ oraz ulicach …w Bawarii ma byc ogloszony stan wyjatkowy / “wojenny”/, oficjalnie mowi sie o dymusji cesarzowej , ktora sobie z wla

      Odpowiedz
      • 16 października 2015 o 21:40
        Permalink

        Krolowo bona, cały czas broniłam imigrantów, jednak czytając więcej i więcej na ten temat dowiaduję się, że ludzie przybywający do Europy to nie koniecznie Syryjczycy (paszport syryjski można kupić). Natomiast skoro ta akcja migracji do Europy jest tak zmasowana to napływa wniosek, że komuś na tym zależy. Nie rozpisuję się dalej bo wyjdzie, że jestem propagatorką spiskowych teorii dziejów. Jak zwykle serdecznie pozdrawiam.

        NO I WIDZI PANI A WYSTARCZYŁO ZAUFAĆ NASZEMU PRZEKAZOWI 🙂 WEB. JÓZ.

        Odpowiedz
      • 16 października 2015 o 23:40
        Permalink

        c.d.
        …..cesarzowej, ktora sobie z wlasnych obywateli i w bardzo nikczemny sposob z tych wykonczonych i wykorzystanych uchodzcow zakpila, gdyz ich oczekiwan geberalnie a w szczegolnosci w tej masie ( ponad 400.000 w ciagu 40 dni. = 10.000 uchodzcow przybywa dziennie do Monachium / Dworzec i szosy z Austrii …
        Uchidzcy sa kompletnie wyczerpani emocjonalnie i fizycznie, niemowleta, kobiety jeszcze w pologu, seniorzy, rizpacz, bo nie mozna im w tych masach wogole “obsluzyc”, mowie. raz jeszcze rozpacz ….

        Odpowiedz
      • 16 października 2015 o 23:53
        Permalink

        @wieczorynka
        tak sa ludzie z Pakistanu ( maja dosc drohnow itd wujka zza wody..), Afganistanu, Iraku wszyscy “kapput”, maja po dlugich latach okupacji i przemicy wujka, glodu i chlodu i tej beznadzei , jak by byla taka mizliwosc nakezali by I’m natychmiast pomoc, ale tu koncza sie mizliwisci: nie ma lokali, sluzb mefycznych, brakuje cos 16.000 urzednikow w niemieckich urzedach ( pozwalniali ich, bo panstwo ma byc neoliberalne i ma byc wszystko w rekach prywatnych …) by te masy uchodzcow zarejstrowac, zbadac, udzielic porady , nauczyc j.niem. i innego alfabetu …/alfabetyzacja ……BRAKUJE LOKALI DLA TUBYLCOW I DLA UCHODZCOW …

        Odpowiedz
  • 17 października 2015 o 02:25
    Permalink

    Będzie się działo… dobranoc

    Odpowiedz
  • 19 października 2015 o 15:43
    Permalink

    @ wieczorynko to wszystko prawda, co nie zmienia faktu desperacji tych ludzi pozbawionych wszystkiego i odartch nawet z godności. Szukają swojego miejsca pod słońcem. Walczą, czasami jak szczury uciekające z tonącego okrętu. Zamiar destabilizacji państw islamu, jako szaleńczy , musiał się tak skończyć. Przytoczę Ci tylko słowa O. Tokarczuk: brakuje mi na ratuszu wielkiego banera: “Wrocławienie wszyscy jesteśmy dziećmi i wnukami uchoźców”. Oni Ci, uchodźcy, w 1944/45 i w latach późniejszych również byli odarci ze wszystkiego. Tak, więc nie zmieniaj zdania. Pomyśl tylko ciepło o tych, którzy usiłują ten region teraz ustabilizować.

    Odpowiedz
    • 19 października 2015 o 17:20
      Permalink

      Lechu, ja nie wycofałam się z opinii, że osobom uciekającym przed wojną należy pomagać, natomiast coraz częściej nachodzą mnie refleksje iż jest to zorganizowana akcja. Ludzie z krajów skąd uciekają są oszukiwani, że w Europie czeka ich raj. Ja też byłam tak oszukiwana w latach 80-tych XX wieku. Parafrazując słowa Olgi Tokarczuk “Olsztynianie wszyscy jesteśmy dziećmi i wnukami uchodźców” i tu się zgadzam. Podsumowując, nie wiem bo i skąd gdzie leży prawda.

      Odpowiedz
      • 20 października 2015 o 14:44
        Permalink

        @wieczorynko oczywiście, że są gangi robiące na przemycie uchodźców intratne interesy. Powstały przecież “poradniki” dla uchodźców dokładnie informujące, w którym kraju jak się można najszybciej i najłatwiej urządzić i gdzie jaki jest socjal. Poza tym Wuj Sam i tutaj macza swe paluszki, aby strumień uchodźców kierował się do UE, a nie do bogatych państw arabskich, gdzie by ich, pobratymców w wierze, nie przyjęto, bowiem drobne różnice w praktykowaniu wiary w islamie urastają do rangi przestępstwa. Poza tym jest wiele innych kompromitujących Saudów i nie tylko ich lokalnych okoliczności, o czym pisał nie będę. Od przyjmowania ludzi naprawdę tego potrzebujących są odpowiednie formacje i służby. Na wschodniej granicy naszego kraju już działają. Tam są już rodziny syryjskie. Przechodzą badania w tamtejszych szpitalach i odbywają kwarantannę. Wyobraź sobie, że ludność tamtych okolic jest im przychylna.

        Odpowiedz
  • 19 października 2015 o 17:21
    Permalink

    …Olgi Tokarczuk…w ubiegłym roku we Wrocławiu gościł również głośny niegdyś “autorytet’ aktualnie “europejczyk”- – kosmopolita.Jeśli (już) Wrocław mamy na tapecie,niekwestionowanym autorytetem jest p.prof.B.Paź.
    A O.Tokarczuk? Pewnie – tak, jeśli weźmiemy pod uwagę
    “środowisko’ ‘Naszego Słowa”, czy mniejszość “zamieszkałą” w ramach akcji “Wisła”,
    w okolicach Nowej Soli czy Legnicy…

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 20 października 2015 o 14:31
      Permalink

      @krzyk58. Widzisz ja wśród obywateli przesiedlonych w ramach “Akcji Wisła” żyję już od ponad 40 lat. Łemkowie i Bojkowie, którzy jeszcze pamiętali swe ojczyste strony, już nie żyją. Dzieci jeżdżą do miejsc urodzenia rodziców, gdzie często mają rodziny… i wracają przerażeni z Ukrainy Zachodniej, najchętniej nie dzieląc się wrażeniami, poza stwierdzeniem, że im tutaj jest bardzo dobrze. Ci którzy pochodzą ze wschodniej Małopolski (Baligród, Lesko, Czarna, Uherce, Cisna itp.) Bieszczadami się zachwycają, lecz wracać nie chcą, chociaż nikt im tego nie broni. Wnuki stwierdzają, że tu się urodzili i tu jest ich mała ojczyzna. Czują się Polakami, mimo, że nadal są wyznania greko-katolickiego (wbrew zbitce Polak katolik). Poza tym w tych województwach stworzyło się, dzięki nim także, społeczeństwo otwarte, bardziej tolerancyjne i bardziej podatne na nowe idee (co widać przy okazji każdych wyborów i to przez całe 25 lat!). To jest wartość sama w sobie. Popatrz trzy pokolenia! A gdyby rozumnie i umiejętnie otworzyć się szerzej na innych będących świeżo po takiej traumie jaką przeżyło pierwsze pokolenie tutaj przybyłych? Zastrzegam to, co już wcześniej pisałem. Nie wolno tworzyć żadnych gett! Oni powinni rozpłynąć się w naszym żywiole i z nami podzielić się swoimi genami. Więcej nie piszę bo tutaj zaglądają ludzie myślący. i

      Odpowiedz
  • 20 października 2015 o 17:25
    Permalink

    To naprawdę miło że są (też) tacy lojalni obywatele RP wywodzący się z mniejszości
    Bojków,Łemków czy Hucułów. Jestem chyba od zawsze zafascynowany klimatem “tamtych stron” i ludźmi tam żyjącymi…za wyjątkiem “ichniej” V kolumny, cichuteńko TU(na razie) nucących
    np. “Czerwoną rutę”…

    Odpowiedz
    • 20 października 2015 o 20:21
      Permalink

      @krzyk58. Wszędzie, w każdym kraju znajdziesz jakąś V kolumnę. Tam także. Tutaj na te ziemie przesiedlono po wojnie 110 tys. osób w ramach “Akcji Wisła”. O ile w latach 70-tych słyszałem jeszcze w knajpie w mojej miejscowości, że my “lachiw budu rezaty i pamiętaj lasze, co po Wisłę to nasze”, tak teraz tego nie słyszę. Poczucie tożsamości narodowej wg danych z badań etnicznych zachowało około 10% z owych przesiedłonych. Nie potrafię odpowiedzieć, czy to dobrze, czy źle. Teraz tu jest spokojnie. O ile w Gorzowie Wlkp. na Strzelce Krajeńskie mówiono kiedyś Strzelce U-kraińskie, tak teraz tego określenia już nie słyszałem od dawna.
      Piszesz, że niekoniecznie przychylna. Jeśli tam jesteś to pewnie masz rację. O tym fakcie piszę po bezpozpośredniej relacji (z rozmowy telefonicznej) od osoby zajmującej się zawodowo badaniami owych rodzin. Twierdziła, że ona sama i jej otoczenie nie ma uprzedzeń, a nawet stwierdziła, że Syryjczycy są bardzo sympatyczni. No ale Ty jesteś na miejscu.

      Odpowiedz
    • 20 października 2015 o 21:09
      Permalink

      Errata…dotyczy treści w tytule piosenki,
      nie “ruta a kałyna” ,poprawnie – “Czerwona kalina”.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.