Ogólna, Technologia

Jeżeli do tej pory nie ma efektów w postaci innowacji to przez kolejne lata też ich nie będzie

 Wiele mówi się o potrzebie wprowadzania do gospodarki innowacji, wręcz politycy są na tym punkcie zafiksowani. Ciągle tylko innowacje, innowacyjność, odmienia się to słowo przez wszystkie przypadki. Innowacje to bardzo szerokie pojęcie, generalnie chodzi o taką zmianę, która przynosi korzyści, nie ma potrzeby komplikować definicji, każdy intuicyjnie rozumie co jest i co mogłoby być innowacją w jego otoczeniu. Niestety w naszym kraju nie dzieje się na tym kierunku dobrze. Coś takiego jak związki biznesu z nauką prawie nie istnieją, klastry raczkują, a kadra naukowa jak tylko się odrobinę usamodzielni, to prawie natychmiast wyjeżdża za granice, ponieważ tam ma lepsze warunki pracy zawodowej, lepszy socjal i poważną szansę na komercjalizację wynalazków. Sposobu na pobudzenie innowacyjności poza stwierdzeniem, że „potrzeba ludzka matką wszystkich wynalazków”, ale oczywiście tylko tych na które są pieniądze. Państwowy mecenat nad nauką nie ma sensu, ponieważ sprowadza się to do finansowania przez UBOGIEGO POLSKIEGO PODATNIKA – drogich badań dla zagranicznych koncernów.

Z nadzieją spoglądamy na nową transzę funduszy unijnych, na pewno obłowi się cały szereg firm już przystosowanych i wyćwiczonych np. w dostawie nowej aparatury i innych potrzebnych rzeczy. Jednakże czy to tylko o to chodzi, żeby otwierać kolejne nowoczesne laboratoria? Nie ma przełożenia pieniędzy angażowanych na efekty, nie przyrasta nam zgłoszeń patentowych! Nie rosną nam biznesy, całe działy nowej gospodarki – start up-y, których całą kompetencją jest laserowe grawerowanie napisów na przedmiotach, co i tak jest zlecane firmie w Chinach, to o wiele poniżej oczekiwań i potrzeb. Jak do tej chwili nikt nie wymyślił sposobu na to, żeby dobrze wykorzystać środki pomocowe. Co więcej, jak wszystko na to wskazuje chyba najbardziej efektywne są duże publiczne inwestycje (synchrotron i inne) oraz rozdawanie środków za darmo. Proszę zwrócić uwagę na to, że mamy problem z nadmiarem, nie z deficytem, a także nie potrafimy sobie poradzić, ze stworzonym tym sposobem problemem!

Nie powinniśmy się oszukiwać, jeżeli do tej pory nie ma efektów w postaci innowacji, to przez kolejne lata też ich nie będzie. Mechanizm alokacji środków publicznych na naukę jest niewłaściwy. Utrzymywanie wyższych uczelni, które produkują tylko absolwentów – nie opłaca się państwu, bez zobowiązania tych ludzi do efektywnej pracy w Polsce. TYLKO JAKI SENS MA PRACA W MIEJSCU GDZIE NIE DA SIĘ ROZWINĄĆ SKRZYDEŁ? Koło się zamyka.

W tym kontekście warto postawić pytanie o drenaż mózgów z Ukrainy i innych państw regionu. Chodzi o to, że możemy przyjąć dowolną ilość studentów, tylko czy będziemy potrafili im po studiach cokolwiek zaproponować? Przecież to jest bez sensu w realiach kraju, w którym mamy do czynienia z masową emigracją jego własnych obywateli.

Co ciekawe zagadnieniem pobudzania innowacyjności zajmuje się w Polsce i w Europie cały szereg naukowców, w tym niektóre osoby z rzeczywistym autorytetem naukowym, które napisały kilka bardzo ciekawych książek, jednak nie doczekaliśmy się żadnej efektywnej koncepcji, której wdrożenie gwarantowałoby sukces – mierzony chociażby tą niedoskonałą miarą ilości patentów uzyskanych w danym roku.

Politycy kochają słowo „innowacyjność”, jest odmieniane przez wszystkie przypadki – niczym słowo klucz, jak mantra i kamień filozoficzny! Każdy pragnie innowacyjności, bo kojarzy je z wysoko technologicznymi działami gospodarki jak IT & C (Information Technology and Communications), które rzeczywiście są bardzo efektywne i innowacyjne. Jednak innowacje są pojęciem o wiele szerszym i przez naiwność polityków, kojarzących innowacje z komputerami nie może się rozwijać cały szereg dziedzin życia społecznego i gospodarczego jak np. design, urbanistyka, prakseologia i inne. Ludzka aktywność i kreatywność nie zna granic, pod warunkiem że pozwoli się jej rozkwitać. Do tego potrzebne jest pozwolenie młodym ludziom i na pomalowanie ścian w graffiti i latanie dronami nad miastem, jak będzie taka potrzeba. Nie można ograniczać idei innowacyjności do wąskiego pojmowania rozwoju przez postęp wybranych dziedzin nauki i implementację osiągnięć do znanych już z absorpcji innowacji dziedzin biznesu. Właśnie dlatego nie mamy innowacji, ponieważ w tych okrzepłych już i dosłownie karmiących się innowacjami branżach, jest niesłychanie trudno przebić się z czymś nowym i nadzwyczajnym, stanowiącym rzeczywistą innowację, za którą komuś zechce się zapłacić. Powinniśmy pozwolić ludziom kreatywnym na szukanie nowych pól eksploatacji twórczej, dosłownie bez ograniczeń, nawet jeżeli powierzone środki mieliby dosłownie zmarnować, to przynajmniej będziemy mieli świadomość, że próbowaliśmy.

Musi być jakiś innowacyjny pomysł na przełamanie impasu w braku innowacyjności. Niestety nasza gospodarka w przeważającej większości przypadków małych i średnich przedsiębiorstw, pod pojęciem innowacje rozumie wymianę sprzętu komputerowego na nowy co kilka lat. Nic na to nie jesteśmy w stanie poradzić, albowiem czasy kiedy mieliśmy w kraju duże przedsiębiorstwa potrzebujące dużych biur projektowych i ludzi myślących w kategoriach innowacji projektowych w ramach danej kultury technicznej już prawie nie ma. Jeżeli nie będzie pomysłu co zrobić, to chyba lepiej nie marnować pieniędzy i kupować licencje? Tylko można zapytać – po co? jeżeli wszystko można przywieźć z Chin?

9 komentarzy

  1. Autor niech sobie w ramach innowacji zainstaluję windę 10-tkę to zobaczy co to znaczy inwigilacja w realu 🙂

    • Dzień Dobry
      Pannie Henryku, czy Pan aż tak nie lubi Autora że proponuje mu samobójstwo 🙂
      Pozdrawiam serdecznie

    • Stach Głąbiński

      Co to jest “winda 10-tka?

    • Eee tam, 10-tka to tylko mały drobiazg w porównaniu z tym co już, albo niebawem będzie.
      PC-ta z “windą-10” można, ale wcale nie trzeba używać. Do pisania tekstów, robienia “standardowych” obliczeń, czy obróbki multimedialnych materiałów można równie dobrze korzystać z innych systemów (linux, ECommerce – stary OS2, FeeBSD itp.) Ba, można nawet wrócić do starego Win98, który nie miał (JESZCZE) nic wspólnego z inwiligacją.
      Najgorsze w tym wszystkim jest to, że MUSIMY posługiwać się na codzień sprzętami, które już, lub niebawem rejestrować będą KAżDY NASZ KROK, a nawet ZACHOWANIE.
      Przykładem mogą być samochody w które seryjnie wbudowywane będą od 2016 (w USA już to jest) “czarne skrzynki” z satelitarnym łączem, odbiorniki TV itp. O smartfonach nawet już nie wspominam.
      Ba, produkowane są już nawet żarówki uwaga, z łączem WIFI !
      A wszystko leci poprzez sieć i zostaje w “chmurkach” (clouds)
      Aaaa, dużo by na ten temat pisać.
      Chyba lepiej powiedzieć, która dziedzina naszego życia JESZCZE nie jest kontrolowana…
      Ale sami chcieliśmy tej “wolności” i zachodu…
      Pozdrawiam

  2. Dzień Dobry (tym razem dla Wszystkich)
    Wszystko to jest bardzo ciekawym punktem widzenia. Kierunkowo mam bardzo podobny. Nie zgadzam się co do tych ograniczeń albo raczej ich braku. Definiując dziedzinę należy poprawnie zaznaczyć jej granice i tu w odniesieniu do przedmiotu winno się się nie jak obecnie tworzyć niekończącą się listę rzeczy dozwolonych ale utworzyć listę wyjątków która będzie zdecydowanie mniejsza. Innowacyjność w pewnym zakresie wymaga mimo wszystko nadzoru naukowego czy inżynierskiego (ludzi nie tylko z wiedzą ale i co najmniej kilkunastoletnim praktycznym dotyczącym dziedziny przedmiotu doświadczeniem), a czasami i militarnego jeśli przedmiot innowacyjnych badań będzie czymś co może zakończyć ten świat.
    Co do samej innowacji to z przykrością muszę stwierdzić że samo napisanie jakiegoś kodu nie jest niczym innowacyjnym, ba nawet napisanie nowego systemu operacyjnego który może jest nowy ale w założeniach opiera się na tej samej już od dziesiątków lat teorii. Innowacja której nie wolno mylić z racjonalizacją polega na tworzeniu rzeczy nowych, czy to tworzeniu nowych technologii (a nie kolejnych wersji tej samej) czy budowaniu według zupełnie nowej koncepcji twardej techniki, czy dokonywaniu odkryć które zmieniają dotychczasowe reguły. Cała reszta do innowacji się nie klasyfikuje tylko do racjonalizacji (w poprzednim systemie istniało coś takiego jak komisje racjonalizacji i pomysły racjonalizatorskie). Cała ta paplanina o innowacji, nie tylko w Rzeczypospolitej ale i na obszarze tworu zwanego EU to jedno wielkie oszustwo. Odstępstwem może być jedynie ograniczenie uznania za innowacje do określonego terytorium (jednak nie za małego czy za dużego). I tak innowacją w kategoriach Polski zapewne byłby system wynoszenia satelitów zbudowany na terenie Polski ale zbudowanie rakiety już nie bardzo (chyba że załogowej) jako że odpowiednie programy rakietowe już działały (np. rakiety meteorologiczne Meteor).
    Właściwie trudno mówić obecnie o innowacji kiedy przed nami sporo pracy by dotrzeć przynajmniej do roku 80 kiedy Państwo Polskie miało szereg zaawansowanych programów badawczych oraz szeroką bazę przemysłowo-badawczą, od chemii, przez metalurgię, mechatronikę, cybernetykę, elektronikę i dalej przemysł stoczniowy, farmaceutyczny, lotniczy czy tekstylny. Można długo wyliczać. Jedyne innowacje które nie są potrzebne, których nie potrzebowaliśmy wtedy (niestety przyszły) i nie potrzebujemy teraz, to te w polityce, ekonomii, finansach czy zarządzaniu. To są dziedziny syntetyczne więc mówienia tam o innowacji czy jakichkolwiek odkryciach to nieporozumienie a takich innowatorów wypadałoby leczyć psychiatrycznie.
    Pozdrawiam
    Udanego dnia Wszystkim życzę

  3. Niektóre kraje z UE za kasę europejską ściągają znane nazwiska w wybranych dziedzinach naukowych i płacą im krocie aby zbudowali zespół w oparciu o lokalnych naukowców i razem z nimi prowadzili swoje badania (z tego co pamiętam to Irlandia prowadzi takie działania). Niestety takie dysponowanie środkami pomocowymi obarczone jest dużym ryzykiem niepowodzenia ponieważ często brak jest namacalnych efektów a postawiony mur to mur łatwiej go rozliczyć.

  4. Jakie innowacje?

    Gdzie?

    Na feudalnych polskich wyższych uczelniach?

    W usytuowanych u nas montowniach zachodnich koncernów?

    Który z Zachodnich konkurentów pozwoli w Polsce na innowacje, nowe polskie technologie i produkty w przemyśle, którego w zasadzie nie ma?

    Kolonializm w Afryce skończył się w latach 60-tych ubiegłego wieku, trwał około 200 lat.

    Czy ktokolwiek poda chociażby jeden przykład przyzwolenia przez kolonizatorów na SAMODZIELNOŚĆ w rozwoju innowacji w krajach skolonizowanych?

    Może jakieś nowe ostrza w dzidach u zapomnianych Buszmenów, ale to mogło być możliwe tylko jeszcze w XIX wieku.

    Potem już nic, tylko eksploatacja.

    I to teraz mamy u nas, w innej formie.

    Flaga, hymn, kompania honorowa, werble i salwy honorowe.

    To możemy sobie robić w licznych naszych rocznicach, dopóki nam ślepej amunicji starczy.

    To jest gorsze niż w Afryce przed 50-60-ciu laty, bo SAMI się pilnujemy w naszej eksploatacji przez obcy turbokapitalizm.

    Kto się na ten łopot wolnej polskiej flagi daje nabrać, a żyje ze śmieciowej pensji lub głodowej emerytury – niech się cieszy, że żyje.

    Amen.

    P.S.

    Wczorajsze tragiczne wydarzenia w Paryżu (co to by było, gdyby to nas spotkało?) oznaczają powolny koniec czasów, które znaliśmy.

    Skoro taki potężny i o wiele lepiej niż Polska zorganizowany kraj jest w szoku, to co by było, gdyby to nas spotkało?

    Dylemat; czy nadal odbijać wrak ze Smoleńska, czy skoncentrować się na REALNYCH PROBLEMACH i zagrożeniach?

    • Sytuacja ma wymiar wysoko tragiczny, gdyz Polacy walczyli na smierc i zycie, by w Polsce bylo wszystko “zachodnie”: produkty, firmy, kapital, wojsko, myslenie, w koncu rzady tez winny byc “zachodnie” , no przeciez wszystko sie swietnie udalo !
      Za czasow, jak wszystko bylo polskie produkty, zywnosc, uczelnie , mysl inzynierska, badania w wiekszosci branz …itd., it’d., to ludzie mowili oh ! to jest wszystko polskie (z wielkim rozczarowaniem ), to jest “gowniane “, to jest “do d**y”…..Teraz wszystko jest “zachodnie” i tez jest “do d**y” …trudno to pojac…
      Patrzac na te fenomeny nieco z boku, mam wrazenie, ze gleboko idace kompleksy nizszosci, problemy identyfikacji miotaja Polska, ktora za wszelka cene chce byc kims innym niz jest, podobne zjawiska maja miejsce na Ukrainie, ktora chce byc “zachodem” np.Francja lub Niemcami …bardzo to dziwaczne ….pole do popisu dobrego psychoalalityka …

  5. Jeszcze jako uzupełnienie mojego poprzedniego wpisu,

    NIE MOŻNA POWIELAĆ CUDZYCH WPISÓW. WEB. JÓZ.

    =============
    Jeszcze kilka takich "sukcesów"….. powiedział Pyrrus…..

    I to by było na tyle …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.