Paradygmat rozwoju

Jeżeli chcemy przetrwać to trzeba zakładać że przeciwnik jest mądrzejszy i potężniejszy

 Być może to nic odkrywczego, albowiem ilość książek na temat strategii zarządzania jest już chyba większa niż możliwości człowieka przeczytania ich za jednego życia, ale jest to stwierdzenie na pewno adekwatne w naszej sytuacji. Jeżeli chcemy przetrwać, to trzeba zakładać że przeciwnik lub przeciwnicy są mądrzejsi i potężniejsi od nas. To oczywiście nie oznacza, że mamy się nie interesować własną siłą, wręcz przeciwnie. Chodzi jednak przede wszystkim o to, żebyśmy nie stali się ofiarami własnego sposobu postrzegania przeciwnika, jako adekwatności naszego własnego potencjału.

Tej oceny dokonują decydenci polityczni, to od nich zależy to, czy państwo będzie odpowiednio przygotowane na zagrożenia i czy będzie potrafiło je antycypować, im przeciwdziałać i je przetrwać. To od długofalowych decyzji politycznych, zależy to jak bardzo kraj jest przygotowany do odparcia zagrożenia, czy to w postaci wojskowej, czy też w postaci kulturowo-gospodarczego napierania. Istotą przetrwania jest więc jakość elit decydenckich, których samoświadomość wyznacza rzeczywisty poziom adekwatności całego systemu. Po prostu powyżej, tego czego się spodziewamy – nie jesteśmy w stanie się przygotować. Dobrze jest być więc elastycznym, żeby móc się dostosować. Wymaga to jednak posiadania zasobów, którymi można manewrować. U nas niestety i z samą koncepcją zarządzania, nie mówiąc nawet o zasobach jest jeden wielki problem. Czego się bowiem można spodziewać po tych elitach, które znamy?

Dzisiaj jako państwo jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, jednak wszystko się komplikuje głównie przez sytuację wewnętrzną, albowiem zagrożenia zewnętrzne nie są dla nikogo zaskoczeniem. Natomiast wewnętrzna skala porażki, upadku i rozłożenia państwa, z niemożnością polegania na instytucjach społeczeństwa obywatelskiego – to coś nowego, w zasadzie nieznanego od czasów ostatnich sejmików I RP.

Dzisiaj konspiracja w naszym społeczeństwie praktycznie byłaby niemożliwa, skala donosicielstwa jest potworna, a w momencie jak z donoszenie na współobywateli byłoby chociażby płatne, to prawie na pewno zamienilibyśmy sobie życie w koszmar. O wiele szybciej i skuteczniej, niż się komukolwiek wydaje. Wiele, naprawdę wiele dałoby odtajnienie znajdujących się w naszym władaniu akt niemieckiej tajnej policji, w tym akt sądowych z okresu okupacji. Dzisiaj ta wiedza dostępna jest głównie historykom, nie bez powodu jest pilnie strzeżona.

Nie mamy własności, zarówno jako państwo nie mamy żadnych liczących się aktywów, ani jako osoby prywatne, nie mamy tak daleko posuniętej akumulacji, jak byśmy chcieli. Nie mamy ani oszczędności, ani kapitałów, ani jakichś wymiernych aktywów. Generalnie kapitał pracujący w Polsce, na nasze PKB nie jest polską własnością. To trwa 26 lat i się pogłębia, tj. z roku na rok jest coraz gorzej, Polacy tak jak nie mieli, tak też i nie mają zdolności do akumulacji kapitału, ponieważ relacje przeciętnych kosztów życia do przeciętnych zarobków są tak szokująco zblokowane, że ludziom ledwo starcza na przeżycie. Przeciętnie Polaków, nie jest stać na oszczędzanie.

Jak w takich warunkach w ogóle mówić o jakiejkolwiek koncepcji mobilizacji sił i środków kraju? W trakcie kampanii wrześniowej udało się nawet złożyć kilka samolotów z części, które były dostępne w fabryce. Dzisiaj na wypadek wojny, bylibyśmy w pełni zdani na import, nie jesteśmy w stanie samodzielnie wyprodukować nawet względnie prymitywnego samolotu odrzutowego, tak jak byliśmy w stanie do lat 80-tych. To samo dotyczy broni pancernej. Bajki o samodzielnej produkcji w Polsce czołgów, po blamażu podwozia do „Kraba”, to sobie można opowiadać w parkach ptaszkom, a nie ludziom w telewizji. Nie mamy potencjału, który byłby zdolny do mobilizacji. Prawdopodobnie będzie wielkim sukcesem, jeżeli będąc przed konfliktem – udałoby się wyprodukować odpowiednią ilość prostego uzbrojenia w postaci wyrzutni rakietowych, granatników przeciwpancernych, broni lufowej i oczywiście amunicji oraz prostych środków ochrony osobistej. Oczywiście wcześniej trzeba podjąć decyzje, wyasygnować pieniądze.

Jeżeli chcemy przetrwać, to trzeba zakładać, że przeciwnik jest mądrzejszy i potężniejszy, jak również ma więcej uzbrojenia i wojska od nas. Poza tym, że mamy gorsze elity, mniej zorientowane państwowo, a nasze zasoby nie pozwalają nam na swobodne dostosowywanie się do wyzwań rzeczywistości.

Sposobem na rozwiązanie problemu może być próba ucieczki do przodu, czyli przeniesienia kompetencji na poziom unijny. Wówczas, naszą główną troską byłoby bardziej zapewnienie sobie lojalności Sojuszników, niż borykanie się z zagrożeniem zewnętrznym. Jednak to wymaga oczywiście rzeczywistej Unii, a nie czegoś takiego, czym stała się Europa obecnie.

6 komentarzy

  1. Dzień Dobry
    “Z ust mi to wszystko wyjąłeś” autorze :-). W Ojczyźnie brakuje czegoś o czym Pan Prezydent w nieco nadmuchanym i patetycznym tonie: wspólnoty. Dodam: wspólnoty ludzi przyzwoitych (co by takie bydło jak ten co wczoraj z siekierą do dziewczynki nie wliczać do wspólnoty).
    Mam tylko jedną uwagę w sensie “wyasygnowania pieniędzy”. Do Państwa, państwowości zastosowanie niskopoziomowych zasad, praw i prawideł “wolnorynkowych” nie ma sensu bo to jak wycinanie wyrostka spawarką. Niestety ludzie bez kompetencji nie mają pojęcia o tym że to inny poziom (generalnie nie mają pojęcia o niczym prócz politykierstwa).
    Pozdrawiam

  2. Popieram autora, czuję tu MYŚL PROFESORA AON (już!) Romualda Szeremietiewa, żeby nasze lasy (póki co jeszcze Państwowe) – nasycić PARTYZANTAMI.
    To nie jest takie głupie do końca.
    Dlatego propozycję autora: “wyprodukować odpowiednią ilość prostego uzbrojenia w postaci wyrzutni rakietowych, granatników przeciwpancernych, broni lufowej i oczywiście amunicji oraz prostych środków ochrony osobistej.” – uzupełniłbym środkami maskowania w różnych widmach, np. przed coraz lepszymi TERMOWIZORAMI ewentualnego przeciwnika.

    Taki OZIĘBIONY Polski Partyzant na leśnej drodze, albo w okolicy zurbanizowanej z prostą bronią, jest bardzo NIEPRZYJEMNY dla regularnego, opancerzonego wojska.

    Może to jest odpowiedź na nasze lęki przed atakiem ze Wschodu?

    Wystarczy 200-300 000 zdeterminowanych i dobrze wyszkolonych ludzi, a ewentualny przeciwnik UTKNIE na dobre.

    Jedyną jego obroną jest tylko PALENIE ZIEMI wraz ze wszystkim co na niej żyje lub rośnie.

    No ale na to Green Peace się nie zgodzi …

    Zatem: mamy szansę …

    Szlachta na koń wsiędzie – i jakoś tam bedzie …

  3. Jestem tu pierwszy raz, kolega z pracy powiedział mi o tym portalu jako “ognisku” kremlowskiej propagandy w Polsce, a jestem w istotnej konsternacji po przeczytaniu kilku artykułów. Przykładowo ten tekst daje do myślenia, jak wiele innych. Kto to pisze? kto stoi za tym portalem? Naprawdę państwo rosyjskie was finansuje? To by tłumaczyło wysoki poziom prezentowanych opinii?

    • Nikt nie finansuje – o ile mi wiadomo! 🙂
      A jakby był ślad finansowania przez Kreml – to już odpowiednie służby by się tym zajęły! 🙂

      Tak samo jakby choć jeden rosyjski żołnierz przekroczył o pół buta granicę z Krainą Na U – już byśmy mieli III WŚ!!!!

      Ale witamy w gronie “moskiewskich trolli”! Zaglądanie tu jest całkowicie społeczne, niepłatne i nie szkodzi zdrowiu! 🙂

      Polecam Panu inny ciekawy portal – własnie dziś przetłumaczono nowy artykuł – bo tam tłumaczy się najnowsze i najciekawsze rzeczy z Zachodu!

      https://pracownia4.wordpress.com/2015/08/20/amerykanskie-wojsko-wykorzystuje-mfw-i-bs-do-prania-85-swojego-czarnego-budzetu/

      PS
      Właśnie ukazał się dzisiejszy “wykład” AdNovum!
      https://adnovumteam.wordpress.com/2015/08/20/wojna-domowa-na-ukrainie-20-08-2015r-182-dzien-od-nowego-rozejmu/

    • Dzień Dobry.
      Ja nie odpowiem Ci na twoje pytania bo i odpowiedzi nie znam. Mogę mówić wyłącznie za siebie. Nie zauważyłem nic z propagandy w tym co piszę choć dla tych którzy widzą wszędzie propagandę albo tych drugich co widzą wszędzie agentów pewnie kimś takim jestem. Ze strachu ludzie piszą przeróżne rzeczy, zwykle mało mające wspólnego z rzeczywistością.
      Co napisałem można przeczytać. Co napisali inni również. Czasem się zgadzamy a czasem spieramy nawet dramatycznie. Zachęcam do własnych wniosków, konstruktywnego kwestionowania czyiś poglądów, rozkładania ich na czynniki pierwsze i formowania własnego osądu niezależnie od opinii innych albo tego jak bardzo są zbieżne z własnymi.
      Pozdrawiam

  4. Jeśli chcemy przetrwać…a oto i przeciwnik, ba, nazwę
    rzecz po imieniu -WRÓG, “w masce” przyjaciela…

    http://gloria.tv/media/wDMoSZLqt41

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.