Ekonomia

Jeżeli ceny ropy będą nadal spadać to poznamy co to deflacja i stagnacja

 Jeżeli ceny ropy będą nadal spadać, to poznamy co to jest deflacja i stagnacja, a dodatkowo jeszcze w Polsce odczujemy spadki dochodów budżetu państwa. Docelowo przybędzie bezrobotnych lub osób pracujących na zasadach uwłaczających ich godności w zniewoleniu ekonomicznym.

Mechanizm jaki jest wprowadzony na globalne giełdy surowcowe oznacza stopniową wyprzedaż, przy której nie widać paniki. Najwięksi eksporterzy na świecie – ze stoickim spokojem sami obniżają ceny na surowiec – co jest czymś niesłychanym. Dla każdego nawet niewprawionego obserwatora sytuacja jawi się jako nienormalna, zwłaszcza w kontekście zagrożenia dla krajów Zatoki rewolucją na wzór tej, która stworzyła tzw. państwo islamskie w Syrii i Iraku. Zmowa cenowa motywowana politycznie na rynku ropy naftowej jest faktem. Arabia Saudyjska właśnie spłaca swoje długi z okresu pierwszej i drugiej wojny w Zatoce wobec Wielkiego Brata zza wielkiej wody. Celem tych działań jest destabilizacja finansowa Federacji Rosyjskiej w wyniku gwałtownego obniżenia dochodów uzyskiwanych przez ten kraj z eksportu węglowodorów.

Z dużym prawdopodobieństwem cele Wielkiego Brata zza wielkiej wody zostaną osiągnięte, Rosja wypłucze się z zasobów, nie będzie dysponowała aż taką dowolnością w kierowaniu olbrzymich strumieni finansowych. Jednakże w globalnej gospodarce rzeczywistość nie lubi próżni. Takie działania nie mogą pozostać bez wpływu na trendy jakie mają wymiar globalny, a często regionalnie przyjmują charakter istotnych zawirowań.

Stany Zjednoczone mają problem z długiem, podobny problem mają inne rozwinięte gospodarki – jak Unia Europejska i Japonia. Jednakże USA mają problem szczególny, ponieważ emitując swój dług – pokrywają w ten sposób olbrzymi deficyt handlowy, który generują. Dzieje się to głównie na rachunek państw rozwijających się, które chciałyby powiedzieć nagle sprawdzam, co powinno nastąpić gdyby odsetki od długu na międzynarodowym rynku były godziwe. W rzeczywistości jednak są tak minimalne, że pożyczanie pieniędzy na ułamek procenta – jest standardem. Najbardziej korzysta na tym oczywiście rząd Stanów Zjednoczonych, dla którego wzrost inflacji, wzrost stóp procentowych – to upadek dotychczasowej polityki, ponieważ nawet kilkakrotnie mogłyby wzrosnąć koszty odsetek płaconych za posiadane zobowiązania. Z tego względu trzymanie światowej gospodarki na progu deflacji jest w interesie amerykańskiego długu. Deflacja jednak oznacza brak stymulowania rozwoju w gospodarce, a właściwie bardzo trudne warunki do wzrostu, ponieważ nie ma na rynku wolnego pieniądza, który może być zaangażowany w nowe nisze. W konsekwencji deflacja często jest matką dla stagnacji. Czy to właśnie stagnacja ma być ceną jaką świat zapłaci za wojnę domową na Ukrainie?

O ile w warunkach przesyconego dobrobytem Zachodu, czy też kapiących złotem arabskich krajów naftowych OBEJDZIE SIĘ BEZ DRAMATÓW, to kraje ciągle rozwijające się, mogą zapłacić za to straszną cenę. Z jednej strony kraje producenckie spotkają się z barierą popytu w krajach zamożniejszych, będących do tej pory klientami na ich towary. Z drugiej strony kraje będące zapleczem koproducenckim i gospodarkami nadążnymi wobec gospodarek krajów rozwiniętych – dotknie problem zmniejszenia partycypacji. W efekcie będzie mniej pracy – ponieważ najbogatsi będą kupowali o wiele mniej niż do tej pory. Taniejące paliwa jedynie w niewielkiej części zrekompensują zmniejszenie zamówień dla gospodarki, ponieważ obniżanie cen jest zawsze amortyzowane w krajach uprzemysłowionych przez opłaty i podatki nałożone na paliwa.

Ponieważ cel obecnie obserwowanych działań jest jeden i nazywa się Federacja Rosyjska – dojdzie do wyeliminowania z rynku międzynarodowego części jej potencjału popytowego, po prostu Rosjanie mniej kupując – zmniejszą swój udział w globalnej gospodarce, za co zapłacą miejscami pracy gospodarki do tej pory produkujące na ich rynki jak np. gospodarka polska.

Jest jednak szansa, mianowicie – luzowanie ilościowe, czyli drukowanie pustego pieniądza, który jest w stanie podtrzymać fikcję, przynajmniej tak długo jak długo Świat będzie kupował amerykańskie papiery dłużne. Można bowiem zastąpić brak strumieni pieniądza z krajów bogatych – zarówno tych inwestycyjnych jak i konsumpcyjnych poprzez zwykłe wpompowanie pieniądza do gospodarki poprzez system działających instytucji finansowych. Dzieje się to poprzez wykup obligacji, których termin zapada i fundusze inwestycyjne lub banki przedstawiają je władzom publicznym do realizacji. Te drukują na ten cel pieniądze, z którymi fundusze inwestycyjne lub banki nie mają za bardzo co zrobić, poza ponownym wpompowaniem ich w te same obligacje, ponieważ boją się ryzyka inwestycyjnego! Jednakże są to już lokaty niżej oprocentowane lub inwestycje związane z poszukiwaniem dla nich nisz rynkowych – bez względu na wszystko, będzie mniej pieniędzy dla emerytów. W ten sposób kręci się gospodarka współczesnego zachodu oparta na paradygmacie zadłużania się – zwyczajne przelewanie z pustego w próżne, gra o sumie zerowej opierająca się na barkach ciężko pracujących ludzi w krajach na dorobku!

Tymczasem jednak jeżeli najbogatsi nie będą kupować, to firmy nie będą inwestować, a wówczas mogą zacząć się problemy nawet w dobrze zorganizowanych gospodarkach zachodu, ponieważ na poważnie zacznie się ograniczanie zatrudnienia w najlepiej płatnych sektorach gospodarek – dających najwyższe stopy zwrotu z prowadzonej działalności.

Już tak zupełnie na marginesie, to należy zauważyć, że jeżeli obniżenie cen ropy było możliwe tak łatwo, to czy my przypadkiem globalnie nie byliśmy do tej pory oszukiwani, czy też może bardziej pasuje słowo – wykorzystywani przez państwa eksportujące ropę i giełdy? Jak widać, nie ma potrzeby płacić tak wiele za ten surowiec, nagle się okazało że nie ma problemu z podażą, a Amerykanie jeszcze nie sprzedali nawet wiaderka ropy z łupków poza swój kontynent. Owszem, zmniejszenie przez nich importu jest istotne dla rynków, jednakże nie jest tajemnicą dla nikogo, że do tej pory Chiny z trudem pokrywały swoje zapotrzebowanie.

Z naszej perspektywy te procesy będą wymagały dostosowania się gospodarki, przy czym uwaga – mielibyśmy szansę skorzystać na taniejącej ropie, gdyby nie unijne przepisy, które mówią wprost ile Euro obciążeń trzeba doliczyć na tysiąc litrów! Polityka Unii Europejskiej w tym zakresie mogłaby być o wiele bardziej elastyczna.

3 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Może nam grozić tzw. STAGFLACJA.
    Bardzo prawdopodobny scenariusz pokazał autor.

  2. Rosji tak łatwo nie wykończą. Po pierwsze, w Rosji używa sie rubli, a nie dolarów, a po wtóre wskutek spadku ceny rubla, Rosja dostaje za swoje paliwa nie mniej rubli, niż dotychczas. Natomiast będzie mniej kupowała za granicą, ponieważ obce waluty będą droższe. Ropa łupkowa w USA jest opłacalna przy cenie nie niższej niż 80$, więc jeżeli cena spadnie niżej, to ta ropa zniknie z amerykańskiego rynku i pojawi się popyt na każdą inną ropę. Podobnie jest z gazem. W efekcie ceny zaczną rosnąć i skończą się manipulacje.

  3. Ostatecznym celem nie jest Rosja a Chiny. Gra idzie o uniemożliwienie Chinom transakcji bezpośrednich w zakupie ropy (Iran, Irak, Wenezuela). Dla podtrzymania $ to fundamentalne i jankesi nie cofną się przed niczym. I jeszcze ciekawostka: Wg doktryny Cartera złoża węglowodanów w Zatoce Perskiej sa WŁASNOŚCIĄ USA. Uzasadnienie: Bo taki jest interes gospodarczy USA. Piękne!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.