Polityka

Jeszcze lepsza zmiana rządu?

 Czy pani Szydło wyjdzie z rządu? Czy pan minister Waszczykowski przestanie pełnić swoją funkcję – dla dobra powszechnego? Czy pan Szałamacha będzie pierwszym „winnym” zderzenia się dobrej zmiany z rzeczywistością na gruncie finansowym? Jest jeszcze kilku kandydatów i co najmniej dwie kandydatki do jeszcze lepszej zmiany rządu? Ponieważ byłoby nieznośną torturą dla społeczeństwa, gdyby w rządzie były osoby kwestionujące oczywiste i stwierdzone przez IPN fakty historyczne. jednak najważniejsze pytania kadrowe są dwa: po pierwsze czy pani Szydło już się wyczerpała, czy też może woli odejść “w szczycie” rzekomego powodzenia? Drugie pytanie jest oczywiście takie, kto ją zastąpi i dlaczego to nie może być ani: pan Jarosław Gowin, ani pan Piotr Glińsk, ani pan Mateusz Morawiecki?

Jeżeli chodzi o pewne odejścia, to pan Waszczykowski zrobi dobrze sprawom polskim, jeżeli zajmie się czymś innym, chociaż pod pewnymi względami nie można odmówić mu słuszności, to nie jest do końca zły minister. Jednakże dzisiaj już nie można mieć wątpliwości, że powierzenie tak niesłychanie ważnej funkcji osobie, o takiej jaką widzieliśmy percepcji, było jednym z największych błędów dobrej zmiany. Zresztą, sama dobra zmiana za ten błąd zapłaciła zaproszeniem tzw. Komisji Weneckiej, więc generalnie szkoda słów.

Pan Szałamacha ma jedną z najtrudniejszych o ile w ogóle nie najtrudniejszą część problemu z jakim boryka się dobra zmiana. Polityk ten jak na razie doskonale daje sobie radę na funkcji ministra finansów, albowiem niczego nie popsuł. Trzeba pamiętać o specyfice tego resortu, tutaj jest się niesłychanie ciężko wykazać jakąkolwiek kreatywnością i stworzeniem czegokolwiek realnego, co by wychodziło poza standardowe kanony. Ponieważ jakakolwiek zmiana w zakresie właściwości działania tego ministerstwa skutkuje zmianami w funkcjonowaniu mechanizmów działania całego systemu gospodarczego i przeważnie ma wpływ na życie ludzi. Nawet zapowiadane “uszczelnienie VAT”, wymaga czasu, w tym przeprowadzenia licznych zmian legislacyjnych oraz monitorowania “na żywo”, jak nowe przepisy zmieniają system w praktyce. Być może szkoda, że nie zapadła strategiczna decyzja o połączeniu administracji specjalnych pobierających składki od społeczeństwa jako parapodatki z administracją podatkową? Na pewno wzmocnienie aparatu skarbowego, mogłoby przysłużyć się działaniu tych przeciążonych urzędów, nie można na nich oszczędzać pieniędzy, to wybitni fachowcy w służbie państwa – najlepszy kwiat polskiej administracji. Poza tymi kwestiami, nie można niczego zarzucić panu ministrowi, to jest naprawdę ciężki kawałek odpowiedzialności.

Odejście pani Szydło w glorii bohaterki i „matki sukcesu” dobrej zmiany uwieńczonej programem „500+” byłoby o tyle rozsądne, że pani Szydło nie byłaby „spalona” i można byłoby ją wykorzystać na jakiejś funkcji, gdzie jej rzeczywiste zdolności zarządcze, w tym wyśmienite i ponadprzeciętne umiejętności komunikowania się z innymi ludźmi bardzo by się przydały, ale oczywiście w innej skali. Odchodząc w ten sposób pani Szydło miałaby czystą kartę, a zarazem mielibyśmy nowe otwarcie wraz z pojawieniem się nowego premiera. Jest to lepsze w glorii chwały i retoryce jeszcze lepszej zmiany, niż przejmowania zarządzania kryzysowego po upadającym rządzie.

W rządzie mamy dzisiaj trzech potencjalnych kandydatów, o których ambicjach można powiedzieć, że na pewno by ich starczyło do objęcia tej funkcji. Jest to pan Gowin, pan Gliński i pan Morawiecki. Na pana Gowina raczej nigdy nie zgodzi się pan prezes, albowiem to polityk samodzielny i mógłby być zbyt samodzielny, nawet bardziej samodzielny, niż wdzięczny. Dodajmy wielka szkoda, ponieważ ten polityk, pomimo licznych kontrowersji, jest jednym z niewielu polityków w Polsce, który myśli o państwie w kategoriach całościowych i ma wizję przyszłości, co prawda dość konserwatywną, jednakże nie oceniamy poglądów tego pana – niech ma jakie chce, nas interesuje jego jakość jako polityka. W tym kontekście pan Gowin, to bezwzględnie jeden z najlepszych i najpoważniejszych polityków w kraju, rangi nie tylko na fotel Prezesa Rady Ministrów, ale także i Prezydenta państwa. Pan Gliński byłby bardzo dobrym premierem, pomimo wszelkich sztucznie wytworzonych kontrowersji wokół jego osoby. Nie wchodzimy tu w szczegóły dotyczące np. poglądów na kwestie obyczajowe itp., tylko generalnego zapatrywania się na rzeczywistość, warto szanować człowieka, który ma tak wyraziste i jednoznaczne poglądy, nie musimy się z nim zgadzać, ale nie da się mu odmówić szacunku, właśnie za to jak niesłychanie jest konsekwentny. Z pewnością byłby doskonałym premierem, nie bez powodu lansował go pan prezes. Co do pana Morawieckiego, jest przywołany przez nas już wcześniej potencjalny problem jego lojalności państwowej, albowiem jeżeli jest prawdą, że był w swojej karierze konsulem honorowym innego państwa w Polsce, to stawia go w zupełnie innym świetle. Ktoś może to podnieść i może być z tego problem, dlatego trzeba dobrze rozważyć kandydaturę tej osoby. Poza tym, to doskonały fachowiec, jednak chyba bardziej technokrata, niż wizjoner. Przy czym nie można nie uznawać argumentacji jaką zaproponował w swojej wizji „Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju”, życzylibyśmy sobie, żeby na podstawie takich dokumentów odbywała się merytoryczna dyskusja na temat rozwoju Polski. To na pewno wielki sukces pana Morawieckiego i jego zespołu.

Pozostaje sam pan prezes, jednakże oto jest pytanie – czy chciałoby mu się podjąć funkcji? Trzeba czasami być uczciwym z samym sobą i obecna sytuacja, w której pan prezes jest w polskiej polityce, ale tak jakby go formalnie nie było, jest w istocie śmieszna i szkodliwa dla państwa jak i dla samego pana prezesa. Chodzi bowiem o to, że mamy do czynienia z de facto wyjęciem ośrodka politycznego kierowania państwem, poza zasięg struktur konstytucyjnych. To trudna sytuacja, śmieszna i straszna. Ponieważ na retoryczne pytanie, czy leci z nami pilot? Nie ma odpowiedzi, chyba że zapytamy o woźnicę, wiadomo że on siedzi z tyłu, za koniem.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że raczej czeka nas kryzys i suma różnych komplikacji zewnętrznych i wewnętrznych, to w interesie nas wszystkich jest to, żeby pan prezes, albo oddał władzę, jeżeli nie czuje się na siłach, albo osobiście czuł brzemię odpowiedzialności za decyzje dobrej zmiany. Na pewno będzie wówczas jasność i jednolitość, co do decyzji, kontrowersji i odpowiedzialności. Nasz kraj ma nieszczęście do zarządzania z tylnych foteli. Jak do tej pory udało się to tylko Piłsudskiemu (i to chwilowo w ograniczonym zakresie), bo ani pan Krzaklewski, ani wcześniej pan prezes, nie odnotowali w ten sposób sukcesów.

Co będzie, to czas pokaże. Jeżeli premierem będzie pan prezes, giełda i waluta powinny to odnotować jako wzmocnienie. Jeżeli ktoś z wymienionej trójki, to nie będzie błędu, albowiem na pewno dwóch pierwszych polityków, to osoby godne tego urzędu i mieszczące się w formacie szefa rządu. Pan Morawiecki również może być dobrą kandydaturą, albo nawet bardzo dobrą, ponieważ chyba zbyt wiele osób mu zazdrości i nie ma dobrej prasy. Będzie jednak czymś niezrozumiałym, jeżeli pojawi się nowy „zderzak”. Tego byśmy nie chcieli, a byłby to sygnał, że władza wie i rozumie, że idą gorsze czasy w których będzie silnie bezradna.

4 komentarze

  1. Bardzo dobry tytuł, oddający istotę sprawy – oni z wymiany Szydły na Widły zrobią kolejny sukces, będzie jeszcze lepsza zmiana

  2. Cała Władza w Ręce Antoniego i Zbyszka,to dopiero będzie Cyrk!Apel Smoleński zamiast codziennej modlitwy!

  3. Pani Beata Szydło byłaby doskonałym ambasadorem RP w Stolicy Apostolskiej.

    Przyniosłoby to wiele korzyści Jej otoczeniu i dalszym kręgom …

    • To miejsce i stanowisko zarezerwowane jest…. 🙂
      Przynosi(wymierne) korzyści ‘tamtemu” otoczeniu i bliższym
      onemu otoczeniu – kręgom…oooooooooo,już od zejścia
      ze stolca pewnej p.premier!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.