Polityka

Jest wyrok odszkodowania trzeba płacić!

 W przypadku, gdy państwo dopuściło się rażącego zaniechania procedur np. przy organizowaniu prowokacji policyjnej mającej na celu wykazanie łapówkarstwa, a przy tym pozwoliło swoim funkcjonariuszom na bardzo duży margines swobody, to państwo musi ponosić konsekwencje finansowe nakazane przez Sąd, ponieważ państwo jednoznacznie wyrządziło krzywdę.

Jednakże w takiej sytuacji, oczywiście już po zapłaceniu należnego odszkodowania i zadośćuczynienia (to dwa różne tytuły) – państwo, a konkretnie szef służby państwowej, która dopuściła się tak dramatycznego naruszenia prawa powinien wyciągnąć wszelkie konsekwencje wobec pracujących u niego nadal współwinnych porażki operacyjnej oraz dochodzić zwrotu odszkodowania w całości lub części od sprawców już w jego instytucji niepracujących. Nie może być, bowiem tak, żeby funkcjonariusz państwowy bezkarnie szkodził na rachunek państwa a następnie bez żadnych konsekwencji wiódł spokojny żywot, nawet, jeżeli jest aktualnie posłem na Sejm. Tego typu sprawy – pozbawiają, bowiem człowieka zdolności honorowych, co powinno skutkować uznaniem za niegodnego do sprawowania urzędów publicznych.

Żeby było śmieszniej są przepisy, które mówią ile pensji musi zapłacić urzędnik, jeżeli udowodni mu się naruszenie prawa, jednakże w naszym systemie karze się zwykłe „panie Basie”, zza biurka, ale nie ma już odważnego do ukarania funkcjonariuszy tajnej policji politycznej poczynających sobie z niewinnymi ludźmi niczym tajna policja w najgorszych czasach mrocznego stalinizmu! Bez liczenia się ze skutkami i łamaniem prawa.

Właśnie na tym polega funkcjonowanie w państwie prawa, że to państwo, jeżeli chce uchodzić za praworządne – musi doprowadzić do wykrycia sprawców nadużyć, określenia ich win a następnie skazania zgodnie z obowiązującym prawem za nadużycia. Bez tego nie ma zapewnienia poszanowania prawa, bez tego nie ma sprawności działania instytucji, ponieważ pracownicy zamieniają się w rozwydrzonych siepaczy mających na celu bardziej łechtanie własnego „ego” niż realizację powierzonego zadania.

Cóż jednakże zrobić, jeżeli cała instytucja państwowa w okresie rządów odżegnującej się od demokracji opcji politycznej była właśnie politycznie skorumpowana, ponieważ co widać do dzisiaj gołym okiem jej szef miał i ma skrajne poglądy polityczne i stanowi filar kard jednej z partii? Czy działając w takiej organizacji funkcjonariusz mógł mieć świadomość poczucia misji w walce z wrogami systemu? Zwłaszcza, jeżeli kierownictwo pozwalało mu na swobodę i działanie nie tylko na pograniczu regulaminów, ale przede wszystkim improwizowanie w imię realizacji własnych celów politycznych. Trudno na te pytania odpowiedzieć, bowiem sytuacja przestaje być jednoznacznie czarno-biała, a zaczyna przypominać najlepsze realia reżimowej bezpieki, której cele były zdeterminowane przez inne czynniki niż racja stanu państwa oraz bezpieczeństwo i powodzenie Narodu.

Potrzebujemy takiej zmiany prawa, żeby funkcjonariusze formacji z uprawnieniami policyjno-śledczymi mieli zagwarantowane automatycznie bezpieczeństwo w razie przeciwstawienia się namowom do działalności poza prawem i procedurami, przy jednoczesnym postawieniu na bezwzględne karanie tego typu przestępców. Odbieranie uprawnień emerytalnych powinno być tutaj podstawowym orężem, jednakże osobami zasługującymi na szczególną karę powinni być zwierzchnicy. To od zwierzchnika wszystko zależy, a jeżeli nie wie, jakimi metodami posługują się jego podwładni w prowadzeniu postępowań – to tym bardziej nie powinien sprawować powierzonej mu funkcji.

Państwo, jeżeli nie chce na trwałe zasłużyć na łatkę państwa opresyjnego nie powinno w sposób nadzwyczajnie ostrożny stosować prowokacje wobec własnych obywateli, ponieważ jak uczą nas doświadczenia z niechlubnego okresu w historii CBA – ta instytucja może być bardzo łatwo nadużywana. Na marginesie można zapytać – gdzie były i co robiły służby specjalne powołane do nadzoru w zasadzie nad wszystkim, w tym także nad innymi służbami państwa? Aha zostały rozwiązane przez taki zbiór komórek ożywionych, którego nazwiska nie wypada wymieniać ze względu na szacunek dla gatunku ludzkiego. No, więc było tak jak było i jest jak jest.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.