Soft Power

Jest poniedziałek to wina…

 No właśnie czyja to wina, że wczoraj był poniedziałek? Od takiego pytania zaczynają dzień PR-owcy prawicowej prawicy mający za zadanie maksymalne zohydzenie obecnego rządu i partii rządzącej społeczeństwu. Od lat realizowana jest jedna i ta sama strategia – totalnej negacji. W każdej wypowiedzi polityków prawicowej-prawicy musi znaleźć się stwierdzenie, że „to wina Tuska”, albo „ten rząd jest zły” ewentualnie „rząd źle rządzi”, czy też „to nie jest rząd, to zarząd” itp. Zawsze cel jest ten sam – przekazanie negatywnej informacji na temat rządu, bez względu na to jak by ona nie była oderwana od jakiegokolwiek kontekstu. „Jest poniedziałek to wina… Tuska”.

Niestety jest to skrajnie cyniczna i śmiertelnie skuteczna strategia. Kłamstwo po wielokroć powtarzane staje się prawdą, a na ten rząd – naprawdę nieszczególnie udany nie trzeba szukać argumentów, opozycji bardzo łatwo jest go krytykować, jednakże proszę pokazać jakikolwiek przykład krytyki merytorycznej!? Nie przyjmuje się do wiadomości twierdzenia, że rząd merytorycznie nic nie robi – to nie ma merytorycznej krytyki. Nieprawda, zawsze są podejmowane decyzje i jest realizowana jakaś – niekoniecznie wynoszona z programy danej partii ale zawsze – polityka. Jeżeli więc nie mamy do czynienia z krytyką merytoryczną, to można czuć się bezpiecznie? Nic bardziej mylnego – swego czasu pan minister Rostowski zdobył się na poświęcenie odrobiny swojego czasu na debatę ekonomiczną z panem zdaje się Napieralskim jak tenże był jeszcze przewodniczącym, czy czymś na ten kształt w Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Przebieg debaty był szokujący, widać było dialog fachowca z nazwijmy to osobami bez wiedzy dziedzinowej. Monolog ekonomisty i westchnienia polityka. W debacie oczywiście triumfował pan minister finansów. Jednakże to i tak było bez znaczenia, ponieważ mało kto był w stanie zrozumieć o czym tam pan Rostowski mówił. Na tym właśnie polega problem krytyki merytorycznej, że odbiorcy dla których poklasku się to robi, nie są w stanie lub mogą jedynie w sposób ograniczony przyjąć poznawane fakty do własnej percepcji.

Dlatego właśnie prawicowa-prawica z pełnym cynizmem i zupełną świadomością krytykuje rząd emocjonalnie, zawsze bazując na emocjach lub pojęciach abstrakcyjnych, łatwych do zrozumienia dla każdego, a ponadto bardzo prostych do wyrażenia. Tu działa mechanizm akcja-reakcja, polityk powtarza słowa – dodając negację, w wyniku czego u odbiorcy powstaje percepcja, że w danej sprawie musi coś być na rzeczy, ponieważ skoro wszyscy o niej tak źle mówią, to znaczy że jest zła. To może banalne porównanie, ale to tak jak z mówieniem do dziecka – ostrzegając, go przed oparzeniem się gorącą wodą. Podobnie tutaj postępują politycy prawicy, stale powtarzając że coś jest złe, najgorsze no i do tego nie szczędzą nam określeń, że np. pan premier ma wilcze zębiska, albo jego dziadek miał złe pochodzenie, do tego jeszcze córka utrzymuje się z reklam państwowych przedsiębiorstw.

To co oni od lat robią jest śmiertelnie niebezpieczne, ponieważ nie można się przeciwko temu obronić. Nie ma na to realnie żadnego sposobu. No bo jak się obronić przed emocjami? Przed stałym zawodzeniem, że premier źle rządzi i w ogóle jest największym nieszczęściem jakie nasze państwo i Naród (odwołania do narodu są bardzo ważne) spotkało.

Na to wszystko nakłada się jeszcze zakłamana retoryka smoleńskiego absurdu, która jest po prostu idealna do czystego krytykowania całości, to ona napędza przemysł wskazywania winnych i obarczania winą za wszystko premiera.

Jeżeli popatrzmy przy tym na przekrój elektoratu prawicowej-prawicy, to możemy z przerażeniem stwierdzić że to jest kompozycja nie do rozerwania. Każdy jej element, dowolnie skrzywiony napędza kolejne i w efekcie odbiorca takich komunikatów uznaje je za wewnętrzne, przyswaja je pomiędzy rosołem a pierogami. Po prostu tak działają mechanizmy wpływu społecznego – perswazji komunikatów z wzmacnianych przez mass media, nic się na to nie da poradzić.

Jedyną formułą obrony jest eliminacja i rugowanie osobników cynicznych i napastliwych z systemu, nie można pozwalać im się wypowiadać na równi z innymi, o co często trudno, ponieważ przykładowo telewizja publiczna ma parytety ustalane przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji i musi ich przestrzegać – obligatoryjnie zapraszając do studia, zgodnie z kluczem przedstawicieli konkretnych opcji.

Przy czym wszystkim, opozycja ma pełne i nieskrępowane prawo do dowolnej krytyki rządzących, jednakże powtórzmy i apelujmy – niech będzie to krytyka przynajmniej w części merytoryczna, ponieważ krytyki emocjonalnej dłużej ten kraj nie wytrzyma. Odpowiedzią rządzących na emocje są zawsze represje, na co odpowiedzią represjonowanych są jeszcze większe emocje i tak spirala się nakręca – jest nie do powstrzymania.

3 komentarze

  1. Która choroba jest “przyjażniejsza dla przeciętnego Kowalskiego dzuma czy cholera? oto jest pytanie odnosnie partii polityczych rządzącej i prącej do “wadzy”.

  2. Która choroba jest przyjażniejsza dla przeciętnego Kowalskiego dzuma czy cholera?oto jest wybór .

  3. Krytykując emocjonalnie – robią co mogą.
    Nic innego nie potrafią.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.