Polityka

Jest jak jest, czyli nie ma

 Wiele można powiedzieć o dobrobycie w naszym państwie, podobno jest gdzieś, bo go widziano, podobno nawet rozkwita! Przynajmniej gdzieniegdzie, gdzie bogaci potworzyli swoje enklawy i żyją w dostatku. Realia egzystencji przeważającej większości naszego społeczeństwa są inne niż dobrobyt – to bieda z nędzą, czasami jedynie poprawiana wynikiem kogoś pracującego w budżetówce lub za granicą, czy też tak upragniona przez wszystkich mała stabilizacja na emeryturze. Społeczeństwo nie ma możliwości generowania pieniądza, ponieważ w naszym kraju nie ma prawdziwej produkcji – przynoszącej korzyści na każdym etapie wytwórczości – od projektu poprzez produkcję właściwą a na recyklingu kończąc. Zajmujemy się jedynie częścią z długiego łańcucha wytwórczości. Nie ma, co ukrywać, że raczej tą częścią, w której generowana jest o wiele mniejsza część wartości dodanej.

Straciliśmy w zasadzie wszystkie wyrobione przez trudny okres PRL umiejętności produkcji technicznej, nie ma w kraju zbyt wielu doświadczonych inżynierów, technologów, nawet dobrych spawaczy. Każdy, kto coś umie natychmiast wyjeżdża na zachód, albo pracuje w kraju – jednakże w firmie produkującej głównie na eksport, czy też raczej w ramach struktury holdingowej macierzystego przedsiębiorstwa.

Jeżeli ktoś miał wątpliwości, jaki charakter ma polityka przemysłowa naszych zachodnich inwestorów – mógł się przekonać po ostatniej decyzje pewnego włoskiego koncernu samochodowego, który rozwija produkcję w macierzystym kraju a likwiduje w biednej Polsce. Bogactwo jest związane z pracą, występuje tam gdzie ona jest, albowiem w ten sposób napędza się ekonomię, zwłaszcza wytwarzając produkty dobrej jakości i poszukiwane na rynku, a w szczególności produkty innowacyjne. U nas, a konkretnie w Tychach będzie jak będzie, ale pracy dla 1950-ciu Polaków już nie będzie, albowiem uwaga – są Polakami, tak właśnie wygląda współczesny nacjonalizm gospodarczy – i nic na to nie poradzi Bruksela, która tak ochoczo zamordowała nasze stocznie! Obserwując żałosne zachowanie rządu, można mieć wrażenie, że w tej sprawie po prostu musi milczeć, chociaż jawnie zrobiono z nas niewolników, którzy już niepotrzebni zostają zepchnięci do dołu głodowego.

Oczywiście rząd nie może, (bo nie ma pieniędzy) i jak twierdzą niektórzy szkodliwi idioci – rząd nie powinien nic robić, albowiem niewidzialna ręka rynku sprawiedliwie przydzieli wszystkim odpowiadające ich umiejętnościom i zaangażowaniu prace i dochody oraz dostęp do dóbr. Ludzie tak myślący rządzili naszym krajem przez większą część okresu transformacji, a także są do dzisiaj na wysokich stołkach w różnych instytucjach władzy. Za koszty ich głupiej polityki płacimy wszyscy codziennie niższą konsumpcją nawet, jeżeli wyższa wynikałaby z naszej produktywności. Jednak największą cenę płacimy poprzez stracenie nienarodzonego pokolenia, na które ich rodzice nie mają pieniędzy, albowiem mają zbyt niskie, zbyt nieregularne – śmieciowe dochody i boją się o przyszłość zamiast myśleć o rozwoju – założeniu rodziny i posiadaniu dzieci.

Wiele złego można powiedzieć o naszej współczesnej egzystencji i to nawet bez zarzutu o postawę roszczeniową lub społeczno-ekonomiczną bierność. Jest to bardzo groźne dla przyszłości naszego społeczeństwa, które nie ma możliwości funkcjonować inaczej niż jest przyzwyczajone, a wszelkie zmiany od czasów Powstania Warszawskiego – na szczęście mają charakter ewolucyjny! Rewolucji już mieliśmy wystarczająco sporo i nam wystarczy. Jednakże jak wytłumaczyć młodym ludziom celowość pozostania i życia w Polsce, jeżeli pracując za granicą już przed 30-tką mogą odłożyć na mieszkanie w kraju, a pracując w kraju przez ten czas, – jeżeli przez cały czas będą mieli prace – to mogą się, co najwyżej zadłużyć.

Ciężko się żyje w Polsce, a nie będzie łatwiej, bo tutaj jest jak jest, czyli nie ma niczego, czego mielibyśmy żałować. Dlatego nie można się ociągać z wprowadzaniem reform, trzeba dążyć do poprawy sytuacji ogólnej – drogą ewolucji, ale zasadniczej, ciągłej i stosunkowo szybkiej – intensywnej. Jedynie w ten sposób – ciągle zmieniając naszą rzeczywistość od najdrobniejszych szczegółów do spraw zasadniczych i najważniejszych – możemy mieć nadzieję, że uda się kiedyś przeskoczyć na wyższe stadium rozwoju, w którym nie trzeba będzie tyrać na przeżycie, ale będzie można pracować twórczo dla przyjemności – ciesząc się z efektów i pożytkami płynącymi z pracy. Póki, co to jest jak jest, czyli nie ma!

2 komentarze

  1. Samą prawdę podaje autor.
    Spawaczy naprawdę brakuje.
    Innych specjalistów wysokiej HiTech – tez nie ma.
    Jest za to pełno speców od zarządzania i marketingu.
    Tylko oni układać towar ma półkach w supermarketach potrafią.
    Nic więcej.
    Dlatego artykuł jest ważny i potrzebny.

  2. … faktem jest, że Polska się zwija (shrinking country), można dowieść że kolejne rządy popełniały błędy – w polityce gospodarczej, podatkowej, społecznej, edukacyjnej i in., ale nigdzie nie mogę znaleźć dowodów, że mogliśmy forsować na początku transformacji “nacjonalizm gospodarczy” i uratować stocznie, telekomunikację i inne “przemysły” ? Czyż przykłady Polskich Kolei Państwowych, polskich kopalń (ileż to węgla australijskiego importujemy?!), Poczty Polskiej i wielu innych państwowych przedsiębiorstw dają podstawy do twierdzeń, że byłoby lepiej gdyby takich przedsiębiorstw było więcej w polskich rękach? Nie jestem przekonany…
    Problem polskiej gospodarki i polskiej biedy – wielokrotnie podnoszony również przez “krakauera” – to niska innowacyjność gospodarki, to brak jej narodowych marek, to imitacyjny charakter rozwijanej produkcji etc., to wreszcie zbójeckie związki zawodowe krępujące pożądane zmiany będące odpowiedzią na wyzwania czy korupcja polityczna, kolesiostwo, niska jakość stanowionego prawa będącego barierą rozwojową przedsiębiorczości i wiele, wiele innych patologii. Ale czy zmiany w tych sferach można zadekretować? Czy zmiany mentalności i poprawę jakości instytucji w Polsce pogrążającej się w wojnie polsko-polskiej z jej zastępczymi czwartorzędnymi problemami może wprowadzić ktokolwiek?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.