Jest gorzej z naszą elitą rządzącą niż baliśmy się podejrzewać

fot. red.

Jest gorzej z naszą elitą rządzącą, niż baliśmy się podejrzewać. Decyzja pana premiera Mateusza Morawieckiego o zamknięciu cmentarzy, a w zasadzie czas jej ogłoszenia jest dowodem na zupełny brak chociaż operacyjnego planowania działań. O planowaniu strategicznym nawet już nie myślimy. Tego nie ma, nie było i nie będzie. Tu nie ma już potrzeby tego analizować, jednak warto odnotować, że ogłoszenie społeczeństwu, w tym wszystkim ludziom w podróży i handlowcom, w piątek popołudniu, że cmentarze będą zamknięte, to coś więcej niż dowód na bałagan. W powiązaniu z informacją o skupowaniu kwiatów od handlowców, to już dowód na brak świadomości bezskuteczności własnych działań.

Co będzie przed świętami? Dowiemy się dzień przed, że nie można robić zakupów? Czy ktoś w ogóle jest w stanie policzyć ile obrotu gospodarczego straciliśmy przez działania rządu? Ile podatków mniej wpłynie? Wszystkiego można było chociaż w części uniknąć, gdyby odpowiednio wcześnie uprzedzić ludzi.

To niemożliwe, że to się dzieje naprawdę, jakby to jeszcze dwa lata temu opisać w artykule, to byłoby pełno nienawistnych komentarzy, że się “straszy ludzi” itp. Tymczasem to jest rzeczywistość. Rządzący skapitulowali przed koronawirusem, także jak widać intelektualnie – nie są w stanie sobie poradzić. To, zaś dowód na to, że powinni odejść od władzy, a może i nawet, że jej nigdy nie powinni posiadać, ponieważ nie są w stanie sobie poradzić z najprostszymi sprawami, chociaż są panami sytuacji – naprawdę jeszcze do niedawna mogli wszystko, społeczeństwo bardzo karnie słuchało się kolejnych poleceń, nawet jeżeli były trudne do pojęcia, także dla ekspertów.

Niestety to już ani nie jest śmieszne, ani nie jest możliwe do dalszej akceptacji. Władza – w sensie – prawie wszystkich w Sejmie, rządzie i pana Prezydenta, jak również szefów wielu urzędów państwowych – zupełnie zawiodła i nie sprawdziła się w chwili próby dla państwa, jako systemu. Nic nie działa tak jak powinno, a rządzący sami spowodowali, że społeczeństwo się zbuntowało. Jeżeli to miało przykryć ich nieudolność, to także się nie udało. Ponieważ to są ludzie, którzy biorą pieniądze, właśnie za to, żeby przewidzieć sekwencje zdarzeń, scenariuszować możliwe i niemożliwe, a następnie – pod te scenariusze przygotować reakcje całego aparatu państwa, jak również odpowiednio anonsować społeczeństwu i gospodarce – co się będzie działo. Tak, żeby wszyscy mogli przygotować swój biznes, swoje życie osobiste, do rozwoju sytuacji.

Przecież, nie tylko eksperci przewidywali, że będzie dramat jesienią? To, że rządzący uwierzyli w swoją propagandę sukcesu to jedno. Jednak, to że w związku z tym nie zrobili niczego realnego, żeby nas przygotować – to drugie. To poważna sprawa, ale takie są fakty – jeżeli chodzi o sprowadzenie niebezpieczeństwa powszechnego, to należy również oskarżyć rząd i koalicję rządząca w Parlamencie. Ponieważ zaniechania i brak decyzji, owocują tym, że jesteśmy w praktyce bezbronni wobec koronawirusa, a dodatkowo standardowe choroby – są poważnym zagrożeniem dla społeczeństwa. Publiczny system opieki zdrowotnej jest na krawędzi załamania, a to było przecież przewidywane.

Wiara w pana prezesa, niestety okazała się nie do utrzymania. Nie ma znaczenia, czy ten pan kieruje się wyrachowanym cynizmem, czy po prostu już nie nadąża za rzeczywistością. Problemem jest to, że swoimi działaniami przyczynia się do dekompozycji wszystkiego, co jeszcze z systemów państwowych u nas zostało. Doprowadzenie do sytuacji, w której się znajdujemy, jest na rachunku właśnie u pana prezesa, to on ponosi za to odpowiedzialność, ponieważ ostatnie słowo w naszym łańcuchu władzy należy do niego.

„Orędzie” pana prezesa jest dowodem na to, że – najdelikatniej mówiąc – należy do poprzedniej epoki. Jego apel przejdzie do historii, ale został po prostu olany przez protestujących, bo odpuszczono kościołom. Ludzie przestaną tam przychodzić, wyrzucą jeden z Kościołów i jego oficjalnych funkcjonariusze ze swojego życia. Natomiast to, co zrobił pan prezes, to nic innego, jak apel do własnych popleczników do stawiania oporu, do walki – jednych Polaków, przeciwko drugim. Trzeba to zrozumieć, a wnioski są przerażające. Naprawdę lepiej, żeby w tym kraju zapadły się pod ziemię wszystkie świątynie, wszystkich wyznań, niż żeby miał zginąć chociaż jeden człowiek.

Opozycja także się nie popisała, nawet nie ma lidera, który potrafiłby pokazać społeczeństwu nową drogę, Polskę – po dobrej zmianie i tragedii do jakiej doprowadziła. To, jest równie groźne jak porażki władzy. Ponieważ rozwiązanie sytuacji może być zupełnie przypadkowe.

7 thoughts on “Jest gorzej z naszą elitą rządzącą niż baliśmy się podejrzewać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.