Paradygmat rozwoju

Jeśli nie państwo, to kto?

 Do świadomości publicznej z rosnącym uporem wtłacza się tezę, że przyszłe emerytury będą niewiele warte i nikt się z nich nie utrzyma. Jak tak dalej pójdzie, to rzeczywiście, ale stanie się tak na nasze własne życzenie.

Najpierw była tzw. komuna i nikt nie cierpiał z powodu nadmiaru, także pieniędzy, ale emerytury były wypłacane i – co najważniejsze – pozwalały się ludziom utrzymać na akceptowalnym poziomie. Potem było różnie. Mamy już za sobą tzw. stary portfel, gdy emeryci głodowali z powodu inflacji i dewaluacji, wraz z reformą emerytalną przyszedł zaś nowy portfel i od tej pory wszystko miało iść ku lepszemu. Tym bardziej, że podzielono składki na część kapitałową, inwestowaną na giełdzie przez fundusze emerytalne i tę zarządzaną przez ZUS.

System w tym układzie przetrwał chyba 10 lat, czyli dość długo, jak na nasze warunki, ale bardzo krótko, jak na perspektywę, w jakiej powinno się oceniać system emerytalny. I – jak to w Polsce – znudził się władzy, zanim jeszcze potwierdził swą skuteczność lub ujawnił rzeczywiste błędy, a więc nieskuteczność. Nasza władza dobrała się więc do części inwestowanej, bo podobno fundusze marnują pieniądze,a w ZUS-ie ich brakuje. Ale to było jasne od początku, że fundusze, podobnie jak banki i każdy, kto żyje z obrotu pieniędzmi, muszą się z czegoś utrzymać, biorą wiec prowizję. Czyżby ZUS jej nie brał na swoje utrzymanie? Dodatkowo jednak nikt nie przewidział kryzysu, i to mimo ukończenia najwyższych ekonomicznych studiów, zresztą podobnie jak nikt nie przewidział samolikwidacji Związku Radzieckiego, mimo najwyższych studiów politologicznych nawet na najdroższych uniwersytetach Ameryki.

O ileż więc trudniej jest przewidzieć, co stanie się z odkładanymi przez przyszłych emerytów pieniędzmi, jaki z nich powstanie kapitał i ile wyniesie miesięczna wypłata za kilkadziesiąt lat…

Pomińmy przez chwilę najbogatszych, których każde społeczeństwo hoduje niewielu, łożąc ogromne kwoty na ich dostatnie życie, choćby poprzez zgodę na niskie podatki. Ci zgromadzili wystarczający kapitał prywatny, by się nie martwić o starość. Przynajmniej tak im się wydaje. Jeśli jednak myśleć poważnie o losie zdecydowanej większości z nas – jako w przyszłości chwackich dziadków, a nie biednych dziadów proszalnych, warto brać pod uwagę jedno tylko sensowne rozwiązanie, czyli emerytury gwarantowane przez państwo. Powstające z powszechnych, co warto podkreślać do znudzenia, składek. Bo każdy fundusz może upaść, podobnie jak każdy bank, a każda waluta może się zachwiać i zostać zdewaluowana – to są wręcz pewniki w dzisiejszym niespokojnym świecie, jeśli myślimy w perspektywie dziesięcioleci. I z tego właśnie powodu trzeba na państwowy system emerytalny chuchać i dmuchać, pieścić go i wspierać na wszystkie sposoby, by miał się coraz lepiej.

Tymczasem media, szczególnie zaś te uważające się za ekonomiczne, robią wszystko, by ludziom państwową emeryturę zohydzić i do opłacania składek maksymalnie zniechęcić. Zastanawiam się, w imię czego? Czyżby na zamówienie wielkiego biznesu? Kto ma taki kaprys i dość środków, może przecież odkładać jak chce i gdzie chce na swą starość, ryzykując, że wszystko przepadnie lub co najmniej straci wartość. Za pół wieku. A wtedy i tak, jak sądzi, przeprosi się z państwem, o ile będzie ono nadal istnieć, i łaskawie przyjmie od niego emeryturę w formie zasiłku. Nie pytając, skąd się wzięła.

Jakkolwiek więc unikanie płacenia składek na ZUS, poprzez różne wybiegi prawnego kwalifikowania swego stosunku pracy, jest niemoralne samo w sobie, proceder taki ma też o wiele obrzydliwsze oblicze, bo w wypadku jakiegokolwiek niepowodzenia w gromadzeniu własnego funduszu lub wręcz ignorowania takiej potrzeby – ów cwaniak i tak w rezultacie zgłosi się po pieniądze do państwa, a ono wypłaci mu je ze składek tych, którzy je karnie płacili. Bo tylko państwo jest jak dobra rodzina – nie opuszcza obywatela w potrzebie. No, może trochę idealizuję. Ale jeśli nie ono, to kto?

Nemo

2 komentarze

  1. Autor artykułu ma bardzo niewielkie pojęcie o funkcjonowaniu systemów emerytalnych i o polskim również. A z tego umoralniania na końcu można się tylko pośmiać. Widzę że na tej stronie oprócz bardzo dobrych wpisów Pana Krakauer, trafiają się wpisy nic nie warte.

    • Szanowny Panie!
      Bardzo dziękujemy za ocenę, ale nie zgadzamy się z nią. Artykuł naszego serdecznego kolegi pana Nemo jest bardzo ciekawy, jeżeli się Pan z nim nie zgadza i pozwala sobie na taką opinię to prosimy przygotować polemikę – opublikujemy jeżeli zachowa pan poziom poprawności wynikającej z zasad współżycia społecznego. Pozdrawiamy i czekamy na konkrety
      Redakcja

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.