Religia i państwo

Jedni latają w kosmos inni beatyfikują – o roli Kościoła w życiu publicznym (cz.2)

graf. red.

Ten Kościół swoją siłę wpływu społecznego może wykorzystywać różnie. Kiedyś jednym z elementów wypraw odkrywczych było krzewienie wiary. Z tragicznym skutkiem dla ludności autochtonicznej, jednak w rozumieniu miejscowym posuwano sprawy do przodu. Dzisiaj podobnie mogłoby być np. z promowaniem podejścia naukowego do różnych sfer życia np. w medycynie. Bezwzględnie wiele instytucji tego Kościoła, robi bardzo wiele dla społeczeństwa. Jednak generalnie ta olbrzymia instytucja ukierunkowuje swoje wysiłki i starania na zdobywanie wpływów własnych i umacnianie ich. Nie wszędzie na świecie ma jeszcze takie możliwości jak u nas, a i u nas one maleją.
Rzeczywistość jest dynamiczna i nie znosi próżni. Los społeczeństw zachodnich, które odrzuciły religię jest smutny i skazany na konfrontację z inną kulturą oraz postępujące toczenie przez raka nowych pomysłów obyczajowych, zastępujących sacrum. Nauka nie jest w stanie zastąpić idei Boga poprzez konsumpcjonizm, nadal nie ma dostępnych źródeł taniej i czystej energii. Jesteśmy bardzo daleko od jej uzyskania, to może nie mieć miejsca za naszego życia. Oznacza to, że po odejściu od religii czeka nas kryzys wartości, bo nie wystarczy na to, żeby wszyscy konsumowali, wedle wzorców które promuje kultura masowa.
My sami musimy być na tyle mądrzy, żeby przy całym szacunku i autentycznym czczeniu uczuć tych, dla których ważne są kolejne święte figury, nie zatracić z pola widzenia spraw fundamentalnych. Zawsze liczy się micha, a nie da się jej zapełnić modlitwą. Właśnie dlatego w szkołach powinno być więcej lekcji matematyki, niż religii. Tej drugiej w zasadzie wcale nie powinno być, bo mamy rozdział Kościoła od Państwa.
W naszym społeczeństwie, nie da się wygrać z jednym z Kościołów – przeciwstawiając się mu, już nawet sama próba postawienia się w opozycji oznacza zderzenie i anihilację. Eksperyment z państwem ludowym nie udał się, głównie dlatego, bo społeczeństwo było stale poddawane retoryce religijno-tożsamościowej. Jak wiadomo dzisiaj, wówczas nie przeszkadzała nawet pedofilia wysokich duchownych.
Proszę zwrócić uwagę, że nie ma opracowań naukowych pokazujących zachowanie się i rolę Kościoła w okresie zaborów i okupacji niemieckiej, a jak wiele powstało o okresie PRL. Teraz mamy mieć beatyfikację osoby, będącej symbolem tego całego okresu. Może czas zacząć zadawać pytania przekrojowe – o rolę Kościoła w funkcjonowaniu naszego społeczeństwa w całym nowożytnym okresie naszego państwa i bezpaństwowa?
Istotą zmiany jest dotarcie do tzw. przeciętnego zjadacza chleba. Wywołanie w nim sprzeciwu, a przynajmniej ciekawości i znaków zapytania, przed automatyzmem uniżenia i strachu przed siłą zwyczaju, sankcjonowanego przez strukturę kościelną. Przykładowo, to co robią w tej chwili działacze polityczni, podający się za ruch lewicowy, to nic innego jak tylko dolewanie benzyny do ognia. Ponieważ ich postulaty i sposób ich wyrażania, działają na konserwatywną większość dokładnie przeciwnie od ich zamierzeń. Efektem ich ofensywy jest jeszcze wyższy i grubszy mur obronny przy postawach konserwatywnych. Tutaj nie ma łatwych rozwiązań i dobrych recept.
Poza wszystkim, odpowiedzmy sobie jeszcze na jedno pytanie – czym zastąpimy Dekalog? Ponieważ w końcu dojdziemy do tego problemu. Co wówczas? Wymyślimy Kościół na nowo?

22 komentarze

  1. Doskonałe zaproszenie do rozważań i to poważnych o roli Religii w życiu ludzi oraz Kościoła w życiu społeczeństwa i Narodu.

    Przy tych rozważaniach należy pamiętać o powierzchowności wierzeń Katolików w Polsce, które są bardziej rytualne i zwyczajowe, niż teologiczne.

    Dochodzi nieznajomość encyklik papieskich i nawet odrzucanie kursu Soboru Watykańskiego II, sprzed prawie 60 lat.

    Wówczas to przyjęto, że to poprzez Lud Boży Kościół ma szukać zbawienia, a nie Lud – poprzez Kościół.

    Obecny Papież jakby przypomina ten trend, ale ociężała machina Kościoła, w tym “hamulcowi z Kurii rzymskiej” – nie pozwalają na Ewangelizację w duchu ustaleń Soboru Watykańskiego II.

    W Polsce hierarchia jest mocno przedsoborowa w realiach swoich działań, bo język jest niby “chrystusowy” i niby “za Ludem Bożym”.

    Tylko że Hierarchowie nie starają się zrozumieć i podążać za zmieniającymi się potrzebami tego Ludu Bożego.

    Oni wolą po staremu straszyć, już co prawda nie ogniem piekielnym, ale innymi wymyślonymi zarazami jak ostatnio LGBT, gender, aborcją, seksualizacją dzieci, in Vitro, itp. wynalazkami współczesności.

    Świat się zmienia, a w Nadwiślańskim Macondo nadal obowiązuje Wielkie Tabu.

    Jest nim, a raczej są: FINANSE KOŚCIOŁA Katolickiego w Polsce, co widać już na poziomie poszczególnych parafii, gdzie obowiązuje powszechny VAT o nazwie “co łaska”.

    Dlatego potrzebna jest poważna rozmowa o roli Kościoła w Polsce, przy poszanowaniu pozytywnych aspektów Religii na życie poszczególnych ludzi.

    Bo zapominamy o 11=tym przykazaniu, które brzmi: ABYŚCIE SIĘ WZAJEMNIE MIŁOWALI …

    Ten Chrystusowy nakaz MIŁOSIERDZIA wobec innych – w zasadzie w Polsce nie obowiązuje, wręcz jest coś przeciwnego.

    Stąd potrzeba zmian.

    Ale one wymagają czasu.

    Zatem wymagający remontu i modernizacji Gmach Kościoła stojącego na podmywanym falami morskimi klifie – może ich nie doczekać …

    Amen.

    • “Wówczas to przyjęto, że to poprzez Lud Boży Kościół ma szukać zbawienia, a nie Lud – poprzez Kościół.’
      Piekielny, ze skutkami w tle (euro)błąd. TO, nie Kościół (inaczej: wierni) ma się zmieniać
      (kościół ma trwać niewzruszony niczym opoka) nawet pod naciskiem obcego motłochu, czy też “oświeconych” urzędników pana Boga…
      Sadzę że w Polsce czy …Rosji (euro)bolszewickie nowinkarstwo nie przejdzie, no może w kręgach “tu i tam” kosmopolityczno lewicowo –
      liberalnych (либерасты-троцкисты). Ony(uzurpatorzy), NIGDY nie stanowili soli “tej i tamtej” ziemi…

  2. Świetna puenta doskonałego podsumowania stanu naszego klerykalizmu.

  3. Kocham ten styl pisania….

  4. Większość religii jest utrapieniem ludzkości, a nie ich zbawieniem. Europa się wyzwala od religii i bardzo dobrze, konsumpcjonizm będzie działał tylko na mierne umysły, reszta już buduje nową niezależną świecką etykę opartą na prawach człowieka i poszanowaniu przyrody. To jest przyszłość świata.

    Czym zastąpimy dekalog pyta autor? Już odpowiadam. Mamy swoją etykę niezależną Tadeusza Kotarbińskiego, mamy wzór obywatela w ustroju demokratycznym Marii Ossowskiej, którego linkowałem wiele razy. To są wartości na których powinniśmy budować przyszłość naszego narodu, pozbywając się powoli ewolucyjnie okupanta religijnego z naszych umysłów i wpływu na politykę.

    Ponadto mamy wspaniałe przekazy o religii przyrody, etyce i kulturze słowiańskiej. To na niej powinniśmy także oprzeć ducha narodu. Wczoraj mój post na ten temat @WEB. JÓZ. nie puścił lub chochlik zadziałał, więc ponownie linkuję i cytuję. Oto wartości rodzimej wiary, oparte na kosmocentrycznym systemie koegzystencji ze światem przyrody, które każdy Polak-Słowianin powinien w sobie kształtować.
    Cyt. znalezione w sieci na blogu, który już nie istnieje, ale materiał jest tak wartościowy, że autor pozwalał na przekazywanie dalej:

    “Rozum, Wiara, Walka i Honor znaczy Wolność!
    RODZIMA WIARA SŁOWIAN I JEJ PRAWA

    Wszechświat, który otacza ciebie, sam w sobie jest odwiecznym chaosem i przez to najpotężniejszym Bogiem!
    Chaos powoduje ciągły ruch i z niego powstają Siły Natury, którym cześć oddawaj, bo od nich zależy Życie lub Śmierć twoja!
    Wszechświat przyczyny i celu nie posiada, tylko trwa!
    Wyznawaj wiarę w życie zgodne z Prawami Przyrody, gdyż człowiek tylko jest świadom tego i jest za Przyrodę odpowiedzialny!
    Etyka sama w sobie jest Prawami Natury, których niech nikt złamać nie śmie!

    Siły Natury, które panowały, panują i panować będą nad tobą to:
    Swaróg najpotężniejszy, czyli Słońce, Życie dający wszystkim istotom na Ziemi,
    Swarożyc, czyli syn Swaroga, nieujarzmiony Ogień Życia niosący,
    Dadźbog, wcieleniem Swarożyca i twoim Ogniem Domowym i władcą Losu twego będący,
    Świętowit, wcielenie Swarożyca, żródło wszelkiej Mocy Tworzenia stanowiący,
    Perun, Władca Gromu i Bóg Wojny oraz nieustającej Walki o byt,
    Weles, władca Pustki i Krainy Umarłych, Nawii, w której kiedyś się Wszechświat zanurzy,
    Oraz inne Bóstwa, oddawanie którym należnej czci jest obowiązkiem twoim!

    Wiara to Instynkt, Dziedzictwo, Rozum, Walka, Honor i Nauka twoja, przyczyniaj się więc do jej rozkwitu!

    Człowiek nie ma wpływu na działanie Bogów, którzy są wszechmocni!
    Każdą siłę nieujarzmioną czcij i niech będzie sama w sobie Bóstwem dla ciebie!
    Bogowie wydają wyroki nieprzewidywalne!
    Ból i cierpienia są nieodzowne i to one czynią ciebie silnym i dają tobie Wiedzę podobną Bogom!
    Śmierć stanowi warunek nieodzowny Ewolucji!
    Życie to Walka, a więc ruch ku Doskonalszemu!
    Walcz instynktownie, co odnosi się do człowieka każdego i to Instynkt Siłę mu daje!
    Postępowanie człowieka każdego wyznacza jego charakter oraz postrzeganie go!
    Błędy własne zmażesz tylko czynami własnymi!

    Pracuj nad sobą, zdobywaj wiedzę, ćwicz ciało, hartuj ducha, gdyż to są nierozerwalne części twoje!
    Zdobywając Siłę i hart Ducha oraz Wiedzę oraz kierując się Honorem staniesz się człowiekiem wolnym, Bogom twoim podobnym!

    Czcij także Rozum i Wiarę, Honor oraz Prawość, Odpowiedzialność, Odwagę, Wierność i Silną Wolę oraz Sprawność!
    Zwalczaj nieuctwo, chwiejność oraz zdradę, uzależnienie, podstępność, strach, cherlawość i bierność u siebie!

    Rodzina stanowi podstawę bytu twojego!
    Nigdy nie wyniszczaj ani nie opuszczaj Rodziny twojej!
    Broń Rodziny twojej oraz Ziemi, gdzie żyjecie przed tymi, którzy nie oddają należytej czci Bogom, tobie i twojej Rodzinie!
    Dobro i Wolność to wszystko, co przysłużyć się może Rodzinie twojej oraz Ziemi, gdzie żyjecie!
    Zło to każda rzecz szkodę Rodzinie i Ziemi twojej, którą razem zamieszkujecie przynosząca!
    Nigdy nie pozostawiaj na pastwę najeźdźców Rodziny twojej i Ziemi, gdzie razem żyjecie, gdyż Jedność z nią stanowisz!

    Nikt obcy nie ma prawa być władcą twoim, Rodziny twojej oraz Ziemi, gdzie żyjecie!

    Czcij Wolność swoją, Rodziny twojej oraz Ziemi, gdzie zamieszkujecie, zawsze i wszędzie walcz o nią, jak tylko możesz i gdzie tylko możesz!

    Nie wdawaj się w swary z Bliskimi twoimi, bądź dla nich dobry, gdyż to jednoczy w Siłę i to jest Dobrem!
    Nigdy nie zabijaj Bliskich twoich bez powodu, ani zdradziecko i nie okradaj ich!

    Broń Kultury i Języka Przodków, gdyż twój to święty obowiązek wobec nich!
    Czcij Przodków twoich, bo to im zawdzięczasz Życie swe!

    Nieśmiertelność dadzą tobie Rodzina, którą stworzysz, twoje Potomstwo oraz Twórcze Czyny!

    Oto prawa Przyrody! Nie są ani dobre, ani złe, jak sama Przyroda!
    Twym zaszczytnym powołaniem jest rozwój świata, który dał ci Życie według odwiecznych Praw nim rządzących!
    Przekuwaj Dobre w Lepsze, a Moc twa niechaj potężnieje i to zaprowadzi cię ku Wolności i Nieśmiertelności, na Bogów podobieństwo!”

    To jest nasza religia i wiara, etyka i kultura, a nie cofająca nas w rozwoju intelektualnym religia poniżenia.

    Więcej na temat etyki i wartości rodzimej wiary w poniższych linkach:
    http://www.rodzimawiara.org.pl/ksiaznica/artykuly/218-etyka-i-wartosci-rodzimej-wiary.html
    http://www.rodzimawiara.org.pl/ksiaznica/artykuly/247-dwa-swiatopoglady.html
    http://rodzimawiara.org.pl/ksiaznica/artykuly/228-rodzimowiercza-etyka-odpowiedzialnosci-wolnosci-i-walki-oraz-jej-wartosci.html

  5. Kler katolicki, mimo religijnej formy, tworzy instytucję polityczną. Jego wolność tkwi w jego władzy, a wszędzie tam, gdzie Kościół nie dominuje, może uskarżać się na prześladowania jak za panowania Dioklecjana.

  6. “Oznacza to, że po odejściu od religii czeka nas kryzys wartości,…”
    Megakryzys… kak na zapadie. Tradycyjnie już jaśniejszym punktem jawi się ‘tam” Bawaria, czy Badenia-Wittembergia, ogólnie południe Niemiec, tam (jeszcze) nie wstydzą się używania tradycyjnego powitania, nawet przy przypadkowym spotkaniu ‘nieznajomego w drodze”, wypowiedzianymi słowami – Grüß Gott!
    Co mogę potwierdzić z autopsji , zresztą na pewno nie tylko moja osoba… 🙂
    Amen

    Ps. Z przerażeniem spoglądam na “lewitujący” KK po SWII…to już ponad
    pół wieku …czego? Tym razem ‘nie ujmę”!

    • TWOJE WYNURZENIA SĄ TAK CHORE JAK TE WARTOŚCI O KORYCFH BREDZISZ !!!

      • SORY ! ERRATA…
        jest—KORYCFH powinno być—KTÓRYCH

      • Lakonicznie ująłeś “jerzyjj. 🙂
        …belki w swoim oku nie widzisz.
        Jak czytam pełne nienawiści do sfery sacrum komentarze (nie tylko twoje) jestem przekonany że mam do czynienia z (euro)komuną,
        (euro)bolszewizmem. Zastanawiam się póki co czy jesteś(cie) pożytecznym
        durniem czy zawodowym manipulatorem nowego (kulturowego) marksizmu?
        Stawiam na (leninowskie) “to pierwsze”… 🙂 https://pl.wikipedia.org/wiki/Po%C5%BCyteczny_idiota
        Masz TU: “«Путинизм», или курс «сильный Путин»? (stosowne terminy na określenie nie tylko twoich ‘predyspozycji” wymieniłem nieco wyżej).
        «Путинизм», или курс «сильный Путин»?
        https://www.youtube.com/watch?v=G03W10qwVuY
        WWP w pełnej krasie -(od ok. 0.40 sek.) najważniejszy chrześcijański mąż
        stanu w zalewie wszechogarniającej nas , a zwłaszcza od zachodu nowej komuny, korzeniami tkwiącej w ‘marszu przez instytucje” i liberalnym amerykańskim
        trockiźmie (neocony).
        Ty -(co nieco) poniał?
        A?
        😏

        Ps. Widoczne gołym okiem znaki przynależności do świata chrześcijańskiego WWP wg ciebie – nic nie znaczą? Potwierdź! 🙂

  7. A nie prościej przyjąć założenie, że pewne zawody ulegają atrofii, bądź są zastępowane przez inne w swej funkcji?

    Rolę szamanów, czarowników, “wiedzących”, znachorów, przejeli wszak psychiatrzy, psycholodzy, terapeuci, lekarze.
    Wiara w bogów, duchy, krasnoludki, wilkołaki, zastąpiona została w społeczeństwach rozwinietych, wiarą w racjonalizm, naukę, wiedzę- przynajmniej w części społeczeństw.
    Te puste rytuały, dające jednak poczucie więzi, przynalezności do grupy, zastąpiono innymi formami spędzania czasu.
    Proces trwa pokolenia jednak, nie lata, nie da się go siłowo przyspieszyć.
    Nikomu wiara w elfy, kami, dżiny, wróżki, raczej nie przeszkadza…..

    Co innego, z INSTYTUCJAMI.
    Ambitni ich wyżsi urzędnicy, maja parcie do władzy, rządu dusz.
    Chcą sprawować władzę polityczną, nie duchową.
    I tu leży problem.

  8. Ile jeszcze zła ma wydarzyć się w Kościele, żeby katolicy wreszcie nabrali wątpliwości, czy aby ich Kościół naprawdę jest taki święty – i czy przynależność do tej organizacji oraz finansowanie jej nie oznacza wspólnictwa w tym złu? Czyż trzeba aż tak wielkiej mądrości i wrażliwości moralnej godnej „prawdziwego chrześcijanina”, aby dojść do wniosku, że skoro w Kościele w różnych krajach 4-7 proc. kapłanów to pedofile, to może nie jest dobrym pomysłem oddawanie czci Bogu akurat w tej konfesji? A może nie trzeba aż być „prawdziwym chrześcijaninem”, żeby to zobaczyć, a za to wystarczy być człowiekiem?
    Jak nigdy dotąd, po ostatnich ekscesach polskich biskupów, to znaczy po oświadczeniu Rady Episkopatu na temat Deklaracji LGBT oraz po słynnej konferencji prasowej biskupów w sprawie pedofilii w polskim Kościele, zdumienie i oburzenie ogarnęło nie tylko liberalną opinię publiczną, lecz również światłych katolików – m.in. Szymona Hołownię.
    Trudno w polskiej przestrzeni publicznej znaleźć wypowiedzi tak głęboko obrażające moralność publiczną, a jednocześnie tak bezdennie zakłamane i głupie jak to, czego byliśmy świadkami w ostatnich dniach. Jako że internet cały aż huczy od komentarzy tej odrażającej hucpy, daruję dziś sobie. Chcę powiedzieć coś, co wybrzmiewa bardzo rzadko w przestrzeni publicznej, a powinno być mówione na co dzień i pełnym głosem: przynależność do Kościoła katolickiego i płacenie nań jest głęboko niemoralne i hańbiące.
    Nikt nie może dziś tłumaczyć się, że nie wie, jak potwornym, niekończącym się pasmem zbrodni jest historia tej organizacji i jak niesamowita jest skala jego zepsucia i zwyrodnienia w naszych czasach. Każdy katolik ma dostęp do wiedzy o straszliwych represjach i terrorze naznaczających tysiąclecie totalitarnej władzy papiestwa w Europie, podobnie jak do informacji o gigantycznej liczbie księży gwałcicieli, o głodzeniu i zabijaniu dzieci w Irlandii, o masowych nadużyciach księży wobec zakonnic, o masywnych i trwałych powiązaniach mafijnych Watykanu etc.
    To już nie są żadne szacunki i domniemania – to konkretna, bardzo dobrze udokumentowana wiedza. Są raporty rządowe, są prace naukowe, są reportaże, są filmy, są książki i wywiady z księżmi oraz byłymi księżmi. Wiele z tych rzeczy na wyciągnięcie ręki – w internecie.
    Owszem, prosty katolik może nie wiedzieć, że papieże trzymali Żydów w gettach i kazali im nosić „łaty”, inspirując tym Hitlera, który po kilku dekadach przerwy powrócił do tych świętych praktyk. Owszem, prosty katolik może nie znać liczb, nie umieć wymienić pogromów, rzezi, potwornych kampanii terroru na kilku kontynentach, których dopuszczała się władza kościelna, sama lub we współpracy z władzą świecką. Może nie wiedzieć, czym było „zwalczanie heretyków”, a czym krucjaty. Może kojarzyć Jerozolimę z kościołami, a nie z wyrżnięciem przez katolickie hordy całej ludności tego miasta. Może nawet nie pamiętać, jak papież mizdrzył się do Hitlera, a po wojnie gorliwie organizował ucieczki setek hitlerowskich zbrodniarzy do Ameryki Południowej. Może nie znać faktów, bo jest do czytania, do zdobywania wiedzy nienawykły i tego nienauczony. Ale nikt nie może własnej ignorancji bronić ani się nią zasłaniać. Dotarcie do informacji zajmuje dziś bowiem minuty. Ignorancja już nie usprawiedliwia. Ignorancja tylko przynosi wstyd.
    Przeto jeśli jesteś katolikiem, nie tłumacz się niewiedzą. I nie waż się przeciwstawiać tysiącleciu totalitaryzmu, terroru, niewolnictwa i zbrodni jakichś szpitali i uniwersytetów czy afrykańskich misji. To cynizm urągający wszelkiej moralności, nie mówiąc już o godności ofiar, którą wprost spotwarza.
    Każdy katolik musi wiedzieć, że bilans zbrodni i zasług w dziejach Kościoła katolickiego – nawet gdyby było czymś etycznym taki bilans mechanicznie czynić – wypada dla Kościoła tragicznie. Musi to wiedzieć, nawet jeśli straszliwe fakty w swych szczegółach nie trzymają się jego głowy. I jako istota inteligentna, kształcona w szkołach, ma wobec samego i samej siebie obowiązek postawienia pytania: czy skoro ten właśnie Kościół był i jest tak potworną instytucją, a jego biskupi i dziś są tak bezdennie głupi i zdemoralizowani, jak pokazują to swoimi wypowiedziami, to czy w ogóle wchodzi w grę, aby właśnie to był TEN Kościół, który upodobał sobie Bóg i Jezus? TEN właśnie, spośród tylu innych?
    Czyżby o jego autentyczności miała świadczyć jego krwawa potęga? Czyż tego właśnie chciał Jezus? Czy chciał pychy i przepychu? Imperialnej potęgi i terroru? Tysiącletniej nienawiści do narodu, do którego sam należał?
    Katolik musi dziś to wszystko przemyśleć i wyciągnąć wnioski. Nowoczesność dała mu bowiem wystarczające wykształcenie, żeby zaciążył na nim moralny obowiązek myślenia. Musi też, z tego samego powodu, dowiedzieć się, jakie są właściwie doktryny kościelne i zawarte w nich przekonania moralne. Dowiedzieć się – bo ogromna większość nie ma o tym pojęcia.
    A gdy już się czegoś dowie, niechaj sobie zada pytanie, czy wypada mu wierzyć, że przez chrzest stał się lepszy od innych ludzi, gdyż otrzymał od Boga specjalne łaski i cnoty? Czy wypada mu wierzyć, że kiedyś wszyscy ludzie na ziemi wyrzekną się swojej wiary i swojej kultury, uwolnią się od błędu islamu, hinduizmu, buddyzmu i ukorzą się przed Jezusem Chrystusem, który przyjdzie na ziemię jako Król? Czy to po prostu wypada kulturalnemu człowiekowi w XXI w.?
    Nie ma czegoś takiego jak światły i otwarty katolicyzm. Nie łudźcie się, straszni mieszczanie! Doktryna jest, jaka jest. Weź oficjalny katechizm (jakże ugrzeczniony wobec dawniejszych pism kościelnych!) i czytaj – zdanie po zdaniu. Ile napotkasz w nim wrażliwości moralnej, dobroci, szacunku dla prawdy i dla wiedzy, ile tolerancji, ile szacunku dla odmienności i różnic między ludźmi, dla równości i wolności, a ile spotkasz obłudy, ciemnoty, fanatyzmu, pychy, przewrotności, gwałtu na sumieniu w imię sumienia?
    Jeśli zdobędziesz się nie na bezstronność – bo ta jest ponad siły większości z nas – a przynajmniej na jako taką uważność i skupienie sił umysłu, z pewnością ujrzysz żałosną nędzę intelektualną i moralną tych poglądów, z całą skromnością typową dla tej instytucji nazywanych „nauczaniem”.
    Chodzenie do kościoła stało się dzięki wielkiej rewolucji liberalnej, dzięki ofierze krwi milionów ludzi na przestrzeni minionych pięciu stuleci walki z brutalną potęgą Rzymu, sprawą prywatną. Już nie zabijają za niesubordynację i nie chłoszczą za opuszczenie mszy. Już nie zmuszają do niewolniczej pracy na księżowskich polach, nie każą sobie znosić danin w naturze i gotówce.
    Lecz to, że wolni ludzie podzielili się swoją wolnością z katolikami i pozwolili im nadal swobodnie praktykować, mimo tego ogromu zła, jakie Kościół wyrządził narodom całego świata, to nie znaczy jeszcze, że katolicyzm i jego praktykowanie nie podlega moralnej ocenie. Podlega. Katolicy nie mają monopolu na opluwanie i lżenie wszystkiego, co im się nie podoba (to znaczy nie jest katolickie – z wyjątkiem prawosławia, na które trochę zważają).
    Czynią to tak zapamiętale, że może im się wydawać, że im wolno. Nie, nie wolno. Za to nam, ludziom sumienia, wolno – wolno nie opluwać, jak to Kościół ma w zwyczaju i czego tysięczny piękny pokaz mieliśmy ostatnio w wydaniu polskich biskupów, lecz sprawiedliwie potępiać.
    Tak, ludzie sumienia potępiają pychę, obłudę, nienawiść i ciemnotę. Potępiają i pogardzają obmierzłymi obrońcami dewiantów, potwarcami i łgarzami, którzy tam, wyjąc z piekła swego zepsucia, ignorancji i załgania, mają jeszcze czelność każdego dnia pouczać ludzi, jak mają żyć, oraz mają czelność wymuszać dla siebie publiczne przywileje oraz władzę, powołując się przy tym na swoje rzekome specjalne względy u stwórcy świata.
    Co za żenada. Gdyby istniał katolicki Bóg i jego słynne piekło, ci ludzie byliby jego arystokratyczną klientelą. A może kadrą? Mają szczęście, że nie ma tego świata z bajek i złudzeń, tak intratnie sprzedawanych przez nich naiwnym ludziom, którzy ze strachu przed śmiercią gotowi są uwierzyć we wszystko, co ten strach złagodzi.
    I dlatego kiedyś wszystkie ich grzechy przykryje jedyne miłosierdzie, jakiego możemy być pewni – miłosierdzie zapomnienia. Przyjmijcie to moje nauczanie – całkiem darmowe – i zastanówcie się nad sobą. Może jeszcze nie jest za późno?

  9. I jeszcze jedna uwaga do tezy felietonu: “Nauka nie jest w stanie zastąpić idei Boga poprzez konsumpcjonizm, nadal nie ma dostępnych źródeł taniej i czystej energii. Jesteśmy bardzo daleko od jej uzyskania, to może nie mieć miejsca za naszego życia. Oznacza to, że po odejściu od religii czeka nas kryzys wartości, bo nie wystarczy na to, żeby wszyscy konsumowali, wedle wzorców które promuje kultura masowa”.

    Po pierwsze – nauka nie jest od tego, aby zastępować idee boga konsumpcjonizmem. Konsumpcjonizm ma kapitalistyczne przyczyny, a nauka zupełnie inne cele. To że kapitaliści wykorzystują naukę, np. psychologii do socjotechniki w celu osiągania zysku, nie oznacza że nauka jest bezsilna. Problem w tym, że nie ma kto propagować naukowego światopoglądu, bo większość ludzi ma religijne blokady umysłu. Wolą w życiu opierać się na złudnym poczuciu tzw. woli boskiej niż sami zacząć racjonalnie myśleć i nabywać wiedzę, aby ich podświadomość dokonywała lepszych wyborów w podejmowaniu decyzji. Temat rzeka, nie mam czasu go rozwijać.

    Po drugie – nie czeka nas kryzys wartości, on istniał od zawsze i miał religijną etiologię. O jakich wartościach można mówić w historii, jeżeli to na fantazmatach religijnych opierano kiedyś sądy boże, uzasadniano tortury i niewolnictwo, poddaństwo i feudalizm. Czy wtedy nie było kryzysu wartości? To w takim razie kiedy się zaczął? Bo na pewno nie razem z upadkiem Kościoła na zachodzie. On cały czas trwa i jest nieodłącznym elementem ewolucji społecznej człowieka i jego umysłu, jest wpisany w ludzką egzystencję na skutek braku dobrej edukacji, ludzkich ułomności i ograniczeń poznawczych. Zmieniają się tylko w historii formy i objawy tego kryzysu wartości. Prawa i wolności człowieka to największe osiągniecie cywilizacji oświecenia i humanizmu. One ostatecznie kiedyś doprowadzą do wykształcenia się etyki niezależnej od religii i fanatycznych ideologii. To już można zaobserwować, bo kler nie znajduje posłuchu w ludzie, który wierzy w boga bo ma taką potrzebę, ale już nie będzie na każde skinienie kleru “walczył z mieczem za ich interesy i palił ogniem ich przeciwników”, jak to było w zwyczaju krucjat wszelkiego rodzaju, także na słowiańskiej ziemi.
    To się nazywa naukowa ewolucja świadomości, gdy powoli w naszych genach utrwalają się zasady humanizmu a oświecenie wydaje pozytywne owoce.

    Już w 1930 roku Bertrand Russell w artykule – “CZY RELIGIA WNIOSŁA POŻYTECZNY WKŁAD DO CYWILIZACJI?” – stwierdzał, że:
    “Religia jest przede wszystkim zjawiskiem społecznym. Kościoły mogą zawdzięczać swój początek nauczycielom o silnych osobistych przekonaniach, jednak założyciele ci rzadko mieli wpływ na Kościoły, które powołali do życia. Tymczasem wpływ Kościołów na społeczeństwa, w których powstawały i rozkwitały, był ogromny. Prawdę tę dobrze ilustruje życie i nauczanie Chrystusa, jakie znamy z Ewangelii. Z pewnością nie ma ono wiele wspólnego z moralnością praktykowaną przez chrześcijan. Ze społecznego i historycznego punktu widzenia najważniejszy w chrześcijaństwie jest nie Chrystus, lecz Kościół. Jeśli zatem chcemy oceniać chrześcijaństwo jako siłę społeczną, nie możemy się opierać na tym, co napisano w Ewangeliach.
    Chrystus nauczał, że majątek powinniśmy rozdać biedakom, że nie powinniśmy chodzić do kościoła, że nie wolno nam ze sobą walczyć ani karać nikogo za cudzołóstwo. Jednak u katolików i protestantów trudno dostrzec jakiekolwiek przejawy skłonności do kierowania się tymi naukami. Wprawdzie niektórzy franciszkanie próbowali głosić doktrynę apostolskiej biedy, jednak papież ich potępił, a ich doktrynę uznano za heretycką. Nie lepsze były losy słynnej Chrystusowej przestrogi: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”? Czy miały one jakikolwiek wpływ na Inkwizycję lub działalność Ku Klux Klanu?!

    Wszelkie prawdy na temat chrześcijaństwa w tym samym stopniu odnoszą się do buddyzmu. Sam Budda był uprzejmy i oświecony, jednak na łożu śmierci śmiał się ze swoich uczniów, gdy ci wyrazili przypuszczenie, że ich nauczyciel jest nieśmiertelny. Duchowieństwo buddyjskie, wszędzie tam, gdzie cieszyło się dużymi wpływami lub dzierżyło władzę (jak w Tybecie), było zacofane, skłonne do tyranii i okrutne w najwyższym stopniu.

    Nie ma żadnej przypadkowości w tym, że nauki głoszone przez założycieli religii dzieli przepaść od tego, co głoszą i praktykują powstałe na ich podstawie Kościoły. Jeśli bowiem uznamy, że w tym, co mówi jakiś człowiek, zawarta jest prawda absolutna, nieuchronnie pojawia się grono ekspertów, którzy objaśniają słowa proroka. Eksperci ci niezawodnie przejmują władzę – wszak w ich rękach znajduje się klucz do prawdy – i jak każda inna uprzywilejowana kasta, używają tej władzy dla własnej korzyści. Pod jednym wszakże względem eksperci ci są gorsi niż inne uprzywilejowana grupy. W ich interesie leży przecież wykazanie niezmiennej natury i absolutnej doskonałości ujawnionej niegdyś „prawdy”, na straży której stoją. Sprawia to, że nieuchronnie stają się oni przeciwnikami wszelkiego postępu moralnego i intelektualnego. Kościół potępiał Galileusza i Darwina, a w naszej epoce krytykuje Freuda. W czasach swojej największej potęgi posuwał się znacznie dalej w swojej niechęci do życia umysłowego. Papież Grzegorz Wielki napisał kiedyś do pewnego biskupa list zaczynający się od następujących słów: „Dotarły do nas wiadomości, o których trudno mówić bez uczucia wstydu, że jego ekscelencja objaśnia gramatykę niektórym swoim przyjaciołom”. Autorytet papieża zmusił biskupa do zaniechania tego niegodziwego zajęcia, w wyniku czego łacina nie poprawiła się aż do czasów Renesansu.

    Religia jest szkodliwa intelektualnie, ale również moralnie, przez co rozumiem przede wszystkim fakt, że zasady etyczne, jakie głosi, nie sprzyjają ludzkiemu szczęściu. Gdy kilka lat temu ogłoszono w Niemczech plebiscyt, w którym zapytano, czy pozbawiona władzy rodzina królewska powinna zachować prawo do korzystania ze swojej własności, Kościoły niemieckie oficjalnie oświadczyły, że pozbawienie jej tego prawa byłoby sprzeczne z chrześcijańską doktryną. Kościoły, jak dobrze wiemy, sprzeciwiały się zniesieniu niewolnictwa tak długo, jak długo ośmielały się to czynić, a obecnie – z wyjątkiem kilku dobrze nagłośnionych przypadków – sprzeciwiają się wszystkiemu, co mogłoby nas zbliżyć do ekonomicznej sprawiedliwości. Papież oficjalnie potępił socjalizm.” Źródło: http://www.humanizm.net.pl/czyreligia.html

    “Religia jest szkodliwa intelektualnie, ale również moralnie, przez co rozumiem przede wszystkim fakt, że zasady etyczne, jakie głosi, nie sprzyjają ludzkiemu szczęściu.” – i takie są fakty nie do podważenia.

    Od siebie dodam, że należy odróżnić od religii wiarę, np. w siły natury lub jakieś siły nadnaturalne zwane bogiem, które wielu ludziom pomagają przetrwać w tym świecie. Wiara dla wielu ludzi jest naturalną potrzebą zapisaną w genach. Wszelkie religie żerują na tej potrzebie i ludzkim egzystencjalnym strachu. Sądzę że ewolucyjne wyjście ludzi na wyższy poziom świadomości doprowadzi do ograniczenia tych czynników i ostatecznego upadku wszelkich religii, w miarę rozwoju wiedzy i jej upowszechnienia wśród ludzi. Młode pokolenia już z tego powoli wychodzą.

  10. https://marucha.wordpress.com/2019/10/25/zolnierze-nowozelandzcy-beda-mogli-nosic-sztuczne-rzesy-malowac-usta-i-paznokcie/
    “Jakoś dziwnie zbiega się to z zamachem na meczet i wydanymi po tym przepisami o rozbrojeniu Nowozelandczyków.
    No i jakoś nikt w wojsku, w sztabie, nie zastanawia się, jak to wpłynie na wartość bojową jednostek.
    W tej sytuacji Słowianie stają się jedyną zdrową częścią białej ludzkości.
    No, raczej najzdrowszą.
    Bo zdrową to już chyba tylko na Białorusi.” 😏
    Amen

    https://marucha.wordpress.com/2019/10/25/mlodziezowka-szwedzkiej-partii-liberalnej-domaga-sie-legalizacji-kazirodztwa-i-nekrofilii/
    liberałowie, lewica, socjaldemokracja to jedna (euro)rodzina)… “ten” szwedzki model – (euro)socjalistyczny raj… czekam kiedy ‘nasi” lewicowi
    zboczyńcy – przyklasną inicjatywie… 🙂 BO warto “kochać” ?! 😜

    Niedługo do Wigilii – już wkrótce uaktywnią się różni tacy (lewicowo-liberalni) obrońcy życia…niestety,ale tylko…. karpia
    https://marucha.wordpress.com/2019/10/27/planned-parenthood-zlamiemy-twojemu-dziecku-kark-jesli-urodzi-sie-zywe/

    Nie pomnę, czy aby nie na forum OP nawiedzony/a kom. o opcji euroatlantyckiej(czytaj: nowy bolszewik) wspominał “cośtam” o wykorzystywaniu na Bałtyku “darmowej siły roboczej” przy budowie NSII – a to jajcarz! ‘Jak to się robi w Ameryce” w największej (rzekomo!) prawoczłowieczej demonkracji? 🤣https://marucha.wordpress.com/2019/10/26/zeby-nie-oszalec-trzeba-miec-scisly-plan-butina-o-przezyciach-z-wiezienia-w-usa/

    Miecławowi do sztabucha…. 😁 https://marucha.wordpress.com/2019/10/27/szlachetny-dzikus-walczy-z-watykanem/

    • W tym linku to bełkot nawiedzonego fanatyka religijnego. Pomieszanie z poplątaniem, a już plucie na starożytną kulturę przedchrześcijańskiej Polski, nieważne, czy nazwiemy to Lechią, czy nie, to fakty płynące z kronik są niezaprzeczalne, że plemiona żyjące na terenach określanych przez dzisiejszych amatorów badaczy, jako Lechia, żyły w symbiozie z przyrodą, a najważniejsze i najwartościowsze to system społeczny naszych przodków i demokracja wiecowa. Gość jest totalnie niedouczony. Wyobraź sobie, że sądownictwo wiecowe wzorowane na słowiańskim, ze słowiańskim prawem zwyczajowym z naleciałościami prawa niemieckiego i kościelnego bo okupanci to narzucili, utrzymywało się w Polsce, aż bodajże do XV wieku. Tak samo jak obrady wolnych kmieci Słowian i już powstałej szlachty rycerskiej odbywały się na wiecach,jak dawniej przed chrześcijaństwem, mimo że był to już nowy system feudalny z religijnym poddaństwem. W tych wiecach początkowo brali udział ważniejsi księża i biskupi, ale nie byli tam w stanie forsować swoich spraw, więc zaczęli robić u siebie odrębne synody na których podejmowali uchwały często p-ko królom i książętom. Dużo można pisać na temat tej okupacji. Rzecz najważniejsza, że ślady kultury słowiańskiej przeniknęły do nowej okupacyjnej kultury katolickiej czyniąc z niej bardzie znośny i mniej okrutny system religijny niż analogiczny na zachodzie Europy. Nie bez powodu u nas inkwizycja nie była tak okrutna, jak np. w Hiszpanii, a czarownic spalono stosunkowo mało w porównaniu do zachodu. Jako pierwszy w Europie podważał zasadność tortur sędzi krakowski w XV, czy XVI wieku, nazwiska nie pamiętam, czym wyprzedził bodajże o jakieś 50-100 lat tych co na zachodzie podważali tortury. Tortury nie były znane słowiańskiemu prawu zwyczajowemu i przyszły do nas wraz z prawem kościelnym i niemieckim. Gość się powołał na Pawła Włodkowica i Stanisława ze Skalbmierza nie mając pojęcia, że byli obrońcami pogan i ich prawa do ziemi, a to że powoływali się na myśli Cycerona czy św. Tomasza z Akwinu, to przecież w tamtym czasie było koniecznością, aby na bazie dokumentów kościoła wykazać papieżowi, że Krzyżacy grzeszą. Tak naprawdę byli przesiąknięci słowiańska kulturą tolerancji. Obecnie Paweł Włodkowic jest uznawany za twórcę praw człowieka i prawa międzynarodowego. Do dziś RPO przyznaje nagrody im. Pawła Włodkowica.
      https://www.rpo.gov.pl/pl/content/nagroda-im-pawla-wlodkowica

      A tobie polecam mądre słowa twojego “ulubionego” publicysty na temat odnowy moralnej. 🙂
      Tak o tym słusznie pisze Hartman:
      “Oto czego potrzebujemy, aby nasze życie społeczne, a w pewnej mierze również osobiste stało się godne naszych czasów i krwi milionów przelanej za wyzwolenie od średniowiecza:
      – Potrzebujemy szacunku dla prawa i wartości demokratycznych: równości, swobód politycznych i osobistych, wolności przekonań i sposobu życia, a także neutralności religijnej państw i równego traktowania przez państwo świeckich i religijnych organizacji i związków.
      – Szacunku dla pluralizmu poglądów, obyczajów, wyznań i wartości, przejawianych przez różne grupy społeczne i mniejszości narodowe, a także dla wolności sfery publicznej i równych praw do publicznego manifestowania swoich poglądów i tożsamości.
      – Wrażliwości na przejawy dyskryminacji „obcych” i mniejszości, w tym mniejszości etnicznych, osób chorych i niepełnosprawnych, osób zagrożonych wykluczeniem społecznym i zawodowym, a szczególnie dla piętnowanych dziś najczęściej osób LGBT, w tym wrażliwości na ich potrzeby, na czele z prawem do formalnego uznawania ich związków.
      – Szacunku dla przyrody i odpowiedzialności za jej dobrostan, a zwłaszcza za zwierzęta, którym sprawiamy ogrom cierpień.
      – Solidarności z innymi narodami kontynentu i świata w dotykających ich nieszczęściach oraz we wspólnej odpowiedzialności za pokój na świecie i ratowanie ludzkości przed klęską ekologiczną.
      – Odrzucenia narodowego egoizmu, mitomanii i pychy, prowadzących do szowinizmu i wrogości, a także do niesprawiedliwej dominacji gospodarczej i wyzysku.
      – Troski o dzieci, narażone na przemoc, biedę i brak należytej edukacji, oraz o osoby starsze, narażone na lekceważenie, deprecjonowanie i brak należytej opieki medycznej.
      – Troski o prawa kobiet, wciąż narażonych w większym stopniu niż mężczyźni na nierówne traktowanie i przemoc.
      – Odrzucenia przemocy i przymusu jako środków działania władzy tam, gdzie możliwe są kompromisy i regulacje.
      – Poszanowania pracy ludzkiej i zrozumienia dla potrzeby bezpieczeństwa i stabilności zawodowej i życiowej, zwłaszcza osób starszych bądź z innych powodów słabszych.
      Gdyby chrześcijanie choć trochę byli chrześcijanami, a zwłaszcza gdyby katolicy byli nimi, to walczyliby o te wartości już od dwóch tysięcy lat. Ale jakoś nie starczyło papieżom i biskupom tych kilkunastu stuleci sprawowania władzy w Europie, aby zadbać o wolność, równość i niedyskryminowanie. Za to z sadystycznym uporem oddawali się krzewieniu ich przeciwieństw. A potem, gdy w reakcji na kościelny ucisk nastała wielka rewolucja, zwana nowoczesnością, zwalczali ją ze wszystkich sił, i to w nieśmiertelne imię „odnowy moralnej”. Gdy zaś do ich zakamieniałych serc docierało to i owo z nowych wartości, nie omieszkali odtrąbić, że to ich zasługa. O wstydzie, a właściwie jego braku!
      Przestańmy być jak nasi dziadowie, którzy czym bardziej ich pleban cisnął, tym mocniej ściskali czapki w dłoniach i niżej się mu kłaniali. Nie pozwalajmy przewrotnym obłudnikom poniewierać słowami moralności i ośmieszać ich patosu. Tak, tak, chodzi właśnie o odnowę moralną! We własnej osobie! Nie wstydźmy się tego wyrażenia. Język moralności jest naszą własnością, choć zostaliśmy z niego ograbieni przez uzurpatorów. Zacznijmy nazywać rzeczy po imieniu i nie dajmy się więcej tumanić ani szantażować przez hipokrytów mających czelność przedstawiać się jako strażnicy moralności, a nawet (o pycho ludzka!) wysłannicy i rzecznicy Boga.”
      https://hartman.blog.polityka.pl/2018/06/10/odnowa-moralna-ludzka-nie-koscielna/

  11. Nie miałem jeszcze przyjemności zapoznać się z treścią wykładu – a już, “w ciemno”, z uwagi na osobę prelegenta mogę za/rekomendować. BO warto…
    słuchać! 🙂 Program zniszczenia cywilizacji (dr Jan Przybył)
    https://www.youtube.com/watch?v=ZCVqcGaTpvo&t=15s

    • Wysłuchałem 10 minut i więcej nie zniosłem. Tyle bzdetów na temat oświecenia i dobrej konserwatywnej kultury amerykańskiej się zmieściło w tych 10 minutach, że mój intelekt wysiadł. Spaliły mi się wszystkie lampy, kondensatory itd., takiego spięcia doznałem. 🙂

      Na poziom i stan wywodów tego teologa polecam najnowszą książkę z zapowiedzi wydawniczej, z której wynika, że:
      „Głupota jest wszędzie. Nie zna granic ani umiaru. To łagodnie chlupocze, niemal znośna, to cuchnie jak bajoro. To niczym trzęsienie ziemi, oberwanie chmury, powódź pochłania wszystko, na co natrafi, łamiąc, spychając, brukając, ale zawsze ochlapuje wszystko i wszystkich” – pisze Jean-François Marmion, psycholog i dziennikarz naukowy w brawurowym wstępie do książki „Głupota. Nieoficjalna biografia”, dzieła pod jego redakcją składającego się z krótkich, acz treściwych wywiadów z francuskimi biologami, psychologami, socjologami, filozofami, neurologami, semiologami, a nawet literaturoznawcami.
      Owi francuscy naukowcy i intelektualiści (dziś te słowa coraz częściej funkcjonują jako obelga) omawiają rozliczne aspekty głupoty, podchodzą do niej z różnych stron, ale w jednym się zgadzają – jesteśmy skazani na głupotę i jedyne, co możemy robić, to jakoś ograniczać skutki jej destrukcyjnej działalności.
      Głupiec ma wyrobione zdanie w każdej kwestii i potępia bez namysłu, bez okoliczności łagodzących, nie waży argumentów, działa instynktownie, ponieważ do jego natury należy błyskawiczność reakcji na rzeczywistość. Głupiec jest z siebie zawsze bardzo zadowolony. W przeciwieństwie do niegłupca, który stara się do wszystkiego podchodzić z dystansem i pewną dozą podejrzliwości.
      „Walka z głupotą tylko dodaje jej sił” – mówi jeden z rozmówców Marmiona, a mnie przechodzi dreszcz. Toż to jakieś kapitulanctwo! Czy w imię tej zasady mamy oddać cały świat głupcom i nie zawracać im głowy? Niech sobie wygadują głupstwa i co gorsza – czynią głupoty? Nie można się poddawać, choć przyznajmy: często stajemy wobec głupoty ludzkiej bezradni. Z tej przyczyny, że głupota to wiara uważająca się za wiedzę. A jeśli ktoś ślepo wierzy w dogmaty, to żadne racjonalne argumenty do niego nie dotrą.
      Co gorsza, głupota niewiele ma wspólnego z wykształceniem i sprawnie przeskakuje przez płotki klas, religii i wszelkich innych podziałów.
      Pysznią się nią biedni i bogaci, katolicy i ateiści. Istnieją zarówno genialni naukowcy, jak i prostaccy politycy w swej arogancji pretendujący do zajęcia miejsca Boga. A Bóg to ktoś, kto wie wszystko, ma gotową odpowiedź na każde pytanie, a także umiejętność przewidywania przyszłości.
      Otóż nie da się wszystkiego wyjaśnić, nie da się posiąść całej wiedzy i nie da się dokładnie przewidzieć przyszłości.
      Boga, zdaje się, nie ma i nikt – na pewno! – nie może go zastąpić.”
      https://aros.pl/ksiazka/glupota-nieoficjalna-biografia

      • A “wystarczyło (by) tylko” wysłuchać do końca, jeno ze zrozumieniem.
        A ty z zacietrzewieniem. 🙂
        To twój problem.
        Z niewolnika nie ma robotnika (a i koszta utrzymania chleb, wino, oliwa, igrzyska były wysokie ) nie ma to jak samoograniczający się niewolnik hasający po rzekomej – wolności

        • Spójrz w lustro, zobaczysz to co napisałeś. 🙂

          Wybacz, ale jeżeli ktoś takie brednie opowiada i neguje postęp oświecenia dla wyzwolenia ludzkich umysłów z okowów ignorancji i wstecznictwa, to ja nie wytrzymuję. Jeszcze kiedyś “głupota” ludzka była dla mnie interesująca z punktu widzenia psychologa diagnozującego różne zaburzenia, ale dziś mam już dosyć, a ludzi z problemami przybywa i nijak tego nie opanujemy jeżeli młodzież będzie słuchać w necie takich pseudo-naukowych wykładów, będących nawet nie post-prawdą, a fantazmatami.

          Dwa cytaty mądrych myśli Russella:
          „Rozglądając się po świecie, wprędce spostrzegamy, że każdy, choćby najmniejszy wzrost uczuć humanitarnych, każda reforma kodeksu karnego, każdy krok w kierunku zmniejszenia niebezpieczeństwa wojny, każda próba poprawy położenia ras kolorowych lub złagodzenia niewolnictwa, każdy postęp moralny, który się udało osiągnąć, był stale zwalczany przez zorganizowane Kościoły całego świata. Oświadczam po dojrzałym namyśle, że religia chrześcijańska w postaci, jaką jej nadały Kościoły, była i jest jeszcze głównym nieprzyjacielem moralnego postępu świata.” – Źródło: B. Russell, Dlaczego nie jestem chrześcijaninem?Wyd. KiW, Warszawa 1959.

          „Religia zapobiega temu żeby nasze dzieci miały racjonalne kształcenie; religia nie dopuszcza do usunięcia podstawowych przyczyn wojny, religia nie pozwala nam na nauczanie etyki naukowego współdziałania zastępując to starymi dzikimi doktrynami grzechu i kary. Możliwe, że ludzkość stoi na progu złotego wieku, ale jeśli tak jest, niezbędne będzie naprzód uśmiercić smoka, który strzeże drzwi, a tym smokiem jest religia.” Źródło: B. Russell, Czy religia wniosła pożyteczny wkład do cywilizacji? http://www.humanizm.net.pl/czyreligia.html

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.