A jednak źle się dzieje w Radzie Polityki Pieniężnej!

Mamy oto niezbite dowody, że jednak źle się dzieje w Radzie Polityki Pieniężnej, jeden z jej najznamienitszych członków – został pośrednio zmuszony do wygłaszania głosu odrębnego poza Radą, albowiem jego zdaniem – w jej oficjalnych komunikatach nie do końca jest oddawane to co ma do przekazania. O kim mowa i co ma na myśli można sobie sprawdzić z łatwością w Internecie, liczy się natomiast to, że chociaż jedna sprawiedliwa osoba nie bała się zakrzyczenia przez środowisko w którym funkcjonuje i głośno mówi, że to inni nie mają racji – i tak jest, albowiem poglądy tego pana w zasadzie w całości są zbieżne z naszym rozumieniem spraw, w tym w szczególności cięcia stóp już dawno temu do poziomu tak niskiego, żeby był ledwo zauważalny.

No, ale niestety – znowu posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej i znowu Rada – działająca/niedziałająca w czyimś interesie – można zadać na poważnie to pytanie, znowu nie obniża stóp, chociaż mamy deflację. Wiadomo, odsetki dla zagranicznego kapitału, jaki zainwestował w nasze papiery dłużne muszą być godnie wypłacane, przecież na tym korzysta cały wielki ciąg ludzi – tutaj niczego nie ośmielimy się sugerować, ale nie ma przypadków, po prostu ich nie ma – legalnie, w pełnym majestacie prawa z niewiadomych przyczyn płacimy więcej, dzięki czemu zyski odnotowują konkretne grupy interesariuszy. Co prawda należy uznać argument, że odpowiednio taniej, mogliby nie chcieć nam pożyczać, ale to proszę bardzo – przetestujmy ten próg, jak na razie to przetargi naszych papierów skarbowych mają przebicie 2-3 razy, tj., redukcje sprzedaży sięgają znacznej części zamówionych papierów ponieważ chętnych na inwestowanie jest kilka razy więcej niż jest podaży. Może udałoby się zejść z oprocentowaniem na poziom obligacji czeskich?

To właśnie można sprawdzić, powinna to zrobić Rada Polityki Pieniężnej ustalając istotne bodźce, natomiast z niezrozumiałych powodów tego nie robi i mamy jedne z najwyższych stóp procentowych w tej części Europy, gdzie kupuje się i sprzedaje prawdziwe pieniądze. Kto na tym traci? Oczywiście nasz system finansów publicznych, ponieważ zadłużenie jest bardzo drogie w utrzymaniu, a mogłoby być tańsze. Kto jest winny? No właśnie, na to próbowali sobie odpowiedzieć państwo z RPP, ale jak widać jeden z ich grona musi publikować osobno na blogu, bo jak można się domyślać – wycinają go lub gumują!

Niestety z tą w pewnym sensie patologiczną sytuacją mamy w Radzie Polityki Pieniężnej do czynienia przez lata, to nie jest prawda, że winny jest obecny prezes NBP, pod poprzednim zarządem było równie fikcyjnie i rachitycznie, ten organ nie nadąża za realiami, a ilość przecieków jest chyba legendarna, chociaż w przypadku Warszawy w ogóle trudno jest mówić o tajemnicy, bo elity stale wymieniają się informacjami wszelkiego rodzaju, natomiast warto sobie zadać pytanie czy RPP chociaż raz zaskoczyła rynek w ten sposób, żeby zagraniczni inwestorzy cokolwiek stracili?

Rada w takim kształcie w jakim ona jest teraz – nie jest nam już potrzebna, nie potrzebujemy takiego ciała „pivotalnych” mędrców. W dzisiejszych realiach, a zwłaszcza jeżeli mamy się dostosowywać do sztywnych wymagań wejścia do Euro – wystarczyłaby Rada w zasadzie jednoosobowa, ograniczona do jednej osoby szefa NBP. Proszę się zastanowić nad obecną konstrukcją, w której co prawda tenże przewodniczy temu ciału kolegialnemu, jednakże decyzje są podejmowane przez głosowanie, a to nie tylko rozmywa odpowiedzialność, ale powoduje że winna jest jakaś mityczna rada – kolektyw, podczas gdy, w istocie kwestii finansowych zawsze decydują ludzie! Po co więc gry, po co podchody? Po co wszystkie działania pozorowane? Przecież naprawdę tą role może sam pełnić szef NBP, zwłaszcza jeżeli miałby dobry pion analityczny i za każdym razem jak podejmuje decyzję, w tym także nie podejmując żadnej – publikowałby bardzo bogatą rekomendację w postaci fachowej analizy sytuacji. To, co dzisiaj mamy w postaci komunikatów po spotkaniach Rady to piąta woda po kisielu, gdzie co prawda można wyczytać, jeżeli ktoś “umie czytać” – to, co jest potrzebne, jednakże brakuje tła i kontekstu, a podejmowana decyzja jest najzwyczajniej goła, nie ma należytego uzasadnienia, które wyłączałoby krytykę działalności organu w całości.

Przyszłość pokaże kto miał rację, wraz z wejściem do Euro, to ciało nie ma racji bytu i wówczas ostatecznie je ZLIKWIDUJEMY.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.