Paradygmat rozwoju

Jeden pas i jeden szlak – komunistyczne pieniądze nie są takie złe?

 Po niewątpliwym sukcesie, jakim była wizyta pana Andrzeja Dudy Prezydenta RP w Chinach, należy zadać pytanie o kwestie zasadnicze. Jeżeli bowiem współpraca gospodarcza z państwem komunistycznym – uznającym komunizm za oficjalną ideologię państwową jest dobra i pożądana – to, czy ideologia czyniąca to państwo tak niesłychanie pożądanym obiektem starań, adoracji i westchnień innych państw świata może być zła?

Warto pamiętać, że mamy w Polsce penalizację ideologii totalitarnych, w tym komunizmu – nie można ich promować w żaden sposób poza celami naukowymi. Czym jest, zatem w świetle naszego prawa podpisywanie porozumienia gospodarczego lub politycznego z komunistycznym mocarstwem? Co więcej, – jaką odpowiedzialność ponosi polski polityk, który dopuszcza się takiego działania? Nasze prawo jest jednoznaczne paragraf 256 ust. 1 Kodeksu karnego zaczyna się od słów: „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa (…)”. Czymże innym jak nie propagowaniem totalitarnego ustroju państwa jest podpisywanie z takim państwem umowy gospodarczej? Przecież umowy dobrowolnie podpisuje się w celu osiągnięcia korzyści, a zatem uznaje się partnera. Co w praktyce oznacza mniej więcej tyle, że prowadząc interesy z państwem totalitarnym przeprowadzamy swego rodzaju jego afirmację.

Gdybyśmy jednak odpuścili kwestie naszego prawa, to pozostaje cały szereg unijnych i międzynarodowych uzewnętrznień, które wzywają Chiny do przestrzegania praw człowieka, wolności słowa, zaprzestania prześladowania niektórych mniejszości narodowych itd. Czy kwestia prześladowanych chińskich dysydentów, podobnie ludzi w Tybecie – nic nie znaczy dla nowych władz Rzeczpospolitej? Pozostawmy te i inne nawoływania licznych podmiotów międzynarodowych również na marginesie.

Zastanówmy się nad polityką bieżącą. W wielkim uproszczeniu – polityka Jedwabnego Szklaku prowadzi Chiny do uniezależnienia się, czy też do znacznego zdywersyfikowania możliwych sposobów transportowania dóbr pomiędzy Chinami a ich głównymi odbiorcami na kontynencie euro-azjatyckim. W praktyce chodzi o to, żeby uniezależnić się od szlaków morskich w transporcie do Europy. Czy trzeba być wybitnym analitykiem, żeby rozumieć, dlaczego Chiny starają się za olbrzymie pieniądze zabezpieczyć sobie możliwość transportowania towarów do Europy przez Rosję? Wystarczy włączyć telewizor i przyjrzeć się problemom, jakie istnieją na Morzu Południowochińskim, a których przyczyną zdaniem USA i ich regionalnych sojuszników są Chiny.

Na tym tle – rozumiejąc sytuację międzynarodową należy zadać sobie pytanie – czy współpraca euro-azjatycka w rozumieniu wpisywania się w plany chińskie (a zarazem rosyjskie), nie jest sabotowaniem sytuacji, z jaką borykają się w Azji nasi najwięksi „sojusznicy” Amerykanie? Czy Polska wpisując się w chińskie plany rozwojowe, zarówno na płaszczyźnie banku inwestycyjnego, jak i Jedwabnego Szlaku – nie podcina sama gałęzi, na której siedzi w Sojuszu Północnoatlantyckim? Przecież umożliwiając Chinom prowadzenie wymiany handlowej z Europą z pominięciem drogi morskiej – przyczyniamy się do ich wzmocnienia. Chiny nie będąc w pełni uzależnione od transportu morskiego, będą mogły zapewnić sobie finansowanie – wchodząc w konflikt w rejonie własnego morskiego zaplecza, jeżeli tego będą wymagały ich interesy. Przyczyniając się zatem do rozbudowy połączeń lądowych, narażamy naszych „sojuszników” na potencjalne starcie z chińską potęgą.

Formalnie jednak nie ma żadnego problemu, formalnie wszystko jest w porządku, chociaż trudno powiedzieć, czy ktoś w Unii Europejskiej rozumie znaczenie podpisywanych w dzisiejszych dniach umów w Chinach? W Warszawie może je rozumieć jeszcze mniej ludzi, ale to już świadczy tylko o naszym bardzo dziwnym stosunku do geografii. Żeby zrozumieć o co chodzi wystarczy wziąć globus i zobaczyć, gdzie są Chiny a gdzie Europa i jaki kraj jest „w środku”?

Pan Władimir Putin Prezydent Federacji Rosyjskiej wielokrotnie proponował całemu Zachodowi wspólną przestrzeń współpracy i dobrobytu od Lizbony po Władywostok. Jednak Europa nie chciała rozmawiać z Rosją na warunkach partnerskich – popełniając tym samym największy błąd, jaki popełniono w strategii europejskiej od 1945 roku. Dzisiaj natomiast dzieje się to samo, Chińczycy będą podpisywać na raty umowy z kolejnymi krajami leżącymi na „ich” szlaku. Skutek będzie dokładnie taki sam, z tą różnicą, że wspólnie z Rosją mogliśmy to my zapraszać Chińczyków do współpracy, a nie godzić się na ich warunki. Komunistyczne pieniądze nie są takie złe! Jaką my prowadzimy politykę? Czy w ogóle prowadzimy jakąkolwiek?

5 komentarzy

  1. W sumie słusznie pan podnosi kwestie praw człowieka w relacjach z Chinami, nie można o tym zapominać. Pan Duda ściskał rece ludzi którzy sprzedają organy więźniów jak części zamienne. To komuniści – to mu nie przeszkadza? Komunizm robioący krzywde tam – jest ok, A W pOLSCE JEST ZŁY?

  2. Niby intylygyntni a wiele rzeczy nie rozumieją. Otóż pan Prezydent Duda nie pojechał do Chin aby zrobić Polakom dobrze, jego celem było przede wszystkim zasiać w Chińczykach niepokój co do ich przyjażni z Rosją a żeby to nie wyglądało aż tak prymitywnie to i tematy się znalazły. Pożywiom uwidim skazał maksim.

  3. Żaden analityk, mający zasłonę ideologiczną lub jak nasi historyczno-ideologiczną i to jeszcze spaczoną, nie jest w stanie wyciągnąć poprawnych, neutralnych ideologicznie wniosków.
    To jeden kłopot, drugi jest bardziej istotny. Jeśli “Jedwabny Szlak” ma być gospodarczym pasem transmisyjnym, to ma swój sens działając w obie strony. Co z Polski będzie jechać w drugą stronę, do Chin lub ogólnie na wschód. O ile mnie pamięć nie myli, był kiedyś Chiny Polska a konkretnie Łódź. Wszystko było w porządku, tylko nie miał co wozić do Chin.Realizacji szybko upadła.

  4. Mykoła,cieszę się że to TY tak uważasz bo masz rację!

  5. Pieniądze komunistycznych Chin w Polsce.

    Czy to aby Ojciec Dyrektor pobłogosławił?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.