Religia i państwo

Jawne kpiny z wiary i religii mają na celu wywołanie reakcji wierzących

 Jawne kpiny z wiary i religii mają na celu wywołanie reakcji wierzących, które następnie służą do uzasadnienia wyśmiewania i poniżania nawet samego sacrum. Ten proces to nic innego jak banalnie prosta ale śmiertelnie skuteczna technika czarnego PR. Prosta ponieważ polegająca na ciągłym powtarzaniu i lansowaniu tematu „religii obciachu” w celu wywołania mody na negatywne myślenie o wierze i religii u jak największej ilości ludzi.

Trudno jest oczywiście orzec, że za tymi niepokojącymi trendami w naszych mediach głównego nurtu stoi ręka niewidzialnego demiurga, który z ukrycia pociąga za wszystkie sznurki, powoli staczając społeczeństwo na bezkres ateizmu. Jednakże coś jest na rzeczy, ponieważ efekt kuli śniegowej – nadążania różnych tytułów za głównym nurtem jest zauważalny, jawny a jego przekaz jest czytelny.

Na tym wszystkim cierpi najbardziej Kościół dominujący, który jest dodatkowo oskarżany o „spisek”, czy też nawet „strukturalne milczenie” na temat przestępstw pedofilii dokonywanych przez jego oficjalnych przedstawicieli. Oczywiście kwestia tych ohydnych i odrażających zbrodni to jedno – tutaj dodajmy zarówno stanowisko Stolicy Apostolskiej jak i nasz kościół krajowy mają jednoznaczne przesłanie nie pozostawiające żadnego pola do dyskusji. Co więcej w tej bulwersującej sprawie wypowiadał się nawet sam Ojciec Święty w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości. Natomiast to wszystko to nic dla mediów i niektórych polityków oraz działaczy społecznych, którzy uparli się, żeby winą nielicznych – obarczyć cały Kościół dominujący, a także wszystkich jego funkcjonariuszy oraz co jest szczególnie ważne, także uczestniczących w nim wiernych. W ten sposób kilka sprytnych osób nie mających prawdopodobnie żadnych moralnych hamulców, jak również nie mających ich na właściwym poziomie odniesienia – robi sobie PR, czyniąc się ekspertami i autorytetami od walki z pedofilią, ze szczególnym uwzględnieniem pedofilii duchownych, a w konsekwencji w ogóle mamy zjawisko tropicieli „zbrodni Kościoła dominującego”.

To fenomenalne zjawisko socjologiczne nie jest niczym innym jak instrumentalnym wykorzystaniem mediów do nadawania przekłamanego, prawie jednostronnego przekazu w sposób nadzwyczajny uwrażliwiającego odbiorcę na nieobiektywnie przedstawione treści, bo faktami tych steków kłamstw i zestawień dotyczących spraw minionych nie można nazwać. Niestety jednak to działa i się sprawdza, ponieważ ludzie w to zaangażowani działają intencjonalnie, a ich celem jest zaszkodzenie Kościołowi dominującemu w jego dziele, do jakiego został powołany na ziemi.

Niestety mamy tutaj do czynienia z pewną nierównowagą. Po jednej stronie zachodzących właśnie procesów są ludzie, którzy doskonale znają się na mechanizmach działania mediów. Co więcej nie tylko je rozumieją, ale w co najmniej kilku przypadkach mają rzeczywisty wpływ na ich funkcjonowanie, w tym w szczególności na to co jest wpuszczane do publicznego – masowego odbioru. Z drugiej strony mamy Kościół dominujący, który najdelikatniej mówiąc nie jest ani szczególnie skuteczny, ani co gorsze jednolity w wytwarzanej całej masie różnych komunikatów i przekazów medialnych oraz liczne stowarzyszenia i innego rodzaju instytucje zrzeszające osoby wierzące, o wiele wydajniej działające. W środku „boju” znajdują się ludzie, przeważnie wierzący, nawet jeżeli nie praktykujący to zachowujący zdrowy dystans od wszelkich niebezpieczeństw moralnych jak również i duchowych. Nawet jeżeli ich wiara jest powierzchowna – TO ICH SPRAWA – nie nam ich osądzać, ale można osądzać ich pasterzy, chociaż Ci raczej powinni się bać tego, na rzecz którego powinni działać świadcząc o prawdzie. Niestety jednak w przeważającej ilości przypadków jest tak jak jest, czyli jest „byle jak”.

Za efekty tego „byle jak” płacą właśnie ci wierzący, którzy dadzą się uwieść napastliwej retoryce w której króluje kpina i czynienie obciachowym wszystkiego co tylko i wyłącznie w jakiejkolwiek mierze jest związane z dominującą wiarą i jej religią. Co powinno budzić błądzących jest właśnie okoliczność, że ci wszyscy prześmiewcy – koncentrują się głównie na poniżaniu religii dominującej w naszym kraju. Innych wyznań się nie rusza, co najwyżej na zasadzie pro forma, żeby nie narobić sobie wrogów wśród innych wpływowych mniejszości. Jednakże w przypadku religii dominującej wszyscy mają pełne używanie – do bólu i jeszcze dalej, bez żadnych ograniczeń i bez żadnych zasad.

Ciężko jest rywalizować z szydercą, który śmieje się nam prosto w twarz mówiąc, że nasza jest głupia. Niestety to jest właśnie cała tajemnica tego mechanizmu. Czy z tym walczyć? Lekceważyć się tego nie da – od pewnego poziomu. Jednakże właśnie cały mechanizm jest obliczony na naturalną reakcję obronną, którą ci rzecznicy złego – po prostu nazywają reakcją przedstawicieli religii dominującej, zemstą, prześladowaniami, ograniczaniem ich wolności itd. Generalnie oskarżają wierzących o nietolerancję – o czynienie im „zła”. Każdy powód dla nich jest dobry, żeby tylko zaatakować Tego, którego ich „mocodawca” nienawidzi.

Wyjściem z sytuacji może i powinna być tylko mądrość i prawda. Te czasy i tak przeminą…

3 komentarze

  1. wieczorynka

    Szanowny Autorze, wiele razy pisałam, że mam odrębne zdanie jak chodzi o wiarę i religię. Uważam, że wiara lub brak wiary jest sprawą tylko i wyłącznie osobistą.
    Natomiast przypomniała mi się pewna osobista historyjka. Jak to w małżeństwie kłótnie się zdarzają, czasami całkiem ostre i podobnie było u nas. Postanowiłam, że do końca życia już nie odezwę się do tego pana który mieszka w tej chałupie. Mąż po godzinie-dwóch rozładował sytuację, zwyczajnie wszedł do kuchni (siedziałam tam z posępną miną)i zaśpiewał “słońce zaszło już wśród stepowych złóż, śpiewam sobie poli mali duli dej, hej nadejdzie czas zaśpiewamy wraz singa poli mali duli dej”. Przyznaję, sytuacja się rozładowała a ja nauczyłam się, że nie należy wszystkiego traktować aż tak bardzo poważnie. Pozdrawiam.

  2. Podobnie jak wieczorynka nie zgadzam się z artykułem, chyba że jest to prowokacja i satyra…
    To jestem wtedy za!
    :)))
    Warto poczytać – polecam!
    http://www.racjonalista.pl/index.php/s,4

    A w szczególności:
    Projekt nowego prawa:
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3440/q,Uczucia.religijne.ochrona.czy.cenzura

    Oraz inne:
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,345/q,Obraza.uczuc.religijnych

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,11/q,Wprowadzenie.Obraza.uczuc.religijnych

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,8504/q,Uczucia.religijne.a.uczucia.ogolnoludzkie

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,371/q,Krytyka.art.196.KK

    MOJE uczucia RELIGIJNE też są co chwilę GWAŁCONE!!!!

    Telewizornia i księża używają synonimu Boga dla określenia papieża / biskupa Rzymu/ Rani to moje katolickie uczucia religijne!!!

    Podobnie jak: biskup H. za “walkę” z księdzem L.
    Biskup M. za ochronę pedofili w MOIM kościele!!!!
    Biskup P. za to że jest znanym pedofilem!
    Księża i biskupi za okradanie narodu / komisja “majątkowa”/
    Publicyści “katoliccy” jak pan red. T. – za wszystko co mówi i pisze!
    Zakonnik co nie jest /chyba nie jest niczyim ojcem/ za malwersacje i całokształt sekciarski…
    Obrażają moje uczucia szamani i cudotwórcy w koloratkach, malwersanci i złodzieje także w koloratkach…
    Sejm, Senat, Rząd, Sądy i Trybunały za krzyżowanie Polski wszerz i wzdłuż!
    Ministerstwa, samorządy itp. za przeznaczanie MOICH pieniędzy na w/w przestępcze mafie w łonie MOJEGO KOŚCIOŁA!!!!

    Długo by pisać!
    Ale przepis powinien być zniesiony lub zmieniony jak w podanym linku wyżej!

    PS NIE OBRAŻA moich uczuć religijnych ksiądz co ma dzieci, kobietę itd…
    Ksiądz jest zwykłym ZAWODEM, praca jak każda inna – tzn. trochę inna bo bez kodeksu pracy…
    No właśnie – to jest TEMAT!!!!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.