Polityka

Jarosław Polskę zbawia milczeniem, czyli „pomidor”

 Jarosław Polskę Zbaw! Tak krzyczą ludzie na widok Jarosława Kaczyńskiego, który rezerwuje sobie prawo do posiadania ostatniego słowa w sprawach życia politycznego naszego kraju. Jednakże ten, poza starannie przygotowanymi spotkaniami w kręgach swoich zwolenników – milczy, nie wypowiada się publicznie, a zwłaszcza nie ma go w mainstreamowych mediach, których raczej nie ogląda jego elektorat.

Mądrość pana Kaczyńskiego zawiera się właśnie w tej umiejętności milczenia, wtedy kiedy jest to wygodne i nie trzeba się odzywać, to w ogóle jest unikalna umiejętność, żeby milczeć wtedy kiedy nie ma konieczności się odzywać. To samo w sobie stanowi niesłychanie rzadką umiejętność, wręcz świadczy o klasie polityka, którego podstawowym aparatem działania jest właśnie artykułowanie swoich poglądów. Powstrzymywanie się w tym zakresie to klasa sama w sobie, w tym znaczeniu, że polityk samo powstrzymujący się to coś nadzwyczajnego na naszej scenie politycznej.

Im mniej pana prezesa w mediach, tym bardziej rosną słupki poparcia w sondażach dla Prawa i Sprawiedliwości, czemu nie przeszkadza nawet dyshonorowa afera z rzecznikiem tejże partii włącznie.

Jeżeli już pan Jarosław Kaczyński się wypowiada, to praktycznie zawsze totalnie krytykuje istniejącą rzeczywistość w sposób nie pozostawiający żadnych, ale to naprawdę żadnych złudzeń co do tego jaką ma wizję zmian i do czego politycznie dąży. To jest bardzo czytelne i obecnie rządzący nie powinni mieć złudzeń, że po wygranych przez PiS wyborach po prostu powinni mieć przygotowane walizki z rzeczami do więzienia, bo nawet immunitet nie pomoże!

Retoryka pana Kaczyńskiego jest miła dla uszu, ponieważ ten polityk w stosunkowo prosty sposób obiecuje rozwiązanie wszystkich problemów poprzez zanegowanie obecnej rzeczywistości poprzez zastąpienie jej nową – numerowaną Rzeczpospolitą. Przypomina to dyskusję, w której jedna ze stron cały czas mówi: „pomidor”, ewentualnie „p – o – m – i – d – o – r”. Jak z takim człowiekiem można dyskutować? A co zrobić jeżeli przez kilka lat zachowuje się w ten sposób cała grupa ludzi, która ładnie się modli, pokazuje z rodzinami, macha biało-czerwonymi flagami a w momencie gdy dochodzi do konkretów – co proponuje, mówi pomidor, czyli frazesy w rodzaju, że ten rząd musi odejść i koniec – kropka, zero merytoryki.

Rządzący nie mają jak się do tej retoryki odnieść, albowiem nawet jeżeli chcą ją po prostu wyśmiać, to tylko dostarczają paliwa elektoratowi Prawa i Sprawiedliwości, który od swoich liderów dostaje komunikat z komentarzem – odpowiadającym semantycznie sformułowaniu – patrzcie szydzą z nas jak z Pana Jezusa! No a wiadomo, kto szydził z Pana Jezusa, więc wymowa komunikatu jest co najmniej na dwóch poziomach, przy czym jeszcze do tego wszystkiego dochodzi kwestia udziału osób duchownych w prawicowej propagandzie, co jest po prostu odejściem od Kościoła, niestety nie karanym wydaleniem z posługi. No ale jest jak jest, bo to jest Polska.

Co ciekawe partie popłuczynowe robią swoje, ich wyniki w wyborach w rejonach tradycyjnie prawicowych pokazują, że jeżeli wszystkie popłuczyny po prawicowej-prawicy dokonałyby zjednoczenia i miały wyrazistych liderów, to mogą zagrozić pozycji pana Kaczyńskiego, jako jedynego i niepodzielnego lidera na prawicy. W tym znaczeniu, że zjednoczenie tych wszystkich partyjek, dodanie wyszczekanych działaczy i ewentualnych odpadków z innych partii, w tym z Platformy Obywatelskiej – mogłoby zrodzić drugą liczącą się partię na prawicy, z którą Prawo i Sprawiedliwość musiałoby się liczyć jako z gestorem około 40% prawicowego elektoratu.

W przypadku pojawienia się poważnej partii konkurencyjnej na prawicy skończyłyby się czasy mówienia „pomidor” jako złotej odpowiedzi na wszystkie kwestie i Prawo i Sprawiedliwość musiałoby zacząć dyskutować merytorycznie ze swoją prawicową konkurencją!

Być może taki właśnie scenariusz jest na celowniku politycznego geniuszu premiera? Nie da się bardziej osłabić prawicy niż podzielić jej mandaty pomiędzy dwie partie, z których z jedną można się przynajmniej w niektórych kwestiach porozumieć. To naprawdę byłaby nowość na naszej scenie politycznej, powodująca że z czasem w interesie establishmentu byłoby pochłonięcie Prawa i Sprawiedliwości, poprzez jakieś zjednoczenie, przejęcie – oczywiście przy przejęciu struktur i stanowisk decyzyjnych, w tym lidera.

Póki co pan Kaczyński lansuje się na jedyną nadzieję prawicy, ta radość nie potrwa długo po prostu ma już zbyt wielu wrogów, zdolnych do stworzenia własnej fikcji i zaprezentowania się wyborcom jako mniej lub bardziej radykalna alternatywa. W każdym bądź razie istnieje poważna szansa, że na naszej scenie politycznej pojawi się partia na prawicy – zdolna do kompromisów w interesie państwa, którego pełna negacja w wydaniu Prawa i Sprawiedliwości będzie przynosić jedynie straty.

One Comment

  1. “…Retoryka pana Kaczyńskiego jest miła dla uszu, ponieważ ten polityk w stosunkowo prosty sposób obiecuje rozwiązanie wszystkich problemów poprzez zanegowanie obecnej rzeczywistości poprzez zastąpienie jej nową – numerowaną Rzeczpospolitą. Przypomina to dyskusję, w której jedna ze stron cały czas mówi: „pomidor”, ewentualnie „p – o – m – i – d – o – r”. Jak z takim człowiekiem można dyskutować? A co zrobić jeżeli przez kilka lat zachowuje się w ten sposób cała grupa ludzi, która ładnie się modli, pokazuje z rodzinami, macha biało-czerwonymi flagami a w momencie gdy dochodzi do konkretów – co proponuje, mówi pomidor, czyli frazesy w rodzaju, że ten rząd musi odejść i koniec – kropka, zero merytoryki…”

    To jeden z celniejszych fragmentów prozy krakauera.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.