Paradygmat rozwoju

Jako Naród i państwo potrzebujemy fundamentów i wartości

 Jako Naród i tworzone przez niego państwo, potrzebujemy fundamentów i wartości. Dotychczasowe, na których opierała się nasza Wspólnota i leżąca u jej podstawy umowa społeczna – zostały wyczerpane przez lata jałowego sporu politycznego pomiędzy dwoma stronami prawicowej sceny politycznej.

Dzisiaj Polacy mają zupełnie inne priorytety niż utrzymywanie narodowej Wspólnoty, czy też wspieranie państwa. Państwo jest traktowane często, jako ciemiężyciel i źródło problemów, a nie jedyna organizacja, która nas wspiera i której warunki funkcjonowania współtworzymy. Wynika to głównie, z faktu, że umowa społeczna w naszym kraju została bezwzględnie podeptana przez pewnych siebie i uważających, że mają monopol na rozumienie państwa autokratów.

Stworzenie systemu, w którym z decydowania o państwie wykluczono około 70% społeczeństwa tj., opozycję i niegłosujących, co więcej kolejne wybory wykazują, że uczyniono to z rozmysłem w sposób mający na celu zmianę paradygmatu pluralizmu polskiej demokracji. Legalnie, w majestacie prawa i zwyczaju – wykluczono większość w ogóle z prawa do podejmowania decyzji, udziału w jej podejmowaniu, jak również – dzięki mediom – prawa do krytyki narzuconego stanu rzeczy. To wszystko jest naprawdę niesamowite, to manipulacja godna stawki, jaką stanowi władza w państwie – umożliwiająca korygowanie rzeczywistości w stopniu adekwatnym do zagrożeń.

Dzisiaj wiele osób zaczęło zadawać sobie pytanie, czy w przypadku zagrożenia zewnętrznego – konfliktu z jednym z sąsiadów, społeczeństwo zmobilizowałoby się do obrony, karnie stając pod przywództwem tych ludzi, którzy nim w tej chwili rządzą? Prawdopodobnie z prawdziwym przerażeniem odpowiednie osoby zdały sobie sprawę z faktu, że nie tylko społeczeństwo nie stanie pod tym kierownictwem w sposób karny i zjednoczony, ale jeszcze wielu sięgnie po sznur i butelkę z benzyną, za wszystkie krzywdy i nieudolne sterowanie państwem. Najwięcej ludzi jednak zachowa się w sposób bierny, zupełnie nie angażując się w państwo – chyba, że propaganda i przymus zmuszą ich do minimum opisanego w instrukcjach i wymuszonego ryzykiem egzystencjonalnym wysiłku. Jednakże na zaangażowanie się ludzi, nie ma co liczyć.

Stare, sprawdzone wzorce kulturowe już nie działają, dodatkowo ponieważ wmówiono społeczeństwu że „przebaczyliśmy sobie” z Niemcami – nawet retoryka przetrwania ostatniej wojny i ich okupacji jest dzisiaj niemodna, z czego cynicznie korzystają rządzący – spuszczając w kiblu pamięć naszych przodków.

Istotą Okrągłego Stołu był kompromis, ten nakazuje wliczyć do polskiego dziedzictwa narodowego, jako nie mniej pełnoprawne od dziedzictwa Królestwa Polskiego pod rządami Cara – dziedzictwa PRL-u – pod rządami sekretarzy Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Zakłamywanie historii, nawet przez niewinne jej przemilczanie to zbrodnia na pamięci narodowej i celowe usypianie czujności wobec kraju, dla którego społeczeństwa to, czy żyjemy i tutaj jesteśmy nie ma żadnego znaczenia, bo równie dobrze byłoby jakbyśmy byli martwi. Nikt na zachodzie, ani południu by po nas nie zapłakał, gdybyśmy pewnego dnia zostali porwani przez zielone ludziki (proszę to sobie rozumieć odpowiednio).

Religia jest siłą naszego Narodu od początków państwowości. Dzięki religii zachowaliśmy tożsamość, płacąc za to straszną cenę zaściankowości. Jednakże jak to się stało, że nasze dzisiejsze społeczeństwo – potomkowie chłopstwa pańszczyźnianego z taką miłością i uznaniem odnosi się do wrogiej klasowo historii pisanej przez wieki przez klasy próżniacze jest prawdziwym fenomenem. Jednakże, czego wymagać od społeczeństwa z dosłownie wyrwanym kręgosłupem, które nie ma pamięci sięgającej do czasów przed ostatnią wojną, jak również wybiórczo pamięta o wojnie i jej konsekwencjach. Skąd ludzie mają rozumieć dzisiejszą rzeczywistość, – jeżeli historia dzisiaj jest po prostu fałszowana i to przez instytucję działającą za państwowe pieniądze w interesie zdefiniowanej kasty politycznej.

Wraz z wykastrowaniem lewicy przez słynne komisje śledcze, wszelkie idee z polityki spłynęły do kanalizacji, przy założeniu oczywiście, że lewica byłaby w stanie się przełamać i coś wartościowego w ogóle społeczeństwu zaproponować. Tego się już nie dowiemy, ponieważ lewicy nie ma w praktyce – logotypy mogą istnieć, liczą się realia – nie ma komu pociągnąć mas, w realiach w których wszyscy inni kandydaci wykorzystują wyświechtane hasła lewicowe w skali takiej, w jakiej jest to dla nich wygodne.

Innym partiom odpowiada stan bez wartości, społeczeństwa niezdolnego do wykazywania o nie troski, upominania się itd. Kilku nawet najbardziej zjadliwych intelektualistów i publicystów, jacy jeszcze się czasami upominają o cokolwiek więcej niż „opakowanie” – nie ma przełożenia na mainstream. Nie da się porwać tłumów bez łaski systemu, to nie jest możliwe. Natomiast manipulacje systemowe i przemilczenia udają się znakomicie, wręcz doskonale. Przykładowo – ktoś słyszał jak kilka dni temu, jeden z bardziej wyrazistych kandydatów na Prezydenta nazwał rządzących w kontekście ich polityki wschodniej?

Potrzebujemy fundamentów – musi być nimi nowa umowa społeczna, dzięki której wszyscy na swoich poziomach aplikacji życiowej, tożsamościowej i funkcjonalnej, będą przyczyniać się do wspólnego dobra.

Potrzebujemy wartości, które będą gwarantowały, że społeczeństwo i rządzące elity wierzą w to sami i kierują się tymi samymi przesłankami w ocenie rzeczywistości.

Bez odpowiedniego podejścia do tych kwestii nie będzie możliwe uniknięcie kosztów, jakie wynikną, bo wynikną – nie ma, po co przekłamywać rzeczywistości – z buntu społecznego o charakterze klasowym, który w dzisiejszych naszych realiach jest nie do uniknięcia.

3 komentarze

  1. Źle odczytałem tytuł i pomyślałem, że chodzi o FUNDAMENTALISTÓW.
    Fundamentalistów państwa, tzw. PAŃSTWOWCÓW w Polsce, jakimi byli ludzie pokroju ministra Kwiatkowskiego – twórcy Gdyni i COP-u przed wojną.
    Przydali by się nam teraz, bo za dużo PRYWATY wokół i państwo polskie upada.

  2. Pokolenie starsze i młodsze a także moje bardzo uwierzyło w ruch społeczny “Solidarność”, wówczas wielu wierzyło, że uda się zreformować Polskę. Po latach coraz częściej czytam, że cała przemiana była sterowana, obecnie dzieje się to na Ukrainie. Mam w domu tekst Porozumień Sierpniowych, chyba żadne z nich nie zostało zrealizowane, nie chce mi się do nich zaglądać. Natomiast większość aktywu Solidarności ma się świetnie czyli “opłaciło się”.
    Tym co chcieli lepszej Polski pozostała gorycz, zatem trudno się przełamać aby walczyć o majątki tych co zyskali.

  3. inicjator_wzrostu

    Wszystkim, nie tylko “Innym partiom odpowiada stan bez wartości”. Niestety, nawet Kościołowi taki stan odpowiada.
    Nie trzeba w nic wnikać, wystarczą RYTUAŁY, a Polacy jako potomkowie prasłowiańskich wierzeń – idą na to.
    Nadal jesteśmy POGANAMI.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

6 + eighteen =