Soft Power

Do jakiego stopnia można sterować naszym społeczeństwem?

 Polacy są odporni na chyba prawie wszystko, włącznie z głupotą rządzących nimi. Przetrwaliśmy okupację, przetrwaliśmy utrwalanie władzy ludowej, przetrwaliśmy władzę ludową, przetrwaliśmy Stan Wojenny, przetrwaliśmy okres burzliwej inicjacji transformacji, w zasadzie podobno się ona dokonała (na jakimś etapie) i trwamy dalej – może w nieco okrojonym składzie. Wielu wyjechało, wielu nie miało szansy się narodzić. No ale, kto by się przejmował szczegółami? Didaskalia nie mają znaczenia – państwo trwa, flaga powiewa, orzeł dumnie spogląda z Godła! Jest wspaniale, zwłaszcza w kontekście krainy wiecznej szczęśliwości jaką jest nasza zielona wyspa geriatrii, otoczona oceanem łez.

Media realizują jedynie słuszną linię błękitnego mainstreamu. Obiektywne tytuły prasowe są może dwa, tygodniki też może trzy, a jeżeli już to niszowe. Obiektywna telewizja? Jedna próbowała, ale długo nie powalczyła i nie chodzi tu o żadną prawicową efemerydę! Nie ma łatwo, w tym znaczeniu że społeczeństwo otrzymuje w codziennym pakiecie informacyjnym głównie takie dane, jakie pasują do bajkowego schematu zielonej wyspy, gdzie żyją szczęśliwe żyrafy a ludzie wesoło podążają albo na stadiony albo na skocznie narciarskie.

Co ciekawe polską specyfiką jest uzależnienie obywateli od państwa, to znaczy tylko na tyle buduje się społeczeństwo obywatelskie i na tyle pozwala się akumulować własność, żeby ludzie jednak czy to w zakresie usług pierwotnych, czy to w zakresie usług wysoce specjalizowanych – musieli polegać na państwie, przynajmniej w zakresie opiniowania przez nie ich praw i konsensualnych zobowiązań wzajemnych. Nie ma bowiem takiej dziedziny życia, która nie byłaby w jakiś sposób legitymizowana przez państwo, następnie kontrolowana i w konsekwencji – monopolizowana. Jak dotąd broni się jedynie Internet, jednakże i tak tylko na poziomie dostępu do sieci – na węzłach prawdopodobnie wszystko jest monitorowane, być może zapisywane, katalogowane i selekcjonowane – wiara w brak nadzoru nad przekazem informacji w kraju, którego służby rzekomo odbierają kartony z dolarami od służb zaprzyjaźnionego mocarstwa jest wiarą w próżnię i samooszukiwaniem się.

Co jest już chyba tylko naszą specyfiką – to nadzwyczajna pokora wobec obligatoryjnie bezpłatnych z nazwy usług publicznych. Przykładowo – jakość i standard funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej w ramach publicznego systemu na przestrzeni ostatnich lat pogorszyło się tak znacznie, że nie trzeba przeprowadzać badań – wystarczy odwiedzić losowo wybrane przychodnie lub szpitale i można sobie wyrobić opinię. Co ludzie na to? No niewiele, w zasadzie nic. Natomiast w kwestii finansowania z publicznych środków Invitro – chyba każdy Polak ma swoje zdanie? Naprawdę niesamowite, z jednej strony akceptujemy to, że wszystkim nam dzieje się krzywda, a z drugiej – jesteśmy w stanie toczyć spory o naprawdę kwestie statystyczne, aczkolwiek owszem istotne, jednakże nie powszechnie.

Podobnie dzieje się w całym szeregu innych kwestii publicznych. Nawet najbiedniejsi piesi cieszą się z rzekomo wybudowanych płatnych autostrad, podczas gdy kwestia jakości obsługi kolejowej to co najwyżej jak gdzieś wylezie jakaś pluskwa lub innego rodzaju robal. Poza tym, jedynie jak sieć zamarznie i już totalnie nie funkcjonuje, poza tym wszystko w najlepszym porządku – jak udało się zasłyszeć od znajomego kolejarza: „trzeba się cieszyć, że w ogóle jedzie do przodu”.

Na to wszystko nakładają się wybory – jak najbardziej demokratyczne, powszechne, wolne, po prostu wzorcowe jak na kraj europejski, demokratyczny, członka UE i NATO przystało. Jedynie mało kto rozumie jak działa nasza ordynacja wyborcza, w jaki sposób konstruowane są listy wyborcze, kto o tym wszystkim decyduje? To są naprawdę bardzo ciekawe sprawy, pozwalające zrozumieć zasady na jakich opiera się nasza „demokracja”. Właściwe naświetlenie tych kwestii może spowodować, że wiele osób z prawdziwym zainteresowaniem połączonym z poirytowaniem zacznie patrzeć na naszą – sterowalną – rzeczywistość.

Możemy sobie bowiem nadal narzekać na nasz kraj, jednakże sytuacja z jaką mamy do czynienia obecnie wymaga na nas przygotowanie się do ewentualnego zweryfikowania naszej sprawności państwowej przez otoczenie zewnętrzne. Stawia to zupełnie nowe wymagania i zmusza nas do działania w ramach zupełnie odmiennych standardów niż dotychczas.

Dotychczas Polacy byli w zasadzie w 100% potulni i sterowalni. Nic nie stanowiło w kraju praktycznie żadnego problemu. Wszystko społeczeństwo przełykało w imię świętego spokoju i prawa pójścia do domu po czasie pracy. Jednakże ten model funkcjonalny już się wyczerpał. Nawet dla osób wyjątkowo popierających dotychczasowy system, w tym niektórych profesorów będących jego architektami jest zrozumiałym, że liberalne kłamstwo doprowadziło naszą cywilizację a w tym w szczególności nasz kraj nad krawędź katastrofy.

Zabetonowanie sceny politycznej, między innymi poprzez ordynację wyborczą i model finansowania partii politycznych z podziałem na parlamentarne i poza parlamentarne – powoduje, że partia lub ruch społeczny domagające się realnych zmian, z zerwaniem z przeszłością nie mogą się przebić do mainstreamu. Ludzie ciągle żyją w świadomości, że jedyną alternatywą dla obecnego „układu” jest odmowa ze skorzystania z prawa do udziału w wyborach. Tymczasem nie ma nic bardziej mylnego, albowiem nasz establishment nie potrzebuje nas do partycypacji we władzy.

Niestety w tych procesach swoją rolę odgrywa także Kościół dominujący, o którym już wiemy na pewno że nie jest jednorodną skałą, za jaką starał się uchodzić. Jego przekaz idący od samej góry na sam dół jest różnorodny w treści i wymowie, teoretycznie dotyczy tego samego jednakże niektóre „wykładnie”, zwłaszcza te dotyczące spraw społecznych, ekonomicznych, obyczajowych i przede wszystkim politycznych są i będą nie do zaakceptowania. Ewolucja tych procesów też zrobi swoje i wywrze znaczny wpływ na sterowalność naszego społeczeństwa, które przecież nadal masowo uczęszcza do tych instytucji z fantastyczną regularnością.

Swoje dokłada do naszego kociołka także zagranica. Nie można mieć złudzeń – w naszym kraju działają starannie zakonspirowani agenci wpływu działający na rzecz obcych mocarstw. Nie wszyscy z nich muszą mieć tego świadomość – liczy się samo oddziaływanie w określonym nurcie.

Całość rodzi obraz z jednej strony trudny do objęcia jedną tezą, a z drugiej strony widać że nasze państwo to nadal wypadkowa zlepku różnych interesów realizowanych przez różne grupy interesów mające ciśnienie na swoje pryncypia. Można nawet postawić tezę, że w zakresie niektórych spraw i dziedzin – nawet rząd jest już jedynie uczestnikiem procesów i współuprawnionym a nie realnym decydentem. Na pewne kwestie jako państwo nie mamy już i chyba nie będziemy mieli w obecnym stanie rzeczy wpływu.

4 komentarze

  1. A “my” tyle dla “nich” zrobiliśmy, obalilismy komunem,
    po to żeby żyli godnie – już “nasza” Solidarność
    ma na uwadze dobro i pomyślność, “człowieka pracy” i nie tylko. Przecez “nasi” prowadzą “ich” ku swietlanej
    przyszłości w UE i NATO.Niewdzięcznicy.
    W związku z powyzszym, przypomniała mi się scenka rodzajowa, w której to ” pykający fajeczkę, niejaki
    B.Geremek, patrząc, menorsko w dal mówi do towarzysza:
    – i coz ONI sobie myślą, że to dla nich,zmieniliśmy
    ustrój??”
    A “tych” co to monitorują, zapisują, katalogują i jeszcze
    selekcjonują pod kątem…napiszę dyplomatycznie
    mamy w d…ie.- Wdzięczny NARÓD.

    • Decyzje podejmuje Hetman za morzem, General z UE ma zawsze to samo zdanie, pani Major z zachodu przekazuje rozkazy dalej, a nasz Adiutant tanczy i wykonuje rozkazy.

  2. inicjator_wzrostu

    Doskonale gorzka aż do bólu analiza sytuacji.
    Jedynie kampania: BEZ STYROPIANU jest w stanie odmienić nasz wspólny i posępnie zły los.
    Konsekwentne NIE GŁOSOWANIE na osoby mające związek jakikolwiek – ze STYROPIANEM w nadchodzącej serii wyborów, może nawet przełamać WĘDZIDŁA ordynacji wyborczej i ustalenia KOLEJNOŚCI na listach układanych przez SZEFÓW partii.
    Pamiętajmy w SWOICH wyborach o kampanii BS – BEZ STYROPIANU!
    Głosujemy na ludzi BEZ STYROPIANU!

  3. Decyzje podejmuje Hetman za morzem, General z UE ma zawsze to samo zdanie, pani Major z zachodu przekazuje rozkazy dalej, a nasz Adiutant tanczy i wykonuje rozkazy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.