Religia i państwo

Jakby to było gdyby Kościół Katolicki stracił w Polsce wpływy?

 Odpowiedź na postawione w tytule pytanie brzmi – ciekawie, być może nawet bardzo ciekawe, a wręcz rewolucyjnie.

Samo usunięcie asysty liturgicznej KK towarzyszącej uroczystościom państwowym stanowiłoby nowość i rewolucję, nieznaną w naszym kraju od czasów Mieszka I-szego z uwzględnieniem rządów Pruskich w prowincjach zachodnich naszego terytorium. Jest to trudne do wyobrażenia, zwłaszcza w kontekście powierzchowności naszego katolicyzmu i chrześcijaństwa w ogóle, gdzie obrzędowość, zwłaszcza ta publiczna jest stałym elementem dorocznej celebry wielu uroczystości.

Jeszcze trudniej byłoby wyrugować obecność religijnej obrzędowości z codziennej obyczajowości społeczeństwa – wierzącego płytko i w oderwaniu od dogmatów, czy też przez sito traktującego doktrynę, ale swojego proboszcza broniącego jak niepodległości. Jest to istotny fenomen naszej obrzędowości, która stała się alternatywą dla wiary, zadowalającą i wiernych i pasterzy.

Religia w szkołach to w większości przypadków strata czasu i publicznych pieniędzy, poza tym niezrozumiała w kontekście postulatów świeckości państwa i wolności światopoglądowej. Nie chodzi tu o walkę z KK poprzez rugowanie go ze szkół, ale o ponowne przemyślenie sprawy m.in. na kanwie ogólnej reformy systemu oświaty, jaki się w kraju szykuje.

Ordynariaty polowe głównych religii to swoisty fenomen, przez lata państwo utrzymywało i utrzymuje, albowiem będzie wypłacać dożywotnie emerytury – kapelanom i biskupom, którzy dosłużyli się nawet stopni generalskich. Jest zrozumiałym, że żołnierze mogą potrzebować pomocy duchowej na polu walki, ale czy KK przypadkiem nie ma w swych dokumentach programowych świadczenia wszelakiej nieodpłatnie? Czy naprawdę musimy ponosić na to koszty, – jeżeli wskazanie efektów wieloletniej działalności ordynariatów w nowoczesnej armii jest najdelikatniej mówiąc trudne? Czy w ogóle nowoczesna armia – w pełni zawodowa potrzebuje płatnej pociechy duchowej, – jeżeli w zasadzie zrezygnowano z medycyny wojskowej, w jej dotychczasowym „bojowym” wydaniu?

Fundusz kościelny – przecież to czysty i zupełny archaizm. Dlaczego państwo ma płacić za funkcjonariuszy organizacji pozarządowej o statusie eksterytorialnym? Nie ma żadnego powodu uzasadniającego wydawanie publicznych pieniędzy A.D. 2012 na oficjalnych funkcjonariuszy jakiejkolwiek organizacji religijnej, nie uzasadnia tego także rzekoma grabież lub kradzieże tzw. mienia kościelnego dokonanego podobno przez państwo. Ze względu na kontekst historyczny upadku państwa i zmiany jego formuły ustrojowej tego typu argumentacja trąci myszką. Dlaczego? Ponieważ równolegle powinniśmy ustanowić fundusz dla potomków byłej arystokracji, której także zabrano mnóstwo ziemi!

Zwolnienia i przywileje podatkowe? Nie powinny być inne niż dla innych organizacji pozarządowych działających w Unii Europejskiej. Z wyjątkiem wsparcia i odpisów podatkowych czy też nawet zwolnień z tytułu utrzymania zabytkowych obiektów architektury sakralnej. Poza tym nie ma powodów do traktowania jakichkolwiek organizacji religijnych na preferencyjnych zasadach.

Rząd dusz i kwestie moralne – to trudna kwestia, albowiem nagle dochodzimy do miejsca, w którym KK okazuje się niesłychanie potrzebny, albowiem jest to punkt styczności sojuszu tronu z pastorałem, miejsce skąd władza świecka czerpie porządek i posłuch – etyka, moralność, wspomniany posłuch, czy też mniej lub bardziej dostrzegany ład – to wszystko to, czego nie zawdzięczamy filozofom, ale właśnie wierze ludzi w to co oferuje KK i inne wyznania. Początek kryzysu tej władzy widzieliśmy na Krakowskim Przedmieściu, kiedy to tłum szarpał się o postawiony tam krzyż. Kościół sobie z tym wyzwaniem wówczas nie poradził, przerosło go, okazało się zbyt kontrowersyjne i wyzwalające zbyt wiele bezpieczników. Czy chcielibyśmy, żeby właśnie tak wyglądał porządek i ład społeczny w naszym kraju? Podzielonym na tych, co pod krzyżem i przeciw niemu? Nie mówiąc już o innych domagających się tzw. normalności?

Jednakże czymże ma być ta normalność? Pracą w korporacji i zakupami w supermarkecie, wizytą w kinie a potem urozmaiconym seksem, niemającym na celu prokreacji – tylko przyjemność? Co dalej z naszą kulturą, narodem i społeczeństwem, – jeżeli KK spadnie z piedestału i nie będzie w stanie na niego wrócić? Kto będzie sterem – kapitanem – okrętem i nadającym kierunek?

Państwo? Raczej nie, poza groteskowością jest ono pozbawione cech trwałości. Polacy nie mają do niego zaufania, traktują je zdecydowanie, jako swojskość, czy coś co utrudnia codzienność a nie autorytet w jakiejkolwiek poważnej sprawie. Nie można mieć o to pretensji do Narodu przy takiej scenie politycznej.

Twórcy – filozofowie – elita intelektualna? A kto słyszał o kimkolwiek? Jaki mają krąg oddziaływania? Internet? Blogosfera? Przemówienia na katedrach uniwersytetów (ci lepsi)? Zasięg trwałego oddziaływania może 10% społeczeństwa i to takiego, które pracuje więcej godzin niż ma doba, albo czyta ich dzieła składając z emerytury na bilet do teatru. Niestety pecha ma nasza ojczyzna, bo tacy jak pan dr Jan Kulczyk nie czytają np. pana prof. Jana Hartmana! Nawet kilkadziesiąt milionów na martwe muzeum o historii milionów mniej znaczy od jednego słowa żywego! A wielka szkoda, bo może gdyby bogaty Jan zamiast w gmach nowo budowanego muzeum w Warszawie zainwestował w popularyzowanie opinii i poglądów tego mądrzejszego Jana z Krakowa – Polska po kilkunastu latach wyglądałaby inaczej.

Na tym chyba wybór się kończy, bo poza scenarzystami tasiemcowych seriali  chyba nie ma już kim lub czym zastąpić instytucji, która od 1000 lat z okładem, – czyli uwaga – dłużej niż nasze państwo jest obecna na terytorium, które zwykliśmy uważać za własne. Dlatego nie ma się, czego obawiać, wszystko zostanie po staremu, zmienią się tylko i wyłącznie środki docierania, oddziaływania i przemawiania do ogółu, albowiem o ogół tu chodzi.

3 komentarze

  1. Byłoby w końcu normalnie…

  2. Powiedzieć, że pięknie to mało. Przychodząc nie mieli nic, wiecznie roszczą sobie prawa do wszystkiego. Najchętniej widzieliby powrót do pańszczyzny.

  3. “Kościół od zarania zawsze nastawiony był na dochód i władzę. Żadne zbawienie go nie interesuje, to bajka dla wiernych”. (papież Leon X 1513-1521).
    jest to jeden z wielu powodów by tę instytucje osunąć z życia publicznego i doprowadzić wreszcie do normalności, gdzie nauka i wiedza nie będzie zawłaszczana i fałszowana w imię partykularnych interesów kleru.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.