Soft Power

Jak żyć panie premierze? Bo skończyły się nasze seriale!

 Jak żyć panie premierze! Pokończyły się nasze ulubione seriale! Mainstream nie wyświetla codziennie nowych odcinków papkowatej sraczki zatruwającej mózgi naszych żon, kochanek i córek! Nie ma chwili spokoju – kobiety się domagają swoich praw, normalnie w głowach się im poprzewracało! Ten stan woła o natychmiastową zmianę – a to pan panie premierze za to odpowiada! No, bo jak to jest możliwe, żeby na zielonej wyspie podtrzymywanej przez miraż mainstreamowych mediów – wszystko, co telewizja ma do zaoferowania Narodowi to pościg naszych dzielnych policjantów za wyjątkowo wredną świnką, która w swojej sprytnej nadpobudliwości uciekła gospodarzowi i hasała ile matka natura w raciczkach dała. No, ale Polska to taki kraj, gdzie nawet pociesznym braciom mniejszym o czterech raciczkach spełniają się marzenia! Szkoda, że nie ludziom! Czy też, ludziom zdecydowanie rzadziej, albowiem w takiej sytuacji, w jakiej była uciekająca świnka – człowiek prawdopodobnie byłby wielokrotnie rażony gazem, pałowany, może kopany, ewentualnie zostałaby użyta przeciwko niemu broń palna – no i miałby z pewnością zarzuty czynnej napaści na funkcjonariuszy z lżeniem włącznie, no, bo zamiast pochrząkiwania wydobywałyby się wiadomo, jakie słowa…

W każdym bądź razie kryzys naszych mediów to poważny problem – miliony ludzi tracą sens życia, nie mają kontaktu ze swoimi ulubionymi bohaterami i bohaterkami – nie mogą się zanurzyć w świat fikcji – jakieś Marzenki, Wiolki lub innych serialowych idiotek, albo bardzo modnych społeczne i mających inny kontekst seksualny – oficjalnych przedstawicieli Kościoła dominującego, którzy ochoczo zajmują się moderowaniem życia lokalnych społeczności w miejscach, gdzie nawet kasy fiskalne ministra Rostowskiego nie docierają.

Seriale to sposób na transmisję wzorców ładu społecznego, przekazywanych w prostych – umożliwiających małpowanie komunikatach, za których przyjmowanie ludzie dodatkowo płacą. Nie da się bardziej prostymi metodami poprawić nastrojów społecznych niż odpowiednim serialem – wprowadzającym ludzi we właściwy nastrój. Wie o tym każda władza i nie bez powodu wysyp seriali mających nieco pokolorować ludzkie życie następuje przed wyborami.

Niebezpieczeństwo uzależnienia ludzi od sztucznych realiów i życia w fikcyjnym świecie jest jak najbardziej realne. Dotyczy to setek tysięcy gospodyń domowych, milionów emerytów i bezrobotnych, których życie jest regulowane właśnie przez wzorce przedstawiane w programach telewizyjnych. Wielu ludzi czerpie wiedzę prawniczą z profilowanych seriali odgrywających sceny z życia społecznego – sal sądowych lub postępowanie detektywów.

Oznacza to szczególną odpowiedzialność twórców scenariuszy tego typu i innych tasiemców, albowiem ludzie odnoszą względem prezentowanych tam wzorców swoje zachowania i swoje decyzje życiowe. To jest przerażająca odpowiedzialność, – jakiej twórcy idio-tele nie biorą pod uwagę przy rozliczaniu swoich naliczonych czysto na komercję i efekt marketingowy projektów. Brak odpowiedniego wykształcenia umożliwiającego nabranie dystansu do prezentowanej na szklanym ekranie rzeczywistości powoduje, że ludzie się uzależniają nie tylko od przekazu w tym typie, ale modyfikują swoje pola percepcyjne – w sposób wyuczony na podstawie wzorców przekazanych przez idioto-media.

W efekcie seriale telewizyjne i idio-tele są sposobem nie tylko oddziaływania na społeczeństwo, ale realnym narzędziem wywierania na niego wpływu, w tym powszechnej i bardzo taniej edukacji – umożliwiającej przekazywanie norm i wzorców pożądanych z perspektywy właścicieli i klientów agencji marketingowych, których copywriterzy ładują do scenariuszy chłam porażający ludzkie mózgi.

Podobnie jest z serialami importowanymi z zagranicy. Niektóre, te modniejsze zachodnie lansują nowy styl życia uwzględniający wszelkie zdobycze takich ideologii jak feminizm, gender lub wprowadzają do sfery publicznej ideologię LGBTQ. Na tym tle nasze seriale z dobrodusznym kapłanem, lub kapłanem detektywem – musiałyby przerazić nawet ortodoksyjnych wierzących! Jednakże to nie wszystkie zagrożenia, jakie niesie ze sobą współczesna kultura – najgorsze są, bowiem wzorce osobowe – kobiety na tych filmach są zawsze zadbane, z zasady szczupłe, zdrowe i atrakcyjne, a cały dzień skakania na 13 cm szpilkach jest standardem tak naturalnym jak to, że po literce b w alfabecie łacińskim mówimy z zasady c. Mężczyźni – zawsze bez względu na wszystko albo ciężko pracują, albo są leserami zdanymi na dobre serce swoich partnerek. Nie mówi się o przemocy, depresji, no chyba, że ewentualnie tłumaczy się ją za pomocą hamaka na ciepłej plaży, – co jak wiadomo pomaga. Liczy się wzorzec wyśniony i lansowany na użytek wąskiej grupy społeczeństwa będącej adresatem danego przekazu. A nade wszystko zawsze – unika się jakichkolwiek zadrażnień – liczy się tylko i wyłącznie gładkość i płytkość, w szczególności ta intelektualna – Naród nie ma zadawać pytań o przyszłość, Naród ma czekać na nowy odcinek Wieśki, Hanki czy Justyny! Ot takie soft power po polsku!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.