Jak zagospodarować stadiony?

Problem ogólnonarodowy kolejny temat zastępczy, – czyli jak zagospodarować stadiony, jakie zostały nam po ogólnonarodowym szale związanym z piłkarskim hobby szefa obecnie rządzącej nami części elity.

Jest, co zagospodarowywać – mamy wybudowane kilka ładnych stadionów stosunkowo dużych rozmiarów, w tym mamy także stadion kryty! Nie zwyciężą tutaj żadne koncepcje budowy skoczni i skakania na nartach na stadion narodowy z próba ominięcia iglicy! O nie – nie damy tej satysfakcji skoczkom na lądowanie po drugiej stronie Wisły! Co innego wielkie lodowisko, ewentualnie basen narodowy z elementami sauny po zamknięciu dachu? To są opcje, jakie można rozważać! 100% Frekwencja mieszkańców Warszawy oraz przyjezdnych na nowy dworzec w sąsiedztwie gwarantowana!

Jednakże, co zrobić z innymi stadionami w innych miastach naszej wspaniałej ojczyzny? Bazary nie wchodzą w grę! Na to nasza narodowa duma nie pozwoli, poza tym zbuntowałby się nam zachodni (i nie tylko) kapitał, który zainwestował znaczne środki w galerie handlowe. Więc bazary i bazarki odpadają, a szkoda, ponieważ mamy w tym zakresie wspaniałe tradycje i znaczne osiągnięcia, które można twórczo powielić i wykorzystywać.

Ze względu na kłopoty z zakorzenieniem zachodniej wypasionej i wszystko mającej murawy – warto pomyśleć o rozwiązaniach krajowych, bo dlaczego na naszych stadionach nie miałby rosnąć szczaw? A dookoła murawy nie zasadzić mirabelek – to sympatyczne krzaki i słodkie śliwki. Można z plonów zupę szczawiową, ze śliwek coś mocniejszego poddać destylacji (po zmianie stosownej ustawy), a jakby jeszcze nie wstydząc się pochować gdzieś w szatniach kilka kur i królików – to byłoby i mięsiwo i pyszne jajka gotowane na twardo do szczawiowej – a to już rarytas. Byłoby, co popić, a naród to lubi i co zjeść. Czego nam więcej potrzeba do szczęścia? Dodatkowo przecież można by sprzedawać bilety wstępu na trybuny, gdzie obywatele mogliby sobie pooglądać jak rosną mirabelki i szczaw nas powszedni oraz wybiegać kury ewentualnie łapać króliki – no, bo przecież wiadomo, że na piłkarzy nie ma, po co patrzeć. Gdyby całość zakryć folią – byłaby ciekawa szklarnia, mamy tutaj doświadczenia paprykarzy – jak hodować paprykę, zawsze to jakieś urozmaicenie. Piękna, wspaniała, komplementarna wizja całości – nic się nie może u nas marnować.

Pewni złośliwcy przysłali do redakcji propozycję uprawy ryżu na Stadionie Narodowym, z którą się nie zgadzamy, ponieważ nie mamy w kraju tradycji upraw ryżu i nie warto eksperymentować, ponieważ prawie na pewno by się to nam nie udało. Szczaw jest nie do zastąpienia, ewentualnie rzeżucha w donicach, – jeżeli byłby zrealizowany wariant pływalni.

Nie śmiejcie się z tego pomysłu szanowni państwo – przecież nawet w rzymskim Amfiteatrze Flawiuszy także urządzano basen specjalnie uszczelniając całość żwirem, w celu demonstrowania bitew morskich! Moglibyśmy do tej wspaniałej tradycji powrócić w Warszawie, a ponieważ marynarkę mamy taką, jaką mamy, nic nie szkodziłoby zorganizować takich igrzysk. Z pewnością wiele zyskalibyśmy wśród miłośników antyku i kultury klasycznej!

Na marginesie prześmiewczych rozważań, trzeba się nad tym problemem naprawdę zastanowić, ponieważ nagle się okazuje, że mamy stadiony, które nie mają żadnych szans zarobić same na siebie, ponieważ po prostu nie ma u nas rynku na takie przedsięwzięcia. Szczególnie bulwersują część opinii publicznej próby wynajmowania stadionu dla potrzeb np. spotkań modlitewno-uzdrowieńczych, czy też dla niszowych wspólnot religijnych. Jednakże żaden pieniądz nie śmierci, no, bo w ostateczności można na stadionach zorganizować właśnie wielkie sortownie odpadów komunalnych w związku z bałaganem towarzyszącym wprowadzaniu w życie nowej ustawy. Jest na nich sporo miejsca – można odzyskiwać surowce wtórne, myć auta dowożące, segregować, odkładać, może nawet uruchomić bioreaktory – zapewniające funkcjonowanie całości w oparciu o samodzielnie generowaną energię? Nie ważne, że w centrum, nie można ulegać tradycyjnemu rozumowaniu kwestii rozwiązywania problemu odpadów. Wszystko miałoby spełniać najsztywniejsze zasady i normy.

W ten sposób stadiony na pewno zarobiłyby na siebie, a co więcej spełniały ważne funkcje w recyklingu odpadów. Czego więcej nam trzeba? Odpowiednia organizacja i uporządkowanie całości powinna umożliwić okresowe rozgrywanie meczy. Jedno drugiego przecież nie wyklucza!

4 myśli na temat “Jak zagospodarować stadiony?

  • 4 kwietnia 2013 o 18:22
    Permalink

    @Autor zapomniał o bardzo ważnej funkcji stadionów, jako miejsca internowania dużej ilości OBYTWATELI, gdyby zaszła taka konieczność.
    We Francji podczas okupacji na stadionach gromadzono tysiące Żydów, przed ich wywiezieniem do obozów zagłady.
    Całość operacji nadzorowała francuska policja.
    Wszystko przebiegało spokojnie i systematycznie.
    Już bardziej nerwowo było na stadionach w Chile w 1973 roku, podczas puczu gen. Pinocheta (zdrobniale: PINIO).
    Tak nerwowo, że używano sikawek z wodą do uspokojenia internowanych.
    Ten schemat usiłowano powtórzyć w prasie zachodniej, po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, 13 grudnia 1981 roku.
    Pisano o zamknięciu na STADIONACH tysięcy członków Solidarności i polewaniu ich wodą …
    Zapomniano przy tym w ciepłej (wówczas) Francji , że u nas były bardzo silne mrozy.
    Potem to jakoś ucichło, ale ja pamiętam.

    Odpowiedz
  • 7 marca 2020 o 04:05
    Permalink

    TRZEBA NAM PINOCHETA !!!

    Solidaruchy szkolone i opłacane przez KROWOPASY pracowały nad urzeczywistnieniem obecnego scenariusza. Najpierw rzekomo w imię „wolności”, „demokracji”, „zmiany systemu” przejęto władzę nad Wisłą i gdzie indziej, potem niszcząc własny przemysł, własną prasę i własne banki uzależniono całkowicie ludzi od rozkazów z Brukseli – czyli zza oceanu.

    https://argo.neon24.pl/post/127343,polske-zniszczyla-partia-pod-nazwa-solidarnosc

    Odpowiedz
    • 7 marca 2020 o 11:19
      Permalink

      A partia ‘Solidarność” (czapa) to kto? 🙂 Lewe skrzydło komusze…

      Odpowiedz
      • 7 marca 2020 o 13:47
        Permalink

        Ewentualnie “lewo-liberalne” skrzydło Kościoła, takie są fakty. Komuchami to oni byli z przypadku i dla kariery, a jak nie wyszło to polecieli tam gdzie było ich prawdziwe miejsce.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.